Jak daleko ma sie posunac opieka nad dzieckiem?

23.05.10, 14:22

Otrzymałaś przydomek 'Najgorszej Matki Ameryki'. W mediach
jesteś opisywana jako matka 'ekstremalna'. A wszystko dlatego, że
dwa lata temu pozwoliłaś swojemu dziewięcioletniemu synowi wrócić
samodzielnie metrem do domu. Jak się czujesz z tymi epitetami?

]

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53663,7879874,Dzieci_zielononozki.html
    • tjbazuka Re: Jak daleko ma sie posunac opieka nad dzieckie 23.05.10, 15:17
      >Mam silnie wrażenie, że żyjemy w kulturze strachu. Wydaje nam się,
      >że świat pełen jest pedofilów, morderców i innych typów, którzy
      >chcą wyrządzić naszym dzieciom krzywdę

      media nas faszeruja strachem.
      • czarna9610 Re: Jak daleko ma sie posunac opieka nad dzieckie 23.05.10, 15:49
        tjbazuka napisał:

        > >Mam silnie wrażenie, że żyjemy w kulturze strachu. Wydaje nam się,
        > >że świat pełen jest pedofilów, morderców i innych typów, którzy
        > >chcą wyrządzić naszym dzieciom krzywdę
        >
        > media nas faszeruja strachem.

        Zgadzam się.Media nas straszą działają na wyobraźnię, a potem mamy wrażenie iż
        świat wokół nas składa się głównie z przestępców którzy tylko czyhają na chwile
        naszej nieuwagi żeby porwać nasze dziecko.Podejrzliwie patrzyłam jak sąsiad po
        60 uśmiecha się i zagaduje do mojej wówczas ośmiolatki.Jak się okazało sąsiad
        miał wnuczkę w tym wieku i taki sposób bycia. Pierwsza samodzielna jazda córki
        tez 9 lat autobusem miejskim do mnie do pracy to był niesamowity stres
        oczywiście dla mnie Cały dzień mi trzęsły się ręce i wyobraźnia podsuwała
        scenariusze nieomalże z powieści Koontza.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak daleko ma sie posunac opieka nad dzieckie 23.05.10, 19:24
          Na podwórko samodzielnie zaczęłam wychodzić w wieku 6-7 lat.
          Od pierwszej klasy podstawówki zaczęłam sama wracać do domu (nie za każdym razem).
          Autobusem zaczęłam samodzielnie jeździć jako osoba pełnoletnia,ale tylko dlatego,że miałam bardzo silną chorobę lokomocyjną.
          A na e-matce laski zwyzywały matkę od nieodpowiedzialnych bo wypuściła 10-letnie dziecko z koleżanką do Biedronki mieszczącej się obok bloku.
    • sibeliuss Re: Jak daleko ma sie posunac opieka nad dzieckie 23.05.10, 15:28
      W Europie mamy bardzo mylny obraz Ameryki Północnej. Wydaje nam się, że jest to
      kraj luzu obyczajowego i swobody obywatelskiej. Nic bardziej mylnego.
      Uprzedzenia, fobie, strach i gigantyczna pruderia, do tego raczej schematyczne
      myślenie i ograniczenie kulturowe. Trudno takim ludziom żyć.
      • skiela1 Re: Jak daleko ma sie posunac opieka nad dzieckie 23.05.10, 18:43
        Jezeli chodzi o wychowanie dzieci to powiem ci,ze wole juz bardziej amerykanska
        nadgorliwosc i pruderie, niz polska bezmyslnosc.
    • skiela1 Dzieci wolnego chowu 23.05.10, 15:59
      taka nazwe przybrala ta forma wychowania.

      Niestety w Polsce szybko nabierze perioratywnego znaczenia tak samo jak
      "nieszczesne" wychowanie bezstresowe.

      Nie we wszystkim przyznam racje tej pani.
      Kiedys nie bylo tylu zboczencow co teraz.
      • pia.ed Re: Dzieci wolnego chowu 23.05.10, 16:33

        Moj syn zrobil swa pierwsza samodzielna jazde autobusem
        kiedy mial 4,5 roku.
        Zostawilam go pod drzwiami pokoju pewnego urzedu, mial zabawki, a ja
        weszlam tylko na chwile ... choc zostalam duzo dluzej.
        Nie po raz pierwszy byl w takiej sytuacji, nie bal sie nigdy
        zostawac sam.
        Ale mu sie znudzilo, wsiadl do windy i zaczal mnie szukac
        po pietrach. Potem wyszedl z budynku, poszedl na przystanek,
        choc to byl nieznany dla niego teren, ale ma fantastyczna,
        fotograficzna orientacje.
        Wsiadl do wlasciwego autobusu, a szlo ich tam szesc,
        i wrocil na podworko bawic sie z dziecmi...

        Specjalnie nie przejelam, bo jestem jak ta amerykanska matka.
        Bylam takze przyzwyczajona, ze Patrik mi lubi uciekac.
        Pierwszy raz uciekl mi z piaskownicy pod oknem
        jak mial 3 latka ... znalazlam go kilometr od domu przy pozarze
        ktory wczesniej widzielismy przejezdzajac kolo tego miejsca
        samochodem.
        Kiedy mial 10 lat, to przez kilka dni zwiedzalismy Betlin na wlasna
        reke:
        on chodzil po magazynach z plytami i zabawkami, a ja robilam to co
        mnie interesowalo.
        Mial w zamknietej kieszonce kurtki klucz od naszego samochodu,
        adres ulicy na ktorej stal samochod,
        nasz adres w Szwecji,
        i adres ambasady szwedzkiej w Berlinie.
        W samochodzie bylo jedzenie i picie. Jak ktos z nas sie zmeczyl
        chodzeniem, to wracal do samochodu gdzie mozna sie bylo polozyc i
        odpoczac.
        Swietnie takie zwiedzanie funkcjonowalo, choc oczywiscie duzo
        zwiedzlismy tez wspolnie.
        • skiela1 Re: Dzieci wolnego chowu 23.05.10, 17:36
          "Specjalnie nie przejelam, bo jestem jak ta amerykanska matka."

          I tu sie mylisz.
          Bohaterka tego wywiadu nie jest nieprzejmujaca sie matka.
          To,ze wychowuje dzieci w okreslony sposob nie znaczy ,ze sie nie przejmuje.
          /pozniej powstaje stereotyp Amerykanki bezdusznej matki/

          Ja sama pamietam jak mialam dusze na ramieniu kiedy corka szla gdzies sama.I tez
          byly to jeszcze czasy kiedy telefony komorkowe nie byly dostepne dla kazdego.
          Nigdy nie dalam jej tego odczuc,ale co ja przezywalam to sama wiem.
          Ale z czasem pokonalam ten strach i bylo co raz lepiejsmile
        • wawa.1 Re: Dzieci wolnego chowu 23.05.10, 19:08
          "Bylam takze przyzwyczajona, ze Patrik mi lubi uciekac.
          Pierwszy raz uciekl mi z piaskownicy pod oknem
          jak mial 3 latka ..."

          Przyzwyczajona??
          I nic z tym nie robilas?
          • pia.ed Re: Dzieci wolnego chowu 23.05.10, 20:09

            To bylo bezpieczne osiedle, bez ruchu kolowego. Wypuszczalam syna
            samego do piaskownicy kiedy mial dwa latka,
            ale od czasu do czasu zerkalam na niego z okna.
            Byl bardzo spokojnym dzieckiem, nigdzie sie nie wdrapywal.
            Ale wlasnie przypomnialo mi sie, ze jeszcze wczesniej powedrowal
            z piaskownicy do supermarketu, znajdujacego sie jakies 100 metrow
            od mojego budynku.
            Znalazlam go, kiedy stal przy kasie z lodami w reku, a kasjerka
            doliczyla te lody do rachunku jakiegos pana ktory stal za moim synem!
            Innym razem w ten sposob "kupowal" banany.
            Po prostu robil to co zawsze, tylko ze robil to bez mamusi ...
            takie samodzielne dziecko...
            Mial wtedy nie wiecej niz dwa latka.

            Ja bylam taka sama, kiedy mialam 15 miesiecy, i juz wtedy uciekalam
            mojej mamie na ulice, trzymajac sie drewnianego plotu.
            Dzis tez niczego sie nie boje, tak samo jak moj syn, czyli
            te doswiadczenia dobrze na nas wplynely smile
            • wawa.1 Re: Dzieci wolnego chowu 23.05.10, 21:45
              Wybacz ale glupota i lekkomyslnosc z takiego zachowania wynika.
              Nic wiecej.Ludzie sie naucza do momentu nieszczescia.
              • wawa.1 Re: Dzieci wolnego chowu 23.05.10, 21:46
                nie naucza-mialo byc.
      • skiela1 Re: Dzieci wolnego chowu 23.05.10, 22:04
        skiela1 napisała:

        > taka nazwe przybrala ta forma wychowania.
        >
        > Niestety w Polsce szybko nabierze perioratywnego znaczenia

        O matko co za dziwolagbig_grinbig_grin
        wiedzialam,ze cos zle napisalam.

      • bubster Re: Dzieci wolnego chowu 23.05.10, 22:21
        Kiedys nie bylo tylu zboczencow co teraz.

        a to nie jest tak że kiedyś się po prostu o tym nie pisało tak dużo?
        • skiela1 Re: Dzieci wolnego chowu 24.05.10, 22:49
          bubster napisała:

          > Kiedys nie bylo tylu zboczencow co teraz.
          >
          > a to nie jest tak że kiedyś się po prostu o tym nie pisało tak dużo?

          bo nie bylo i o czym.
          • bubster Re: Dzieci wolnego chowu 25.05.10, 14:48
            było, tylko wazniejsze były doniesienia z partii
            i psuło to propagandę sukcesu komunistów
            • skiela1 Re: Dzieci wolnego chowu 25.05.10, 15:20
              bubster napisała:

              > było, tylko wazniejsze były doniesienia z partii
              > i psuło to propagandę sukcesu komunistów

              A Ty skad to wiesz?
              Owszem od czasu do czasu zdarzal sie jakis tajemniczy wampirsmile,ale
              przypuszczam,ze byl to wymysl rodzicowsmile
              My dzieciaki nigdy nie moglismy go spotkac,a szukalismybig_grin
              • pia.ed Re: Dzieci wolnego chowu 25.05.10, 15:51

                Byla tez czarna limuzyna marki wolga ktora porywala dzieci ...
              • bubster Re: Dzieci wolnego chowu 25.05.10, 16:08
                z opowieści smile
      • matya Re: Dzieci wolnego chowu 24.05.10, 00:49
        skiela1 napisała:

        > Kiedys nie bylo tylu zboczencow co teraz.

        skad wiesz?
    • wawa.1 Re: Jak daleko ma sie posunac opieka nad dzieckie 23.05.10, 19:01
      To przede wszystkim obowiazek.Tak daleko moze sie posunac jak daleko siega
      bezpieczenstwo dziecka.
      W pewnym momencie wkracza kodeks przekroczen o czym warto pamietac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja