Za tysiąc złotych nie pracuję

13.07.10, 16:06
Są bezrobotni i wybredni. Mówią, że za tysiąc złotych nie opłaca im
się pracować.
praca.wp.pl/kat,18453,title,Za-tysiac-zlotych-nie-pracuje,wid,12469379,wiadomosc.html
    • gazeta_mi_placi Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 16:13
      No bo niektórym się nie opłaca.Taka prawda.
      Dojazdy,opiekunka do dziecka (jak ktoś ma) wychodzą drogo,a opiekunka do dziecka
      jeszcze drożej niż rzeczone 1000 zł.
    • skiela1 Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 16:50
      "No proszę wybaczyć, ja nie będę jeszcze wydawać na dojazdy do tej ich pracy.
      Skandal, co te urzędy pracy proponują. A jak usłyszałam, ze to wszystko za
      tysiąc złotych, to odwróciłam się na pięcie i wyszłam – mówi Joanna, ma 24 lata,
      nigdy nie pracowała dłużej niż pół roku, była opiekunką do dzieci,
      sprzedawczynią, sprzątała w zakładzie fryzjerskim, nie ma żadnego wykształcenia.
      Nie ma dochodów, pomaga jej matka-emerytka. Joanna mieszka z chłopakiem, który
      nigdzie nie pracuje. "

      W tym przypadku to terapia jest potrzebna ,a nie posredniak.
      • gazeta_mi_placi Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 17:07
        Może po prostu dostała ofertę pracy niani (jak większość "na czarno") za 1500zł?
        Podobno nianie nawet 2000zł biorą..
      • jedzoslaw Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 17:45
        skiela1 napisała:

        > "No proszę wybaczyć, ja nie będę jeszcze wydawać na dojazdy do tej ich pracy.
        > Skandal, co te urzędy pracy proponują. A jak usłyszałam, ze to wszystko za
        > tysiąc złotych, to odwróciłam się na pięcie i wyszłam – mówi Joanna, ma 2
        > 4 lata,
        > nigdy nie pracowała dłużej niż pół roku, była opiekunką do dzieci,
        > sprzedawczynią, sprzątała w zakładzie fryzjerskim, nie ma żadnego wykształcenia
        > .
        > Nie ma dochodów, pomaga jej matka-emerytka. Joanna mieszka z chłopakiem, który
        > nigdzie nie pracuje. "

        Czytając takie rzeczy żałuję, że wyborów nie wygrał Janusz Korwin-Mikke.
        Rozumiem taką postawę u magistra, ale taki ćwok i leń, który nic dla swojej
        przyszłości nie zrobił jeszcze śmie wydziwiać? Pewnie, niech matka ją utrzymuje.
        Sama córusię wychowała. Potem pewnie pojawi się dziecko i dziewucha łapę znowu
        po pieniądze wystawi.
        • jedzoslaw Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 17:47
          Doczytałem jeszcze... "- Miałam iść do kuchni. Jako pomoc kuchenna w jakiejś tam
          szkole. No ale powiedziałam, że niezbyt lubię dzieci, mam alergię na cebulę i
          nie mogę jej kroić oraz że miejsce pracy jest daleko od miejsca zamieszkania – 2
          kilometry. No proszę wybaczyć, ja nie będę jeszcze wydawać na dojazdy do tej ich
          pracy. "

          2 kilometry to dla niej daleko? Nóż mi się w kieszeni otwiera.
        • gazeta_mi_placi Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 17:49
          Pewnie pracowała o wiele dłużej niż pół roku (wspomina się o pracy niani,a która mama zatrudnia taką osobę legalnie z umową? raczej rzadkość) jako opiekunka do dziecka.
          Dlatego bym nie wyzywała jej od leni,nie wykluczone,że pogardziła legalną pracą za 1000zł bo u zapracowanych rodziców jako opiekunka zarabia 1500zł plus (najczęściej) wyżywienie.
          • czarna9610 Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 18:12
            Jak wracałam do pracy po urlopie wychowawczym , to okazało się że po zapłaceniu
            niani i biletu do pracy zostało mi bardzo niewiele . Na szczęście po kilku
            miesiącach córka poszła do przedszkola i już było lepiej z finansami
          • jedzoslaw Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 18:27
            > Dlatego bym nie wyzywała jej od leni,nie wykluczone,że pogardziła legalną pracą
            > za 1000zł bo u zapracowanych rodziców jako opiekunka zarabia 1500zł plus (najc
            > zęściej) wyżywienie.

            OK, ale przeszkadza jej to, że ma do roboty 2 kilometry! Przecież taki odcinek
            można nawet przejść pieszo.
            • horpyna4 Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 18:35

              Na razie takie młode osoby nie myślą o emeryturze i nie zdają sobie
              sprawy, że trzeba odprowadzać składkę emerytalną. A potem płacz.

              • jedzoslaw Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 21:49
                horpyna4 napisała:

                >
                > Na razie takie młode osoby nie myślą o emeryturze i nie zdają sobie
                > sprawy, że trzeba odprowadzać składkę emerytalną. A potem płacz.
                >

                Nie bój nic. Taki pasożyt później pójdzie pod Sejm, skumpluje się z innymi
                pasożytami, opony zacznie palić i już mu emeryturę podniosą. Tak jest zawsze.
                • gazeta_mi_placi Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 22:27
                  Jakby emerytury uczciwie pracujących ludzi były normalne,a nie głodowe...
                  • matt.j Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 00:35
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Jakby emerytury uczciwie pracujących ludzi były normalne,a nie
                    głodowe...

                    Są stosowne pensji. Ciężko żeby osoba zarabiająca 1000-2000zł
                    dostała nagle 2500zł emerytury. Dodatkowo weź pod uwagę, że z tego
                    samego dzbana trzeba dać emerytury wszystkim uprzywilejowanym oraz
                    renty wszystkim , łącznie z tymi „zaradnym” co pracują na czarno i
                    jednocześnie pobierają rentę, gdyż do pracy nie są zdolni.
        • lambert77 Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 10:20
          przepraszam Cię a dlaczego mgr po kierunku najpotrzebniejszym na świecie tylko
          jemu i paru "profesorom" ma dostać pracę za więcej niż 1000 zł?? Bo jest mgr??
          Kurde od jakiś 10 lat uczelnie wypluwają magistrów bo każdy myśli, że ten
          papierek coś daje. Powiedzmy sobie szczerze obecnie g.wno daje smile Magistrów jest
          jak pcheł na bezpańskim kundlu studia przestają cokolwiek znaczyć.
          • matt.j Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 14:48
            Dlatego po takich kierunkach idą na kursy operatorów koparek, żeby
            zarabiać jakieś przyzwoitsze pieniądze.
            Pytanie tylko dlaczego pozostali podatnicy mają sponsorować im
            nieprzydatne studia?
          • skiela1 Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 16:25
            "Magistrów jes
            > t
            > jak pcheł na bezpańskim kundlu studia przestają cokolwiek znaczyć."

            Dokladnie.
            Podam taki przyklad.Tu gdzie mieszkam doswiadczony pracownik Miejskiego
            Oczyszczania Miasta ma stawke godzinna taka sama co niejeden magister,albo
            poczatkujacy inzynier.
            Kazdy robi to na co mu kwalifikacje pozwalaja.Pieniadze to inna sprawa.
            Ten z MPO ma motywacje do pracy ,a inzynier jest tez zadowolony, bo ktos mu
            zabiera smieci i sprzata miasto w ktorym mieszka.
            • anoagata Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 17:04
              Skielo,dokładnie tak jest w mojej firmie naczelna jest facetka po maturze w
              wieku juz emerytalnym a kilu szeregowych pracowników z wyższym wykształceniem
              ale w Urzędzie Pracy niestety bez mgr lub inż nie dostaniesz oferty.
    • matt.j Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 21:36
      Nie przesadzajmy i nie uwieszajmy się na emeryturze obowiązkowej –
      będzie głodowa. Jak sobie człowiek sam nie odłoży i nie zainwestuje
      to na starość będzie ledwo przeżywał od pierwszego do pierwszego.

      Swoją drogą też nie pracowałbym za 1000zł. Przecież za to ciężko
      wyżyć. Ale gdybym nie miał kasy, nie miał perspektyw i innych
      możliwości to na jakiś czas jest to rozwiązanie dla takich ludzi.
      Ciężko żeby osoba sprzątająca czy wykonująca jakieś inne prace nie
      wymagające szczególnych umiejętności czy wiedzy zarabiała tyle co
      ludzie po studiach. Jak ktoś się nie może przełamać to granica jest
      otwarta – zawsze do Anglii można wyjechać i za tą samą pracę brać
      kilka razy więcej, choć należy się liczyć, że i utrzymanie trochę
      więcej kosztuje.

      Co do 2 km do rpacy to dziewczę bardzo rozpieszczone. Do podstawówki
      miałem 2 km i chodziłem na piechotę. Nie był to problem.
      • jutrzenka.3 Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 21:57
        Trochę się dziwię tej dziewczynie, podjąć pracę za 1000, a w między czasie szukac bardziej intratnej.Czy ona ma sumienie, siedzieć na mamusi utrzymaniu? Leniwa i tyle.
        Problem 2 km na pieszo, może jeździć rowerem dla chcącego nie ma nic trudnego.
        • gazeta_mi_placi Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 22:28
          Ja obstawiam,że raczej znalazła pracę na czarno jako opiekunka do dziecka.
          A przecież nie powie wprost: "Znalazłam lewiznę za 1500zł z wyżywieniem w
          dodatku,więc za tamtą dziękuję"...
          • lambert77 Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 10:22
            przypomnijcie mi, czy teraz bezrobotni mają prawo do np ubezpieczenia zdrowotnego??
            • anoagata Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 10:33
              lambert77 napisał:

              > przypomnijcie mi, czy teraz bezrobotni mają prawo do np ubezpieczenia zdrowotne
              > go??
              Mieli,nie mieli a teraz mają.
              • lambert77 Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 10:47
                a to dupa bo taka pani po odmówieniu przyjęcia pracy powinna tracić prawo do
                bezpłatnego leczenia. Może by to nie było coś wielkiego ale wypadki chodzą po
                ludziach
                • jedzoslaw Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 11:43
                  lambert77 napisał:

                  > a to dupa bo taka pani po odmówieniu przyjęcia pracy powinna tracić prawo do
                  > bezpłatnego leczenia. Może by to nie było coś wielkiego ale wypadki chodzą po
                  > ludziach

                  Właśnie traci, bo po odmowie podjęcia pracy zostaje wylogowana z Urzędu Pracy na
                  3 miesiące, a to właśnie urząd odprowadzał za nią składki zdrowotne.
                  • lambert77 Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 12:03
                    Dlaczego tylko na 3 miesiące?? Winno być tak, że po powiedzmy trzech odmowach
                    powinna całkowicie tracić prawo do korzystania z "usług" i "opieki" urzędu a tym
                    samym całej reszty podatników. Wiem, że współpraca z UP do łatwych nie należy
                    wiem jak upokarzające jest kiedy, ktoś z gorszym wykształceniem ode mnie w
                    pewien sposób bardziej ograniczony ze względu na sposób otrzymania pracy i to
                    jaką pracę wykonuje oferuje mi pracę za grosze przy zieleni miejskiej. Przeżyłem
                    to jakoś schowałem dumę i honor w kieszeń zacisnąłem zęby i jakoś to
                    przetrwałem. Ważne było w ogóle zdobycie jakiejkolwiek pracy.
                    • madziulec Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 12:56
                      No to ja jestem z gatunku "za 1000 zl mi sie nei oplaca".
                      Mam 20 lat doswiadczenia, znam 3 jezyki.. Taka prawda.
                      Pracowalam w kilku firmach, miedzynarodowych.
                      Stracilam prace, bo moja firma jest na tyle beznadziejna, ze tylko
                      przedstawia sie, ze jest high tech,a le od wrzesnia do grudnia
                      zwolnila 5 osob, a nie sa w stanie utrzymac sie mimo naprawde
                      swietnej technologii.

                      Szukalam pracy i co?? Kredyt na mieszkanie 1000, czynsz 460, prad
                      160, przedszkole malego 350 + zajecia dodatkowe 186...
                      Cos jesc musimy, musimy sie oboje ubrac, musimy sie umyc, musimy
                      uprac ubrania.
                      I jak ma nam na 2 osoby wystarczyc ten 1000???


                      Ale proponowano mi 800 zl, na pol etatu na 3 miesiace, obiecujac
                      zlote gory, ze jak sie sprawdze to po 3 miesiacach bede miala 1700...
                      • lambert77 Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 13:02
                        ok ale ty startujesz ździebko z innego pułapu niż pani po podstawówce, która
                        czeka aż jej dadzą fotel prezesa. Poza tym osoby z twoim doświadczeniem i
                        umiejętnościami chyba w ogóle nie powinny trafiać do pośredniaka.
                        • madziulec Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 14:20
                          Zdziwisz sie. Wlasnie takie osoby potarfia po pol roku i dluzej byc
                          bez roboty...
                          • matt.j Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 14:55
                            Ale to chyba z troszkę innych powodów niż dwudziestokilkuletnia pani
                            po podstawówce?
                          • wawa.1 Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 18:29

                            madziulec napisała:

                            > Zdziwisz sie. Wlasnie takie osoby potarfia po pol roku i dluzej byc
                            > bez roboty...

                            A moze maja za duze mniemanie o sobie?
                            Jak Cie stac na siedzenie w domu to siedz.Miec tysiac, a nie miec to roznica w
                            budzecie.
                            • madziulec Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 15.07.10, 11:07
                              Gucio prawda z tym mniemaniem.

                              To jest tzw. syndrom za ladnej dziewczyny, o ktorym opowiedzial mi
                              jeden znajomy.

                              Otoz na impreze klasowa przychodzi chlopak i widzi dziewczyny
                              stojace pod sciana. I widzi najladniejsza dziewczyne w klasie i chce
                              ja poprosic do tanca. Jest naprawde super. Ale... Boi si eja
                              poprosic, bo.. mysli: ona mi odmowi, a po co mi taki zawod, przykro
                              mi bedzie, jak mnie wysmieje i ma tego typu mysli.
                              Dlatego podchodzi do dziewczyny, ktora ni edo konca mu sie podoba i
                              sie z nia bawi.

                              Tak samo jest z pracodawcami. Widza cv osoby, ktora jest super. Ale
                              maja mysli; e, pewnie bedzi emiala wymagania finansowe, e, pewnie
                              zaraz urodzi dziekco (jesli jest kobieta), e pewnie zaraz odejdzie,
                              bo dostanie super propozycje.

                              I wybiera sredniaka. Taka prawda.
    • iuo Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 13.07.10, 22:36
      ja wyciagam 800 srednio i zyje.choc jak mam hostowanie to dobije do 1500 a dzis
      w tesco pan muwil ze bierze 1200 na reke
      • anoagata Re: Za tysiąc złotych nie pracuję 14.07.10, 09:05
        Moja córka mgr pracuje na 1/2 etatu za 600 zł /słownie sześćset/,dojeżdza do tej
        pracy samochodem 15 km ,czyli dziennie 30x24dni to jest 720km x4,49 za litr
        paliwa = ponad 300zł,to ile zostaje??? ale uważamy ,że od czegoś trzeba zacząć,W
        opisanym przypadku mogą mieć wysokie aspiracje mamuśki emerytki.
    • lambert77 przeczytałem artykuł :) 14.07.10, 12:09
      nawet jedna męska dziwka się tam wypowiedziała smile Kompletny upadek obyczajów.
      Kiedyś ludzie wiedzieli, że niektórzy kupczą swoją dupą ale się o tym głośno nie
      mówiło bo i nie był to powód do dumy. Dzisiaj taki x-men się chwali ile zarabia
      czterema literami kiedy jego koledzy w pocie czoła pracują na samochód. Bardzo
      ładnie dziękować Bogu nie wszyscy możemy zostać płatnymi k.rwami.
      • wawa.1 Re: przeczytałem artykuł :) 14.07.10, 18:31
        Zaradny biznesmenbig_grin
        • gazeta_mi_placi Re: przeczytałem artykuł :) 15.07.10, 11:24
          Tylko brać przykład smile
      • matt.j Re: przeczytałem artykuł :) 15.07.10, 21:32
        lambert77 napisał:
        > nawet jedna męska dziwka się tam wypowiedziała smile (...)

        Przepraszam, zazdrościsz?
        Co cię obchodzi kto czym zarabia. Mi takich osób bardziej szkoda,
        ale to raczej w przypadku kobiet.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja