june.miller
04.04.04, 16:40
Niedawno wróciłam z kilkugodzinnego plazowego spaceru z psem. Dokonalismy
wszystkich elementów koniecznych do uznania sezonu plazowego za oficjalnie
rozpoczęty: leżenie na kocu (to ja), brodzenie po wodzie (to pies),
przechadzanie się bez kurtki (to ja, chociaż pies w zasadzie też), tarzanie
się w rozgrzanym piasku (pies), przypieczenie policzków słońcem (niestety
ja). Bossssko jest