skiela1
20.11.10, 00:30
Pani Grażyna we wtorek wybrała się na zakupy do drogerii Yves Rocher przy ul. Kapucyńskiej w Lublinie. - Chciałam zobaczyć, czy są jakieś nowe zestawy kosmetyków. Ponieważ zbliżają się urodziny mojej synowej, pomyślałam, że może kupię jej jakieś perfumy - opowiada. - W sklepie były trzy ekspedientki. Podeszłam do półki z perfumami, wzięłam jeden z testerów, bo chciałam sprawdzić zapach. Po chwili go odstawiłam i przeszłam jeszcze dookoła sklepu. Nie dotykałam niczego więcej. Zajęło to dosłownie chwilę. Kiedy już chciałam wyjść, przy wejściu jedna z pań zagrodziła mi drogę i poprosiła na zaplecze - relacjonuje klientka.
Więcej... lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,8683822,Zlodziejko__ukradlas_perfumy__Flakonik_stal_na_polce.html#ixzz15m2bAN2F
Mam wrazenie ,ze kazdy klient w perfumerii czy drogerii to potencjalny zlodziej.