Papież się wkurzył...

02.05.04, 20:50
Irytacja Ojca Świętego na spotkaniu z wiernymi
pi, IAR 02-05-2004, ostatnia aktualizacja 02-05-2004 14:06

Do niezwykłego incydentu doszło podczas południowego spotkania Jana Pawła II
z wiernymi zgromadzonymi na Placu św. Piotra. Papież poirytowany okrzykami
pielgrzymów dał wyraz swemu zdenerwowaniu.

Dla wszystkich dzisiejsze przemówienie papieża miało ogromne znaczenie, mówił
bowiem o rozszerzeniu UE i widać było, że wydarzenie to potraktował niezwykle
poważnie. Tymczasem wierni, którzy przyszli na plac, jak zwykle wznosili
okrzyki i zachowywali się tak, jakby nie słuchali Jana Pawła II. Wtedy
zareagował on na to z nieskrywaną irytacją. Słownej reakcji towarzyszył
gwałtowny ruch ręką.

Papież już wcześniej wielokrotnie podczas audiencji generalnych i
niedzielnych spotkań przywoływał wiernych do porządku. Zwłaszcza wtedy, gdy
powaga tematu, o którym mówił, kontrastowała z zachowaniem słuchaczy.
Zdarzało mu się już uderzać w pulpit, mówić "dosyć" czy wręcz przekrzykiwać
śpiewy i wrzaski.

Skrajnym przykładem zakłócenia atmosfery spotkania była audiencja w pierwszą
rocznicę zamachów na Amerykę, kiedy mówiąc o dramacie terroryzmu i
wspominając jego ofiary papież musiał uspokajać Polaków radośnie wiwatujących
na jego cześć. Warto zauważyć, że kiedy jest wyraźnie podenerwowany, Jan
Paweł II krzyczy po polsku. Tak jak dzisiaj.
    • wgfc Re: Papież się wkurzył... 02.05.04, 20:57
      Szczerze mówiąc - nie dziwię mu się.
      Jedynym celem przyjazdu większości dewockich pielgrzymek z Polski
      jest "zobaczenie Ojca Świętego" i wykrzykiwanie durnowatych tekstów w
      stylu "kochamy ciebie", "zostań z nami" (podsycanych zresztą przez polskich
      księży). Tak samo zachowują się podczas pielgrzymek papieża do Polski. Za to -
      to co do nich mówi w ogóle nie dociera.
      Aha, za szczyt debilizmu uważam zwracanie się do papieża (m.in. na
      transparentach) per "tatusiu".
      • kris01 Re: Papież się wkurzył... 02.05.04, 21:07
        No właśnie. Taka jest chyba wiara większości Polaków. Oscentacyjne pokazywanie
        wiary i uwielbienia dla kościoła oraz Papieża (ale mam wrażenie, tylko dlatego
        że jest Polakiem). Poza słowami nic nie ma (w większości niestety).
        Idziemy do kościoła - po to by się pokazać (najlepiej na sumę, bo dużo ludzi
        przychodzi).
        Jak jedziemy na pielgrzymkę - to drzyjmy się w niebogłosy. Niech obcokrajowcy
        wiedzą jak bardzo kochamy Chrystusa. Wszak im głośniej mówimy, tym większymi
        katolikami jesteśmy (pogląd większości zdewociałych Polaków).
        • wgfc Re: Papież się wkurzył... 02.05.04, 21:37
          Kris01 napisał:

          > No właśnie. Taka jest chyba wiara większości Polaków.
          > Oscentacyjne pokazywanie wiary i uwielbienia dla kościoła oraz Papieża
          > (ale mam wrażenie, tylko dlatego że jest Polakiem).

          Też tak myślę. Gdy obecnego papieża zastąpi nowy, z pewnością nie-
          Polak, "Prawdziwy Polak-katolik" nie będzie go uznawał i obrazi się na cały
          świat.

          > Jak jedziemy na pielgrzymkę - to drzyjmy się w niebogłosy. Niech obcokrajowcy
          > wiedzą jak bardzo kochamy Chrystusa.

          Chrystusa? Co Ty. Oni tak kochają Ojca Świętego Jana Pawła II, a nie Chrystusa
          czy Boga Ojca albo Ducha Świętego smile
          • jackussi Re: Papież się wkurzył... 02.05.04, 21:48
            czasami uwielbienie dla papieża przypomina mi uwielbienie dla Kima
        • pshamack Re: Papież się wkurzył... 02.05.04, 22:27
          Polacy do Watykanu jadą jak do lunaparku.
          Jeśli ktoś jest katolikiem to powinien zachowywać się jak katolik także po
          wyjściu z kościoła.
    • zenta1 Re: Papież się wkurzył... 02.05.04, 22:42
      buraczane społeczeństwo to i buraczane zwyczaje.
    • sloggi Re: Papież się wkurzył... 03.05.04, 15:05
      No niestety ludyczno-odpustowe zachowanie polskich pielgrzymów martwi.
      Ile razy można krzyczeć "kochamy Cię", "jesteśmy z Tobą" i wymachiwać
      pomalowanymi prześcieradłami? Ci ludzie dostrzegają w Ojcu Św. tylko
      pochodzenie i traktują Go jak świątka zza miedzy. Nie interesuje ich co i o
      czym mówi, bo oni tego nie rozumieją. Nie rozumieją - bo najczęściej nie chcą
      rozumieć. Oni tam jadą popatrzeć na "papieża", zaliczają wizytę na papieskiej
      mszy i wracają do Polski tak samo durni, jak tam jechali. Ojciec Św. jest
      mądrym człowiekiem, dla milionów ludzi jest autorytetem - ale nie jest ani
      tatusiem, ani kapliczną figurką.
      Dla tych ludzi to tylko dobra zabawa, bo oni tam jadą pokrzyczeć, przekrzyczeć
      innych, pomachać prześcieradłami, aby móc z naiwną satysfakcją po powrocie
      powiedzieć - on nas widział, a inni zobaczyli jak bardzo Go kochamy - bo
      przecież on jest nasz - z Polski. Aspekty wiary, przemyślenia? To tylko
      przeszkadzałoby w zabawie, a kazanie to im ksiądz co niedzielę mówi w
      parafialnym kosciele - i to jest za dużo, bo najczęściej czekają na
      błogosławieństwo myśląc o świątecznym obiedzie.
    • anahella Re: Papież się wkurzył... 03.05.04, 15:09
      Jak sie zle zachowywali to nalezalo ich uciszyc. Nie zapominajmy ze Ojciec
      Swiety, to stary i schorowany czlowiek. Ma prawo do irytacji w momencie, gdy
      tlumy traktuja go jak atrakcje turystyczna.
    • zo_h Re: Papież się wkurzył... 03.05.04, 15:20
      Kościół wyhodował sobie garb z którym musi się teraz użerać a zachowanie
      naszych rodzimych pielgrzymów to kolejny objaw przedmiotowej wiary w artefakty,
      mity i temu podobne historyjki wzięte z pogranicza czarnej magii ... nic
      dziwnego, że w tym wszystkim niknie coś co miało być najważniejsze ... coś co
      miało być przesłaniem ... czyli SŁOWO.
    • macinak Re: Papież się wkurzył... 03.05.04, 18:12
      Papierza sie nie słucha tylko uwielbia. A religijność polską dla mnie najlepiej
      ilustrują słowa mojej koleżanki "Jestem wykończona, musiałam rano wstać do
      kościółka i całą mszę się nudziłam, a takie niewygodne szpilki miałam, że nogi
      mi w szyję wchodzą..." i tak co niedziela.
      • anahella Re: Papież się wkurzył... 03.05.04, 19:53
        macinak napisała:

        > A religijność polską dla mnie najlepiej
        > ilustrują słowa mojej koleżanki "Jestem wykończona, musiałam rano wstać do
        > kościółka i całą mszę się nudziłam, a takie niewygodne szpilki miałam, że
        > nogi
        > mi w szyję wchodzą..." i tak co niedziela.

        No bo to jest tak: kiedys narod byl ciemny i nie wiedzial co tam ksiadz po
        lacinie mamrotal ale pan kazal, wiec chlop do kosciola biegal a i pleban
        pieklem straszyl, wiec chodzic trzeba bylo. Ale po kosciele za to mozna bylo
        isc z Fankiem i Jozkiem do gospody na piwo a i baby staly pod kosciolem i sie
        nagadaly. wink

        Widac do dzis niektorzy nie *chodza* do kosciola ale w nim *bywaja*
        • wgfc Re: Papież się wkurzył... 03.05.04, 22:13
          Anahella napisała:

          > No bo to jest tak: kiedys narod byl ciemny
          > i nie wiedzial co tam ksiadz po lacinie mamrotal

          Oj, mam wrażenie, że ludzie byli wtedy bardziej świadomi tego, co się dzieje w
          kościele niż obecnie, gdy ksiądz mówi do nich w języku narodowym.
          Liturgię przedsoborową można było naprawdę przeżywać, obecna przypomina często
          (za przeproszeniem) mniej lub bardziej udany show (brzdęki gitarowe, dziwne
          gesty, nowoczesne udziwnienia).
    • chaladia Sam sobie zgotował ten los... 03.05.04, 22:44
      Jan Paweł II tolerował przez dekady robienie z siebie "odpustwego świątka", coś
      z pogranicza kultu jednostki (po trzy ulice Jana Pawła II w każdym mieście,
      pomniki na każdym skrzyżowaniu, tablice pamiatkowe wszędzie tam, gdzie się
      pojawił), Tolerował też te okrzyki polskich pielgrzymek w czasie audiencji,
      nie zawsze na temat, a często wręcz niestosownie do atmosfery, nie zwracał też
      uwagi na wyczyny jego "podwładnych" w rodzaju O. Rydzyka czy ks. Jankowskiego.

      Był czas po temu, gdy Papież był w pełni sił i potęga swej osobowości oraz
      umiejętnością panowania nad tłumami MÓGŁ to wszystko spacyfikować: zabronić
      ewidentnych przypadków kultu jednostki, tworzenia "złotych (a raczej spiżowych)
      cielców" w postaci swych pominków za życia, nakazać księżom odpowiednie
      przygotowanie pielgrzymów i ich zdyscyplinowanie, na koniec posłać jednostki
      kompromitujące kościół i głoszące prawdy sprzeczne z oficjalną Jego linią do
      zakonów klauzurowych o ścisłej regule... nie uczynił tego. Dziś jest starym,
      schorowanym człowiekiem, który nie ma już sił, by zapanować nad ludźmi, którzy
      go nie szanują i przyjeżdżają "zaliczyć" Go jako atrakcję turystyczną podobnie
      jak Kaplicę Sykstyńską...

      Oczywiście jest na to metoda - abdykować, pozwolić komuś młodszemu i
      sprawniejszemu, by doprowadził ten bałagan do porządku. Problem w tym, że
      polskie otoczenie Papieża, któremu aktualny stan bezhołowia bardzo odpowiada,
      zrobi wszystko, aby do takiej zmiany nie dopuścić.
    • zdzicha Re: Papież się wkurzył... 03.05.04, 23:30
      Papież się zdenerwował? Papiez się nie denerwuje, bo przeciez jest świętym.
      Papież nawet nie ziewa.
      A mnie swego czasu nie wpuścili do Bazyliki, bo chciałam niecnie zbezcześcić
      swięte miejsce wchodząc w stroju odkrywającym nogi i ramiona.
      • gacus2 Re: Papież się wkurzył... 04.05.04, 09:19
        No i wychodzi polski ludowy katolicyzm- do kościoła a potem do baru. I wychodzi
        polska hipokryzja: Kochamy Cie Ojcze Świety a robimy swoje. niestety takie
        emocje pobudzaja głupi polscy księża którzy ciesząc się ilości nie dbaja o
        ajkość polskiej wiary. ALe co ja tu piszę o księżach- przeciez to ci sami,
        któzy w większości poszli do seminarium bo:
        - jeden syn musiał i tak iść
        - nie powiodło mu się w zyciu osobistym
        - kościół= wojsko a troche dyscypliny nikomu nie zaszkodziło....
        I takich ksieży jest conajmniej 1/4. Jednka wierzę, ze wiekszość poszła z
        powołania... bo inaczej ta szopka nei miałaby sensu....
        • chaladia Gorzej, Gacusiu... 04.05.04, 12:41
          Pomijając okres bierutowski, to bycie księdzem było w Polsce bardzo atrakcyjną
          drogą kariery. Nie gorszą niż zostanie badylarzem, lekarzem z prywatna
          praktyką, adwokatem albo budowlańcem eksportowym.
          W efekcie tego, księżmi zostawali nie tylko ludzie z rzeczywistym powołaniem,
          ale także wszelkiego rodzaju karierowicze.
Pełna wersja