sloggi
03.05.04, 20:35
Ostatnio spotkałem znajomego, jak zawsze akuratny, elegancki. Szedł z
kwiatami, zapewne do kolejnej kobiety swojego życia. Szarmancki, czołobitny.
Kiedyś podczas jakiegoś party stwierdził, że mężczyzna powinien składać hołd
każdej kobiecie chociażby za to, że ona jest. Lubi otaczać się kobietami, być
przez nie chwalony, trochę rycerzyk - a trochę bawidamek. Lekko mnie wkurzała
ta jego postawa. Teraz wisi mi to koncertowo, bo nie bywamy juz w tych samych
kręgach, ale ilekroć go spotykam - zawsze gna do jednej z "cieplarnianych
roślinek" złaknionej jego blasku, komplementów i uroczych żarcików z
podtekstem.
Gentleman czy zwykły babiarz?