chlodne_dlonie
03.04.11, 14:39
Wzrost liczby uczniów z udokumentowaną dysleksją spowodował spowszednienie zjawiska i coraz częściej takie osoby uznawane są za krętaczy, chcących ułatwić sobie życie w szkole. Prawa uczniów z dysleksją, jak m.in. wydłużenie czasu pisania matury z języka polskiego czy zwiększenie limitu błędów w pisowni w przypadku dysortografii zaczęto traktować jako przywileje, które podważają zasadę równego traktowania uczniów. Podnoszone są głosy, że dzięki takim ułatwieniom uczniowie posiadający zaświadczenia mają większe szanse na przyjęcie na dobrą uczelnię wyższą. Internauci z przekąsem odnoszą się do dysleksji, nazywając ją dysmózgią, której przyczyną jest tylko i wyłącznie lenistwo.
targiedukacyjne.gazeta.pl/targi/10,42,,,,6538,Dyslektyk+na+studiach.html