skiela1
10.04.11, 20:37
'Jesteśmy dla wygody mężczyzn' - tak powiedziała moja znajoma z 20-letnim stażem małżeńskim, a ponieważ nie raz to od niej usłyszałam, mam poczucie, że jest o tym przekonana
Ona wraca z pracy, a mąż ma pretensje, że nie ma obiadu, na to ona mu odpowiada, że też mógłby coś przyrządzić, na to on: 'Wiesz, że nie umiem'. Kobieta z zasady gotuje, nawet jeśli tego się nie uczyła. Ona wstaje 15 minut wcześniej, aby wyjąć pranie z pralki i naczynia z suszarki, a gdy pytam, dlaczego nikt jej w tym nie pomaga, ona na to, że oni by o tym zapomnieli. Jej poczucie, że dom jest wysprzątany jest cenniejsze od jej snu. I wreszcie znajoma podjęła decyzję, że przestanie sama dbać o dom, a domownikom uwagi zwracać nie będzie. Mąż zdał sobie sprawę, że coś mu nie tak, dopiero gdy na pytanie, czy ma jakąś czystą koszulę, ona odpowiedziała, że nie wie. I wtedy zapytał: 'Czy tobie to nie przeszkadza?'. 'Co?' - pyta żona. 'Noo, ten bałagan'.
Taki podział ról jest dla niektórych oczywisty - to kobiety gotują, sprzątają, wychowują dzieci - przecież natura je do tego stworzyła. I my, naiwne kobiety, w to uwierzyłyśmy.
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,7402286,Jestesmy__by_sluzyc.html