Herr Starosta

07.05.04, 14:19
... na Forum Słowiańskim znalazłem informację o wyczynie starosty w
Strzelcach Opolskich (desygnowanego przez Mniejszość Niemiecką) Geharda
Matheja. Mianowicie, pan starosta polecił zdjąć godło RP z frontonu budynku
starostwa. Herr Matheja wyjaśnił Radiu Opole, że zdejmując godło i
umieszczjąc dwujęzyczne napisy na budynku, chciał podkreślić fakt, że
wchodzimy do jednej, wielkiej europejskiej rodziny (moje- zdominowanej przez
niemieckich kuzynów).
Adres;
Starosta Gerhard Matheja
Starostwo Powiatowe
ul. Jordanowska 2
47-100 Strzelce Opolskie
tel.(o 77) 46390 90
fax (0 77) 46390 90
email:starosta.ost@powiatypolskie.pl
    • sloggi Re: Herr Starosta 09.05.04, 12:44
      Owszem, wchodzimy do UE, co nie oznacza utratę suwerenności odrębności
      państwowej. Herr Matheja chyba równie chętnie wprowadziłby wszystko co znikło z
      Opolszczyzny w 1945 roku. Ale - starosta to jedno, a to na co mu pozwola organa
      zwierzchnie to drugie.
      Widzisz - to jest tak zwana zasada - "my jesteśmy u siebie i robimy co nam się
      podoba".
      • diablica_28 Re: Herr Starosta 09.05.04, 12:48
        sloggi napisał:
        to jest tak zwana zasada - "my jesteśmy u siebie i robimy co nam się podoba".

        Czesto jednak postepując zgodnie z taką zasadą mozemy sami sobie zaszkodzić
        odrzucając niejednokrotnie dobre, sprawdzone pomysły na samorzadnosć.
        • sloggi Re: Herr Starosta 09.05.04, 12:51
          Nie zapominaj, że godło i flaga są nietykalne.
        • zenta1 Re: Herr Starosta 09.05.04, 12:51
          ...mówisz o dobrze sprawdzonych przykładach samorządności landratów i innych
          urzędników III Rzeszy ?
          • sloggi Re: Herr Starosta 09.05.04, 12:57
            Może wydam Wam się śmiesznym, ale od razu widzę kronikę filmową z Danzig roku
            1939 i spadającego orła na uliczny bruk.
      • wgfc Re: Herr Starosta 09.05.04, 13:22
        Sloggi napisał:

        > Owszem, wchodzimy do UE, co nie oznacza utratę suwerenności odrębności

        Niestety, już od kilku lat niepokojące zachowania mniejszości niemieckiej są
        widoczne na Śląsku, zwłaszcza na Śląsku Opolskim.
        • sloggi Re: Herr Starosta 09.05.04, 13:26
          wgfc napisał:

          > Sloggi napisał:
          >
          > > Owszem, wchodzimy do UE, co nie oznacza utratę suwerenności odrębności
          >
          > Niestety, już od kilku lat niepokojące zachowania mniejszości niemieckiej są
          > widoczne na Śląsku, zwłaszcza na Śląsku Opolskim.

          Oni przestali ukrywać, że chcieliby zostać enklawą Bundesreppublik na
          terenie "obcego państwa".
          • wgfc Re: Herr Starosta 09.05.04, 13:47
            Wiele wsi na Opolszczyźnie jest całkowicie wyludnionych.
            Domy stoją puste, choć mają właścicieli, którzy mieszkają w Bundesrepublice.
            Burmistrzami i starostami są Niemcy.

            ---

            A tu jeszcze jeden stary artykuł z "Rzepy":

            <a href="www.rzeczpospolita.pl">Rzeczpospolita< /a>- 13.11.2003
            Opolscy Niemcy chcą wprowadzenia tablic informacyjnych w swoim języku

            Postamt, czyli poczta

            Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców stara się, aby urzędy, szkoły i
            instytucje na Opolszczyźnie zostały oznaczone tablicami w języku niemieckim.
            Jeżeli działaczom się to uda, będzie to pierwszy przypadek w Polsce, kiedy
            stosowane są dwujęzyczne nazwy instytucji publicznych.
            - Działamy w granicach prawa wyznaczonego przez rozporządzenie ministra spraw
            wewnętrznych i standardy Unii Europejskiej - uważa wiceprzewodniczący TSKN
            Bruno Kosak.
            Pierwszy krok zrobiły władze gminy Lasowice Wielkie. Przed referendum unijnym
            na budynku urzędu pojawiły się czerwone tablice z białymi napisami w języku
            niemieckim. - W sąsiedztwie oficjalnych tablic informujących o siedzibie Urzędu
            i Rady Gminy powiesiliśmy tłumaczenia nazw tych instytucji. Nikt nie robił
            problemu - opowiada odpowiedzialny za promocję gminy G?nter Jendrsczok. -
            Dopiero wojewoda zwrócił nam uwagę, że powinny różnić się od urzędowych, więc w
            jednym z rogów daliśmy paseczki w kolorach naszej gminy i poinformowaliśmy
            wojewodę. Teraz wszystko jest w porządku.
            Innego zdania jest dyrektor gabinetu wojewody opolskiego Przemysław
            Nijakowski. - Rozporządzenie przewiduje zamieszczanie dodatkowych tablic w
            języku mniejszości na terenach zamieszkanych przez jej zwarte skupiska. Mowa
            jednak o tablicach informacyjnych, które powinny wyraźnie różnić się od
            urzędowych wzorów. Sprawa Lasowic jest badana przez naszych prawników. Nie
            wiem, czy dokonane przez gminę zmiany są wystarczające. Zachęcamy tych, którzy
            chcą skorzystać z rozporządzenia, by kontaktowali się z nami w celu
            skonsultowania projektów tablic. Pomoże to w uniknięciu naruszenia przepisów -
            tłumaczy Nijakowski.
            Do akcji w skali regionu przygotowują się organizacje żyjących na Opolszczyźnie
            Niemców. - Mamy już uzgodnione tłumaczenia nazw urzędów i instytucji.
            Przygotowujemy jednolite wzory tablic z tłem w kolorze unijnym lub niemieckich
            barw narodowych. Na początek myślimy głównie o urzędach, ale dlaczego napisów
            nie zamieszczać chociażby na dworcach kolejowych, szkołach, bibliotekach,
            urzędach pocztowych lub innych miejscach mających charakter obiektów
            publicznych? - zastanawia się Bruno Kosak, kierujący klubem radnych Mniejszość
            Niemiecka w sejmiku województwa.
            Pisma TSKN powinny trafić do wszystkich samorządów w regionie, gdyż - zdaniem
            Kosaka - województwo należy potraktować jako całość, w którym według różnych
            źródeł od 15 do 30 proc. ludności stanowią osoby narodowości niemieckiej.
            W wielu gminach regionu Niemcy są jednak w zdecydowanej mniejszości, a na razie
            żaden przepis nie tłumaczy jasno, jak należy rozumieć pojęcie "zwarte
            skupisko". - Wszystko będzie zależało od samorządu. Wiele spraw powinna
            wyjaśnić ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych. W każdym razie my
            obecnie nie rozważamy umieszczania niemieckiego napisu obok nazwy naszego
            urzędu - informuje Przemysław Nijakowski, dyrektor gabinetu wojewody.
            Ostrożnie na temat propozycji TSKN wypowiada się starosta powiatu
            namysłowskiego Andrzej Spór. - Jeżeli otrzymamy oficjalny wniosek, poddamy go
            pod dyskusję rady i to ona podejmie ostateczną decyzję. Prywatnie nie widzę
            takiej potrzeby - mówi.
            Jeżeli działaczom TSKN uda się wprowadzić dwujęzyczne nazwy, to będą
            pionierami. Podobne pomysły pojawiały się co prawda w niektórych gminach na
            Podlasiu - gdzie mieszka wiele osób pochodzenia białoruskiego - jednak do tej
            pory podwójnego nazewnictwa tam nie wprowadzono.
            Marek Szczepanik
            • sloggi Re: Herr Starosta 09.05.04, 14:00
              Pracuję z chłopakiem z Opolszczyzny - ma niemieckie nazwisko; jego komentarz
              podsumowuje moje zdanie:
              "to Wy przyszliście do nas, a nie my do Was".
    • wgfc Do poczytania :( 09.05.04, 13:17
      Godło zniknęło
      r 06-05-2004, ostatnia aktualizacja 06-05-2004 18:49

      w zeszły piątek tuż przed uroczystościami wejścia do UE, a w jego miejsce
      pojawiła się tablica z napisami po polsku i niemiecku, informująca, że znajduje
      się tu starostwo. W sobotę jeden z radnych SLD zauważył to i powiadomił
      policję. Matheja zaś wyjaśniał mediom, że zdejmując polskie godło, chciał
      podkreślić "fakt wejścia Polski do jednej wielkiej europejskiej rodziny".
      Wojewoda Elżbieta Rutkowska kazała natychmiast zawiesić godło i już w
      poniedziałek (choć naderwane i w innym miejscu) wisiało. Matheja tłumaczył
      wtedy, że winni zdjęcia orła są robotnicy.

      ---

      Mniejszość przeprasza za godło
      Joanna Pszon 06-05-2004, ostatnia aktualizacja 06-05-2004 18:49

      - Potępiamy zdjęcie polskiego godła znad wejścia do starostwa w Strzelcach
      Opolskich. Zawiniliśmy, przepraszamy - powtarzał w czwartek na konferencji
      prasowej poseł Henryk Kroll, lider Mniejszości Niemieckiej. - To za mało -
      odpowiadają opolscy politycy.
      Czyn Gerharda Mathei potępił także zarząd powiatowy MN ze Strzelec Opolskich. -
      Żywimy należny szacunek dla godła, barw i hymnu RP - podkreślał jego
      przewodniczący poseł Helmut Paździor. Dodał, że najbardziej na tym incydencie
      ucierpiała MN, którą spotkała ostra krytyka. - Straciliśmy moralnie - przyznał.
      Obaj posłowie zgodzili się z tym, że tłumaczenia starosty były pokrętne. -
      Czasem człowiek przejęty najpierw mówi, a potem myśli - tłumaczyli go.
      Zaznaczyli jednak, że nie ma mowy o wyciąganiu jakichkolwiek konsekwencji wobec
      Mathei.
      Zaapelowali o to m.in. poseł Jerzy Czerwiński z Ruchu Katolicko-Narodowego oraz
      politycy Prawa i Sprawiedliwości. Wczoraj dołączyli do nich liderzy SLD,
      tworzącego w regionie z MN koalicję.
      Andrzej Namysło, szef Sojuszu, jest zdania, że starosta nie rozumie integracji
      europejskiej, a jego postępek rzutuje także na jego formację.
      - Widać nasi koalicjanci podpisują się pod czynem pana Mathei, skoro starosta
      nadal pełni swą funkcję - stwierdził Tomasz Garbowski, sekretarz rady
      wojewódzkiej SLD. - Nie popuścimy, nie zostawimy tak tej sprawy - dodał,
      podkreślając, że sprawa godła może nawet zaważyć na losach koalicji.
      - Liczyłem na więcej - zdradza Czerwiński. - Niemcy chełpili się wysokimi
      standardami zachowań w swych szeregach, krytykowali SLD za afery, więc jeśli
      chcą być konsekwentni, zachować się z twarzą, powinni cofnąć Mathei
      rekomendację. A tak zatrzymali się wpół drogi i czekają, aż rzecz przycichnie,
      a to nie przycichnie - podkreślił z naciskiem.
      Kroll prosi o cierpliwość: - Jeszcze nie spotkał się zarząd naszego
      stowarzyszenia. Zbadamy rzecz dogłębnie i postanowimy, co dalej. Poczekamy też,
      co powie prokuratura [do której doniosła na Matheję wojewoda - przyp. red.].
      Nie będą nam inne ugrupowania i media nakazywać, co i jak szybko mamy robić -
      uciął.
      Tymczasem wojewoda nakazała sprawdzić, czy na wszystkich obiektach
      samorządowych na Opolszczyźnie jest godło. Na razie nieprawidłowości nigdzie
      nie stwierdziła. - Ale dzięki nagłośnieniu tej sprawy nagle wszyscy wylegli i
      spojrzeli na wejścia do swych siedzib - skomentowała.

      ---

      Opolszczyzna jest częścią Niemiec wedle Glosariusza Regionalnego
      Joanna Pszon 08-05-2004, ostatnia aktualizacja 07-05-2004 21:00

      - Skandal! - łapał się za głowę poseł Jerzy Czerwiński cytując wyimki z
      Poseł Czerwiński z Ruchu Katolicko-Narodowego otrzymał glosariusz z urzędu
      marszałkowskiego jako prezent z okazji integracji Polski z UE.
      W przeciwieństwie do jej ofiarodawców przeczytał ją.
      Co znalazł ? - "Śląsk częścią wschodnich ziem niemieckich pod tymczasową
      administracją Polski i ZSRR, 1945-1991" - pokazywał fragmenty podczas rannej
      konferencji prasowej. - "Słowiańsko-germański kreol wśród robotników i na
      terenach uprzemysłowionych od połowy XIX w. do dzisiaj". Czyli co? Ludzie
      słabiej wykształceni mówią u nas po kreolsku!? - dopytywał ze zdziwieniem
      dodając, że skoro na książce widnieje logo urzędu marszałkowskiego to znaczy,
      że samorząd województwa najpewniej utożsamia się z zawartymi w niej poglądami.
      - Nie dosyć, że mamy sprawę ściągnięcia godła przez starostę strzeleckiego, to
      jeszcze teraz to! - denerwował się. - Z pieniędzy podatnika wydano coś, co będą
      wykorzystywać organizacje wypędzonych wysuwając kolejne roszczenia - dodawał
      żądając stanowczych działań marszałka oraz usunięcia autora publikacji z
      Uniwersytetu Opolskiego. Swoje wystąpienie zakończył: - To skandal do kwadratu!
      Wstrętne bzdury.
      Ogromne oczy zrobił wicemarszałek Galla z MN oglądając zapisy w książeczce, w
      której wydawca (Oficyna Piastowska) dziękuje mu za sponsoring. - Spalić to -
      zareagował nerwowo, dodając po chwili spokojniej: - Definitywnie odcinamy się
      od tej publikacji, bo to, co znalazło się w niej jest brzydkie i wstrętne.
      Podkreślił jednak, że pierwsza część glosariusza, czyli słowniczek polsko-
      niemiecko-angielski jest bardzo pożyteczny i chciałby, aby tylko on stanowił
      jego treść.
      - Wówczas się pod tym podpisujemy - mówił nie mniej zdenerwowany marszałek
      Grzegorz Kubat z SLD, któremu wydawca też podziękował za sponsoring książki.
      - Wstrzymałem druk, a wydawca i autor mają przeprosić wszystkich, i to w
      mediach, za te bzdury, bo tego inaczej nie da się nazwać - dodał. - My też
      przeprosimy, choć nadużyto naszego logo i naszego zaufania. Urząd rzeczywiście
      chciał sponsorować ten glosariusz, widzieliśmy jednak tylko słownik, bez
      żadnego dodatku. Na szczęście nie wydaliśmy na to jeszcze złotówki - trząsł się
      marszałek, po czym nie wytrzymał. - Zbiera mi się na wymioty!
      Dobre referencje.
      Chwilę wcześniej tłumaczył się zarządowi wezwany pilnie "na dywanik" szef
      Oficyny Piastowskiej Roman Hlawacz.
      - To nie moja wina - zapewniał nas speszony powtarzając, że autor Tomasz
      Kamusella miał świetne rekomendacje, był pracownikiem urzędu marszałkowskiego,
      polecił mu go Stanisław Jałowiecki, były marszałek. - Widziałem te dodatkowe
      zapisy, ale przecież mamy wolność słowa. Z takimi referencjami daliśmy mu wolną
      rękę i domyślam się, że chciał dobrze, ale coś nie wyszło. Nie sądziłem, że to
      może wywołać taką burzę - mówił.
      Z Kamusellą, pracownikiem UO, nie udało nam się skontaktować, bo jest za
      granicą. Jego przełożony, prof. Stanisław Kochman, dziekan wydziału
      filologicznego, przyznał, że nie zna tej publikacji, ale na pewno się nią
      zainteresuje. - Ten pan ma swoiste poglądy, ale przecież może je wyrażać, choć
      nasze środowisko ich na pewno nie akceptuje - powiedział.
      Senator Stanisław S. Nicieja, historyk UO kojarzy, że autor miał już kłopoty z
      ostrą proniemiecką konotacją. - A jego praca z naukową nie ma nic wspólnego,
      skoro nie ujął w niej żadnych przypisów - uważa.
      Patronat nad książką przyjęła "NTO". - Zostaliśmy wprowadzeni w błąd. Wyraziłem
      zgodę na objęcie patronatem glosariusza, bo miał według zapewnień wydawcy,
      zawierać pojęcia w języku angielskim i niemieckim, przydatne w staraniu się o
      pieniądze z kasy unijnej. Skandaliczne teksty znalazły się w nim bez mojej
      wiedzy - powiedział nam Wojciech Potocki, redaktor naczelny.
      Rozdano setkę.
      Glosariusz to 128 - stronicowa książeczka, w której autor Tomasz Kamusella
      zamieścił słownik polsko-angielsko-niemiecki dotyczący samorządu, administracji
      centralnej i regionalnej, polityki i integracji europejskie, gospodarki,
      kultury, administracji kościelnej.
      Druga część to dodatek historyczno-statystyczny. W nim pojawiły się pozbawione
      kontekstu i przypisów chronologiczne zapisy dotyczące m.in.: języka, ludności,
      podziałów historycznych, czy władz regionu.
      Ponad sto egzemplarzy książki trafiło do opolskich posłów oraz urzędników.

      Oświadczenie zarządu województwa

      "Zarząd kategorycznie nie zgadza się z niekt
      • wgfc (cd.) Do poczytania :( 09.05.04, 13:18
        Oświadczenie zarządu województwa

        "Zarząd kategorycznie nie zgadza się z niektórymi treściami tej publikacji.
        Stwierdzamy jednocześnie, że nadużyte zostało nasze zaufanie poprzez
        zamieszczenie w książce treści niezgodnych z polską racją stanu. (...)
        Oświadczamy jednocześnie, że autorytet Marszałka i Zarządu Województwa bez
        naszej wiedzy został wykorzystany dla niejasnych celów politycznych".
Pełna wersja