wgfc
15.05.04, 21:55
W Tygodniku Powszechnym ukazywał się
cykl Kobiety w Biblii
Oto jeden z ciekawych komentarzy na stronach Onetu:
"Popatrzcie. Już starożytni Żydzi byli tak mądrzy i wiedzieli, jakie miejsce
należy się kobiecie. W Biblii istnieje kilka określeń kobiety, w czym
niektóre z nich zawierają wiele znaczeń negatywnych, jakby z natury
pasujących do tych zepsutych, przewrotnych istot. Ladacznica, wszetecznica,
młoda kobieta, ale już nie dziewica, złośnica, nierządnica, obłudnica.
Ponadto Biblia przedstawia kobietę jako istotę słabą, szkodliwą i nieudolną
społecznie. Powinna w cichości rodzić dzieci i w cieniu męża znosić swe
pohańbienie, które odziedziczyła po Ewie. Istna komnata diabła. Gdyby to ode
mnie zależało, odebrałbym kobiecie prawo do głosowania, ponieważ kobieta nie
kieruje się w swoim wyborze rozumem. Podobnie odebrałbym, albo raczej
znacznie ograniczył prawo do studiowania. W czasie, gdy umysł wchodzi na
najwyższe obroty, kobieta przezywa apogeum emocjonalne i seksualne. Po co
więc studia? To marnowanie czasu i zabieranie miejsc na wielu kierunkach
zdolnym chłopcom. W religii katolickiej kobieta otrzymała dostatecznie dużo
praw i więcej już jej moim zdaniem nie trzeba. Księdzem być nie powinna. To
odpowiedzialne i szalenie trudne. Zajęta meandrami swojej łepetynki każdą
parafię zapuściłaby pajęczyną i zostawiła w długach. Skonfliktowałaby od razu
całą społeczność do tego stopnia, że nawet ludzie nie mający powodu do
niechęci, żywiliby wzajemną nienawiść. Bo kobieta taka właśnie jest. Niczego
nie potrafi pozytywnie zmienić.Swoją drogą lepiej, jeśli kobieta oddaje się
mężczyźnie, jest posłuszna i nie zadaje żadnych pytań. Pewnie wielu mężczyzn
przyzna mi rację, bowiem tak zwane partnerskie związki nie sprawdzają się.
Wystarczy popatrzeć na ich nietrwałość. W życiu stadnym mężczyźnie mogą
przydarzyć się niezmiernie istotne zadania do wypełnienia, ma szansę na
karierę. Wystarczy, by pojawiał się w środowisku kobieta, która wszystko
zniweczy."