wspólne mieszkanie - dzielenie się wydatkami

24.05.04, 14:54
Więc na początku przyszlego miesiąca przeprowadzmy się z chłopakiem do nowej
chaty (jego).

Wcześniej tylko "pomieszkiwaliśmy" razem. I nie wiem, jak podejść do tematu
pieniędzy. On zarabia dużo więcej - mniej więcej x3

Zawsze, jak gdzieś szliśmy(kino, knajpa itp.)to częsciej on płacił. Chociaż
teraz odpadną mi wydatki "swojodomowe" A za zakupy do jego domu [jedzenie,
środki czystości, inne] to płacił wyłacznie on.

Kurcze, nie wiem, jak się zabrać do tej rozmowy.
Bardzo chętnie dowiedziałabym się, jak to było u Was.
Szczególnie to pytanie kieruję do osób, które w związku zarabiają więcej.

Napiszcie zarówno o dobrych jak i o złych stronach Waszych układów związkowo -
finansowych.


I prosze o szybkie wpisywanie, bo TEN dzień juz niedługo smile)

    • zenta1 Re: wspólne mieszkanie - dzielenie się wydatkami 24.05.04, 15:23
      ...nie ma uniwersalnej recepty. Ja, z racji moich dużo większych zarobków biorę
      na siebie wszystkie najwazniejsze wydatki.
      Zaproponuj rozmowę i zadeklaruj ewentualne świadczenia stałe, np ja płacę za za
      energię, ty za mieszkanie. Ja kupuje masło i chlebek a ty, drogi kochasiu -
      kabanosy.Ja bilety do kina a ty - koteczku do teatru. Trzeba czasu aby się
      dotarło...
      • f.l.y Re: wspólne mieszkanie - dzielenie się wydatkami 24.05.04, 16:23
        hmm...
        na początku było tak: wszystkie wydatki po połowie /czynsz, opłaty,
        zakupy 'jedzeniowe' i do domu/
        używki/jego papierosy/ i ubrania - każde płaciło za siebie...
        paliwo do samochodów i tel.komórkowe - sami dla siebie

        obecnie /jeszcze przez chwilę/ jest tak:
        on płaci czynsz i wszelakie rachunki - prąd, gaz, telefon
        raz w miesiącu płaci za WIELKIE zakupy w markecie
        ja robię drobne zakupy spożywcze i do domu.../wazonik, ręcznik czy duperelek/
        ciuchy, paliwo, komórki - dalej każdy za siebie....
        myślę, że taki układ jest najlepszy...

        za chwilę wszystkie opłaty przejmuję ja, ale to dlatego że się wyprowadzam na
        swoje...
    • nauma Re: wspólne mieszkanie - dzielenie się wydatkami 24.05.04, 16:48
      Mieszkam z moją narzeczoną na swoim od sierpnia. Od początku przyjęliśmy
      zasadę, że nie ma "moje" / "twoje", tylko jest nasze. Ja zarabiałem więcej,
      teraz ona będzie zarabiać więcej - to niczego nie zmnienia. Ponieważ niezbyt
      nam się przelewa, wszystkie wydatki mamy rozplanowane. Robię budżet w excelu,
      narzeczona nanosi ewentualne poprawki i... jedziemy. W budżecie moje i jej
      zarobki są dodane, z nich wszystko opłacamy; i bieżące wydatki (życie,
      rachunki, przeyjemności) i wydatki nadprogramowe - lekarzy, nasze szkoły, buty
      dla niej czy sweter dla mnie. Im wcześniej przestawi się tok myślenia
      na "nasze", tym lepiej. Zwłaszcza, że świadczy to o tym, że jesteście parą w
      sensie życia razem, a nie tylko spotykania się. Wniosek:
      zaproponuj mu całkowicie wspólny budżet.
    • gwath Re: wspólne mieszkanie - dzielenie się wydatkami 24.05.04, 18:32
      Całkowita "wspólnota majątkowa", to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie. Nie
      chodzi o ukrywanie zarobków, ale co z drobnymi przyjemnosciami, kiedy wszystkie
      wydatki są już skrupulatnie zaplanowane. Frunze i ja zarabialiśmy podobnie,a
      sprawę rozwiązaliśmy nastepująco: wspólne konto, które każde z nas zasilało
      taką samą sumą. Stąd płaciliśmy za mieszkanie, remont, remonty samoch. i jakieś
      większe zakupy.
      Resztę opłacaliśmy indywidualnie, starając się wszystko dzielić po równo, co
      nie zawsze wychodziło.
      Plusem takiego rozwiązania jest "niezależność" finansowa, a jednocześnie
      wspólny budżet.
      Cóż... było, minęło...
      • f.l.y Re: wspólne mieszkanie - dzielenie się wydatkami 25.05.04, 13:55
        mój tylko raz mi zwrócił uwagę, że za dużo wydaję na zakupy...oczywiście
        zapędził się...to były 'babskie' zakupy dla mnie i za moje pieniądze...
        wystarczyło jedno moje spojrzenie.... smile
        każde powinno mieć swoje pieniądze i decydować ile na co chce wydawać...
        on pali a ja tracę kasę na gazety na przykład...
        w życiu nie zwróciłam mu uwagi ile i na co wydaje....choć czasem mnie skręci,
        nie powiem....
      • nauma Re: wspólne mieszkanie - dzielenie się wydatkami 25.05.04, 15:47
        Oczywiście, bez przesady. Nie ma mowy o tym, by ABSOLUTNIE WSZYSTKO wrzucać w
        budżet. Może źle się wyraziłem, przyjemnostki można zostawić z boku. Ale...
        mimo wszystko lepiej z góry zaplanować, że na przyjemnostki własne zostaje tyle
        a tyle. Można wtedy uniknąć zawału serca, gdy luba rozszczebiotana wróci
        obładowana np. z salonu kosmetycznego albo sklepu TATUUM smile)))))
    • sorbet Re: wspólne mieszkanie - dzielenie się wydatkami 25.05.04, 15:39
      Dzielimy na pół prawie wszystko, czyli wszystkie opłaty, pralkesmile, jedzenie i
      wyjścia... To takie nasze minimum smile

      Za rzeczy osobiste i "drogie hobby" płacimy oddzielnie. Wydaje mi się że to
      proste, jasne "reguły"smile Większych wydatków, np. na duży remont na razie nie
      mamy, hihi, ale nie ulega wątpliwości, że planujemy jakoś razem.
    • sloggi Re: wspólne mieszkanie - dzielenie się wydatkami 25.05.04, 22:27
      Najwazniejsze są chęci i intencje - a reszta to kwestia porozumienia.
Pełna wersja