Dodaj do ulubionych

Zdarzyło sie dziś.19.09.1939.Oksywie upada....

19.09.11, 20:25
19 września 1939 roku. Wydarzenia opisane piórem Pana Włodzimierza Kalickiego:

"Tej nocy obrońcy Kępy Oksywskiej, ostatniej poza Półwyspem Helskim polskiej reduty na Wybrzeżu, nie mieli już złudzeń. Płonęły ostrzeliwane i zbombardowane przez Niemców zabudowania i magazyny wojskowe na Kępie.
Tej nocy obrońcy Kępy Oksywskiej, ostatniej poza Półwyspem Helskim polskiej reduty na Wybrzeżu, nie mieli już złudzeń. Płonęły ostrzeliwane i zbombardowane przez Niemców zabudowania i magazyny wojskowe na Kępie. Po drugiej stronie Zatoki Puckiej biły łuny pożarów Chałup, Kuźnicy, Jastarni, Juraty i Helu. Nadchodzący dzień miał być dniem klęski.

Kępy Oksywskiej górującej nad Zatoką Pucką broniły niedobitki oddziałów Lądowej Obrony Wybrzeża dowodzonej przez pułkownika Stanisława Dąbka. Od pierwszego dnia wojny przeważające siły niemieckie nacierały na Gdynię z dwóch kierunków - od strony Gdańska i z rejonu Lęborka.


Wzięte w kleszcze polskie Wybrzeże nie było należycie przygotowane do obrony. Brakowało amunicji, artylerii, umocnień. Bardzo słabe były siły piechoty oddane do dyspozycji pułkownika Dąbka. Ale jego żołnierze i gdyńscy ochotnicy bili się świetnie.

Naczelne dowództwo poleciło mu bronić Wybrzeża przez dziewięć dni, tymczasem Niemcy mimo miażdżącej przewagi dopiero 12 września zdobyli Wejherowo i Władysławowo, odcinając obrońców Gdyni od załogi Półwyspu Helskiego.

Tego dnia w rejonie wsi Mosty nieprzyjaciel wdarł się na północną krawędź Kępy Oksywskiej. Rozpaczliwy kontratak spieszonych polskich marynarzy nie powiódł się. Pułkownik Dąbek zdecydował wtedy, że Gdyni bronić nie będzie. Z obawy przed zemstą hitlerowców na mieszkańcach zabronił niszczyć urządzenia portowe. U wejścia do portu zatopiono tylko parę niewielkich statków. Niedobitki polskich oddziałów na rozkaz pułkownika zgromadziły się na wyniosłym płaskowyżu Kępy Oksywskiej, by tam bić się do końca.

Odwrót na Hel był niemożliwy. Okręty Kriegsmarine zablokowały brzeg morski pod Oksywiem, a na zajętej przez Wehrmacht podstawie półwyspu, między Wielką Wsią i Chałupami, Niemcy dodatkowo zbudowali umocnioną zaporę.

Płk Stanisław Dąbek nie spał tej nocy. Do rana formował nowy batalion z oficerów i żołnierzy rozbitych jednostek. O świcie zaczął się ciężki nalot Luftwaffe. Stukasy zbombardowały oznaczony flagami Czerwonego Krzyża szpital wojskowy. Potem, po huraganowym ostrzale artylerii, Niemcy ruszyli do natarcia. Pod Kępą Oksywską wylądował z Zatoki Puckiej niemiecki desant. Krótko przed południem płk Dąbek uznał, że sytuacja jest beznadziejna. Za pomocą ostatniego środka łączności, jakimś cudem ocalałego kabla podwodnego, połączył się z dowódcą obrony Półwyspu Helskiego kontradmirałem Józefem Unrugiem i złożył mu ostatni meldunek. Po krótkich pożegnaniach podwodny kabel odcięto, a jego końcówkę zatopiono w morzu.

O trzynastej Niemcy opanowali brzeg zatoki i wzięli obrońców w ogień krzyżowy. Pozbawione łączności resztki polskich oddziałów broniły się zaciekle, co jakiś czas ruszając do kontrataków na bagnety.

W polowym schronie płka Dąbka w Babich Dołach pojawili się nieliczni obrońcy Starego Obłuża, którym tego ranka udało się wyrwać z okrążenia. W tym momencie telefonista zameldował, że stracił łączność z pobliskimi oddziałami, a ostatni magazyn amunicji, jakim dysponowali obrońcy, w Wąwozie Ostrowieckim, stoi w ogniu. Co chwila wpadali żołnierze z kilku rozrzuconych wokół schronu punktów obserwacyjnych. Meldowali, że huraganowy ogień niemieckiej artylerii rozbił ostatnie polskie pozycje. Pułkownik wyjął z kabury pistolet i wydał ostatni rozkaz do swego sztabu: "Na mój rozkaz zniszczyć centralę telefoniczną, wszyscy za broń! Nie damy się wziąć jak stado baranów do rzeźni!".

Pułkownik poprowadził piętnastu oficerów i sześciu strzelców na północną, zalesioną krawędź Kępy Oksywskiej rozciągającą się nad budynkiem Dowództwa Obrony Wybrzeża. Mimo silnego ostrzału spacerował w rozpiętym płaszczu nad stanowiskami swoich ostatnich żołnierzy. Pośród huku niemieckich pocisków co chwila rozlegał się strzał armatni. To artylerzysta kapitan Szarras strzelał ogniem na wprost z ostatniego polskiego działa na Kępie.

Gdy Niemcy otoczyli polski sztab, pułkownik wezwał podpułkownika Ignacego Szpunara i polecił mu w przypadku swojej śmierci zakończyć beznadziejną walkę. Parę minut później niemieccy piechurzy nagle ruszyli do ataku i wpadli między polskich obrońców. Ogień ucichł. Jeden z oficerów marynarki wojennej przyłożył sobie pistolet do skroni i strzelił. Płk Dąbek najpierw strzelił z pistoletu do nadbiegających wrogów. Drugi pocisk przeznaczył dla siebie. Strzelił sobie w usta."

autor: Włodzimierz Kalicki

"Kępa Oksywska (Oksywie) to wysoki płaskowyż o rozmiarach ok. 8 x 6 km i powierzchni 40 km. Zajmuje on kształt nieregularnego trójkąta, którego dolny wierzchołek położony jest w okolicy miejscowości OKSYWIE, tuż nad portem wojennym Gdynia-Oksywie. Najdłuższy bok tego trójkąta to idąca z Oksywia na północ linia brzegu Zatoki Gdańskiej, aż w okolice miejscowości Mechelinki i Mosty. Stamtąd idzie na zachód najkrótszy bok trójkątnego płaskowyżu aż do miejscowości Kazimierz. Płaskowyż odcięty od lądu szeroką doliną podmokłych torfowisk wznosi się nad nią zachodnim brzegiem na ok. 80 m, a od wschodu - wzdłuż brzegu Zatoki Gdańskiej - wznosi się na ok 40 m. Powierzchnia płaskowyżu - pozornie łatwa do obrony z powodu górującego nad okolicą położenia jest jednak niemal całkiem płaska i z wyjątkiem wąskiego pasa lasu wzdłuż zachodniej krawędzi całkowicie odkryta do bombardowania czy obserwacji artyleryjskich."

https://www.1939.pl/uzbrojenie/polskie/artyleria/bn_100mm_cannet/armata_100mm_cannet_oksywie.jpg





Pozdro
Krzysztof
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka