Polaku, rusz sie z kanapy....

30.09.11, 16:24
Czołemsmile

Dziś ostatni piatek miesiąca, czyli kolejna odsłona "nowej świeckiej tradycji" - działającej w wielu polskich miastach rowerowej Masy Krytycznej.

Za dziennikiem "Rzeczpospolita":
...."Najpopularniejsza wśród amatorów ruchu jest jazda na rowerze (46 proc. pytanych, trochę więcej kobiet niż mężczyzn). – Takich osób co roku przybywa. W Łodzi na rowerach jeździ jakieś 50 tys. ludzi. Na ulicy widać dziewczyny w garsonkach, elegancko ubrane, jak rowerem jadą do pracy – mówi „Rz" Piotr Kolenda, prezes Łódzkiego Klubu Turystów Kolarzy PTTK. Działa w nim ok. 60 osób, na niedzielne wycieczki rowerowe przyjeżdża ok. 40."..

I cały tekst o fizycznej aktywności naszych rodaków:

"Zaledwie 15 proc. dorosłych regularnie ćwiczy fizycznie

Problemy z sercem, krążeniem, bolącymi stawami czy głową? Mogą wynikać także z braku ruchu. Polacy mają go zdecydowanie za mało. Jak wynika z sondażu TNS OBOP, ponad 60 proc. badanych nie uprawia żadnego sportu amatorskiego ani nie ćwiczy, by poprawić swoją sprawność.

„Siła odruchu" to nowa kampania społeczna Ministerstwa Sportu i Turystyki, która ma zachęcić Polaków do aktywności fizycznej według zasady „3 razy 30", to znaczy pół godziny sportu trzy razy w tygodniu.

– Do tej pory sport był postrzegany i utożsamiany u nas tylko z wyczynem, podczas gdy w krajach Unii Europejskiej mówi się również o rekreacji, spor- cie dla wszystkich – podkreślał wczoraj Adam Giersz, minister sportu, na konferencji inaugurującej kampanię. – Ma zachęcić Polaków do zejścia z kanap.

Dlaczego badani nie uprawiają żadnego sportu? – Wymówkami są m.in. brak czasu i siły oraz silnej woli czy zmęczenie obowiązkami – wylicza Mateusz Galica z TNS OBOP.

Na brak czasu wskazało 38 proc. ankietowanych (tymczasem co trzeci Polak – jak wynika z tego samego sondażu – znajduje dwie godziny dziennie na oglądanie telewizji). 29 proc. tłumaczyło, że brak im sił. Z kolei co czwarta kobieta i co piąty mężczyzna uzasadniali, że stronią od ćwiczeń z powodu złego stanu zdrowia. Co piąty badany przyznał, że brak mu silnej woli.

Im młodsi ludzie, tym częściej są aktywni. Po czterdziestce sportu nie uprawia siedmiu na dziesięciu Polaków.

Czasu na sport najbardziej brakuje 30-latkom i osobom z wyższym wykształceniem.

Z kolei połowa osób po sześćdziesiątce nie ćwiczy z powodu złego stanu zdrowia.

Jeśli już Polacy uprawiają sport, to przeważnie tylko od czasu do czasu – robi tak co piąty badany. Tylko 15 proc. Polaków jest aktywnych regularnie.

Najpopularniejsza wśród amatorów ruchu jest jazda na rowerze (46 proc. pytanych, trochę więcej kobiet niż mężczyzn). – Takich osób co roku przybywa. W Łodzi na rowerach jeździ jakieś 50 tys. ludzi. Na ulicy widać dziewczyny w garsonkach, elegancko ubrane, jak rowerem jadą do pracy – mówi „Rz" Piotr Kolenda, prezes Łódzkiego Klubu Turystów Kolarzy PTTK. Działa w nim ok. 60 osób, na niedzielne wycieczki rowerowe przyjeżdża ok. 40.

Ścieżek rowerowych jest coraz więcej, ale daleko im do idealnych. – Nie łączą się w sieć, są zrobione z kostki, a nie asfaltowe. Trzęsie, gdy się po nich jedzie – wytyka Kolenda.

Pływa 23 proc. uprawiających sport, a co piąty spaceruje lub biega. Na siłownię chodzi co szósty, w piłkę nożną gra co siódmy. Ta ostatnia jest popularna wśród mężczyzn, a bieganie wśród kobiet. Ludzie po sześćdziesiątce częściej się gimnastykują.

Motywacja dla uprawiania sportu? Z sondażu wynika, że głównie troska o zdrowie, a dla młodych też rozrywka.

Dr Jarosław Krzywański, specjalista medycyny sportowej, wyliczał na konferencji korzyści: wydłużenie życia, poprawa jego jakości, więcej siły do codziennej aktywności, lepszy humor, mniej stresu. – Poprawia się czynność serca, pracuje wolniej i ekonomiczniej – wyjaśniał.

– Więcej ludzi dziś biega czy jeździ na rowerze, ale wielu urzędników nie ma serca np. do maratonów. Piętrzą przeszkody – mówi gen. Roman Polko, były szef GROM i entuzjasta sportu. I radzi: – Powinniśmy przestać pokazywać tylko piłkę kopaną, a propagować te dziedziny, które mogą być uprawiane amatorsko, np. lekkoatletykę.

Przekonuje, by do sportu zachęcać już dzieci: – Moja córka ma trzy lata, a już zaliczyła kilka biegów, m.in. dookoła zoo."


I co ciekawe, co zauważyłem w warszawskim Parku Bródnowskim. Nordic walking, czyli wędrowanie z kijkami uprawiają tabuny, tak, istne tabuny ludzi w wieku złotym. Zapylają po parku całymi grupkami i stadami , smiejąc sie przy tym jak nastolatkismile

Pozdro
Krzysztof
    • skiela1 Re: Polaku, rusz sie z kanapy.... 02.10.11, 00:54
      Organizatorzy Masy Krytycznej zapowiadają, że zrobią wszystko, by ukarać kierowcę lexusa, który w piątek ignorując okrzyki i prośby wepchnął się w peleton. Apelują do świadków o zgłaszanie się na policję.

      Na forum internetowym Masy Krytycznej prowadzą prywatne śledztwo. Mają jeden cel: ustalić tożsamość kierowcy lexusa.

      www.tvnwarszawa.pl/ulice,news,rowerzysci-donosza-na-kierowce-lexusa,269202.html
      Ta swiecka tradycja wzburza tylko gniew w spoleczenstwie.
      • czarek_777 Re: Polaku, rusz sie z kanapy.... 02.10.11, 09:21
        Jadąc rowerem, czy to w mieście czy poza nim, zawsze trzeba być bardzo ostrożnym. Ja jadąc po Wawie zawsze trzymam się jak najbliżej prawej strony jezdni /gdy nie ma ścieżki/ natomiast poza miastem, to gdy jest taka możliwość, jadę pasem awaryjnym. Super jazda smile ale mimo ryzyka, bo ruch wszędzie jest duży, nie wyobrażam sobie bym kiedykolwiek rower miał zawiesić na kołku smile dlatego jutro, korzystając z wolnego dnia i dobrej pogody zrobię blisko setkę, odpocznę w pracy pojutrze wink smile miłego dnia.
        • kriss67 Re: Polaku, rusz sie z kanapy.... 02.10.11, 11:26
          Czołem Czareksmile

          Czapki z głów - jutro planujesz 100 kilometrówsmile

          Mój dzienny rekord to 240 km. Tyle że to było wiele lat temu, gdy byłem "piękny i młody"smile

          A i przypomniał mi się wyprawa do Czerska:

          Kilka lat temu:

          Sobota, godzina 9 rano. "Trzech muszkieterów" w składzie Jacenty, Wojciech i
          ja wyruszamy z Bródna na naszych stalowych rumakach w kierunku Czerska. Do
          zdobycia ruiny sredniowiecznego zamczyska. Upał sie szykuje niemiłosierny,
          ale nic to: zaopatrzeni w wodę, kanapki, batony, przewodnik rowerowy po
          Mazowszu, wyruszamy z ulicy Bartniczej na trase.
          Początkowo euforia. Błyskawicznie docieramy do Powsina, potem do Konstancina.
          Tu obowiązkowa wizyta w Parku Zdrojowym. Objężdzamy dookoła tężnie i
          kierujemy sie na rondo, z którego odbija niebieski szlak rowerowy do Góry
          Kalwarii.
          I tu zaczynają sie schody, czego jeszcze nie bylismy w pełni świadomi.
          Na rondzie strzałka na "Szlak Nadwislański" była tak ustawiona, że możliwe
          były dwa kierunki jazdy. Ruszamy jezdnią obok lokalnego targowiska. Dla
          pewności próbujemy zapytać autochtona o drogę do wsi Obory.
          Wojciech wypatrzył wędkarza. Podjeżdzamy, pytamy sie grzecznie o kierunek. A
          wędkarz zirytowany faktem, iż przerywamy mu niezykle wciagające zajęcie
          mówi: "Eeeee, to całkiem w drugą strone". Wojciech na to "Biorą?".
          Wędkarz "Nie za bardzo". "Bo im chyba za gorąco" palnął Wojciech. Wędkarz
          spojrzał tylko spode łba i nic nie odpowiedział. Nic, zawracamy. Żeby skrócic
          sobie drogę skręcamy w boczną uliczkę. Jedziemy wzdłuz jakiegoś stawu,
          jeziorka... Widzimy drogę główną. Nagle przed nami wyrasta brama. Z tej
          stronu jeziorka nie ominiemy. To :"Z drugiej strony będzie wyjazd" podpowiada
          Jacek. Ochoczo pomykamy w drugą stronę. I bach, na końcu tej drugiej strony
          znowy zamknieta brama W końcu udało sie powrócic do ronda w Konstatcinie.
          Odnaleźliśmy niebiesaki szlak, zanzaczony charakterystycznym rowerkiem.
          Super Pomykamy sobie tym szlakiem i po paru kilometrach zauważamy, że na
          drzewach był ślad po oznakowaniu, ale jakis zamazany. Znowu polujemy na
          autochtona. Pani z pieskiem: "Taaaa, jest tu jakiś szlak rowerowy, w głębi
          lasu". Jedziemy w las. Droga powoli zmienia sie w piaskownice. Olsnienie: to
          szlak zółty, nie niebieski. Powrót.
          Lądujemy ponownie w Oborach. Jest!, Wojtek Sokole Oko dojrzał szlak
          niebieski. Ruszamy.
          Panuje przekonanie, że zaraz pewnie zobaczymy Wisłę. Tymczasem szlak
          oznakowany jest tak: znikł niebieski rowerek, a jest klasyczne oznakowanie
          dla turyty pieszego. Krążymy po polach, miedzach. I... znowu lądujemy w
          Oborach Znaki prowadzą dalej. Szlak prowadzi wszelkim mozliwym podłożem.
          Asfalt, bity dukt leśny, piach, kamienie. Ale jest "niebieski" czyli wszystko
          gra, w naszym przekonaniu.Mijamy jakąś stadnine koni. Scieżka ma może 40 cm
          szerokości. Zwalonme drzewa. W pewnym momencie zauważam kilka kałuż. Taaaa,
          to znak, że jedziemy w kierunku Wisły, teren podmokły. Słyszymy nawet
          chlupanie wody. Okazało sie, że to chlupała woda mineralna w plecaku. W
          końcu wiatrołomy były tak pokaźne, że nie dało sie jechać. Dopadamy szosę.
          Zasiegamy "języka" u rowerzystów. "Wisła?, gdzie, to nie tem kierunek". Nieco
          zrezygnowani pytamy o kierunek na Góre Kalwarie. Oki, "To jedzcie do lokalnej
          szosy Nr 724, bo na 79 Tiry tak zapierniczają, że trudno jechać" słyszymy.
          Dobra, rozkładamy mapę na ziemi i patrzymy. 79 tu, 724 tu. Jedziemy. Nagle
          drogowskaz "Sandomierz" w lewo. Jaki Sandomierz? K....wa, mapę połozylismy do
          góry nogami i wylądowalismy na tej piekielnej 79No nic, do Góry Kalwarii
          zostało około 15 km to jedziemy.
          I dojechalismy. W końcu zamek w Czersku. Była godzina 17!!!!. Na zamku
          narada. Skoro dojechalismy 79, to wracamy nad Wisłą. I nawet cieszylismy sie,
          że przewodnik opisuje cieżkie podjazdy do Czerska od strony Wisły, a my,
          wracając w odwrotną stonę mamy tylko z górki. I dawaj, gnamy w dół z
          zamkowego wzgórza. Ujechaliśmy 5 km, znowu masakra. Zgubiliśmy sięPo
          naradzie powrót. I robimy ten podjazd w drugą stronę
          W końcu ponownie wylądowaliśmy w Górze Kalwarii. Tu skręcamy w szosę nr 724 i
          mkniemy do Wawki. O 21.15 jesteśmy na Bródnie. W końcu w domu!. 12 godzin nam
          wyszło, w tym ze 3,50 godziny błądzenia. Przejechaliśmy 140 km.
          Uwagi na koniec:
          1.Nie zaczepiaj wędkarzy
          2.Tubyclów pytaj tylko o sklepy a nie zagaduj o trase

          Pozdro
          Krzysztof
      • kriss67 Re: Polaku, rusz sie z kanapy.... 02.10.11, 11:16
        Skiela, odkąd istnieje Masa Krytyczna, to i zdarzają sie konfikty auto-rower. To taka stara tradycja, czyli ekstratradycjasmile
        • czarek_777 Re: Polaku, rusz sie z kanapy.... 02.10.11, 15:13
          Czołem Krzysztof smile sory ale pospałem trochę po robocie a zaraz jeszcze do marketu po zakupy żeby na piątą być gotowym na mecz Legia - Wisła smile to gratuluję Ci wyniku !!! dwieście czterdzieści w jeden dzień, to jest 'cóś' smile mój rekord to około stu trzydzieści ale za to bez zsiadania z siodełka czyli ciągiem jak to się po warszawsku mówi znaczy się bez oderwania smile planowałem jechać do Kampinosu przez Palmiry. Byliśmy tam już w tym roku i podoba mi się tam nie tylko sam las ale ukształtowanie terenu które jest bardzo zróżnicowane, dużo podjazdów i skrętów. No i ten zapach smile ale czy pojadę, jeszcze nie wiem, żona zdecyduje bo mówi że może by nad rzekę za miasto pojechać na ognisko z pieczeniem kiełbasy póki taka pogoda. A do Puszczy to jeszcze se pojedziesz mówi smile pozdrawiam warszawskiego rodaka smile
          • czarek_777 Re: Polaku, rusz sie z kanapy.... 02.10.11, 18:56
            Legia rządzi smile niezły mecz, obfitujący w sytuacje podbramkowe których Legia stworzyła sobie bez liku. Bardzo fajna atmosfera na stadionie, doping non stop i bez wyzwisk do kibiców drużyny przeciwnej. Politycy PO !! uczcie się kultury od warszawskich 'kiboli' smile
        • skiela1 Re: Polaku, rusz sie z kanapy.... 02.10.11, 22:18
          Dzisiaj sobie pobiegali.
          Czy nie mozna biegac w ...lesie?na stadionie?
          czy trzeba zamykac ulice?parkowac na trawnikach niszczac trawniki?To jakis idiotyzm.
          Lepiej niech posiedza na tych swoich kanapach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja