Państwo pro-rodzinne?

27.05.04, 22:08
Czy jeśli dwoje młodych ludzi [małżeństwo] postanawia mieć gromadkę dzieci,
bo kocha liczne rodziny to Państwo powinno im pomóc?
Konkretnie chodzi o rodzinę katolicką, która postanowiła mieć chyba tyle
dzieci, ile Bóg ześle i po 7 latach związku mają 4 pociechy (i chyba piąta w
drodze). Otóż ludzie Ci wystąpili do spółdzielni mieszkaniowej o przydział
większego lokalu niż 2 pokoje z kuchnią, bo w sześcioro już im tam ciasno
[nie dziwne]. Ludzie oczekujący latami na większe lokum podnieśli bunt.
Plotka głosi, że skoro wspólnota parafialna do której młoda para należy, tak
pochwala prokreację to niech również uposaża tych, których popiera.
Czy ten bunt jest słuszny? Czy przypadkiem nie powinno sie planować tak
licznej rodziny, jaką się jest w stanie utrzymać i zapewnić dach nad głową
oraz uwagę i wychowanie?
    • dorotaww Re: Państwo pro-rodzinne? 27.05.04, 23:00
      Czy bunt jest słuszny? Czy ktos powinien pomóc, w takich sytaucjach najlepiej
      jet postawić sie w sytuacji tych młodych ludzi, i zapytac co by było gdybym był
      na ich miejscu, czy nie szukałbym pomocy?
      CO do planowania ilości dzieci.
      Coraz częściej ludzie najpierw staraja sie zabezpieczyc,zadbać o dom,o pracę, a
      później myslą o dzieciach. Nie należy ludzi w takiej sytuacji jak opisujesz
      oceniac , nigdy nie wiemy w jakiej my sytuacji mozemy sie znaleźć i czy kiedys
      my nie będziemy szukac pomocy, i co wtedy, ...
      Pytasz czy państwo powinno im pomóc, powinno, nie jest może rozsadne miec
      gromadke dzieci jak nie ma sie srodków do zycia, ale może nie zawsze była ich
      sytauacja finansowa taka. Jak juz pisałamnie oceniajmy, nie osądzajmy..
      Pozdrawiam


      www.pomocowe.pl/index.php?show=apelerafal
      • bbkk Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 09:56
        Ale przecież należy myśleć, czy jestem w stanie wychować gromadkę dzieci. I nie
        tylko duchowo, ale czy mogę zapewnić ubranie, jedzenie, wykształcenie, oraz
        miejsce do nauki. Coraz częściej tego typu ludzie - którzy bez zastaniowienia
        się "tworzą" nowe życie - proszą o pomoc. A ja bym ich najpierw skierowała na
        sterylizację ...
        • lednerg Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 10:08
          bbkk napisała:

          > Ale przecież należy myśleć, czy jestem w stanie wychować gromadkę dzieci. I
          nie
          > tylko duchowo, ale czy mogę zapewnić ubranie, jedzenie, wykształcenie, oraz
          > miejsce do nauki. Coraz częściej tego typu ludzie - którzy bez zastaniowienia
          > się "tworzą" nowe życie - proszą o pomoc. A ja bym ich najpierw skierowała na
          > sterylizację ...


          o czym Ty piszesz? Dlaczego chcesz skierować kogoś na sterylizację? Tylko
          dlatego, że ma liczą rodzinę i zwrócił się o pomoc? Czasem w takich rodzinach
          jest więcej ciepla..... itd niż w małych rodzinach

          ja znam zarowno rodzinę patologiczną jak i rodzinę, która jest dla mnie
          wzorem ... należy po prostu poznać kogoś i dopiero oceniać, a nie wkładać
          wszystkich do tego samego worka
          • sloggi Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 10:18
            A ja myślę, że należy zacząć myśleć o antykoncepji.
            • hm` Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 10:24
              Poczekaj kilka lat, bo muzlumanie tak nie mysla....
              pozdr. hm`
              • sloggi Re: Państwo pro-rodzinne? 13.06.04, 23:13
                hm` napisał:

                > Poczekaj kilka lat, bo muzlumanie tak nie mysla....
                > pozdr. hm`
                >
                No tak, u nich popyt na kamikadze nie maleje - każdy chce mieć w niebie pałac i
                hurysy.
          • bbkk Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 10:30
            Jak ktoś jest w stanie tylko "stworzyć" nowego człowieka a nie jest w stanie go
            utrzymać to nie jest to normalne. I jeśli do tego dochodzi, że nie stać mnie na
            jedno dziecko a mam ich czworo i piąte w drodze ... Oznacza to, że tylko
            sterylizacja by pomogła, bo myślenie zawodzi.
    • sasha_m Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 10:19
      sloggi napisał:

      > Plotka głosi, że skoro wspólnota parafialna do której młoda para należy, tak
      > pochwala prokreację to niech również uposaża tych, których popiera.

      Ooo, z tą plotką to ja się w pełni zgadzam. Tak powinno być. Jeśli ktoś jest
      ortodoksyjnym katolikiem i nie stosuje w związku z tym zakazanych środków
      antykoncepcyjnych, to wsparcie powinno być przede wszystkim ze strony parafii.
      • nauma Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 11:05
        I to wsparcie tylko i wyłącznie dla dzieci, które nie powinny odpowiadać za
        głupotę rodziców działających wg schematu: "zróbmy dzieci, przypodobajmy się
        Bogu, a Bóg je wyżywi". A potem takie głąby dziwią się, że mają "x" osób w
        małym mieszkanku
        • thomasch Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 11:42
          Na Zachodzie z powodu niskiego przyrostu naturalnego państwo "nagradza"
          prokreację, dając niezły zastrzyk finansowy za kolejne urodzone dziecko. Taka
          praktyka stosowana jest m.in. w Niemczech. Chodzi o to, że przy wręcz ujemnym
          przyroście naturalnym i rosnącej liczbie osób w wieku poprodukcyjnym w
          przyszłości będzie poważny problem z wypracowaniem środków na opiekę medyczną
          dla tak licznej grupy niepracującej (emeryci i renciści), biorąc pod uwagę, iż
          średnia długość życia w krajach Europy Zachodniej rośnie (w Szwajcarii wynosi
          ok. 80 lat, w Niemczech - 78).
        • sasha_m Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 12:40
          nauma napisał:

          > I to wsparcie tylko i wyłącznie dla dzieci, które nie powinny odpowiadać za
          > głupotę rodziców

          Dokładnie. Wszyscy ci, którzy uważają, że żadna pomoc się takim ludziom nie
          należy (bo głupi), nie biorą chyba pod uwagę tego, że w gruncie rzeczy cierpią
          na tym przede wszystkim Bogu ducha winne dzieci.
    • eulalija Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 11:53
      To i tak dobrze, że cztery i kawałek niż czternaścioro (jakiś reportaż był
      niedawno gdzieś w TV, mężczyzna został z 14-tką i jedną nogą, drugą mu
      amputowali, dwoje poszło do rodziny zastępczej, jedno chyba do domu małego
      dziecka). Ale generalnie jestem zwolenniczką zasady, że trzeba myśleć najpierw.
      Nawet zwierzęta w niesprzyjających warunkach (przedłużająca się susza,
      ograniczenie terenów, jakieś inne kataklizmy spadające na świat braci
      mniejszych) ograniczają liczbę potomstwa, nie tylko przez odrzucenie. Znane są
      przypadki, że np. samice lwów przez kilka lat rodzą po 3-4 młode, a jak coś
      zaczyna być nie tak w miotach pojawia się jedno, góra dwie sztuki. Może trzeba
      popatrzeć trochę na przyrodę, wyciągnąć wnioski.
      Nie widzę żadnego racjonalnego powodu żeby państwo miało obszernie wspierać
      takie rodziny. Skoro już i tak nie sprawuje funkcji opiekuńczych nad słabszymi
      (kaleki, chorzy, biedni, bezrobotni, bezdomni ... no, dużo jest obszaru
      nieszczęść w tym kraju) to tym bardziej nie powinno wspierać dwojga młodych,
      lekkomyślnych i beztroskich ludzi. Zasada "Bóg dał dzieci, da i na dzieci" jest
      kretyńska.
    • zenta1 Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 11:55
      ...psim obowiazkiem państwa jest pomoc rodzinom wielodzietnym.Ale tez takim
      obowiązkiem jest przeciwdziałanie patologiom, stwarzanie równych szans startu i
      rozwoju. W dzisiejszych czasach biedę się dziedziczy. Dzieci z biednych,
      kulturowo zaniedbanych srodowisk z góry są skazanę na porażkę.
      • asiaasia1 Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 12:45
        Polska powinna być państwem pro-rodzinnym lecz nim nie jest .
        Mamy od kilkunastu , dobrych lat zakaz aborcji w naszym pseudo-katolickim
        imperium ( proszę prawdziwych katolików o wyrozumiałość - to nie było o Was )
        Albo wóz albo przewóz .
        Aborcja niet = pomoc i wsparcie dla rodzin wielodzietnych ( nie wszystkie są
        patologiczne , zapewniam ! ).
        Każdy ma prawo żyć wedle własnych przekonań .
        Niektórzy nie stosują antykoncepcji z wyboru , niektórzy z niewiedzy albo z
        braku pieniędzy na pigułki lub prezerwatywy ( pewnie na wsi tak trochę jest ,
        że do lekarza lub apteki daleko ).
        Uważam się za osobę oświeconą smile ale nie biorę tabletek antykoncepcyjnych -źle
        na nie reaguję , poza tym myśl o połykaniu hormonów (jak i jedzeniu mięsa )
        przeraża mnie i napawa obrzydzeniem tak , że mam ochotę wymiotować .
        NIe zawsze stosujemy z moim partnerem prezerwatywy .
        Mamy 2 córki i sami ponosimy konsekwencje swojego seksu i swoich wyborów .
        Moja przyjaciółka mieszka w Irlandii , z tego co mówiła to tam dopiero jest
        polityka prorodzinna .
        Polityka prorodzinna naszego rządu sprowadza się do tego ,że samotne matki
        oddają dzieci do domów dziecka , ponieważ nie mogą się utrzymać za jałmużnę ze
        zlikwidowanego funduszu alimentacyjnego .
        pzdr.
    • narysuj.mi.baranka Oczywiscie, w takiej sytuacji panstwo... 28.05.04, 12:49
      ... powinno pomoc. Dzieci nie sa winne, ze powolano je na ten swiat przypadkowo.
      Ale niestety, dopoki bedza istnialy obszary biedy edukcja seksualna ma male
      szanse by sie zaszczepic. Bo (trywializujac prawidla demograficzne) bieda
      zawsze generuje wysoki przyrost naturalny sad
    • chaladia Jestem zdecydowanie przeciw! 28.05.04, 13:28
      sloggi napisał:

      Wszelkie wspieranie rodzin wielodzietnych prowadzi do ziększania prokreacji nie
      u tych, którzy powinni mieć więcej dzieci, ale u tych, którzy chcą na tym
      zarobić i wygodnie żyć. W Niemczech widać to najlepiej na przykładzie
      naturalizowanych wielodzietnych rodzin tureckich i jugosłowiańskich, które
      mniżą się jak myszy w stodole, podczas gdy przeciętna nordycka rodzina
      inteligencka to 2+1 i tak samo by było, gdyby Regierunng wogóle żadnego sozialu
      nie dawał...

      Każdy odpowiada za swoją zdolność prokreacyjną, a więc nie uważam, by ludzie ci
      mieli jakieś szczególne prawa z tytułu bycia religijnymi ortodoksami.
      Oczywiście skoro mają tyle dzieci, ile mają, mieszkają w przeludnieniu i daje
      im to "normalne" prawo do złożenia odpowiedniego podania.

      BTW - mieszkałem lat temu parę na ul. Kawęczyńskiej 16. Luksusowy kiedyś dom
      dyrekcji Warszawskich Tramwajów. Apartament po dyrektorze miał 124 m2. Gdy
      zmarli ludzie, któzy tam mieszkali po zakończenia wojny, lokal stał lat parę
      pusty, a potem proboszcz "załatwił" to mieszkanie patologicznej rodzinie
      liczącej chyba 2+9. Nigdy ich "w kupie" nie widzieliśmy, bo zawsze
      któryś "siedział" albo się ukrywał. Ale była to wzorcowa rodzina katolicka. Po
      dwóch latch niepłacenie czynszu, za prąd, gaz itd. ich dług zaczął być
      dokuczliwy nawet dla ADMu. Kościół oczywiście się wypiął się, że to nie jego
      problem. Oczywiście nasiliły się też kradzieże z piwnic i samochodów.
      Ludzie ci nie mieli pieniędzy "na nic", oczywiście nie mieli pracy, ale zawsze
      widywało się ich (rodziców i dzieci powyżej lat 10) z papierosem w zębach, a
      nie raz także z puszką piwa w ręce.
      • zenta1 Re: Jestem zdecydowanie przeciw! 28.05.04, 13:46
        chaladia - i ja mógłbym licytowac się na przykłady wielodzietnych,
        patologicznych rodzin. Nie w tym rzecz. Sam pochodzę z rodziny bardzo
        wielodzietnej, i moje wspomnienia z dzieciństwa są wspomnieniami z
        najpiękniejszej bajki. Moja familia jest jednak trochę nietypowa... niemniej,
        wiem, że jest możliwe wychowanie dzieci z takich rodzin na wartosciowych ludzi.
      • asiaasia1 Re: Jestem zdecydowanie przeciw! 28.05.04, 13:47
        Ehhh , to może wysterylizujemy się wszyscy , byśmy w przyszłości nie mnożyli
        się jak myszy .
        Sterylizujmy na wszelki wypadek noworodki od razu po porodzie ( niezależnie od
        przyszłych preferencji seksualnych owych rodków )!!!
        Porodów będzie mniej , aż w końcu zanikną i zachowają się w gminnej tradycji i
        ustnych opowiadaniach .
        Służba zdrowia oraz oświata będzie miała mniej roboty i więcej pieniędzy .
        Będziemy lepsi od nordyckich rodzin inteligenckich , bowiem nawet rodziny
        nuklearne będziemy traktować jako przejaw ciemnoty i patologii !
        KK i ojciec Rydzyk pójdą w cholerę .
        A co powiesz na pomysł rozpuszczenia tabletki RUcośtam w polskiej wodzie
        pitnej ?
        a.


    • bubster Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 13:43
      nie dziwiś się tej parze, że wystąpiła o lokum, ale dziwie się, że najpierw
      robią potem myślą...
      to ja też - najpierw złożę wymówienie a potem pójdę po zasiłek - a co, należy
      mi się!
    • gagunia Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 14:46

      tak byc powinno, jak to opisales w ostatnim zdaniu i basta !
      tez bym bunt podniosla, ja matka jednego dziecka, planowanego, ciezko z mezem
      harujaca, zeby mu byt zapewnic i dach nad glowa.

      mam kolezanke rowiesniczke (28,5 ma dokladnie) w piatej ciazy haha
      ach, jakaz byla zdziwiona, gdy brzuszek zaczal rosnac i bez zenady stwierdzila:
      gdyby nie bylo za pozno, zrobilabym z tym porzadek. pytam : dlaczego sie nie
      zabezpieczyliscie? odp: bo nie mamy kasy.

      no to ludzie!!! na porzadki kasa sie znajdzie, a na kilka prezerwatyw (chocby)
      w miesiacu nie... wiec bede sie buntowac, bo nie mam zamiaru placic za cudza
      glupote.
      • zenta1 Re: Państwo pro-rodzinne? 28.05.04, 20:46
        gagunia - od początku do końca nie zgadzam się z Tobą.
        • gagunia Re: Państwo pro-rodzinne? 27.06.04, 21:39

          alez to twoje demokratyczne prawo, tylko szkoda, ze nie uzasadniasz swego
          zdania.
    • wieczna-gosia Re: Państwo pro-rodzinne? 27.06.04, 14:37
      Osobiscie nigdy nie kumalam o co chodzi z mieszkaniami komunalnymi i moze
      szkoda...
      ale ja rozumuje tak- mieszkania komunalne powinny miec okreslony metraz na
      osobe. I w tym kontekscie rozumiem oczywiscie wasze rozgoryczenie ze ludzie
      sobie machneli tyle dzieci, ale moment- oni psa w kiepskiej sytuacji ale
      przyszlych podatnikow machneli. a reszta czekajaca na wiekszy lokal tez jest w
      trudej sytuacji ale nawet przyszlych podatnikow nie machneli....
      najchetniej bym od panstwa nie dostawala nic. niech mi panstwo da podatek
      liniowy i mozliwosc rozliczenia rodziny. Ale panstwo rolicza mnie dokladnietaj
      jak pare bezdzietna... a te podatki co ja place w ciuchach kupujac ich wiecej,
      w ksiazkach i zeszytach co ich kupuje wiecej niz jedynacy? no nie kochami jal
      bede mogla od panstwa cos wyrwac to nawet mi reka nie drgnie... niestety male
      sa na to szanse... promocje w stylu trzecie dziecko w przedszkolu gratis
      obcieli, a limit otrzymania obsurdalnej sumy w ramach rodzinnego jest juz tak
      niski ze najpierw faktycznie prace trzeba rzucic....
      • grrrrw Re: Państwo pro-rodzinne? 28.06.04, 22:15
        Problem zaczerpniety chyba z czasów, gdy mieszkania sie "dostawało" z drodze
        specjalnych przywilejów z wydziału kwaterunku, czekało sie na ten przywilej
        latami,czyli czasów komunizmu.
        Te łaskę, jakie nam wyswiadczał ów wydział
        kwaterunku porównac mozna chyba do łask prawie ze od samego Ducha Świętego
        otrzmywanych, bo za darmo i bez szczególnych zobowiązan.
        Tyle tylko, ze tych KWATERUNKOWYCH mieszkań było bardzo mało, lista pustostanów
        kwaterunkowych niewielka. Na koniec, moze i po nierzadko kilkunastu latach
        oczekiwania mieszkanie sie "dostawało", tj. wynajmowało od miasta na
        szczególnie korzystnych warunkach (niski czynsz i bardzo trudno eksmitowac).
        Wada mieszkania komunalnego jest niski standart (jęsli nie jest to miszkanie
        zbudowane ostatnimi laty), niewielka powierzchnia, czesto uciążliwe, bo
        nieeksmitowalne sąsiedztwo.
        Dzis także gmimna ma za zadanie dbać o najbiedniejszych budując ze
        społecznych srodków i wynajmując na szczególnie korzystnych warunkach
        mieszkania komunalne.
        O przydział takiego mieszkania nadal nie jest łatwo, obowiazują kryteria
        dochodowe czas oczekiwania, sytuacja rodzinna.
        Czynsz ulega zmianie zależnie od sytuacji finansowej rodziny (pełny czynsz lub
        substydiowany - "dodatek mieszkaniowy").

        W Twoim pytaniu pojawił sie jednak problem mieszkania SPÓŁDZIELCZEGO. Rozumiem,
        ze chodzi o przekazanie do ekspoatacji (tzw.zasiedlenie) mieszkania
        zbudowanego z zainwestowanego przez członków
        spółdzielni - czyli owa rodzinę lub jej przodków - kapitału własnego? Gdzie tu
        szczególna łaska, bo nie widzę ? Gdzie tu "otrzymywanie" czegokolwiek ?


        Członkowie spółdzielni mieszkaniowych - czy dziś czy za komunizmu - mają prawo
        wystapić do władz spółdzielni o pomoc w zamianie mieszkania na mniejsze lub
        wieksze, tak aby odpowiadało to potrzebom i dochodom rodziny.Moga oczywiście
        chętnych na zamianę szukac na własną rękę.

        Zadna łaska a prawo wynikające z członkowstwa w spółdzielni. Wnioski takie
        szczególnych
        emocji nie budzą, dzis amatorów zamiany mieszkania wiekszego na mniejsze jest
        mrowie, odwrotnie - bywaja zadłuzone duże mieszkania, na które nie bardzo są
        chętni. Na zasiedlenie sporej wielkosci mieszkania w nowo budowanych budynkach
        chętnych raczej nie ma, jesli jest taka rodzina, gotowa je uzytkowac i płacić,
        to władze spółdzielni powinny wnieśc ja do tego mieszkania na rekach!

        Za tak "otrzymane" mieszkanie ta rodzina będzie zmuszona (pod grożba eksmisji)
        jako członkowie spółdzielni uiszczać wszelkie opłaty
        eksploatacyjne kalkulowane głównie na podstawie powierzchni lokalu,
        spółdzielnia nie
        udziela członkom zadnych ulg w tych opłatach. Mniej majetni zwracają sie o
        dodatek
        mieszkaniowy do władz gminy.I dostaja go jesli spełniaja konkretne kryteria.

        Nic nie wspominasz o sytuacji materialnej tej rodziny, ale jesli wystapiła o
        zamiane mieszkania spółdzielczego na większe, to znaczy, ze jest w stanie
        podołać kosztom ekspoatacji tego lokalu.



        Dodam, ze cztery takie rodziny to etat nauczycielski !


Pełna wersja