Dodaj do ulubionych

Jedzenie na ulicy

28.11.11, 14:17
Ciepła jesień to dobra okazja, żeby ruszyć w krótką podróż i przetestować uliczne jedzenie. Jest proste, smaczne i często zaskakujące. Ruszajcie w miasto, gdziekolwiek akurat jesteście.
www.logo24.pl/Logo24/56,85828,10594234,Jedzenie_na_ulicy.html
Obserwuj wątek
    • czarek_777 Re: Jedzenie na ulicy 28.11.11, 15:06
      Można ciężko się zatruć. Na początku 90 tych powstawało bardzo dużo ulicznych jadłodajni. Kupiłem kiedyś od Wietnamczyka niby hamburgera w kajzerce, dokładnie razy dwa. Później kapnąłem się że nie był to żaden hamburger tylko jakiś stary zjełczały pasztet, a może z psa coś albo z kota ? bo przecież pisano że wyłapywali nie tylko psy i koty ale także gołębie i serwowali je jako potrawę z kurczaka. Połaszczyłem się i zjadłem niby tego hamburgera, myślałem że się przyjmie, a później kilka dni wielkiego cierpienia, gorączka ponad 40 stopni i straszny ból brzucha. Może to ze szczura coś było ? od tamtej pory żadnego żarcia na ulicy nie kupuję.
    • matt.j Re: Jedzenie na ulicy 28.11.11, 21:00
      Nie jem nigdy takiego jedzenia. Nie wiadomo co w tym jest, jak stare i jak było robione – na pewno nie w higienicznych warunkach. Szczególnie powinno się unikać wszelkich rzeczy mięsnych ponieważ niestety tu nieświeżość, złe warunki przetrzymywania oraz nieznane pochodzenie mogą powodować największe straty zdrowia konsumentów.
        • matt.j Re: Jedzenie na ulicy 28.11.11, 23:39
          sibeliuss napisał:
          > Dużo zależy od zasobności kieszeni i oczekiwań.

          Chyba od lenistwa i zwracania uwagi na to czym się człowiek żywi.

          W ramach braku zasobności portfela można sobie samemu coś zrobić do jedzenia ewentualnie pożywić się w jakimś miejscu niewygórowanym cenowo. Pomiędzy „żarciem” sprzedawanym na ulicy a restauracjami jest dość spora przestrzeń cenowa wypełniona przez różnego rodzaju gastronomiczne przybytki.
      • skiela1 Re: Jedzenie na ulicy 29.11.11, 15:54
        matt.j napisał:

        > Nie jem nigdy takiego jedzenia. Nie wiadomo co w tym jest, jak stare i jak było
        > robione – na pewno nie w higienicznych warunkach.

        Nawet w najwyzszej klasie restauracji nie masz gwarancji.
        Ostatnio bedac w 'duzym miescie' na lunchu w" classy restaurant"dostalam nie_malego rozstroju zoladka,po czym moja mlodziez stwierdzila:
        -trzeba bylo zjesc kielbase na rogu.
        • ba-7 Re: Jedzenie na ulicy 29.11.11, 16:17
          W czasie podróży nigdy nie odważyłam się, bo wtedy zatrucie to kłopot nie tylko dla mnie ale i dla współpodróżnych, chociaż kusiło często egzotyką.
          A w swoim mieście, to najwyżej lody.
        • matt.j Re: Jedzenie na ulicy 29.11.11, 18:37
          skiela1 napisała:
          > Nawet w najwyzszej klasie restauracji nie masz gwarancji.

          Oczywiście, ze gwarancji nie mam nigdzie, nawet jak sobie w domu coś sam człowiek robi to tez nie ma gwarancji. Ale jednak w różnych miejscach jest różne prawdopodobieństwo przyzwoitych warunków higienicznych przyrzadzania potraw oraz świeżości i pochodzenia ich składników.
          Czy w budce ulicznej jest umywalka z bieżącą wodą żeby kucharz umył sobie ręce pomiędzy np. głaskaniem psa, który do niego podbiegł a wydawaniem klientowi jedzenia? Czy taka zabudowa chroni potrawę przed tym co niesie ze sobą wiatr czy przed tym, żeby gołąbek tam nie narobił smile ? Po co kusić los?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka