Ania znów bez rodziny

02.01.12, 23:21
Po ośmiu latach wychowywania rodzice zastępczy oddali dziewczynkę. Mówią, że mieli problemy z Anią, że wymaga opieki lekarzy. To dramat dziecka. Kto i kiedy popełnił błąd?

wyborcza.pl/1,75478,10898236,Ania_znow_bez_rodziny.html
    • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 08:28
      skiela1 napisała:

      > Po ośmiu latach wychowywania rodzice zastępczy oddali dziewczynkę.

      Właśnie dlatego jestem zdecydowanym przeciwnikiem adopcji.

      Mówią, że mi
      > eli problemy z Anią, że wymaga opieki lekarzy.

      To dobra argumentacja.

      To dramat dziecka. Kto i kiedy p
      > opełnił błąd?

      Błąd popełniła mamusia rozkładając nogi, w złym czasie i przed źle wybranym partnerem.
      Reszta to już tylko następstwa pierwotnego błędu.
      A tak na marginesie to uważam, że wszyscy ci psycholodzy, manipulujący dzisiaj tym gówniarzem, robią mu większą krzywdę niż rodzina zastępcza. Dobrze jest się wsłuchać co mówi ta smarkula.
      • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:01
        piotr_57 napisał:


        > Błąd popełniła mamusia rozkładając nogi, w złym czasie i przed źle wybranym partnerem.
        > Reszta to już tylko następstwa pierwotnego błędu.

        Ale dziecko już jest, jak sam kiedyś to napisałeś w innym temacie "na świat się nie prosiła", zatem co dalej?
        • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:08
          sibeliuss napisał:

          > Ale dziecko już jest, jak sam kiedyś to napisałeś w innym temacie "na świat się
          > nie prosiła", zatem co dalej?

          To proste. Musi się jakoś "pchać przez życie". Sieroctwo to taki sam stygmatyzm jak głuchota, ślepota czy garb. Nikt nikomu nie zagwarantuje, że urodzi się w "porządnej", zamożnej rodzinie, będzie piękny, zdrowy i bogaty. Aby zmniejszyć zakres zjawiska należy ingerować w prokreację patologii. "Naprawienie" takiej szkody, jest (według mnie) nie do osiągnięcia.
          >
          • beata_z_rudy Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:12
            piotr_57 napisał:

            > To proste. Musi się jakoś "pchać przez życie". Sieroctwo to taki sam stygmatyzm
            > jak głuchota, ślepota czy garb. Nikt nikomu nie zagwarantuje, że urodzi się w
            > "porządnej", zamożnej rodzinie, będzie piękny, zdrowy i bogaty. Aby zmniejszyć
            > zakres zjawiska należy ingerować w prokreację patologii. "Naprawienie" takiej s
            > zkody, jest (według mnie) nie do osiągnięcia.

            może i ta sytuacja wyzuta z cienia emocji tak właśnie wygląda, ale czy po ludzku nie jest Ci jej Piotrze szkoda?
            Zdanie "Sieroctwo to taki sam stygmatyzm
            > jak głuchota, ślepota czy garb." mnie ukłuło, pewnie dlatego że mam syna z niepełnosrpawnością. I od paru lat walczę ze stygmatami, stereotypami i ludzką głupotą.
            • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:13
              beata_z_rudy napisała:

              > ale czy po ludzku nie jest Ci jej Piotrze szkoda?

              Piotr i szkoda? Toż to oksymoron czystej wody.
            • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:30
              beata_z_rudy napisała:

              > może i ta sytuacja wyzuta z cienia emocji tak właśnie wygląda, ale czy po ludzk
              > u nie jest Ci jej Piotrze szkoda?

              To nie jest wątek o uczuciach, tylko o sytuacji prawnej tego dziecka. Co do uczuć to (jako prawnik) dawno nauczyłem się nie angażować uczuciowo w cudze problemy. Bez tego nie mógłbym pracować.

              > Zdanie "Sieroctwo to taki sam stygmatyzm
              > > jak głuchota, ślepota czy garb." mnie ukłuło,

              Nie miałem zamiaru sprawienia Ci przykrości. jeśli jednak tak się stało to przepraszam.

              pewnie dlatego że mam syna
              > z niepełnosrpawnością. I od paru lat walczę ze stygmatami, stereotypami i ludz
              > ką głupotą.

              Rozumiem. Ale ja nie powiedziałem niczego innego niż Ty. Ty walczysz, z czasem Twój syn będzie musiał walczyć, i ta dziewczynka musi walczyć. Nic na to nie poradzą żadne uczucia jednostek. Wiele wody musi jeszcze w Wiśle upłynąć by zmieniło się podejście do tych problemów w społeczeństwie. Jak na razie sprawy idą raczej w kierunku odwrotnym od (przez Ciebie) pożądanego.
              Cała świadomość społeczna potrzebuje reformy, a na to (w Polsce) trzeba poczekać jeszcze co najmniej dwa pokolenia.

              • beata_z_rudy Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:59
                piotr_57 napisał:

                Wiele wody musi jeszcze w Wiśle upłynąć by zmien
                > iło się podejście do tych problemów w społeczeństwie. Jak na razie sprawy idą r
                > aczej w kierunku odwrotnym od (przez Ciebie) pożądanego.
                > Cała świadomość społeczna potrzebuje reformy, a na to (w Polsce) trzeba poczeka
                > ć jeszcze co najmniej dwa pokolenia.

                a ja widzę zmiany, choćby w tym, że 20 lat temu nasz syn byłby skazany na szkołę specjalną lub integracyjną, a teraz chodzi do normalnej szkoły. Po rodzicach niektórych dzieciaków widać, że ich myślenie jest dalekie od ideału, ale jestem dobrej myśli i wierzę, że krok po kroku i to się zmieni. Szybciej niż za 2 pokolenia.
                • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:04
                  beata_z_rudy napisała:

                  i wierzę, że krok po kroku i to się zmieni.

                  podobno wiara cuda czyni.

                  Szybciej niż za 2 pok
                  > olenia.

                  Werbalnie pewnie tak, ale jak zajrzymy do duszy ....
                  • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:10
                    Co zrobiłbyś mając jedno z dzieci wymagające intensywnej rehabilitacji, której powodzenie nie byłoby przewidywalne?
                    (odbiegam od tematu Ani, ale ciekawi mnie czy mając kilkoro dzieci i jedno chore dokonałbyś selekcji "dla dobra reszty")
                    • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:14
                      sibeliuss napisał:

                      > Co zrobiłbyś mając jedno z dzieci wymagające intensywnej rehabilitacji, której
                      > powodzenie nie byłoby przewidywalne?
                      > (odbiegam od tematu Ani, ale ciekawi mnie czy mając kilkoro dzieci i jedno chor
                      > e dokonałbyś selekcji "dla dobra reszty")

                      To by zależało od mojej sytuacji materialnej i możliwości opieki.
                      Na pewno nie pozwoliłbym na to, by chore dziecko wpędziło w nędzę wszystkie pozostałe wraz z całą rodziną.
                    • skiela1 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 17:14
                      sibeliuss napisał:

                      > (odbiegam od tematu Ani, ale ciekawi mnie czy mając kilkoro dzieci i jedno chor
                      > e dokonałbyś selekcji "dla dobra reszty")

                      No widzisz....znam matke,ktora wyrzucila z domu swojego syna - narkomana ,po prostu spakowala,wystawila walizke i kazala mu wyjsc.Ona wykorzystala wszystkie mozliwe srodki zeby mu pomoc.To byl gest rezygnacji, jak ona stwierdzila w imie milosci do dziecka . Chlopak ich po prostu niszczyl.
                      Znalazl sie w koncu w osrodku zamknietym.
                      Wyszedl z tego.

                      Ja dzis jak na niego patrze to podziwiam matke.Ona mu zycie uratowala.
                      • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 18:01
                        skiela1 napisała:
                        Chlopak ich po prostu niszczyl.

                        > Ja dzis jak na niego patrze to podziwiam matke.Ona mu zycie uratowala.

                        Miałem w rodzinie bardzo podobny przypadek.
                        Właśnie to określam odcięciem chorej gałęzi.
                        • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 18:40
                          Wobec braku innych możliwości - tak.
    • beata_z_rudy Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 08:39
      Może myśleli, że "jakoś to będzie", a posiadanie dziecka wyklucza tego typu myślenie.
      Fatalne skutki dla dziewczynki, wg mnie nie do zaleczenia do końca życia. Fatalna lekcja dla dwójki własnych dzieci.
      Z opisu sytuacji widać, że rodzice może i próbowali zgłaszać problemy, ale nie bardzo chcieli kontynuować próby ich naprawiania.
      Współczuję dziewczynce oraz ludziom, którzy staną na jej drodze w przyszłości. Będzie knuła zemstę tak długo, aż jej się nie uda zranić kogoś równie mocno jak sama tego doświadczyła.
      • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:04
        Myślę, że chyba nie zdali sobie sprawy co zrobili sobie i biologicznym dzieciom. Otóż skrzywdzili swoje dzieci tak samo jak Anię.
        Gdy adoptuje się trudne dziecko to niestety/albo stety postępuje się tak jak ze swoim - czy swoje biologiczne dziecko oddaliby do DD, bo nie spełnia ich oczekiwań?
        • 1zorro-bis Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:06
          dla dziecka to HORROR.
          • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:12
            1zorro-bis napisał:

            > dla dziecka to HORROR.

            Z tym nawet (ostatecznie!) mogę się zgodzić.
            Nie należy jednak zapominać kto jest sprawcą!!
        • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:11
          sibeliuss napisał:

          > Myślę, że chyba nie zdali sobie sprawy co zrobili sobie i biologicznym dzieciom
          > . Otóż skrzywdzili swoje dzieci tak samo jak Anię.
          > Gdy adoptuje się trudne dziecko to niestety/albo stety postępuje się tak jak ze
          > swoim - czy swoje biologiczne dziecko oddaliby do DD, bo nie spełnia ich oczek
          > iwań?

          Oni tego dziecka nie adoptowali, byli tylko rodziną zastępczą!
          Czy oddali by swoje dziecko do DD? Nie wiem jak oni, ale ja tak. Należy odcinać chore gałęzie, inaczej cały sad zmarnieje. (właściwy cytat z pisma sam sobie odszukajbig_grin)
          • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:16
            Piotr, dzięki tobie przypominały mi się metody wychowawcze z III Rzeszy smile
            • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:33
              sibeliuss napisał:

              > Piotr, dzięki tobie przypominały mi się metody wychowawcze z III Rzeszy smile

              Z tego tylko prosty wniosek, że nie znasz metod wychowawczych w III Rzeszy.
              To są metody utrwalone w biblii a praktykowane przez tysiące lat i setki pokoleń.
              Przypomnij sobie przypowieść o synu marnotrawnym.
              • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:39
                Jakby Ci to przekazać, żeby nie urazić Twojej głębokiej religijności. Biblia jest dla mnie w dużej części bajką.
                • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:48
                  sibeliuss napisał:

                  > Jakby Ci to przekazać, żeby nie urazić Twojej głębokiej religijności. Biblia je
                  > st dla mnie w dużej części bajką.

                  Nie możesz urazić mojej religijności, ponieważ jestem agnostykiem po dokonaniu aktu apostazji w 1973r.
                  Nijak mi to jednak nie przeszkadza w korzystaniu z utrwalonych wzorców. Za bajkę możesz uważać stronę faktograficzną biblii, natomiast strona wpływu społecznego(kształtowania społeczeństw) nie ulega chyba wątpliwości.
                  • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:00
                    Rzeczywistość się chyba trochę zmieniła?
                    • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:06
                      sibeliuss napisał:

                      > Rzeczywistość się chyba trochę zmieniła?

                      Ciut, ciut big_grin, nie na tyle jednak by już nastąpiły zmiany w świadomości społecznej. Tu siła bezwładu jest ogromna smile
                      • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:12
                        Czyli mimo apostazji sprzed 38 lat kierujesz się zasadami biblijnymi?
                        • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:20
                          sibeliuss napisał:

                          > Czyli mimo apostazji sprzed 38 lat kierujesz się zasadami biblijnymi?

                          Nie. smile Kieruję się zasadami społecznymi opisanymi w wielu źródłach.
                          to nie są żadne zasady religijne, tylko społeczne, przynależne do kultury śródziemnomorskiej, w której się urodziłem i wychowałem.
          • beata_z_rudy Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:18
            'Czy oddali by swoje dziecko do DD? Nie wiem jak oni, ale ja tak. Należy odcinać chore gałęzie, inaczej cały sad zmarnieje. (właściwy cytat z pisma sam sobie odszukaj)'

            oj, chyba sobie ktoś z nas jaja robi i wsadza kij w mrowisko wink
            • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:32
              A może Piotr uznał (gdybam), że koszt eutanazji jest niższy niż koszt utrzymania takiego dziecka przez 18 lat w DD?
              • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:39
                sibeliuss napisał:

                > A może Piotr uznał (gdybam), że koszt eutanazji jest niższy niż koszt utrzymani
                > a takiego dziecka przez 18 lat w DD?

                To nie Piotr uznał, tylko jest to oczywista oczywistość! Co (jako ekonomista) powinieneś wiedzieć. Poza tym eutanazja następuje w obliczu "żądania zainteresowanego", w odniesieniu do osoby nie posiadającej zdolności do czynności prawnych, byłoby (to najnormalniejsze na świecie), morderstwo.
                Natomiast z przyczyn moralnych jestem zwolennikiem eutanazji, ale z przyczyn prawnych - jej zdecydowanym przeciwnikiem. .
                • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:40
                  No to odpaliłbyś krematorium czy nie, bo wahasz się bardzo.
                  • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:51
                    sibeliuss napisał:

                    > No to odpaliłbyś krematorium czy nie, bo wahasz się bardzo.

                    To pytanie bez związku z tematem rozmowy.
                    Jednak radykalne pytanie wymaga radykalnej odpowiedzi- tak uruchomiłbym krematorium.
                    Tyle tylko, że na rozpałkę wziąłbym mamusie która pozostawiła dziecko i wyjechała do GB.
                    Jestem zdecydowanym zwolennikiem kary śmierci.

                    • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:01
                      Masz jakieś kryteria wsadu? Poza sierotami, wyrodnymi matkami, kto jeszcze?
                      • beata_z_rudy Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:07
                        I co z półsierotami? co z nimi?

                        ps. przepraszam za prywatę, tak mi się skojarzyło: pamiętam jak w stanie wojennym do szkoły przywieziono żółty ser w kawałkach (z PCK). Zebrano nas w sali gimnastycznej i ogłoszono: półsieroty dostają te kawałki (wskazanie na mniejsze), sieroty pełne te (dorodniejsze). I padło pierwsze hasło: półsieroty wystąp... Jedno z większych upokorzeń jakie przeżyłam.
                        • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:12
                          beata_z_rudy napisała:

                          I padło pierwsze hasło: półsieroty wystąp... J
                          > edno z większych upokorzeń jakie przeżyłam.

                          To niewiele przeżyłaś. Ja przez całą podstawówkę byłem "synem tego znanego bandyty" i nie umarłem. Poza tym spędziłem półtora roku w "rodzinie zastępczej", w której tylko w dniu odbioru pieniędzy z gminy przypominano sobie o moim istnieniu.
                          • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:13
                            I uważasz, że prawo silniejszego (czyli takiego z twardym karkiem i dupą) jest kryterium "przetrwania"?
                            • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:17
                              sibeliuss napisał:

                              > I uważasz, że prawo silniejszego (czyli takiego z twardym karkiem i dupą) jest
                              > kryterium "przetrwania"?

                              Kryterium przetrwania?? Nie rozumiem.
                              Nie ma żadnego kryterium, kto przetrwa to się okaże. To kwestia faktów dokonanych a nie przypuszczeń czy kryteriów.
                              Można by się natomiast zastanowić jak ustawić kryteria pomocowe.
                          • beata_z_rudy Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:16
                            jak na swoją wrażliwość jako dziecko przeżyłam aż nadto, bo śmierć ukochanego ojca to dość sporo, a potem było już tylko gorzej.
                            Ale co tam, nie będziemy się przecież licytować wink Życzę udanego dnia, wybywam, m.in. ze swoim najmłodszym synem (tym "ze stygmatem" big_grin ) na rehabilitację.

                            • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:21
                              beata_z_rudy napisała:


                              > Ale co tam, nie będziemy się przecież licytować wink

                              smile

                              Życzę udanego dnia, wybywam,
                              > m.in. ze swoim najmłodszym synem (tym "ze stygmatem" big_grin ) na rehabilitację.

                              Nawzajemnie.
                              >
                      • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:08
                        sibeliuss napisał:

                        > Masz jakieś kryteria wsadu? Poza sierotami, wyrodnymi matkami, kto jeszcze?

                        Albo wskażesz gdzie napisałem o sierotach, albo nazwę Cię kłamca i manipulatorem.
                        • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:11
                          Sieroty to także Ania - to sierota społeczna.
                          • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:24
                            sibeliuss napisał:

                            > Sieroty to także Ania - to sierota społeczna.

                            ???? A co ma jedno do drugiego?? Z czytaniem masz problemy?
                            Wskaż gdzie napisałem, że "wrzuciłbym do pieca" jakiekolwiek, czy którekolwiek dziecko!
                            Jak na razie napisałem tylko o beztroskiej mamusi.
                            • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:57
                              To ja napisałem więc się nie emocjonuj. W sumie tylko ostateczne rozwiązania są skuteczne.
                              ps. skąd wiesz że to jest dziecko, a nie krnąbrny bachor - ja tego nie wiem.
                              Mamusia jest z założenia diabła warta, mnie ciekawi co wyrośnie z Ani jak sobie nie da rady, bo nie będzie odpowiednio twarda. To Ty uważasz, że słabe gałęzie się odcina - nie ja.
                              • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 12:44
                                sibeliuss napisał:
                                To Ty uważasz, że słabe gałęzie
                                > się odcina - nie ja.

                                Naprawdę masz problemy z czytaniem.
                                Odcina się chorą gałąź a nie słabą.
                                • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 13:06
                                  Różnimy się tym, że Ty się nudzisz na emeryturze, a ja piszę z doskoku smile
                                  • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 13:36
                                    sibeliuss napisał:

                                    > Różnimy się tym, że Ty się nudzisz na emeryturze, a ja piszę z doskoku smile

                                    Nie sądzę. Różnica jest taka, że ja pisze na jednym forum, a Ty na 30.
                                    • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 13:49
                                      Masz mocno nie aktualne wiadomości big_grin
                                      Ale przecież o takie drobiazgi nie będziemy się kłócić. Zatem chorą wycinamy, a słabą?
                                • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 13:17
                                  Kryteria choroby" też mogą być różne.
            • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:34
              beata_z_rudy napisała:

              > oj, chyba sobie ktoś z nas jaja robi i wsadza kij w mrowisko wink

              Nie. Mówię jak najbardziej poważnie. Powiem Ci więcej, znalazłem się w sytuacji gdy musiałem tę zasadę wprowadzić w życie, we własnej rodzinie.
          • 1zorro-bis Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:20
            ...."nalezy odcinac chore galezie"....
            Panie Piotrze...to mi "pachnie" Adolfem.
            Tez "odcinal" homoseksualistow, chorych umyslowo, Cyganow i Zydow....smirk
            Gratuluje sposobu myslenia!
    • r_plus Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:37
      Witam

      Dla mnie decydujący jest fragment, że "rodzice" nie przystali na żadną pomoc.
      To wskazuje, że nie zachowanie dziecka jest problemem a sama jego obecność.
      Cóż, mamy swoje własne drugie i wystarczy.

      Druga rzecz - "Ania" źle się zachowuje. A kto ją tak wychował? Półtoraroczne dziecko jeszcze nie jest ukształtowaną osobą. Ciekawe więc, czy nie można uznać, iż "rodzice" źle wywiązali się z kontraktu i zasądzić zwrot kosztów poniesionych przez państwo na tę "rodzinę" zastępczą.


      • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:44
        r_plus napisał:
        >
        > Druga rzecz - "Ania" źle się zachowuje. A kto ją tak wychował? Półtoraroczne dz
        > iecko jeszcze nie jest ukształtowaną osobą.

        Ale co najmniej 50% zachowań dziedziczy w genach. To jeden z powodów dla których jestem przeciwnikiem adopcji.

        Ciekawe więc, czy nie można uznać,
        > iż "rodzice" źle wywiązali się z kontraktu i zasądzić zwrot kosztów poniesionyc
        > h przez państwo na tę "rodzinę" zastępczą.

        Na dzień dzisiejszy wydaje się to być czymś nieprawdopodobne, ale
        Omnis definitio in iure civili periculosa est, parum est enim, ut non subverti potest .
        >
        >
        • r_plus Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:54
          > Ale co najmniej 50% zachowań dziedziczy w genach.

          Śmiech pusty.

          > Na dzień dzisiejszy wydaje się to być czymś nieprawdopodobne, ale
          > Omnis definitio in iure civili periculosa est, parum est enim, ut non subverti
          > potest .

          Ke?

          • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:25
            r_plus napisał:
            > Ke?

            O ile sobie dobrze przypominam to, miałaś się do mnie nie odzywać smile
            Ale miło, że zmieniłaś zdanie. big_grin
            >
            • r_plus Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:33
              Och, wiesz, kobieta zmienną jest. Nawet płeć dla Ciebie zmieniłam dla niepoznaki.
      • ewa9717 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:49
        Zgadzam się z tym w całej rozciągłości. Ania została przyjęta do rodziny jako maleńkie dziecko i robienie teraz zarzutów, że np. straszy mlodsze dzieci,że zostaną oddane do domu dziecka, gdy będą niegrzeczne, jest zwyczajnym skurwysyństwem przybranych rodziców, bo przecież skądś Ania takie słowa musiała słyszeć. Po prostu dorobili się swoich biologicznych dzieci i to przyszywane stało się zbędne.
        Inna sprawa to sytuacja prawna Ani: rodzona mamunia ją porzuciła i dała nogą za granicę, ale dziecka nie można adoptować, bo ... przecież ma mamusię, która nie zrzekła się praw do dziecka. I z tym już dawno należałoby coś zrobić, no ale tu regulacja prawna nie jest tak widowiskowa jak spór o krzyż na Wiejskiej...
        • r_plus Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 09:56
          No ale co, mają wprowadzić regulację iż oddanie do domu dziecka oznacza zrzeczenie się wszelkich praw przez mamusie i tatusie biologiczne?
          Taki zamach na prawa naturalne?!?! Państwo odbiera dzieci!!!
          Mniej więcej tak widzę najbliższą kampanię wyborczą.
          • piotr_57 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 10:29
            r_plus napisał:

            > No ale co, mają wprowadzić regulację iż oddanie do domu dziecka oznacza zrzecze
            > nie się wszelkich praw przez mamusie i tatusie biologiczne?
            > Taki zamach na prawa naturalne?!?! Państwo odbiera dzieci!!!

            W takiej sytuacji, (jeżeli nie ma jakiś wyjątkowych okoliczności) powinno się nie tylko odbierać dzieci ,ale jeszcze mamusi podwiązywać jajowody a tatusiowi obcinać jajca.


            > Mniej więcej tak widzę najbliższą kampanię wyborczą.

            Tez tak to widzę i właśnie zastanawiam się nad założeniem nowej partii smile propagującej tego typu sposób myślenia o sprawach społecznych.


            • anoagata Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 11:24
              Oglądałam to wczoraj w TV i na pytanie opiekunki;jakie włosy chciałabyś by twoja mama miała? Ania opowiedziała;obojętnie jakie tylko aby mnie kochała.Nie znam tej rodziny ale mam jak najgorsze o nich zdanie.
        • jhbsk Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 15:14
          ewa9717 napisała:

          > Inna sprawa to sytuacja prawna Ani: rodzona mamunia ją porzuciła i dała nogą za
          > granicę, ale dziecka nie można adoptować, bo ... przecież ma mamusię,

          O właśnie - to jest kompletnie idiotyczne. Takim rodzicom prawa powinny być odbierane w tempie ekspresowym. Na adopcję czeka się latami.
      • skiela1 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 16:02
        r_plus napisał:

        Ciekawe więc, czy nie można uznać,
        > iż "rodzice" źle wywiązali się z kontraktu i zasądzić zwrot kosztów poniesionyc
        > h przez państwo na tę "rodzinę" zastępczą.

        Przynajmniej byloby to jakas przestroga dla innych.
        Ewidentny przypadek,ze wzieli dzieciaka dla kilku setek miesiecznie.
        • r_plus Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 16:23
          > Ewidentny przypadek,ze wzieli dzieciaka dla kilku setek miesiecznie.

          Eno spokojnie, najwyraźniej nie wiesz ile kosztuje utrzymanie dziecka smile
          Raczej - zabawka okazała się nie dość doskonała.
          • skiela1 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 16:37
            r_plus napisał:

            > > Ewidentny przypadek,ze wzieli dzieciaka dla kilku setek miesiecznie.
            >
            > Eno spokojnie, najwyraźniej nie wiesz ile kosztuje utrzymanie dziecka smile

            Nie wiem ile dostaja pieniedzy na utrzymanie dziecka,ale watpie zeby to byla wysoka suma.
            • skiela1 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 16:51
              Juz sobie poszukalam,ale nie wiem czy te dane sa prawdziwe
              "do 8 roku zycia 700zl".
              • anoagata Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 17:28
                skiela1 napisała:

                > Juz sobie poszukalam,ale nie wiem czy te dane sa prawdziwe
                > "do 8 roku zycia 700zl".
                Raczej są prawdziwe i czym dziecko starsze to kwota jest mniejsza,ale na małe dzieci jest coś około 1600zł.
                • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 18:41
                  Skoro rodzą dla tysiąca to czemu mieliby nie brać z DD dla 700 za m/c.
                  • r_plus Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 21:09
                    Masz jakieś statystyki pokazujące ile zaszło w ciążę dla 1000 zeta?
                    No i jeśli ktoś myśli, że bycie rodziną zastępczą to świetny biznes - proszę go sobie otworzyć smile
                    • skiela1 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 21:16
                      > No i jeśli ktoś myśli, że bycie rodziną zastępczą to świetny biznes - proszę go
                      > sobie otworzyć smile

                      Wystarczy ,ze to jedno debilne malzenstwo otworzylo, a jak przestalo sie oplacac to biznes zamkneli.
                      • r_plus Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 21:19
                        Hmm, jest wiele rodzin zastępczych. Jedną nawet znam... No ale nie ma to jak oceniać wszystkich po jednej publikacji.

                        • skiela1 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 21:21
                          My tutaj rozmawiamy akurat o tym konkretnym przypadku a nie o Twoich znajomych.
                          • r_plus Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 21:27
                            No nie wiem, wydaje mi się, że zasady dofinansowania są ogólne a nie dla tej jednej rodziny; chyba sama to nawet sprawdzałaś?

                            Nie wiem dlaczego ale wyczuwam jakieś nuty agresji. To nie jest dobrze widziane w rozmowie.
                            • skiela1 Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 22:32
                              r_plus napisał:

                              > No nie wiem, wydaje mi się, że zasady dofinansowania są ogólne a nie dla tej je
                              > dnej rodziny; chyba sama to nawet sprawdzałaś?

                              ale intecje ludzi rozne.

                              > Nie wiem dlaczego ale wyczuwam jakieś nuty agresji. To nie jest dobrze widziane
                              > w rozmowie.

                              A moze to jest tak,ze zwykle sie czuje co sie samemu wytoczy co..(?)
                              • r_plus Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 22:52
                                No ale skoro dopłaty są takie, że się nie da specjalnie zarobić to trudno podejrzewać czysto merkantylną intencję.

                                Może i tak być. Przekażmy sobie tedy znak pokoju.
                    • sibeliuss Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 08:42
                      r_plus napisał:

                      > Masz jakieś statystyki pokazujące ile zaszło w ciążę dla 1000 zeta?
                      > No i jeśli ktoś myśli, że bycie rodziną zastępczą to świetny biznes - proszę go
                      > sobie otworzyć smile

                      Przypomnij mi swój poprzedni login smile
                      • r_plus Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 08:55
                        Poszukaj sobie. Ale swoją drogą - genialna riposta!

    • jhbsk Re: Ania znów bez rodziny 03.01.12, 15:13
      Dorośli zachowali się skrajnie nieodpowiedzialnie. Potraktowali dziecko jak zepsutą zabawkę.
    • beata_z_rudy Re: Ania znów bez rodziny 04.01.12, 10:23
      Tak sobie myślę od wczoraj o całej sytuacji i obawiam się jednego. W tej chwili Ania jest z punktu widzenia dziecka przeznaczonego do adopcji "dzieckiem mocno wybrakowanym" i oby nie było tak, że wyciągną po nią ręce jacyś dewianci albo ludzie moralnie wątpliwi (oczywiście z wierzchu wszystko cacy i jak trzeba).
      Decydenci zamiast uważnie przyjrzeć się potencjalnej nowej rodzinie, oddadzą Anię tak szybko jak się da, skoro trafiła się "okazja". Oby były to tylko niepotrzebne gdybania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja