skiela1
15.02.12, 00:27
- W jednym przypadku na sto świadkowie nieszczęśliwego zdarzenia mają odwagę udzielić pomocy poszkodowanemu - ocenia szefowa świeckiego pogotowia. Dlaczego tak rzadko?
Jak podkreśla lekarka Nowego Szpitala, niezbyt wprawny masaż serca jest lepszy od biernego przyglądania się nieprzytomnemu człowiekowi. To nic, że przypadkiem złamiemy przy tym komuś żebro. - Zbyt często zapominamy, że o życiu mogą przesądzać minuty. Mamy ich najwyżej pięć - zaznacza. - Jeśli je prześpimy, nie da się nic już zrobić. Przywrócone krążenie nie uratuje obumarłego mózgu
Z drugiej strony musimy mieć świadomość, że nieudzielenie pomocy jest karalne - zauważa st. sekcyjny Marcin Klemański z KP PSP w Świeciu.
www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120214/INNEMIASTA12/927470058