sloggi
13.06.04, 23:24
Jadę do marketu. Siedzi kobieta na przystanku, delikatnie mówiąc pulchna.
Siada koło niej równolatka, o połowę szczuplejsza. Pani "pulchna" opowiada,
że choruje na to, na tamto i siamto. Pani "szczupła" sugeruje coś o tuszy, na
co odpowiedzia jest, ze niestety żadna dieta na ta panią nie działa, ona
bardzo mało je itp.
Wychodzę z marketu i widzę, że pani z problemami dietetyczymi spożywa ciacho
z ogromnym pomponem z kremu.
Jesteśmy narodem anorektyczek i grubasów - czy to jest norma światowa?