Brytyjskie matki hartują dzieci

16.04.12, 23:20
Brytyjskie matki hartują dzieci. Polskie na nie chuchają

Brytyjskie matki posyłają do przedszkola chore dzieci. Nie tylko tez katarem, ale nawet i z ospą. W Polsce nawet najmniejsze przeziębienie kończy się lekarskim zwolnieniem. Czy przewrażliwienie Polaków na punkcie zdrowia dzieci sprawia, że w przyszłości chętniej idziemy na tzw. chorobowe?

W dzisiejszym "Dużym formacie" ukazał się artykuł, w którym polskie matki mieszkające w Wielkiej Brytanii opowiadają o tamtejszym wychowaniu dzieci. Okazuje się, że różnic jest więcej niż można by się spodziewać. Jedna z matek ze zdumieniem opowiada o zwyczaju przyprowadzania chorych malców do przedszkola. Dziecko z katarem czy nawet ospą nie jest w brytyjskim przedszkolu niczym dziwnym. Polka wspomina także sytuację, gdy matka zakatarzonego i chorego dziecka uporczywie zdejmowała mu z głowy kaptur, pomimo iż wyraźnie chłopcu było zimno.

Niezależnie od pory roku, na brytyjskich ulicach można spotkać małe dziewczynki w pantofelkach. Za najlepsze obuwie na atak zimy uważa się kalosze. Gdy temperatura przekroczy 10 stopni na plusie, ciepłe ubrania lądują w szafie, a ich miejsce zajmują bluzeczki z krótkim rękawkiem.

natemat.pl/9973,brytyjskie-matki-hartuja-dzieci-polskie-na-nie-chuchaja-potem-dorosli-co-chwila-laduja-na-zwolnieniach-lekarskich
    • loczek62 Re: Brytyjskie matki hartują dzieci 16.04.12, 23:33
      No i słynne marynareczki, krótkie spodenki i podkolanówki (ubiór do szkoły), a kolana fioletowe z zimna...
      • skiela1 Re: Brytyjskie matki hartują dzieci 16.04.12, 23:34
        loczek62 napisał:

        > No i słynne marynareczki, krótkie spodenki i podkolanówki (ubiór do szkoły), a
        > kolana fioletowe z zimna...

        I zdrowe, a nasze przychodza do szkoly zasmarkane.
        • loczek62 Re: Brytyjskie matki hartują dzieci 16.04.12, 23:38
          Mnie na przykład dziwią (w Warszawie gdzie zimy są bardziej srogie niż w UK) trampki jako obuwie całoroczne...
          • skiela1 Re: Brytyjskie matki hartują dzieci 17.04.12, 14:31
            Mnie tez duzo dziwi.
            Moj syn przez 13 lat szkoly zakladal buty zimowe tylko wtedy kiedy szedl na sanki,ale w sumie to on zdrowy byl.
            Mala natomiast z jednego przeziebienia w drugie wpadala,kiedy kolezanki (te spodniczkowe) cieszyly sie zima,przynosily jej prace/lekcje do odrobienia zeby nie zostala z tylu.
        • chlodne_dlonie Re: Brytyjskie matki hartują dzieci 17.04.12, 10:03
          skiela1 napisała:

          > I zdrowe, a nasze przychodza do szkoly zasmarkane.

          Hmm..chyba jednak nie tak całkiem do końca zdrowe, skoro (wg linkowanego tekstu) przychodzą do tego przedszkola tak 'z gilami', jak i ospą..wink

          A w temacie - to nie takie proste, jakby się mogło wydawać niestety.
          Nie każda polska matka (myślę, że i brytyjskiej to dotyczyć może) ma możliwość zostawienia zasmarkanego malucha w domu. Babcie nie każdy ma dyspozycyjną (o ile ma ją w ogóle), opiekunka (oprócz opłaty za przedszkole) to już kolejny, poważny wydatek i koło się zamyka. Dzieciaki lądują w przedszkolu, bo nie każdy pracodawca (..mało który..? wink) tolerancyjnie patrzy na L-4 na chore potomstwo. Zwłaszcza któreś z rzędu..

          Oczywiście kwestie chorób zakaźnych to dla mnie odrębny temat.
          Nie wyobrażam sobie dziecka z ospą/odrą/świnką czy nawet 'tylko' na antybiotykach w przedszkolu. I z takimi przypadkami, osobiście, w trzyletniej 'karierze' przedszkolnej mojej Młodej się nie spotkałam. Co wcale nie oznacza, że tak się nie mogło/może zdarzyć niestety..
          • sibeliuss Re: Brytyjskie matki hartują dzieci 17.04.12, 10:09
            Gdy rodzic nie ma możliwości zostawienia dziecka w domu to co proponujesz? Bo skazanie połowy przedszkola na chorobę w imię swojego pójścia do pracy uważam za ogromny egoizm i relegowałbym to dziecko z placówki na amen.
            Pomijam, że nie umiałbym pracować wiedząc, ze moje chore dziecko gdzieś tam jest i objawy mu się nasilają.
            • chlodne_dlonie Re: Brytyjskie matki hartują dzieci 17.04.12, 10:26
              Co ja proponuję?
              Nic INNYM nie proponuję - ja tak zmieniłam swoje życie zawodowe, by móc się swoim dzieckiem w dużej mierze sama zajmować i szczęśliwie nie miałam takich dylematów.
              Ale znam matki, które n i e s t e t y innej opcji jak odstawienie zasmarkanego malucha do przedszkola nie miały. Bo owe gwarantowane prawem L-4 starały się 'zachomikować' na stuk-puk poważniejsze sytuacje.
              Życie, Sibeliussie, życie - dywaguje się najprzyjemniej na tematy, co do których istnieje pewność, że nigdy w praktyce nie doświadczymy. Ot.
              • sibeliuss Re: Brytyjskie matki hartują dzieci 17.04.12, 10:56
                Nie mam dzieci, ale jednego jestem pewny - życie jest pasmem wyborów, zatem często musimy wybierać i ponosić konsekwencje tych wyborów. Ty wybrałaś bo mogłaś, inni mogą lub muszą. wiele razy tu pisałem, że posiadanie potomstwa to poważna decyzja i niesie określone skutki, także zawodowe.
                • chlodne_dlonie Re: Brytyjskie matki hartują dzieci 17.04.12, 11:13
                  sibeliuss napisał:

                  > życie jest pasmem wyborów, zatem często musimy wybierać i ponosić konsekwencje tych wyborów.

                  Zgadzam się w pełni.
                  I z tym również:

                  > posiadanie potomstwa to poważna
                  > decyzja i niesie określone skutki, także zawodowe.
    • sibeliuss Re: Brytyjskie matki hartują dzieci 17.04.12, 09:49
      To się zmieniło, teraz rodzice upychają chore dziecko w przedszkolu i zaraz jest epidemia.
    • marcin_rz Re: Brytyjskie matki hartują dzieci 17.04.12, 10:35
      Jak byłem mały, śpik po pas, a ja tarzałem się z kolegami w śniegu, jeździliśmy na przemarzniętej dupie z każdej stosownej górki. Do domu przychodziliśmy tylko na chwile, aby wsadzić łapki w kaloryfer. To były fajne czasy.
Pełna wersja