skiela1
16.04.12, 23:20
Brytyjskie matki hartują dzieci. Polskie na nie chuchają
Brytyjskie matki posyłają do przedszkola chore dzieci. Nie tylko tez katarem, ale nawet i z ospą. W Polsce nawet najmniejsze przeziębienie kończy się lekarskim zwolnieniem. Czy przewrażliwienie Polaków na punkcie zdrowia dzieci sprawia, że w przyszłości chętniej idziemy na tzw. chorobowe?
W dzisiejszym "Dużym formacie" ukazał się artykuł, w którym polskie matki mieszkające w Wielkiej Brytanii opowiadają o tamtejszym wychowaniu dzieci. Okazuje się, że różnic jest więcej niż można by się spodziewać. Jedna z matek ze zdumieniem opowiada o zwyczaju przyprowadzania chorych malców do przedszkola. Dziecko z katarem czy nawet ospą nie jest w brytyjskim przedszkolu niczym dziwnym. Polka wspomina także sytuację, gdy matka zakatarzonego i chorego dziecka uporczywie zdejmowała mu z głowy kaptur, pomimo iż wyraźnie chłopcu było zimno.
Niezależnie od pory roku, na brytyjskich ulicach można spotkać małe dziewczynki w pantofelkach. Za najlepsze obuwie na atak zimy uważa się kalosze. Gdy temperatura przekroczy 10 stopni na plusie, ciepłe ubrania lądują w szafie, a ich miejsce zajmują bluzeczki z krótkim rękawkiem.
natemat.pl/9973,brytyjskie-matki-hartuja-dzieci-polskie-na-nie-chuchaja-potem-dorosli-co-chwila-laduja-na-zwolnieniach-lekarskich