kriss67
24.04.12, 12:56
Czołem
Wątek półfinałowy o piłkarskiej Lidze Mistrzów sezonu 2011/2012 założłem oddzielnie, ale dzisiejszy mecz wymaga potraktowania odrębnego.
forum.gazeta.pl/forum/w,11207,135172212,135172212,Pilkarska_Liga_Mistrzow_2011_2012_Polfinaly_.html
Półfinał Ligi Mistrzów Barcelona - Chelsea.
Po porażce w Londynie pare dni temu 1-0, wiadomo - mając za sobą 100 tysiecy kibiców na włsanym stadionie, Barca walczyć będzie do upadłego.
W sobote Barca przerżneła Gran Derbi z Realem Madryt 2-1, czyli tytuł mistrza Hiszpani ma praktycznie z głowy. Zostaje walka w Lidze Mistrzów i batalia o wejscie do wielkiej historii. Jeszcze nikt, odkąd powstała obecna formuła Ligi Mistrzów, trofeum nie obronił. A rok temu tytuł wywalczyła Barcelona. Teraz na drodze do finału staneła londyńska Chelsea....
Tu ciekawy komentarz autorstwa Pana Pawła Wilkowicza z dziennika "Rzeczpospolita":
"Między finałem a Barcą staje dziś koszmar Guardioli: Chelsea. Tylko jej nigdy nie pokonał jako trener.
Właściwie wszystko dziś przemawia przeciw Barcelonie. By awansować bez dogrywki, musi wygrać różnicą dwóch goli. A z Chelsea, od kiedy trenerem jest Guardiola, wygrywać nie potrafi w ogóle. Zresztą i wcześniej nie przychodziło jej to łatwo. Leo Messi jeszcze nie strzelił Chelsea bramki, a już chyba wszyscy dostrzegli, że ostatnio, gdy on nie trafia, Barca nie wygrywa.
Można wyliczać dalej: Barca będzie wymęczona po Gran Derbi, a Chelsea ligowy mecz z Arsenalem potraktowała ulgowo. Barca ma za sobą dwie kolejne porażki, a Chelsea w kilkunastu ostatnich meczach przegrała tylko z miliarderami z Manchesteru City, i tylko 1:2 – taka porażka dziś dałaby jej awans.
Barcelona jest przyduszona, wątpiąca, a dziś trzeba jej magii. Takiej gali jak 5:1 na Camp Nou sprzed 12 lat, gdy Guardiola i Roberto di Matteo byli jeszcze piłkarzami, a nie trenerami. Nikt nie pokonał Chelsea w Lidze Mistrzów wyżej niż Barcelona tamtego wieczoru.
Powtórka wydaje się mało prawdopodobna, ale też nie przesadzajmy z tym końcem Barcelony. Jedno Gran Derbi hierarchii futbolu nie wywróci, dwie porażki z rzędu też nie. Ani pomyłki Pepa Guardioli, bo wcześniej przecież też się od czasu do czasu mylił przy wyborze składu i taktyki, tylko nie było mody na wytykanie mu błędów.
Teraz stracił nietykalność. Ale karta może się szybko odwrócić. Mówimy o drużynie, która z sześciu możliwych trofeów zdobyła w tym sezonie już trzy – superpuchary Europy i Hiszpanii, klubowe mistrzostwo świata – a straciła na razie szansę tylko na jedno. Przed nią oprócz Ligi Mistrzów jeszcze finał Pucharu Króla z Athletic Bilbao. A i porażka porażce nierówna: ta z Realem była wstydliwa, ale na Stamford Bridge zabrakło Barcelonie tylko skuteczności. Słupek po strzale Pedro, poprzeczka po uderzeniu Alexisa Sancheza, wielki Petr Cech – nieszczęścia nie mogą za nią chodzić bez końca.
Barca traci ostatnio gole niemal za każdym razem, gdy rywal jest pod jej bramką, a sama pudłuje na potęgę. Chelsea udał się tydzień temu jeden jedyny strzał Didiera Drogby, Real wykorzystał na Camp Nou dwie z trzech dobrych okazji. A strzelby Barcelony ucichły. Dlatego „Mundo Deportivo" wzywa przed rewanżem z Chelsea: „Prochu! Natychmiast!".
Katalońskie dzienniki przewidują, że być może Guardiola da dziś w środku obrony szansę Gerardowi Pique, którego trzymał na ławce w dwóch ostatnich przegranych meczach.
Co ich poróżniło, nie wiadomo. Najbardziej prawdopodobne jest, że Pique powiedział w szatni o kilka krytycznych słów za dużo, a Guardiola ma problemy z piłkarzami niepokornymi. Ale do awansu do finału zgoda między nim a Pique nie jest konieczna. Wystarczy skuteczność i trochę magii Iniesty i Xaviego, bo ostatnio nie widzieliśmy jej wcale.
Rewanże półfinałów Ligi Mistrzów. Dziś: Barcelona – Chelsea (20.45, nSport). Pierwszy mecz 0:1. Jutro: Real Madryt – Bayern Monachium (20.45, Polsat, nSport). Skrót dzisiejszego półfinału jutro w Polsacie.
Rzeczpospolita"
Stawiam na awans do finału Chelsea, bo totalne zwyciestwa Barcelony wkurzają mnie
Pozdro
Krzysztof