skiela1
25.04.12, 14:49
Ołówkowa spódnica, garsonka w stonowanych kolorach i buty "na klocku". Do tego delikatny makijaż i spięte włosy. Dress code za nic ma modę, twarzowe kolory i zgrabne fasony. Ma być klasycznie i schludnie. Odetchnąć można tylko w piątek, ale i to w sztywnych ramach narzuconych przez korporacje. Wygodny mundurek czy sprytna manipulacja – czyli o tym, jak przebierają nas w pracy.
Wielkie korporacje rządzą się swoimi prawami. Nie ma w nich miejsca na modowe wyskoki i ekstrawagancję. – Najważniejsza zasada to schludność – mówi Barbara Górska, rzeczniczka prasowa Ernst&Young. – Nasi pracownicy proszeni są o przyzwoity wygląd niezwracający uwagi na osobowość. Nie do zaakceptowania są krótkie spódnice, apetyczne dekolty i gołe łydki wychylające się z nogawek spodni. Ma być klasycznie i prosto.
natemat.pl/11589,dress-code-czyli-jak-praca-wchodzi-nam-do-szafy