'Po co mi dzieci?'

29.05.12, 08:53
'Nigdy nie żałowałam, że nie założyłam rodziny.

To jest mój sukces, że nie uległam presji obyczajowej, nie dałam się wmanewrować, że nie zrobiłam czegoś, do czego nie czułam powołania, a na czym by ucierpiał człowiek, którego bym powołała do życia.'

'zadawałam sobie pytanie: czy ten brak dzieci jakoś umniejsza moje człowieczeństwo? To mi dało trochę do myślenia. Może z dzieckiem byłoby lepiej - byłoby miłą, przytulną osobą i bym miała wnuków troje? A może wręcz przeciwnie - byłoby pijakiem albo zimnym, wrednym osobnikiem? Rozmyślam o tym czysto teoretycznie, bez skurczu żalu.'

Więcej... wyborcza.pl/1,75480,11795627,Po_co_mi_dzieci.html?as=4&startsz=x#ixzz1wEsLxIFV

    • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 08:59
      Zawsze powtarzam, nie każdy musi mieć dzieci.
      Jakieś śmieszne ataki bezdzietnych z dzietnymi biorą się z banalnych przyczynków - nie umiemy zrozumieć innych, jesteśmy egoistami i roszczeniowcami. Ponieważ dzietnych jest mimo wszystko więcej więc i ten konflikt nigdy nie będzie mógł osiągnąć rozejmu.
    • beata_z_rudy Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:00
      Mam cioteczną siostrę, z którą w młodości spędzałam każde wakacje, ferie itd. Jesteśmy równolatkami. Byłyśmy kumpelkami.
      Z czasem nasze "życia" rozjechały się dość znacznie, ja: mąż, dzieci. Ona do tej pory nie ma rodziny, stała się kobietą biznesu i podróżniczką.

      Dość długo nie mogłyśmy na nowo złapać wspólnego języka, bo o czym mówić? Ona pokazywała mi kolejne zdjęcia z podróży dookoła świata, a ja zastanawiałam się, czemu Panadol tak długo nie zbija temperatury kolejnym dzieciom. Zazdrościłam jej, pozytywnie. Podziwiałam za odwagę. Chociaż z drugiej strony wiadomo: dzieci, ich miłość, bycie matką. Tego nie da się z niczym porównać.

      Czasem, w trakcie imprez rodzinnych patrzymy na siebie jak na osoby z dwóch stron lustra. Odbijam się w jej oczach i widzę, czego nie miałam i nie mam. Ona z kolei patrzy na nasze dzieci z rodzajem melancholii? Nie wiem jak to określić.

      Dawniej było mi jej jedynie żal, dziś rozumiem ją dużo lepiej. Dla mnie posiadanie dzieci było oczywistą oczywistością. Podziwiam siostrę za to, że nie poddała się powinnościom rodzinnym.
      • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:05
        Dlaczego bylo Ci jej zal? Tylko dlatego, ze wybrala inny model zycia? Mozna powiedziec duzo ciekawszy i fajniejszy?
        Tego nie rozumiem, ze mowiac: zal mi jej, ach jaka biedna - stawiamy sie automatycznie wyzej i uznajemy, ze nasz model zycia jest lepszy i wlasciwszy. Cal Twoja wypowiedz jest bardzo madra, rzeczowa ale to jedno zdanie....
        • beata_z_rudy Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:09
          nioma napisała:

          > Dlaczego bylo Ci jej zal? Tylko dlatego, ze wybrala inny model zycia? Mozna pow
          > iedziec duzo ciekawszy i fajniejszy?

          Było to jasne powiedzenie: dawno głupio myślałam.
          • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:13
            alez ja uzylam czasu przeszlego i wlasnie zapytalam: dlaczego bylo Ci jej zal?
            uwazalas, ze jest biedna bo nie ma dzieci czy dlatego, ze miala inny model zycia niz ty?
            • beata_z_rudy Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:30
              nioma napisała:

              > alez ja uzylam czasu przeszlego i wlasnie zapytalam: dlaczego bylo Ci jej zal?
              > uwazalas, ze jest biedna bo nie ma dzieci?

              że nie ma dzieci.
              • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:50
                Z drugiej strony (dla mnie) to straszne, że dla wielu kobiet dzieci są jedyną radością, a ich chowanie jedynym celem.
                • beata_z_rudy Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:51
                  Tak, jest to straszne, ale jest to bardzo ogólny wniosek, nie pasujący do każdej historii.
        • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:11
          To nie jest taki negatywny żal smile
          Nie mam dzieci i mieć nie będę, natomiast dla mnie bycie singlem jest stanem klinicznym i jakbyś zapytała dlaczego to trudno mi będzie to wytłumaczyć.
          Nie tłumaczę Beaty, ale to jest tak jak widzę przystojnego faceta użerającego się z rozwrzeszczanym bachorem i w duchu myślę, jaki ty jesteś biedny, mógłbyś być gejem i nie mieć tego kleszcza tongue_out
          • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:14
            wiesz, ja ostatnio zlapalam sie na tym, ze patrzac na kobiete z czworka dzieci, ktora miala problem zeby przejsc przez ulice, pomyslalam "patologia".
            nie miesci mi sie w glowie jak mozna sie tak urzadzic.
            • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:25
              Patologią jest przypadek, gdy kobieta ma taką czwórkę z facetem, który poza fiutem w gaciach (do robienia dzieci) nie ma w sobie nic z partnera. Jak można dać się takiemu kretynowi zapłodnić cztery razy?
              • jedzoslaw Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:31
                sibeliuss napisał:

                > Patologią jest przypadek, gdy kobieta ma taką czwórkę z facetem, który poza fiu
                > tem w gaciach (do robienia dzieci) nie ma w sobie nic z partnera. Jak można dać
                > się takiemu kretynowi zapłodnić cztery razy?

                Bardzo słuszna uwaga.
              • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:32
                tego nie wie, nie pytalam...
                mi sie chyba w ogole nie miesci w glowie, ze mozna sie tak rozmnazac, bez wzgledu na jakosc partnera.
                • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:48
                  A jak kobiety układają sobie życie z alkoholikiem? Może po ślubie przestanie pić, może po zostaniu ojcem, może....
                  Bywa też, że kobieta myśli, że rodząc kolejne dzieci przywiąże chłopa do siebie, bo przecież ze strachu przed alimentami nie pójdzie do innej.
          • chlodne_dlonie Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:44
            sibeliuss napisał:

            > jak widzę przystojnego faceta użerającego s
            > ię z rozwrzeszczanym bachorem i w duchu myślę, jaki ty jesteś biedny, mógłbyś b
            > yć gejem i nie mieć tego kleszcza tongue_out

            ..a jeśli ten, na którego patrzysz jest jednym z tych, którzy będąc homoseksualnej orientacji, potomstwo ma właśnie..?
            I to może nawet planowane, a nie wpadkowe..?
            tongue_out
            • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:49
              Wyjątki potwierdzają regułę.
              • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:52
                generalnie dziecko to pasozyt, raz milszy raz mniej...
                chyab zlotym srodkiem jest niewtracanie sie w wybory zyciowe innych, nie narzucanie swoich pomyslow ani nie krytykowanie cudzych.
                najwazniejsze to byc szczesliwym, a czy szczescie zapewni gromada dzieci czy pies czy podroze....
                • chlodne_dlonie Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:59
                  chyba zlotym srodkiem jest niewtracanie sie w wybory zyciowe innych, nie narzucanie swoich pomyslow ani nie krytykowanie cudzych.

                  Fakt.

                  No i jeszcze jeden wariant w przyrodzie występuje, pozwolę sobie zauważyć wink
                  osoby posiadające potomstwo także miewają życie zawodowe, zdarza się, że i osobiste wink
                  a i podróżują czasami..smile
                  • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:04
                    alez oczywiscie, ze mozna to laczyc.
                    odnioslam sie do przykladu podanego na gorze przez Beate, ze jej kuzynka podrozowala i wydaje sie, ze to byla pasja jej zycia, ktorej sie poswiecila.
                    swoje pasje i fascynacje mozna laczyc z posiadaniem dziecka ale nie oszukujmy sie: latwe to nie jest.
                    dziecko powoduje szereg ograniczen, wynikajacych min z odpowiedzialnosci rodzica. nie uznaje sytuacji w wktorej dziecko sie rodzi i idzie od razu pod opieke niani bo mama sie musi realizowac
                    • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:05
                      Martyna Wojciechowska.
                      • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 13:59
                        Mimo wszystko dużo więcej jest ojców (podróżników, himalaistów, sportowców), którzy na długie miesiące nieraz zostawiają niemowlę albo i starsze dziecku i dziwnym trafem nikt im tego nie wypomina tak jak na każdym kroku Wojciechowskiej.
                        • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 14:03
                          Z kim zostawiają dziecko Ci ojcowie, a z kim Wojciechowska smile
                          • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 14:09
                            Tak jak i Wojciechowska do domu dziecka ani okna życia nie oddają , prawda?
                            • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 14:11
                              ale po kut komus dziecko jesli sie nim caly czas zajmuje niania/zlobek/babcia/ciocia... ?
                              Wojciechowska urodzila i zaraz zostawila bo sie musi realizowac.
                              Ubyloby jej gdyby chociaz z poltora roku z dzieckiem pobyla? Raczej nie...
                              • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 14:22
                                Lepiej tego nie ująłbym.
                                Co ciekawe, Gazecia jakoś nie planuje dzieci, a w tym wątku wyjątkowo stoi po drugiej strony barykady - dla draki?
                                Gazeciu, na ilu dzieciowych forach masz bana i dlaczego?
                                • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:56
                                  Tylko na Długim Karmieniu Piersią, ale z drugiej strony napiszę, że nie zostałam też przyjęta na forum (ukryte) dla bezdzietnych, zatem wszędzie jestem traktowana jak popychadło sad
                                  • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 30.05.12, 08:06
                                    Jesteś traktowana tak jak sobie na to zapracowałaś, a to była długa praca.
                              • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:51
                                Nie zostawiła noworodka tylko 8-miesięczne niemowlę, które już nie potrzebuje np. karmienia piersią, które faktycznie wymaga wyłącznie obecności matki.
                                Tylko w karmieniu piersią matka jest niezbędna, oprócz tej czynności we wszystkich innych z powodzeniem może ją zastąpić ojciec dziecka. Jakoś tak to już jest, że kobiety nie zachodzą w ciąże same z sobą tylko z mężczyzną.
                                Niedawno Sibeliuss linkował artykuł o ojcostwie gdzie aż piano nad tym jak cudownym rodzicem jest właśnie ojciec, zatem spokojnie na tym etapie ojciec mógł się wykazać.
                                Jakby nie było dziecko ma oboje rodziców. Skoro nie chcemy usprawiedliwić Wojciechowskiej to nie usprawiedliwiajmy też ojców dzieci, znanych himalaistów, sportowców, którzy na często o wiele dłużej i częściej zostawiają swoje dzieci pod opieką reszty rodziny.
                                Proste.
                                • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 30.05.12, 08:07
                                  Co robiła Twoja mama jak miałaś 8 miesięcy?
                                  • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 30.05.12, 09:33
                                    Nie pamiętam, a Ty pamiętasz co robili wtedy Twoi rodzice?
                                    • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 30.05.12, 09:35
                                      Ja wiem co robili, to mi wystarczy.
                        • jan.kran Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 14:11
                          Tak sobie pomyslalam czyjac post gazety jak bardzo w Polsce popularne jest zasciankowe myslenie...
                          Jak polski student ruszy doope za miedze to od razu opuszcza Kraj i Rodzine i jedzie ZA Granice.
                          Moja corka pojechala Z Oslo za granice, nawet kilka , na studia , bo tam miala lepiej i ciekawiej... Do glowy mi przyszlo myslec ze mnie opuszcza bo teraz wszyscy studiuja wszedzie z powodu globalizacja.
                          Potem zza tej granicy wrocila na dwa semestry do Oslo w celu zrobienia doswiadczenia miedzynarodowego , to robia wszyscy Jej norwescy , niemieccy i francuscy znajomi studenci ( w tym wiele dzieci polskich emigrantow ).
                          Po prostu bez minimum semestru a jeszcze lepiej dwoch na studiach ZA Granica w CV ciezko o robote po studiach.
                          Zachodni pracodawcy najchetniej widza kraje wyzwania jak Botswana , Pakistan lub Rumuniatongue_outPP
                          Polska tez jest wysoko na liscie..
                          • jan.kran Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 14:18
                            A jak chodzi o placenie podatkow to lajf is dzisiaj brutal i sie jedzie nie tam gdzie Serce i Obowiazek Patriotyczny tylko tak gdzie praca i kasa.
                            Polacy w Norwegii przescigneli najliczniejsza dotad grupe emigracyjna jaka byli Pakistanczycy i sa na pierwszym miejscu.
                            I placa te horrendalne norweskie podatki podobnie jak wiele innych nacji bo maja tu przyszlosc..
                            Ja sama bym pierwsaz do PL wrocila gdyby mnie ktos w moim wieku i z moja plcia zatrudnila za jakis przyzwoity pieniadz...
                            I wcale na Kraj nie narzekam bo uwazam ze Polska sie swietnie rozwija i moze moje dzieci zamieszkaja kiedys w Kraju , kto wie...
                            • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 14:29
                              dokladnie tak
                          • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 14:27
                            moim zdaniem tak sie wszystko miesza od lat: miejsce zamieszkania, studiowania, pracy, ze.... nie ma to znaczenia czy wybor padnie na rodzimy kraj czy wrecz przeciwnie.
                            Swiat stoi przed nami otworem daje mnostwo mozliwosci i warto z tego korzystac, jesli tylko nie brakuje odwagi.
                    • chlodne_dlonie Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:20
                      Łatwe nie jest, ale nie niemożliwe.
                      Udaje się łączyć różne aspekty życia i godzić priorytety całkiem sporej grupie kobiet.
                      I niekoniecznie muszą to być od razu panie pokroju Martyny W. wink
                      • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:23
                        Można, ale trzeba się nagimnastykować - nie każdy ma w sobie siłaczkę smile
                      • beata_z_rudy Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:29
                        Anię i Krzyśka znam od czasów, gdy nie mieli jeszcze dzieci. Podróżnicy-pasjonaci, do tego fotografowanie.

                        Zachęcam do poznania miejsc, w których byli nawet z paronastomiesięcznymi dziećmi:

                        www.malypodroznik.pl/
                        • beata_z_rudy Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:32
                          uzupełnienie:

                          www.malypodroznik.pl/swiat.htm
                • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:00
                  A mi się wydaje, że jak się dobrze dzieci wychowa to można mieć fajną gromadkę, tylko trzeba wiedzieć nad jaką gromadą da się zapanować smile
                • jedzoslaw Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:08
                  nioma napisała:

                  > generalnie dziecko to pasozyt, raz milszy raz mniej...

                  Zwierzęta to jeszcze większe pasożyty. Raz milsze, raz mniej, ale absolutnie bezproduktywne. Gdyby jeszcze dały się zjeść, to byłoby OK, ale trzymanie w domu kota czy psa dla samego trzymania jest szczytem bezproduktywnego wywalania kasy. Tym bardziej, że składek emerytalnych ani podatków zwierzęta za nikogo nie będą płacić, za to wymagają opieki, leczenia no i bywają niebezpieczne. Mają też pchły, śmierdzą, srają i leją po kątach, mnożą się na potęgę, kopią doły, mordują ptaki, a ich truchła przynoszą do domu. Szczekają, wyżerają mięso ze stołów, drapią. Właściwie są gorsze od dzieci, więc zdecydowanie wolę już ludzkie pasożyty.
                  • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:13
                    widzisz, psa mozna nauczyc, ze ze stolu sie nie wyzera, na dywan nie sra itd. Jak pies jest czysty to pchel nie ma, tak samo dziecko moze miec wszy - jak rodzice nie dopilnuja, dzieci tez morduja ptaki, motylki.... sraja w gacie, robia balagan, nie daja spac po nocach, wiecznie czegos chca, halasuja, rzucaja pilkami w sciany sasiadow, dra ryje pod oknami etc etc
                    wszystko zalezy od tego jak rodzic/wlasciciel podejdzie do tematu odpowiedzialnosc.
                    nie ma nic gorszego niz dziecko/pies wychowywane przez kretyna
                    Ja zdecydowanie wole psy od dzieci, sa milsze i grzeczniejsze.
                    • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:14
                      Czy Twój syn był planowany czy awaria smile
                    • beata_z_rudy Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:20
                      nioma napisała:

                      (dzieci) sraja w gacie, robia balagan, nie daja spac po nocach, wiecznie czegos chca, halasuja, rzucaja pilkam
                      > i w sciany sasiadow, dra ryje pod oknami etc etc

                      Myślisz tak o wszystkich dzieciach, w tym o własnym?
                      • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:33
                        moj juz w gacie nei sra (wyrósł)
                        balagan robi straszny, jakby paczkowal i bylo go dziesieciu
                        przez dwa pierwsze lata nie przespalam ani jednej nocy, potem juz tak
                        fakt, wiecznie czegos chce
                        w domu byl ZAWSZE absolutny zakaz gry w pilke. Jak sie chcialo grac tos zlismy na boisko. Mieszkamy w budynku wielorodzinnym, szanuje sasiadow.
                        Pod oknami sie nei darl poniewaz chodzilismy do jordanka, zoo, w inen ciekawe miejsca dla dzieci. Natomiast regula bylo, ze dzieciaki (do dzisiaj tak jest) byly wypuszczane skoro swit na podworko i siedzialy na nim do zmroku, wlasnie drac sie, rzucajac kamieniami o zjezdzalnei etc.
                        Zero szacunku dla innych.
                        Nie, nie dzieci - ich rodzicow, dla ktorych wygodniej bylo wypuscic towarzystwo pod blok niz cokolwiek wymyslec. Wycieczke do lasu, do parku... cokolwiek.
                        • jan.kran Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:46
                          Mnie sie w zyciu udalo bo z jednej strony mam dzieci a z drugiej nigdy mi nie za bardzo przeszkadzaly...
                          Uwazam tez ze mam szczescie bo posiadam kilka bezdzietnych przyjaciolek i kolezanek i nigdy nie bylo problemu ze ja mam a one nie a poza tym zawsze byly wspanialymi ciotkami dla mojej mlodziezy.
                          Mam tez patologiczna koleaznketongue_outPP
                          Z czworka. Dzieci wychowane i wyksztalcone super , kolezanka i maz spelnieni zawodowo i finansowo , bardzo znakomita rodzinasmile))
                          Ja nigdy nie wnikam w to czemu ktos nie ma dzieci i nie mam problemu z kontakatami z osobnikami bezdzietnymi lub samotnymi...
                          Ale ja wyrodna jestem bo corka opuscila gniazdo majac 19 lat choc duzo i czesto jest u mnie ,mamy swietny kontakt.
                          Syn zaczyna studia jesienia i juz czatuje jakby go powoli usamodzielnic bo planuje zamianie Juniora na dwa kotytongue_outPPP
                          • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:48
                            Moje najszczersze gratulacje
                    • jedzoslaw Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:23
                      nioma napisała:

                      > widzisz, psa mozna nauczyc, ze ze stolu sie nie wyzera, na dywan nie sra itd. J
                      > ak pies jest czysty to pchel nie ma, tak samo dziecko moze miec wszy - jak rodz
                      > ice nie dopilnuja, dzieci tez morduja ptaki, motylki.... sraja w gacie, robia b
                      > alagan, nie daja spac po nocach, wiecznie czegos chca, halasuja, rzucaja pilkam
                      > i w sciany sasiadow, dra ryje pod oknami etc etc
                      > wszystko zalezy od tego jak rodzic/wlasciciel podejdzie do tematu odpowiedzialn
                      > osc.
                      > nie ma nic gorszego niz dziecko/pies wychowywane przez kretyna
                      > Ja zdecydowanie wole psy od dzieci, sa milsze i grzeczniejsze.

                      Wszystkiego, o czym piszesz można nauczyć i dziecko. Niekiedy nawet skuteczniej. I wszystko jest kwestią podejścia do dziecka/zwierzaka oraz pracy nad nim. Chociaż wredny, obcy dzieciak może co najwyżej cię kopnąć w kostkę, a wredny, obcy pies może Cię zagryźć.

                      Nioma, widzę, że nie rozumiesz, czemu napisałem to wszystko. Kompletnie bezrefleksyjnie czynisz regułę z własnych sympatii i antypatii, tylko że w sposób absolutnie nie dający racji. Jeśli widzisz w dzieciach pasożyty to takimi samymi pasożytami, nie mniej wymagającymi są zwierzęta. Co z tego, że psy bardziej osobiście lubisz? Jest faktem, że wymagają one takich samych nakładów pracy i odpowiedzialności. Więc na jakiej zasadzie twierdzisz, że są obiektywnie lepsze od dzieci, skoro wiążą się z nimi takie same obowiązki?
                      A tak na ścisłość to jeśli już na maksa porównywać ludzkie dzieci do zwierząt pod kątem zysków i strat wynikłych z ich posiadania to jednak ludzie mają ten plus, że kiedyś wyrastają i zazwyczaj pomagają swoim starzejącym się rodzicom. Płacą też podatki i składki emerytalne. Zdecydowanie zatem inwestycja w ludzkie dzieci jest inwestycją pewniejszą i bardziej procentującą niż w psa, który żyje maksymalnie 15 lat.
                      • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:28
                        kazde dziecko czy zwierze, wychowywane przez niedpowiedniego opiekuna staje sie upierdliwcem dla otoczenia.
                        czesto jest tak, ze ludzie maja dzieci nei dlatego, ze chca, czuja potrzebe, maja predyspozycje... tylko dlatego, ze ciazy na nich presja otoczenia. Pozniej takie dzieciaki sa zaniedbywane, puszczane samopas i staja sie udreka dla otoczenia. Siedza same w domu i wala pilka w sciany, dra sie pod oknami bo nikt im nie zwroci uwagi i nie nauczy wlasciwych zachowan itp itd.
                        O to mi chodzilo.
                        Nie, za kazde dziecko jest z natury zle i powinno sie je zamknac w beczce. O to, ze dzieci maja ludzie przypadkowi, nieodpowiedzialni, ktorzy sei kompletnie do tego nie nadaja.
                        • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:31
                          I dokładnie tak samo jest ze zwierzętami. Może zbyt ostro to oceniam, ale dla mnie przynajmniej 3/4 ludzi nie powinno mieć zwierząt.
                          • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:39
                            Sibeliusie> zgadzam sie z Toba w 100%.
                            Cala masa ludzi nieodpowiedzialnych, czasami wrecz glupich ma dzieci, psy, koty.... im sie wydaje, ze wystarczy urodzic a wychowa sie samo. A gucio!
                            Kilka lat temu wprowadzila sie do mieszkania pod nami pani z dwoma synami.
                            dzieci byly kompletnie neiwychowane: w domu graly w pilke, darly sie, lataly - zaczely sie skargi sasiadow, poniewaz mama pracowala na noce a dzieci (wtedy ok 6 i 8 lat) zostawaly same, szalaly do pozna.
                            Rozmowy z sasiadka za duzo nie dawaly...
                            Wyszukalam w okolicy rozne miejsca, w ktorych odbywaly sie zajecia (bezplatne) dla dzieci, zanioslam w ramach sasiedzkiej przyslugi - niestety, pani nie skorzystala.
                            Dzieci nadal byly calymi dniami w domu
                            Jak byla z nimi mama, to slychac bylo, ze ma dosc wiec ich tłukła. Dla odmiany slychac bylo placz, krzyk i odglosy bicia.
                            Zawiadomilam policje, dzielnicowego i osrodek pomocy.
                            Chyba nikt nic nie zrobil bo bicie bylo nadal.
                            Odbywaly sie pielgrzymki sasiadow z prosba o cisze - gucio, jak grochem o sciane.
                            Pani wziela pieska.
                            Odtad w czasie kiedy dzieci byly w szkole piesek wył.
                            Non stop.
                            Kiedy pani z dziecmi wyjezdzala na weekend, piesek zostawal i wył...
                            Policja, straz miejska....
                            Piesek zniknal.
                            Po kilku miesiacach pojawil sie nowy piesek.
                            Dzieci jak halasowaly tak halasuja dalej....
                            Nie zmienia sie nic na plus. Matka debilka. Nieodpowiedzialan kretynka ktorej nikt nie skontroluje, nei sprawdzi...
                        • jedzoslaw Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:40
                          nioma napisała:

                          > kazde dziecko czy zwierze, wychowywane przez niedpowiedniego opiekuna staje sie
                          > upierdliwcem dla otoczenia.
                          > czesto jest tak, ze ludzie maja dzieci nei dlatego, ze chca, czuja potrzebe, ma
                          > ja predyspozycje... tylko dlatego, ze ciazy na nich presja otoczenia. Pozniej t
                          > akie dzieciaki sa zaniedbywane, puszczane samopas i staja sie udreka dla otocze
                          > nia. Siedza same w domu i wala pilka w sciany, dra sie pod oknami bo nikt im ni
                          > e zwroci uwagi i nie nauczy wlasciwych zachowan itp itd.
                          > O to mi chodzilo.
                          > Nie, za kazde dziecko jest z natury zle i powinno sie je zamknac w beczce. O t
                          > o, ze dzieci maja ludzie przypadkowi, nieodpowiedzialni, ktorzy sei kompletnie
                          > do tego nie nadaja.

                          No dobrze, ale wiesz ilu ludzi trzyma rasowego psa myśliwskiego w bloku M-3 tylko dlatego, że trzeba się polansować wśród znajomych snobów? To dopiero jest męka dla zwierzaka w imię głupoty jego pana. Oczywiście, takiego psa się nie wychowuje. Przypadki agresji wśród psów to właśnie efekt braku wychowania zwierzaka, a jedynie tresury. Tylko, że rozwydrzony dzieciak jest mniej niebezpieczny i jednak koniec końców da się na niego wpłynąć. Zwierzę zaś jest tylko zwierzęciem i czasem nie pozostaje nic innego, jak je uśpić.
                          Mnie tylko chodzi o to, że jeśli uznawać dzieci za pasożyty to na takiej samej zasadzie pasożytami są zwierzęta towarzyszące. Właściwie również i starzejących się, chorych rodziców czy dziadków można uznać za pasożyty. Myśląc w ten sposób można dojść do absurdu, bo tak na ścisłość to jedynie względy kulturowe nakazują nam bezinteresowny szacunek wobec danych istot. Najlepiej byłoby w sumie być stuprocentowym egoistą i traktować absolutnie wszystko i wszystkich w kategoriach korzyści.
                          • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:44
                            alez to jak Ty bedziesz szeregowal czy uznawal to Twoje prawo.
                            Nie wnikam w to.
                            Mi egozim jest obcy ale jesli komus pasuje taka postawa i ejst to jego wybor, to prosze bardzo.


                            Co do psow mysliwskich w M3 - przeciez caly czas powtarzam to samo: odpowiedzialnosc i myslenie!!! Tak samo trzeba myslec i byc odpowiedzialnym w przypadku posiadania psa jak i dziecka.
                            takim samym poronionym pomyslem jest posiadanie czworki dzieci w kawalerce. Emocje, stres, agresja - to wszystko tez predzej czy pozniej spowoduje jakas eskalacje.
                            • jedzoslaw Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:48
                              > Mi egozim jest obcy ale jesli komus pasuje taka postawa i ejst to jego wybor, t
                              > o prosze bardzo.

                              Napisałem o tym, bowiem czystym egoizmem jest traktowanie innych ludzi czy zwierząt tylko w kategoriach korzyści i strat.

                              > Co do psow mysliwskich w M3 - przeciez caly czas powtarzam to samo: odpowiedzia
                              > lnosc i myslenie!!! Tak samo trzeba myslec i byc odpowiedzialnym w przypadku po
                              > siadania psa jak i dziecka.
                              > takim samym poronionym pomyslem jest posiadanie czworki dzieci w kawalerce. Emo
                              > cje, stres, agresja - to wszystko tez predzej czy pozniej spowoduje jakas eskal
                              > acje.

                              Tak, wiem już, swój post napisałem przed przeczytaniem Twojego kolejnego smile
                              • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:58
                                Ale ja nie oceniam ludzi/zwierzat w kategorii zyskow i strat. Okreslenie "pasozyt" w odniesieniu do dziecka jest po prostu stwierdzeniem faktu. Ja mam generalnie specyficzny slownik i moze wydaje sie on komus szokujacy czy niewlasciwy ale uwierz mi: nie biegam za dziecmi z nozem i nie cwiartuje ich niewinnych cialek.
                                Nie przepadam za dziecmi, to fakt ale krzywdy im nie zrobie. A jak moge pomoc to pomoge.
                                Ja sie nimi tylko nie zachwycam, nie uznaje, ze wszystkie sa sliczne i slodkie bo nie sa. Sa dzieci wredne, upierdliwe i odpychajace... sa tez mile, slodkie, madre, urocze...
                                • 1zorro-bis Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 11:03
                                  no, mnie trojka wystarczy......smirk
                                  Az nadto!big_grin
                                • jedzoslaw Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 12:08
                                  nioma napisała:

                                  > Ale ja nie oceniam ludzi/zwierzat w kategorii zyskow i strat. Okreslenie "pasoz
                                  > yt" w odniesieniu do dziecka jest po prostu stwierdzeniem faktu. Ja mam general
                                  > nie specyficzny slownik i moze wydaje sie on komus szokujacy czy niewlasciwy al
                                  > e uwierz mi: nie biegam za dziecmi z nozem i nie cwiartuje ich niewinnych ciale
                                  > k.
                                  > Nie przepadam za dziecmi, to fakt ale krzywdy im nie zrobie. A jak moge pomoc t
                                  > o pomoge.
                                  > Ja sie nimi tylko nie zachwycam, nie uznaje, ze wszystkie sa sliczne i slodkie
                                  > bo nie sa. Sa dzieci wredne, upierdliwe i odpychajace... sa tez mile, slodkie,
                                  > madre, urocze...

                                  OK, choć słowo "pasożyt" jest dla mnie słowem zbyt jednoznacznym. Oznacza istotę żyjącą na czyjś koszt i często mu szkodzącą. Gdyby tak patrzeć na wszystkich z naszego otoczenia to okazałoby się, że otaczają nas same pasożyty...
                                  • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 12:19
                                    akurat ja uzywam tego slowa na co dzien, takze w odniesieniu do wlasnego syna.
                                    tylko , ze my generalnie mamy w domu specyficzny jezyk codzienny i moze faktycznie kogos razic, kto nas nie zna.
                                    A to taka nasza domowa specyfika.
                                    Kolega np na swoje dzieci mowi "gadziny".
                                • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 13:51
                                  >Nie przepadam za dziecmi, to fakt ale krzywdy im nie zrobie.
                                  Ja sie nimi tylko nie zachwycam, nie uznaje, ze wszystkie sa sliczne i slodkie bo nie sa. Sa dzieci wredne, upierdliwe i odpychajace... sa tez mile, slodkie, madre, urocze...

                                  Dokładnie tak jak ja.
                                • skiela1 Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 15:46
                                  nioma napisała:


                                  > Nie przepadam za dziecmi, to fakt ale krzywdy im nie zrobie.

                                  Ufffff laskawczynibig_grin

                                  A jak moge pomoc t
                                  > o pomoge.

                                  Po co ?
                                  Z litosci?
                                  Zeby samej poczuc sie lepiej?
                                  • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:09
                                    Prosze, nie sadz innych podług siebie.
                                    Jesli sie komus pomaga to z odruchu serca, wewnetrzej potrzeby a nie po cos. A tym bardziej nie po to, zeby sie lepiej poczuc.
                                    Litosc? Jakim Ty musisz byc dziwnym czlowiekiem skoro masz takie podejscie do swiata...
                                    Lepiej nie byc potrzebie w Twoim otoczeniu. Smutne to bardzo....
                                    • loczek62 Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:16
                                      nioma napisała:

                                      > Prosze, nie sadz innych podług siebie.
                                      A tak nie dawno było coś o ratowaniu tonącego pieska i obcego dziecka....
                                      • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:19
                                        loczku> nie zrouzumiales, to, ze skiela tak robi nie znaczy, ze ja tez.
                                        to, ze ona pomaga z egozimu i po cos to jej sprawa. jak jej z tym dobrze - luz.
                                        ja robie inaczej.
                                        miedzy innymi dlatego nie oczekuje, ze skiela uratuje psa zamiast dziecka.
                                        Czy wam naprawde tak wszystko doslownie i lopatologicznie trzeba pisac? Czy to ja pisze enigmatycznie czy mam za duze oczekiwania wzgledem rozmowcow?
                                        • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:21
                                          nioma napisała:

                                          > loczku> nie zrouzumiales, to, ze skiela tak robi nie znaczy, ze ja tez.
                                          > to, ze ona pomaga z egozimu i po cos to jej sprawa. jak jej z tym dobrze - luz.

                                          Wskaż proszę, gdzie Skiela napisała, że pomaga z egoizmu.
                                          • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:24
                                            kochany tak samo jak skiela kieruje sie jasnowidzeniem w stosunku do mnie i nadinterpretacja, tak samo robie ja.
                                            sarkazm? ironia? oczko?
                                            rany, wy tak wszystko doslownie, na powaznie, jak na pogrzebie.... <ziew>
                                            • skiela1 Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:46


                                              > kochany tak samo jak skiela kieruje sie jasnowidzeniem w stosunku do mnie i nadiner


                                              W ktorym miejscu skiela to robi?
                                              Zadalam Ci 3 pytania na ktore mozna bylo zupelnie normalnie bez agresji odpowiedziec.
                                              Czy forum dla Ciebie to jakis ring?
                                              Czy moze cos odreagowujesz?
                                              Pytam tylko ...zadnego jasnowidztwa ani nadinterpretacji sie nie doszukuj bo tego nie ma.


                                              > rany, wy tak wszystko doslownie, na powaznie, jak na pogrzebie.... <ziew
                                              > 2;

                                              Ty to dopiero dziwna jestes.Skiela ze swoja dziwnoscia to pikus.
                                        • loczek62 Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:22
                                          Ale ja tego nie napisałem do Skieli....
                                        • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:23
                                          nioma napisała:

                                          > Czy wam naprawde tak wszystko doslownie i lopatologicznie trzeba pisac? Czy to
                                          > ja pisze enigmatycznie czy mam za duze oczekiwania wzgledem rozmowcow?

                                          Jeśli nie rozumie Cię jedna osoba - wtedy jest to oferma, ale jeśli nie rozumie Ciebie wiele osób, to chyba należy się zastanowić czy z Twoim sposobem wyrażania myśli wszystko jest ok. Ja wiem, że to się jawnie kłóci z Twoim stanem siarczystego samozadowolenia, ale naprawdę piszę to z dobrego serca (o ile ja mam jeszcze serce).
                                          • nioma Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:26
                                            ok,
                                            w takim razie musze znalezc rozmowcow na swoim poziomie.
                                            uwaga tlumacze: swoim poziomie nie oznacza, ze wyzszym lub nizszym do panujacego na TYM forum, tym samym nie staram sie nikogo obrazic ani wysmiac.
                                            Mam nadzieje, ze teraz wyrazilam sie dosc jasno i nie bedziecie juz probowac swich domoroslych nadinterpretacji.
                                            • skiela1 Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:54
                                              Ty sie tak bardzo nie przejmuj.
                                              Mnie nie jestes w stanie obrazic.Przypuszczam ,ze wiecej takich osob sie tu znajdzie.
                                              Sib prosil o wskazanie tekstu w ktorym skiela napisala ,ze pomaga z egoizmu....
                                              Nie mozesz znalezc? wiec nie chlap jezykiem po proznicy, bo argumenty typu bo ona tez mi tak robi sa rodem z piaskownicy.
                                        • sarahh7 Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 21:45
                                          Czy uwazasz,ze piszacy pownni sie znizyc do Twojej formy wypowiedzi?
                                    • skiela1 Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:23
                                      > Prosze, nie sadz innych podług siebie.

                                      Nigdy tego nie robie.


                                      > Jesli sie komus pomaga to z odruchu serca, wewnetrzej potrzeby a nie po cos. A
                                      > tym bardziej nie po to, zeby sie lepiej poczuc.

                                      Odruch serca?
                                      Czyli jednak litosc i samozadowolenie z Twojej strony.
                                      Ja pomagam gdy ktos tej pomocy potrzebuje, bez wzgledu na to co ja czuje.Moje serce nie ma z tym nic wspolnego.

                                      > Litosc? Jakim Ty musisz byc dziwnym czlowiekiem skoro masz takie podejscie do s
                                      > wiata...

                                      Masz racje smile
                                      Bardzo dziwnym.


                                      > Lepiej nie byc potrzebie w Twoim otoczeniu. Smutne to bardzo....

                                      Jasne ,ze lepiej nie byc bo kazdemu nie pomoge.
                          • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 14:06
                            >Tylko, że rozwydrzony dzieciak jest mniej niebezpieczny i jednak koniec końców da się na niego wpłynąć. Zwierzę zaś jest tylko zwierzęciem i czasem nie pozostaje nic innego, jak je uśpić.

                            Nie zgadzam się, z rozwydrzonego dzieciaka może wyrosnąć przestępca, gwałciciel, pedofil (choć to ostatnie ponoć jest wrodzone i nic się nie da z tym zrobić), w efekcie osoba dużo bardziej niebezpieczna ( i na dłużej, psa np. po pierwszej akcji z zagryzieniem człowieka z reguły się usypia i po problemie, nikt z tym nie robi problemu ) niż najgorszy na świecie pies.
                            Zdecydowanie częściej krzywda może Cię spotkać ze strony innego człowieka (który też kiedyś wszak był dzieckiem) niż ze strony psa czy innego zwierzęcia i na ogół jest to krzywda dużo gorsza niż np. pogryzienie przez psa czy podrapanie przez kota. Taki life.
                            Najgorszym ścierwem nie są psy, ale źli ludzie.
                            Wystarczy przypomnieć sobie choćby holocaust lub obozy koncentracyjne.
                            Ludzie, którzy je stworzyli kiedyś też byli słodkimi bobaskami.
                            • jedzoslaw Re: 'Po co mi dzieci?' 30.05.12, 00:55
                              > Nie zgadzam się, z rozwydrzonego dzieciaka może wyrosnąć przestępca, gwałciciel
                              > , pedofil (choć to ostatnie ponoć jest wrodzone i nic się nie da z tym zrobić),
                              > w efekcie osoba dużo bardziej niebezpieczna ( i na dłużej, psa np. po pierwsze
                              > j akcji z zagryzieniem człowieka z reguły się usypia i po problemie, nikt z tym
                              > nie robi problemu ) niż najgorszy na świecie pies.
                              > Zdecydowanie częściej krzywda może Cię spotkać ze strony innego człowieka (któr
                              > y też kiedyś wszak był dzieckiem) niż ze strony psa czy innego zwierzęcia i na
                              > ogół jest to krzywda dużo gorsza niż np. pogryzienie przez psa czy podrapanie p
                              > rzez kota. Taki life.
                              > Najgorszym ścierwem nie są psy, ale źli ludzie.
                              > Wystarczy przypomnieć sobie choćby holocaust lub obozy koncentracyjne.
                              > Ludzie, którzy je stworzyli kiedyś też byli słodkimi bobaskami.

                              W tej dyskusji porównujemy ludzkie dziecko ze zwierzakiem i oceniamy plus i minusy wychowywania obydwu istot. Ludzkie dziecko jako dziecko, a nie to, co z niego wyrośnie. Przeczytaj całość mojej dyskusji z Niomą.
                              • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 30.05.12, 09:28
                                Ale dziecko to tylko pewien etap rozwoju - nie wieczny, z każdego dziecka wyrasta dorosły (oprócz oczywiście tych które zmarły przedwcześnie).
                                • jedzoslaw Re: 'Po co mi dzieci?' 30.05.12, 11:31
                                  gazeta_mi_placi napisała:

                                  > Ale dziecko to tylko pewien etap rozwoju - nie wieczny, z każdego dziecka wyras
                                  > ta dorosły (oprócz oczywiście tych które zmarły przedwcześnie).
                                  >

                                  Ale to nie ma znaczenia. My dyskutujemy tylko o etapie dziecięcym i porównujemy jego trudność wychowawczą z trudnością wychowawczą związaną z hodowlą zwierząt.
                    • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 13:45
                      A często gdy już dorosną jadą do pracy (często na stałe) za granicę i tyle widzimy z ich niby podatków na naszą emeryturę tongue_out
                  • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 13:47
                    Widzę, że nie lubisz zwierząt. Czyżby jakiś pies pogryzł Cię mocno w dzieciństwie? sad
                    • jedzoslaw Re: 'Po co mi dzieci?' 30.05.12, 00:51
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > Widzę, że nie lubisz zwierząt. Czyżby jakiś pies pogryzł Cię mocno w dzieciństw
                      > ie? sad

                      A kogo pytasz? Bo jeśli mnie to bardzo lubię zwierzęta. Rzecz jednak w tym, iż nie są one wcale mniej wymagające niż dzieci, a zaniedbane zwierzę może być groźniejsze niż rozwydrzony dzieciak (w sensie, skutki tegoż zaniedbania mogą być gorsze). Ale to wszystko to była część mojej dyskusji z Niomą, która wyraziła się, że dzieci to pasożyty, a zwierzęta są od nich lepsze. Jak się potem okazało, Nioma stosuje specyficzną nomenklaturę, więc nie zrozumieliśmy się. Stąd, temat już można uznać za zakończony.
                      • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 30.05.12, 09:31
                        Ależ są dużo mniej wymagające.
                        Poza tym jak bardzo niebezpieczny dla otoczenia może być nawet bardzo zaniedbany wychowawczo kot albo pies wielkości yorka? Tudzież rybki lub chomik? Sprecyzuj że chodzi Ci o konkretne zwierzę czyli psa dużej rasy, a nie ogólnie o zwierzęta domowe.
                • czarna9610 Re: 'Po co mi dzieci?' 30.05.12, 07:50
                  nioma napisała:

                  > generalnie dziecko to pasozyt, raz milszy raz mniej...
                  > chyab zlotym srodkiem jest niewtracanie sie w wybory zyciowe innych, nie narzuc
                  > anie swoich pomyslow ani nie krytykowanie cudzych.
                  > najwazniejsze to byc szczesliwym, a czy szczescie zapewni gromada dzieci czy pi
                  > es czy podroze....
                  Też tak uważam, po prostu nie każdy nadaje się na rodzica.
              • chlodne_dlonie Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 09:53
                sibeliuss napisał:

                > Wyjątki potwierdzają regułę.

                Tak, tak..wink
                • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 10:04
                  Mnie nie interesują panowie z przychówkiem, bez względu na wszystko.
                  • mad_telepath Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 12:05
                    Przypuszczam, że nie ma to wiele wspólnego z orientacją. Po prostu niektórzy tak mająsmile Znam parę męsko-męską, która zmieniła kraj zamieszkania i obywatelstwo tylko po to, żeby móc wychowywać dziecko.
                    • sibeliuss Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 12:43
                      No i cudownie, obaj chcieli to i obaj mają.
                      Jakbym miał parcie na kołyskę to znalazłbym kobietę i zmontowałbym dzidziusia (bo i w czym problem).
    • mad_telepath Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 11:59
      W takiej dyskusji nigdy nie osiągniemy stanu równowagi, bo Matka Natura sprawiła, że gatunek ludzki będzie istniał, dopóki "dzietni" będą w większości. A kiedy proporcje się odwrócą, to i dyskutantów zabrakniewink
      Są ludzie, którym dzieci rzeczywiście nie są potrzebne i nie powinni się na nie decydować, bo skrzywdzą i siebie, i potomstwo. Idiotyzmem jest wywieranie na nich presji.
      Problem w tym, że nie każdy jest w stanie rozpoznać, jak to z nim naprawdę jest.
      Moje dziecko nie było planowane, mało tego, jako straszna egocentryczka (żeby nie rzec: egoistka) nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek świadomie się na nie zdecyduję. Do tego byłam wtedy kozą w wieku studenckim. I co? Od lat dziękuję losowi, że mnie tak urządziłsmile Wychowałam fajnego człowieka, a przy okazji sama stałam się kimś mocniejszym, bardziej stabilnym, mniej skupionym na sobie.
      Z kolei moja przyjaciółka decyzję o macierzyństwie podjęła świadomie, całkowicie skoncentrowała się na córce, a po kilkunastu latach i rozstaniu z partnerem zrobiła woltę - uważa się za męczennicę, która teraz musi nadrobić "stracone" lata. I nadrabia, zachowując się jak współczesna nastolatka, a dzieciak szuka oparcia w grupie bardzo nieciekawej grupie rówieśników.
      I bądź tu człowieku mądry, jak wsłuchać się w siebie na tyle uważnie, żeby nie żałować, kiedy już będzie za późno?


      Trze­ba urodzić się błaz­nem, by zos­tać królem.
    • skiela1 Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 15:10
      No jak po co?
      A kto mi na stare lata' szklanke z woda' poda...
      • jedzoslaw Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 15:37
        Pielęgniarka socjalna wink
      • gazeta_mi_placi Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 16:44
        Na łożu śmierci leży 80-latek - kochany mąż, ojciec i dziadek. Dookoła zebrała się cała rodzina. Żona, wszystkie dzieci, wnuki oraz kilkoro prawnucząt. Wszyscy w milczeniu wpatrują się w sufit tudzież w podłogę, czekając na zbliżającą się chwilę... Nagle ciszę przerywa dziadek i rzecze:
        - Zdradzę wam swój największy sekret... Ja naprawdę nie chciałem się żenić i zakładać rodziny. Miałem wszystko: szybkie samochody, piękne kobiety, sporo przyjaciół i kasę na koncie. Ale pewnego wieczoru znajomy rzekł do mnie:
        - "Ożeń się i załóż rodzinę bo nie będzie ci miał, kto podać szklanki wody, kiedy będzie ci się chciało pić na łożu śmierci."
        Od tego momentu słowa te nie dawały mi spokoju. Postanowiłem radykalnie zmienić swoje życie i ożenić się. Skończyły się wyskoki z kolegami na piwo. Teraz wyskakiwałem tylko do nocnego po gerberki dla was, dzieci moje. Wieczorne dyskoteki z dziewczynami, zamieniły się w wieczorne oglądanie seriali z żoną... Pieniądze z konta zostały roztrwonione na fundusze inwestycyjne dla was kochane dzieci. Swawolne dni sprzed małżeństwa odeszły jak wiatr... I teraz, kiedy leżę na łożu śmierci ...
        - Wiecie co?
        - Co? - wszyscy zdumieni wpatrują się w staruszka.
        - Nie chce mi się pić.
        • anoagata Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 17:25
          Straciłam trochę czasu ale przeczytałam całodniowy wątek,bo mnie zainteresował i doszłam do wniosku,że niektórzy tu nic nie wiedzą o ' życiu seksualnym mrówek' .
    • sarahh7 Re: 'Po co mi dzieci?' 29.05.12, 21:45
      Dzieciaki sa fajne ,ale u kogoswink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja