skiela1
08.08.12, 22:44
Blisko tysiąc trzysta osób kliknęło "lubię to" pod artykułem "Po co pani chodzi z chorym dzieckiem w miejsca publiczne!". To codzienność rodziców autystycznych maluchów. Określenie "lubię to" jest jednak w tym wypadku co najmniej nie na miejscu. Artykuł wywołał bowiem u większości oburzenie.
Pomimo ogromnego oburzenia sytuacją z Wrocławia, wielu komentujących podjęło dyskusję o tym, czy pani Magdalena postąpiła uczciwie, publikując wizerunek mężczyzny, który na nią nakrzyczał, w sieci. Część osób uważa, że napiętnowanie tego człowieka nie jest właściwą metodą walki z problem.
Wielu internautów twierdzi jednak, że publikacja wizerunku prywatnej osoby, która nie wyraziła na to zgody, było przekroczeniem dopuszczalnych granic, a nawet złamaniem prawa
natemat.pl/26459,nie-zalatwi-pani-wszystkich-spraw-kalectwem-dziecka-polska-to-nie-jest-kraj-dla-chorych-ludzi