sakada
05.07.04, 22:50
Mnie co prawda nie spotkało to co matki, które uraciły swe dzieci. Nie mogę, nie mam prawa i nie próbuję porównywać - ale gdy miałam 14 lat umarł mój ojciec i moja pierwsza miłość - naraz. Od tej pory nie godzę się z losem, Bogiem, z życiem. Dla mnie mnie Bóg nie isnieje, bo gdyby tak
było "Nienawistny i krwi chciwy byłby to bożek..." Nie chcę zgody z Bogiem, który zabiera dzieci, ojców, ludzi, których kochamy.
Żaden absolut nad nami nie czuwa. Niebo jest puste - niebieskie, czyste i puste. I proszę - w gniewie (który katolicy pewnie go do
mnie odczują) - nie umniejszajcie mojej tragedii...