Gdy ktoś umiera - nie ma Boga...

05.07.04, 22:50
Mnie co prawda nie spotkało to co matki, które uraciły swe dzieci. Nie mogę, nie mam prawa i nie próbuję porównywać - ale gdy miałam 14 lat umarł mój ojciec i moja pierwsza miłość - naraz. Od tej pory nie godzę się z losem, Bogiem, z życiem. Dla mnie mnie Bóg nie isnieje, bo gdyby tak
było "Nienawistny i krwi chciwy byłby to bożek..." Nie chcę zgody z Bogiem, który zabiera dzieci, ojców, ludzi, których kochamy.
Żaden absolut nad nami nie czuwa. Niebo jest puste - niebieskie, czyste i puste. I proszę - w gniewie (który katolicy pewnie go do
mnie odczują) - nie umniejszajcie mojej tragedii...
    • very_famous Re: Gdy ktoś umiera - nie ma Boga... 05.07.04, 23:07
      Wspólczuję Ci...
      Masz prawo tak czuć... sad
    • ashek Re: Gdy ktoś umiera - nie ma Boga... 06.07.04, 00:58
      Nie chce umniejszać Twojej tragedii...
      Absolutnie nie można jej do innych tragedi porównywać...
      ...
      nie wiem...
      przydarzyło mi sie podobnie w nastoletnim wieku...
      właśnie...
      przydarzyło...
      ...
      nie wiem
      może i nie czuwa żaden absolut...
      może niebo jest czyste, puste i...niebieskie...
      ale jest...czyste, puste i niebieskie...
      jesteś Ty...
      no i świat, jeśli nawet się kończy, to bardzo powoli, ale jest

      jakiś tu napisany post nie bardzo Ci pewnie pomoże. Ja mogę mieć do Ciebie
      tylko prośbę. Nie obrażaj się na to niebieskie niebo, że takie jest.
      pozdrawiam
    • wgfc Re: Gdy ktoś umiera - nie ma Boga... 06.07.04, 06:33
      Rozumiem Twój żal - sam straciłem wiele bliskich osób, wśród nich jest mój
      Ojciec. Każda śmierć jest bólem, przynosi zwątpienie. Jednak trzeba dalej żyć,
      radzić sobie z codziennymi problemami. Jest to trudne, ale możliwe. I trzeba
      podejmować to wyzwanie.
      Zwątpienie w Boga nie jest dobrą drogą, wręcz przeciwnie - zabiera nadzieję.
      Czasem wydaje mi się, że dawno bym się załamał, gdybym zwątpił w Boga. To
      dzięki wierze potrafię egzystować mimo najbardziej przykrych rzeczy, które
      zdarzają się w życiu. To nadzieja mówi mi, że Bóg jest miłosierny - a jako
      taki, pozwoli w przyszłości spotkać się z tymi wszystkimi, którzy odeszli.
      Przecież ta rozłąka jest tylko stanem przejściowym.
      Myśl pozytywnie i nie trać nadziei.
    • eulalija Re: Gdy ktoś umiera - nie ma Boga... 06.07.04, 09:25
      8 lat temu umarł mój Ojciec, miał 56 lat.
      Jestem niewierząca, nie miałam do kogo kierować żalu, gniewu, nienawiści. Już
      poukładałam różne rzeczy w miejscu tej strasznej pustki. Żyje do dziś Matka
      mojego Ojca, oprócz niego pochowała też Córkę, Siostrę mojego Ojca. Jej Bóg tak
      ją doświadczył ale nadal go kocha. Może jej jest łatwiej, może trudniej, nie
      wiem.
      Współczuję Ci Sakado
    • zo_h Re: Gdy ktoś umiera - nie ma Boga... 06.07.04, 10:43
      Może i nie ma Boga, ale na pewno jest Śmierć ... która ma wiele twarzy od
      ukojenia jakie daje sobą aż do bólu jaki zadaje bliskim zmarłego.

      Mimo wszystko myślę, że Świat ma jakiś większy sens istnienia niż przypadek i
      że jest ktoś (lub coś) kogo można nazwać Bogiem.
Pełna wersja