skiela1
05.01.13, 16:39
Norweżkom pomaga psycholożka-szarlatanka, Norweżki się szprycują, Norweżki mają lepsze narty, Norweżki mają liczniejszy sztab, Norweżki są bogatsze, Norweżki po świńsku ze sobą współpracują. Czekam, kiedy w tych absurdalnych pomówieniach Norweżki zaczną rozpylać mgłę, by polska królowa sportu tuż przed metą zgubiła drogę
Właściwie nie ma tygodnia, by skandynawskie przeciwniczki Justyny Kowalczyk nie były czemuś winne. Winne są nawet wtedy, kiedy mają kłopoty ze zdrowiem, bo jeśli Marit Bjoergen niedomaga serce, to na pewno dlatego, że przyjęła za dużo "koksu".
Taka narracja nakręca polskich kibiców od lat. Nie świetna batalia do ostatniego tchu niezniszczalnych wydawałoby się biegaczek, nie strategia, jaką trzeba powziąć w piekielnie trudnym Tour de Ski, nie różnice czasowe, fantastyczne telewizyjne relacje i związane z tym emocje. Rozpala nienawiść do rywala, wroga przecież, który dybie na Polkę i jej trenera zza węgła.
Doceniam cholernie, co robi Kowalczyk, potrafię sobie wyobrazić, jak tytaniczną pracę wykonuje, jak haruje, by w kraju od lat zainfekowanym sportową nieudolnością dać odrobinę satysfakcji z nie byle jakiego triumfu. Ale nie rozumiem, dlaczego z najgroźniejszych rywalek naszej mistrzyni, traktowanej u nas z należną godnością królowej, koniecznie trzeba zrobić cwaniaczki i hochsztaplerki.
Czemu podziw kibiców musi być zbudowany na zawiści, nienawiści i współczuciu? Tym ostatnim dlatego, że niemal przy każdym zwycięstwie Kowalczyk jej sztab podnosi, jakim cierpieniem sukces został okupiony, ile krzywd polska bohaterka wyrządza sobie każdym startem, że - to przykład z czwartku - "nogi ma jak parówki i konieczna jest kolejna operacja, tym razem piszczeli".
www.sport.pl/celebrities/1,96807,13145679,Tour_de_Ski__Norwezek_wina__czyli_jak_zameczyc_Justyna.html#BoxSlotII3img