wgfc
04.08.04, 07:18
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040804/prawo/prawo_a_4.html
Prawo reklamy Polska Izba Turystyki sprzeciwia się kampanii negatywnej
Heyah zachęcając, odstrasza
Kampania reklamowa firmy Heyah - "Nie jedźcie nad morze", "Nie jedźcie na
Mazury", "Nie jedźcie w góry" - wzbudza kontrowersje i otwiera dyskusję, czy
negatywna reklama może naruszać prawo lub dobre obyczaje. Kampanii Heyah
sprzeciwia się Polska Izba Turystyki. Twierdzi, że szkodzi ona branży
turystycznej.
- Billboardy Heyah odstraszają od wyjazdów krajowych. Mało, że tego lata
pogoda nie dopisuje, to jeszcze pojawia się kampania, która godzi w interesy
branży turystycznej. W niektórych ośrodkach jest o 40 proc. mniej turystów
niż w zeszłym sezonie - mówi Jan Korsak, prezes Polskiej Izby Turystyki.
Przekorny negatyw
Przeciwko firmie Heyah (to operator telefonii komórkowej) Izba wystąpiła do
Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji. Chciała, by UOKiK nakazał zdjęcie
reklam. Agata Borowska, rzeczniczka Heyah, wyjaśniała w mediach, że
właściciele hoteli i ośrodków opacznie zrozumieli sens kampanii. Przywołała
inne hasła: "Nie wychodź z domu", "Nie kontaktuj się z przyjaciółmi",
przekonując, że w reklamach tych chodzi o przekorną negację. Zresztą na
każdym billboardzie jest również słowo: negatyw, żeby przekaz rozumieć
odwrotnie. Heyah twierdzi, że kampania ma zachęcać do wyjazdów, m.in. nad
morze, gdzie firma organizuje wiele imprez, głównie dla młodzieży.
Konsumentom nie zagraża
UOKiK nie podjął postępowania przeciwko Heyah. Wyjaśnił, że Urząd reaguje
wówczas, gdy czyn nieuczciwej konkurencji zagraża interesom konsumentów lub
je narusza. Według UOKiK kampania konsumentom nie zagraża. Jeśli natomiast
PIT uważa, że te reklamy zagrażają interesom branży turystycznej, czyli
sprawa dotyczy nieuczciwej konkurencji między przedsiębiorcami, Izba może
pozwać Heyah do sądu.
- Będziemy bronić branży. Negatywna informacja zapada w świadomość
konsumenta. Jeśli na 15 marek samochodów o jednej powie się źle, to klient
wybierze spośród 14 pozostałych - zaznacza J. Korsak. - Wystąpiliśmy do
UOKiK, ponieważ pojedynczemu przedsiębiorcy, który przygotował się do sezonu,
zaangażował środki, nie udałoby się przed sądem dowieść, jakie poniósł straty
przez tę kampanię. Niestety, Urząd nie dopatrzył się nieuczciwej konkurencji -
konkluduje prezes PIT.
Względy etyczne
- Dziwę się, że UOKiK nie zareagował. Reklama negatywna wprowadza w błąd. To
tak jakby powiedzieć: nie chodźcie do sklepów danej sieci - mówi prof.
Mirosław Nesterowicz z Uniwersytetu im. Kopernika w Toruniu. - Reklama tego
rodzaju narusza też interesy majątkowe, i to nie tylko biur podróży - także
wszystkich, którzy przygotowali ofertę dla turystów: hotelarzy, właścicieli
restauracji, a także tych, którzy wydzierżawili miejsca pod małą gastronomię,
pola kempingowe i namiotowe. Reklama, z założenia przewrotna, nie powinna
godzić w interesy osób trzecich, w tym wypadku sektora turystycznego. Dlatego
należałoby uznać ją za niedozwoloną - uważa prof. Nesterowicz.
Bohdan Pawłowicz, dyrektor generalny Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy,
nie ocenił tak rygorystycznie kampanii Heyah. - Reklama ta kierowana jest do
młodzieży. Powstaje więc pytanie, czy z jej punktu widzenia takie hasła
należałoby piętnować - zaznacza B. Pawłowicz. Zapowiada, że powstanie kodeks
etyki reklamy, nad którym pracują firmy i stowarzyszenia z branży reklamowej.
Kodeks dokładnie określi to, czego nie precyzują przepisy: kiedy reklama
narusza dobre obyczaje. Do sądu ds. reklamy (składającego się z arbitrów),
który ma powstać przy stowarzyszeniu, będzie mógł się zwrócić nie tylko
przedsiębiorca, który uważa, że dana reklama szkodzi jego interesom, lecz
także konsument, który czuje się reklamą dotknięty lub ocenia, że godzi ona w
morale lub narusza dobry smak.
Hanna Fedorowicz