65 lat temu rozpętało się piekło

01.09.04, 19:49
Dopiero dzis mówi się, że nim padły strzały na Westerplatte bomby zapalające
spadły na Wieluń. U mnie w rodzinie ten dzień, to dzień wspomnienia początku
tragedii.
Dla mojej rodziny wrzesień Roku Pańskiego 1939 był początkiem końca.
Rok wcześniej zmarła prababka Maria Konstancja, a jej mąż po którym mam imię
powiedział - tylko jeszcze wojny nam potrzeba. Długo nie trzeba było czekać.
Moi przodkowie byli ponadprzeciętnie majętni. W archiwum rodziny jest zdjęcie
całego rodu zrobione podczas zlotu rodzinnego w kwietniu 1939 r. Eleganccy
panowie w mundurach, w garniturach. Panie w etolach, w pięknych kostiumach.
Gromada dzieci i seniorzy na pieknych soafach wystawionych przed pałac.
Podobne zdjęcie jest z Wielkiej Nocy roku 1947 w Olsztynie. Ostała się
garstka. Rodzeństwo Babci rozsypało się po świecie, 11 osób zginęło. Z majątku
pozostało kilka pogiętych sztućców, jakieś chusteczki. Majątek przejęła
Litewska Socjalistyczna Republika Radziecka - rozkułaczyła pradziadków w roku
1941. Z pałacu zrobiono dom komisarza rejonowego, a z folwarków zrobiono kołchozy.
Dziś nie mamy tam po co jechać, z cmentarza zrobiono park, dwór rozebrano
w latach 70-tych. Teraz tam stoi bunkrowaty dom kultury. Tylko park wokół
jeszcze pozostał.
nocą wszystkie kotysą szare
    • very_famous Re: 65 lat temu rozpętało się piekło 01.09.04, 19:51
      Moi dziadkowie i babcie też zostali uwiecznieni na takich cudnych fotografiach
      w przepięknych kreacjach. Fantastyczna pamiątka do wspomnień smile
      • yigael Re: 65 lat temu rozpętało się piekło 01.09.04, 20:36
        Po moich przodkach nawet fotografii dużo nie zostało. Z rodziny mojego dziadka,
        która nota bene uciekła w połowie lat 30 przed hitlerowcami do Polski przeżył
        tylko on. Przypadkiem. Pewnego słonecznego dnia udał się z Warszawy w okolice
        Lwowa sfinalizować zakup niewielkiego majątku ziemskiego - była połowa sierpnia
        1939 roku... do 1945 zajmował się gospodarką leśną - konkretnie ścinał cedry na
        Syberii. Przeżył. Wrócił. Rzucił się w wir odbudowy kraju /był inżynierem -
        budowlańcem/ otrzymał nagrodę z rąk ministra, w 1952 poszedł siedzieć za
        sabotaż i szpiegostwo, w '56 wyszedł i został zrehabliltowany, spłodził moją
        mamę i umarł w '60 roku mając 50 lat. Fotogrfie zostały tylko po rodzinie babci.
        Rodzina taty pochodzi z Warszawy - po Powstaniu nie zostało nic.
        • very_famous Re: 65 lat temu rozpętało się piekło 01.09.04, 20:42
          U mnie też z czasów Powstania nie ma pamiątek. Natomiast jest pamiętnik
          pradziadka spisany w czasie wojennej zawieruchy, kilka niemieckich dokumentów i
          właśnie zdjęcia. Są też wspomnienia nigdzie nie spisane a przekazywane jak
          dawniej - opowieściami.
          • pbd2 Wiecie, co jest najgorsze? 02.09.04, 18:39
            Najgorsze jest to, ze nie ma żadnej gwarancji, że takie coś się nie powtórzy.
            Niemcy są teraz naszymi hm... przyjaciółmi (?), ale jest przecież Rosja, która
            w czeczenii pokazuje, co potrafi, jest Ukraina, która skręca na Wschód... Znowu
            jesteśmy tym cholernym przedmurzem... W miojej rodzinie na szczęście większość
            przeżyła. Dziadek jakoś przetrwał zamek lubelski i końcówkę Majdanka. Brat
            babci uciekł z transportu na Syberię. Babci Niemiec darował życie, choć za
            znalezioną w domu karykaturę Hitlera mógł ją posłać do obozu. Znała ze szkoły
            niemiecki, pracowała w Arbeitsamcie, miała dostęp do papierów, uratowała sporo
            ludzi z miasteczka przed wyjazdem na roboty do Niemiec. Domu komuna nie
            zabrała, ale... kazała spłacać drugi raz spłacony już przed wojną kredyt (!!!)
            i dokwaterowała sublokatorów, którzy nie płacili czynszu i dewastowali budynek.
            Ostatecznie willę z 1924 roku trzeba było za Gierka sprzedać. Ktoś z krewnych
            przezył Oświęcim. Pradziadek po wojnie musiał się ukrywać, bo nie podobał się z
            jakichs powodów Rosjanom ( niby "burżuj" - a był geodetą miejskim, żył nieźle,
            ale z pracy najemnej!)... Babcia aż do końca komuny bała się mówić o tym
            głośno, ale i tak opowieści sę rozchodziły po rodzinie.
            Ale podobno ! wrzesnia 1939 dzieciaki z miasteczka mojej babci... cieszyły
            się, ze przedłuzono wakacje. Nie zdawały sobie sprawy, co się dzieje...
            • yigael Re: Wiecie, co jest najgorsze? 02.09.04, 19:16
              Mama taty przeżyła w odróżnieniu od reszty jej rodziny, która zginęła w
              Powstaniu bo została aresztowana i wysłana do Oświęcimia.
              • grrrrw Re: Wiecie, co jest najgorsze? 07.09.04, 22:31
                A moi rodzice przezyli powstanie. Wcale nie jako ludnosc cywilna, ale walczyli
                z bronia w reku.Mama nawet miała krzyz walecznych. A po wojnie rozparcelowano
                i jednych i drugich.
                • yigael Re: Wiecie, co jest najgorsze? 08.09.04, 20:00
                  Brat Babci ze strony Ojca zginął w Prudentialu, z bronią, zanim mógł usłyszeć
                  wystrzał moździerza, który Go zabił, reszta rodziny w czasie "pacyfikacji"
                  Woli. Rodzina Dziadka ze strony Mamy od gazu gdzieś w Bełżcu, czy Treblince. Po
                  jednych i drugich nie zostało nic. Nie o parcelacje mi chodzi /bo i parcelować
                  nie było co/ tylko o spalone kamienice - żadnych fotografii, pamiątek etc. Nic.
                  Tylko pamięć ludzka że byli kiedyś ...
    • very_famous Re: 65 lat temu rozpętało się piekło 02.09.04, 20:28
      "Awantura o odszkodowania wojenne pokazała, że Polacy wciąż obawiają się
      Niemców. Oba narody pozostają sobie obce"

      ciąg dalszy
      • sloggi Re: 65 lat temu rozpętało się piekło 02.09.04, 20:39
        Moze to zabrzmi wrednie, ale wcale mnie ta sytuacja nie dziwi. No może tylko to,
        że Niemcy czekali 59 lat.
        • muraszka1 Re: 65 lat temu rozpętało się piekło 08.09.04, 10:32
          Bylam ,tam, gdzie moje korzenie,na Kresach.
          Pierwszy raz zima w 1989 roku.
          I latem w sierpniu,chyba,w 2001 r.
          Coś jest w tych miejscach "skad nasz ród".
          To ściskanie w gardle,kiedy znalazlam groby dziadkow.
          Kiedy czytalam zapisy, dotyczace mojej rodziny, w ksiedze parafialnej.
          Zostawiono nas samych w kancelarii parafialnej,z tymi bezcennymi pamiatkami
          (byly podczas wojny i dlugo potem ,ukryte w grobowcu)
          pozwolono nam fotografowac te dokumenty.
          Zapisy dotyczace mojej rodziny pochodza z lat 1700.
          Tak malo wiedzialam.Tak malo powiedziala mi Mama,zanim odeszla.
          Kiedy pytalam ,to mowila ,ze to wszystko nadal bardzo boli.
          Musze pojechac tam znowu.Nie na kilka dni,na dluzej.
          Bardzo tęsknie:
          "Do tych pagórków lesnych ,do tych łąk zielonych.
          Szeroko nad błekitnym Niemnem rozciagnionych.
          Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem.
          Pozłacanych pszenica ,posrebrzanych żytem.
          Gdzie bursztynowy świerzop,gryka jak snieg biała.
          Gdzie panieńskim rumieńcem dziecielina pała".

          Przepraszam za mozliwe błedy,cytowalam z pamieci.

          • sloggi Re: 65 lat temu rozpętało się piekło 08.09.04, 21:59
            Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,
            Nie damy pogrzeć mowy!
            Polski my naród, polski lud,
            Królewski szczep piastowy,
            Nie damy by nas zniemczył wróg...

            - Tak nam dopomóż Bóg!

            Do krwi ostatniej kropli z żył
            Bronić będziemy Ducha,
            Aż się rozpadnie w proch i w pył
            Krzyżacka zawierucha.
            Twierdz? nam będzie każdy próg...

            - Tak nam dopomóż Bóg!

            Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz,
            Ni dzieci nam germanił.
            Orężny wstanie hufiec nas,
            Duch będzie nam hetmanił,
            Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg...

            - Tak nam dopomóż Bóg!
          • sloggi Re: 65 lat temu rozpętało się piekło 08.09.04, 22:00
            Zawsze mnie ściska w sercu gdy słyszę Pożegnanie Ojczyzny - zwane Polonezem
            Ogińskiego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja