sloggi
11.09.04, 03:08
Akcja o odzyskanie miejsc parkingowych.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2280099.html
Parking przy Empiku w Al. Jerozolimskich. Samochody stoją ciasno jeden przy
drugim. Dwie koperty dla niepełnosprawnych też są zajęte - jedna przez osobę
nieuprawnioną. - Dlaczego pan tu stanął? - pytamy kierowcę. - Nie było wolnych
miejsc. Czekam na żonę z dzieckiem i gdyby przyjechał niepełnosprawny,
odjechałbym - tłumaczy.
Kierowca, który zajął kopertę przy Smolnej, nie zamierza nic wyjaśniać. -
Jestem tu służbowo - trzaska drzwiami i odchodzi.
Poruszająca się na wózku Aneta Olkowska, studentka psychologii, takich
kierowców spotyka codziennie. - Nie rozumieją, jakim problemem jest dla mnie
wyjście z samochodu. Muszę szeroko otworzyć drzwi i obok postawić wózek.
Zwykłe miejsca parkingowe są na to za wąskie - wyjaśnia.
W Warszawie jest 853 miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych, z czego ponad
500 w centrum. Mają je też wszystkie centra handlowe. Choć za bezprawne
zajęcie koperty można dostać mandat od 20 do 500 zł (np. w godzinach szczytu
przed szpitalem czy urzędem), kierowcy nie brali sobie tego do serca, bo nikt
ich nie ścigał. Ratusz obiecuje, że teraz posypią się kary. To kolejna część
akcji "Warszawa bez barier". Pojawią się też informacyjne ulotki, na ulice
wyjedzie dziś promujący akcję tramwaj. Radio i telewizja mają emitować spoty
reklamowe. - Ta kampania jest po to, aby niepełnosprawni zaczęli wychodzić z
domów i mogli czuć się niezależni - mówi Piotr Pawłowski, prezes
Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji.
Do akcji włączą się też kurierzy z firmy Stolica. Każdy ich samochód będzie
miał nalepkę "Nie parkuję na kopertach, doręczam je". - Przeprowadziliśmy
ankietę wśród naszych pracowników i okazało się, że zdarza im się "na
chwileczkę" zająć miejsce dla niepełnosprawnych. Postanowiliśmy z tym walczyć
- tłumaczy Tomasz Trojanowski z zarządu Stolicy.
Do tej pory niepełnosprawni radzili sobie na własną rękę. Janina Ochojska,
szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej, wydała im prywatną wojnę. - Na Szpitalnej
mamy dwie koperty, ale z reguły stają na nich zdrowi kierowcy. Zastawiam taki
samochód, wkładam za wycieraczkę karteczkę z adresem naszej fundacji i dzwonię
do straży miejskiej - opowiada.
/i tu zamiast komentarza powinny być słowa 52 Dębiec - My Polacy/