facet nic nie wart

07.10.04, 18:56
...facet ze mnie rezygnuje bo jak mowi myslal ze jest gotow a nie jest.we
mnie wszystko mu pasuje, mamy trudne charaktery wiec sie rozumiemy.tyle mam
do zaoferowania i chcialam akurat jemu a on kurna powtarza zagrania z
poprzednich zwiazkow. nagle cos go uwierac zaczyna..to nic ze jest nam
dobrze, a mogloby byc jeszcze lepiej...tyle czasu i samej siebie
zmarnowalam.i niech mi ktos jeszcze powie ze znajde w porzadku
faceta..zaczynam w to szczerze watpic, albo trafiam na takich co mnie nie
chca, choc mieliby tak wiele..sad
    • zo_h Re: facet nic nie wart 07.10.04, 19:49
      Ja Ci powiem. Znajdziesz kogoś kto polubi Twój trudny charaktr ... nie od razu
      Rzym zbudowano.
    • aquarius1980 Re: facet nic nie wart 07.10.04, 20:26
      Znajdziesz, albo prędzej on Cię znajdzie gdy się tego najmniej będziesz
      spodziewała....
      tak jak ja smile

      życzę Ci tego serdecznie i trzymam kciukismile
    • very_famous Re: facet nic nie wart 07.10.04, 21:29
      Napij się piwa i olej go.
      • marcotills Re: facet nic nie wart 07.10.04, 22:39
        very_famous napisała:

        > Napij się piwa i olej go.
        --
        water sport is the best smile))
        >
        • mia8 pomozcie zrozumiec 08.10.04, 08:40
          dzieki za tamto.tylko niech mi ktos wyjasni dlaczego on rezygnuje chociaz mu
          zalezy,wiem bo okazuje to na kazdym kroku(gorzej z mowieniem o pozytywnych
          uczuciach)ja mu pasuje, moj trudny charakter, zawzietosc...wiec czemu do
          choelery nie da sobie i nam szansy??tak bardzo boi sie zaagazowac wiec woli
          stracic to wszystko.a przeciez to ma jakas wartosc i jesli zrezygnuje to ominie
          go to "cos", a drugiej szansy nie ma.sam mowil ze przeciez tylko raz na milion
          lat...wiec co robic???....
          • swojadroga Re: pomozcie zrozumiec 08.10.04, 12:15
            Pewnie mnie za męsko szowinistyczną świnię weźmiecie teraz, ale kobiety
            potrafią tak zmanipulować faceta, że to on tak naprawdę zacznie walczyć o
            kobietę...A Ty osiągniesz swój zamierzony, jakby nie było cel...
            • mia8 Re: pomozcie zrozumiec 08.10.04, 12:28
              on nie z tych co sie dają manipulować i to w nim szanuję. niby co miałabym
              zrobić??szantazować jak to niektore kobiety potrafią?? przeciez to nie ma
              sensu, tak sie nic nie osiaga. mi rece opadaja przez te jego glupie gadanie.
              dobrze nam i co?? facet zaczyna sie angazowac, a ze sie tego boi to woli
              zrezygnowac.
              • swojadroga Re: pomozcie zrozumiec 08.10.04, 12:50
                Nie mówię o szantażu, ale o subtelnej manipulacji kobiecej co faceta na
                odpowiednie tory prowadzi...
                • mia8 Re: pomozcie zrozumiec 08.10.04, 13:06
                  ...manipulacja powiadasz? a co by na Ciebie podziałało? dzis wyjezdzam,
                  zostawie mu list..naiwna jestem bo licze na to ze w koncu zmadrzeje. pobedzie
                  troche sam, nie mam zamiaru sie odzywac, moze zateskni..niby wiem ze to nic nie
                  da, a jednak jest tak głupia nadzieja...
                  • swojadroga Re: pomozcie zrozumiec 08.10.04, 14:49
                    To co zadziała na mnie, wcale nie musi na niego...to ty powinnaś wiedzieć
                    najlepiej co go rusza i jak go podejść...
    • altu Re: facet nic nie wart 08.10.04, 09:12
      o boszsz..
      jakbym czytala kawalek swojego zycia..
      nic nie zmieniaj..
      przeciez nic na sile..
    • dc22 troche z innej beczki... 08.10.04, 13:58
      mia8 napisała:

      > ...facet ze mnie rezygnuje bo jak mowi myslal ze jest gotow a nie jest.

      ja przepraszam ze sie wcinam.. ale powyzsze tlumczenie to dla mnie tak jak
      czasem kobiety mowia: "badzmy przyjaciolmi"... to troche takie owijanie w
      bawelne bardziej przykrych slow.. tak mi sie wydaje ale moze sie myle.

      poza tym trzymam kciuki! z wlasnego doswiadczenia wiem WIEM WIEM WIEM ze
      istnieje cos takiego jak "dwie polowki" i caly figiel w tym zeby sie na tym
      dziwnym swiecie odnalezc. nie trac wiary i do przodu!


      btw.
      nie wiem dlaczgeo mi sie skojarzylo.. scenka z lat mlodzienczych:
      oboz, ja w nastroju "nikt mnie nie kocha". siedze skulona i slucham jakis
      rozpaczliwych smetow z magnetofonu.. jakies "love me" i inneromantyzmy
      wyciskajace lzy. wszedl dobry kolega, zobaczyl kupke nieszczescia, usiadl obok,
      pomyslal, pomyslal i wiesz co zrobil? po pierwsze - wylaczyl muzykesmile)) od razu
      zrobilo mi sie lzejsmile) naprawdesmile

      czasem wystarczy mala rzecz by nas podniesc na duchu...

      powodzenia..



      • f.l.y Re: troche z innej beczki... 08.10.04, 14:44
        a ja nie będę się powtarzać...i nie będę pocieszać...
        wszystko napisałam w wątku smutasa...
        nie ma co rąk załamywać...
        wychodzimy dziewczyny (i wszystkie porzucone, niechciane itp) z tego zaklętego
        kręgu i do przodu...życie nadal trwa...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja