Facet, którego kocham...

25.12.04, 20:53
Facet, którego kocham nie złożył mi życzeń świątecznych. Nie jesteśmy ze sobą
na codzień, ani nie jest on "mój". Niemniej pamiętały o mnie osoby z którymi
cały rok nie miałam kontaktu. Pamiętali ci z którymi łączą mnie powierzchowne
kontakty, acz sympatyczne. Jest mi przykrosad Nawet bardzo... Tragizuję, czy
ON faktycznie ma mnie w du...?
    • czarna33 Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 20:55
      Chyba jednak ma...
      A on Cie kocha?
      • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 20:57
        cytuję "Na swój sposób też cię kocham..."
        Nobody Expects the Spanish Inquisition
        • gagunia Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:06

          na swoj sposob... no wiadomo, ze nie na Twoj, bo by zadzwonil.
    • gagunia Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 20:57
      bede brutalna: ma cie tam i jest wyjatkowym ignorantem.
      • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 20:58
        Zatem to koniec? Piękne świętasad((
    • czarna33 Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:03
      Brutalnie:Wolałabyś następne z nim?
      • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:05
        Naiwnie: TAK
        • gagunia Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:06

          z dswiadczenia: to minie ( w sensie ta mysl)
        • czarna33 Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:10
          Wiem ,ze naiwnie...sad
          Teraz nie zadzwonił i nie złozył,a wiesz jak cięzko by Ci było gdyby był obok
          Ciebie za rok i się nie odezwał?
    • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:09
      Mam powiedzieć DO WIDZENIA, bo życzeń nie złożył??? Do tej pory mogłam na niego
      liczyć i bardzo mi w życiu pomógł. Nie wyobrażam sobie, że nagle miałoby go nie
      być.
      • gagunia Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:11

        • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:13
          Mamy się spotkać w przyszłym tygodniu, sam zaproponował. Ale czemu tych
          cholernych życzeń nie złożył?
          • gagunia Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:14
            spytaj go, my ci na to pytanie nie odpowiemy
            • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:16
              Jestem tak rozgoryczona, że mam ochotę mu powiedzieć, że teraz nie potrzebuję
              się spotkać, skoro miał mnie w DU.
          • czarna33 Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:17
            W przyszym tygodniu pewnie Ci pozyczy udanego Sylwestra.
            Sorki..głupawka mnie naszła.
            A na powaznie,zapytaj o te Zyczenia.I nie kieruj sie naszymi opiniami tak do
            końca,my Go nie znamy.Może miał powód..chociaż zadne wytłumaczenie mi nie
            przemawia za niezłożeniem życzeńsad
            • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:20
              Mnie też. W ubiegłych latach, to się spotykaliśmy przed świętami. Teraz ani się
              nie spotkaliśmy, ani życzeń nie było. Przykro mi jak niewiem, idę zapalić.
          • igor_max Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:22
            Przypominam Ci ze faceci nie przywiazuja wagi do "scenografi" typu daty,
            rocznice itd. dla nich sie licza fakty a nie ich otoczka. Facet czuje i wie ze
            kocha kobiete ale nie mysli o tym ze ona moze sie obrazic, tylko za to ze
            zapomnial np. o kolejnej rocznicy.
            • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:29
              O tym się już przekonałam. Niemniej, ja mu wysłałam zyczenia. A ciekawe, że w
              poprzednich latach pamiętał. Ma mnie w DU sad(((((((((((
              • igor_max Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:45
                Miłość to nie są cukierki na wagę. Sądzę że wyciągasz zbyt pochopne wnioski z
                braku tych życzen.
                • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:48
                  Obyś miał rację Igor. Bardzo bym chciała, abyś miał rację. O naiwności...
                  • igor_max Do Pani X 25.12.04, 22:00
                    Wiele w tym wątku padło zarzutów pod adresem nieznajomego pana X. Postanowiłem
                    dla równowagi (pamietacie, jest rownouprawnienie) napisać do Pani X.


                    Do Pani X

                    Chciałbym zasnąć i juz nigdy się nie obudzić
                    otworzyć oczy ale dopiero w niebie ..
                    z daleka od świata zmartwień
                    od kolejnego dnia pełnego smutku
                    od wspomnień na dnie serca schowanych
                    a bolących nadal
                    od marzeń snów i słów
                    z daleka od Ciebie
                    pozwól abym mógł zapomnieć
                    o wszystkim co nas łączyło
                    bo nie sztuką jest
                    powiedzieć Jestem
                    trzeba jeszcze byc.

                    Pozwolcie że pomine milczeniem czy Pani X jest realna czy wirtualna.
                    Wszelkie podobienstwo jest całkowicie przypadkowe.
                    • herbacianka Re: Do Pani X 25.12.04, 22:22
                      Coś w tym jest...
                      • frida2 Re: Do Pani X 25.12.04, 22:24
                        Rzeczywiście...
            • frida2 Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:34
              Ale o świątecznych życzeniach zapomnieć?!
              Tulcymea pokaż mu gdzie jego miejsce.
              I uśmiechnij się, nie warto się smucić przez kogoś takiego. Takie jest moje
              zdanie.
              • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:37
                Ciężko tak po prostu całe dwa lata zakopać i z dnia na dzień przestać pamietać.
                • frida2 Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:39
                  tulcymea napisała:

                  > Ciężko tak po prostu całe dwa lata zakopać i z dnia na dzień przestać
                  pamietać.

                  wiem coś o tym...
                  ale nie smuć się! smile
              • herbacianka Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 21:38
                Tak jest - uśmiechnij się i zjedz kawałek czekolady smile) A igor ma rację,
                faceci raczej nie dbają o takie bzdury jak składanie życzeń...
                • anula36 Re: Facet, którego kocham... 25.12.04, 23:19
                  moze moje poglady nie sa popularne ale uwazam,ze najwazniejsze jak sie facet
                  sprawdza na codzien a nie czy sklada zyczenia ( jakiekolwiek) czy nie.
                  Dla mnie wazne jest jaki czlowiek jest w dzialaniu , bo slowa...coz ulotnewink
                  • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 26.12.04, 12:17
                    anula36 napisała:

                    > moze moje poglady nie sa popularne ale uwazam,ze najwazniejsze jak sie facet
                    > sprawdza na codzien a nie czy sklada zyczenia ( jakiekolwiek) czy nie.
                    > Dla mnie wazne jest jaki czlowiek jest w dzialaniu , bo slowa...coz ulotnewink
                    • olga55 Re: Facet, którego kocham... 26.12.04, 12:50
                      Sorki, że ja tak brutalnie w ten świąteczny dzień..
                      Ale skoro on nie jest Twój,to po co w tym w ogóle tkwisz??Przecież on
                      najprawdopodobniej nie chce być Twój,a Ciebie to tylko niepotrzebnie
                      wiąże.Znajdź takiego,co będzie WYŁĄCZNIE TWÓJ,takiego,który nie zapomni,będzie
                      naprawde wiedział, co sprawia Ci radość,a co przykrość. SĄ TACY FACECI.NAPRAWDĘ!
                      Życzę Ci z okazji Swiąt i Nowego Roku takiego właśnie PRAWDZIWEGO FACETA.
                      • carrramba Re: Facet, którego kocham... 26.12.04, 14:56
                        Nie tragizujcie. Ja to wszystko obróciłabym w żart. Rozumiem, że Ty też nie
                        złozyłaś mu zyczeń ? To na spotkaniu powiedz: ale się porobiło, nawet sobie
                        życzeń nie złożyliśmy smile)
                        I tyle. Nie dyskutuj na ten temat. Teraz odowiedź na Twoje pytanie : ten facet
                        zdecydowanie nie jest Twój. I to musisz sobie jasno powiedziec. Erzatz, cholera
                        nie życie.....
                        • anula36 Re: Facet, którego kocham... 26.12.04, 15:14
                          tylkoze czasem jest tak,ze co dla jednego bylo erzatzem dla innych to pelnia
                          zycia.
                        • tulcymea Re: Facet, którego kocham... 27.12.04, 11:09
                          Złożyłam mu te cholerne życzenia. A prawda jest smutna, że panowie co "niby"
                          mogli być "moi" wypisali się ze znajomości by np. nabrać dystansu do życia i
                          pracy. Pan X jest obecnie jedynym mężczyzną, któremu ufam i na którym mogę
                          polegać. Stąd ta cała sytuacja tak zabolała.
                          • towita Re: Facet, którego kocham... 27.12.04, 13:48
                            Ojojoj... to nie takie proste. Mój narzeczony pamiętał o każdej rocznicy, dacie
                            itp. i był dumny z tego, że pamięta, że taki akuratny itp. Po ślubie okazało
                            się, że szlag go trafia jak jestem chora, pamiętam jak miałam grypsko i 39
                            stopni gorączki a on wrzeszczał, że mam wstawać i sprzątać, bo ksiądz chodzi po
                            kolędzie. Rozstałam się z nim i było bardzo, bardzo ciężko. Sama musisz ocenić
                            co dla Ciebie ważne, życzenia świąteczne czy ... no właśnie co?
                            • olga55 Re: Facet, którego kocham... 27.12.04, 21:01
                              Jakieś to zaufanie cienkie jakby..Wiem, marudzę,ale może mam inne wyobrażenie o
                              damsko-męskich relacjach.Niemniej jednak:znalezienia "własciwego faceta we
                              własciwym miejscu i czasie" życzę.
                              • f.l.y Re: Facet, którego kocham... 28.12.04, 14:31
                                tulcymeo kochana....

                                facet nie jest Twój...jak piszesz...i nie będzie...skoro do tej pory nie jest...
                                o jakim zaufaniu piszesz?
                                co wart jest facet, który okłamuje swoją drugą/pierwszą kobietę? no bo 'tamta'
                                pewnie nie wie o Twoim istnieniu, czyż nie?
                                otrząśnij się dziewczę...wiem, że trudno....
                                facet jest wygodnicki i wszystko na ten temat....

                                olga55 dobrze Ci wcześniej napisała...
                                zdejmij kochana te różowe okulary...pora już....nie czujesz?

                                druga połówka sama Cię znajdzie....i będzie tylko, tylko Twoja....

                                /przechodziłam przez to...wiem, o czym piszę...i o nadziei, którą żywisz, i
                                tęsknotę...i rozpacz....i niemoc....i ból..i może trochę strach.../

                                nie warto....
                                • tulcymea Tytułem zakończenia 29.12.04, 18:03
                                  f.l.y napisała:

                                  > tulcymeo kochana....
                                  >
                                  > facet nie jest Twój...jak piszesz...i nie będzie...skoro do tej pory nie
                                  jest..
                                  > .
                                  > o jakim zaufaniu piszesz?
                                  > co wart jest facet, który okłamuje swoją drugą/pierwszą kobietę? no
                                  bo 'tamta'
                                  > pewnie nie wie o Twoim istnieniu, czyż nie?
                                  > otrząśnij się dziewczę...wiem, że trudno....
                                  > facet jest wygodnicki i wszystko na ten temat....
                                  >
                                  > olga55 dobrze Ci wcześniej napisała...
                                  > zdejmij kochana te różowe okulary...pora już....nie czujesz?
                                  >
                                  > druga połówka sama Cię znajdzie....i będzie tylko, tylko Twoja....
                                  >
                                  > /przechodziłam przez to...wiem, o czym piszę...i o nadziei, którą żywisz, i
                                  > tęsknotę...i rozpacz....i niemoc....i ból..i może trochę strach.../
                                  >
                                  > nie warto....

                                  Moja droga, tu akurat nie masz racji bo nasza znajomość trochę inaczej wygląda
                                  i rządzi się pewnymi, przez nas ustalonymi zasadami. Ale to już inna historia i
                                  do tego nie wnoszę żadnych skarg. A co do życzeń to Igor miał rację!!! Pan X
                                  po prostu sądził, że Wesołych Świąt na koniec rozmowy to było to. I prawda jest
                                  taka, jak ktoś tu słusznie zauważył, nie liczy się czy życzenia przysłał a czy
                                  mogę na nim polegać. TAK MOGĘ!!!
                                  • f.l.y Re: Tytułem zakończenia 04.01.05, 14:19
                                    no to kochana - sama sobie odpowiedziałaś na pytanie, które zadałaś tworząc
                                    wątek...

                                    ps' chwilo trwaj...
                                    • tulcymea Re: Tytułem zakończenia 05.01.05, 10:47
                                      Czasem wspólne roztrząsanie sprawy pomaga zrozumieć sedno
Inne wątki na temat:
Pełna wersja