Czego nigdy nie wyrzuce plus pamiatki rodzinne

31.01.05, 01:06
Swojej sukienki slubnej (bo trudno to nazwac suknia), a takize sukienki ze
studniowki. Nigdy tez nie wyrzuce kasety, na ktorej nagrana jest moja corcia
dwuletnia mowiaca cos do mikrofonu.

Pamiatek rodzinnych (cennych sreber, portretow i innych obraczek po prababce)
wlasciwie nie posiadam. Czego bardzo zaluje. Mam kilka pierscionkow po Mamie
(wydarlam sila tacie, kotry chcial sprzedac, bo przeciez Mamie juz
niepotrzebne) i tego bede sie trzymac. Poza tym stare fotografie w kartonie
po butach i... chyba tyle. Zadnych zabytkowych haftowanych obrusow, zadnych
przekazywanych z pokolenia na kolenie rekopisow. Jest tylko w domu rodzinnym
pianino, od stu lat zwiazane z nasza rodzina, cenna rzecz, ale tylu chetnych
sie na nie rzuci, gdy przyjdzie pora, ze obawiam sie, zostana tylko drzazgi.

Napiszcie o swoich bezcennych rodzinnych pamiatkach, tych, ktore sa
faktycznie antykami, cackami wartymi majatek, ale i o tych, ktore jedynie
budza sentyment, choc wymierna wartosc ich jest zadna. W mojej rodzinie jakos
najwyrazniej nikt nigdy nie przywiazywal wagi do takich rzeczy. Jesli
kiedykolwiek byly to sie rozeszly, zawieruszyly, zniszczyly. Szkoda.
    • eulalija Re: Czego nigdy nie wyrzuce plus pamiatki rodzinn 31.01.05, 09:50
      Z sukienką ślubną pożegnałam się bez żalu. Ślubny jest a sukienka jakaś taka za
      mała się zrobiła, zbiegła się w praniu czy co?

      Z pamiątek mam strasznie kiczowatą tacę, srebro dawno z niej zniknęło, służy
      jako miejsce na grzebień i szczotkę, ale była w domu mojej Babci odkąd
      cokolwiek pamiętam i dlatego jej nie wyrzuciłam. Mam też obraz, kicz pierwsza
      klasa, górski las o zachodzie słońca, namalował go brat mojego przyszywanego
      dziadka jeszcze przed wybuchem II wojny. Ramy wymieniłam i wisi za moimi
      plecami. To sentyment. Trochę bardzo starych zdjęć, na których są osoby,
      których nie znam. Nie zdążyłam zapytać Babci, moja mama nie wie kto to jest.
      Leżą w pudle w głębi szafy. Mam też serwetki robione szydełkiem z nici przez
      moją Prababcię. I to wszsystko ... Moja rodzina ze strony Mamy mieszkała przed
      wojną (po wojnie zresztą też) w Śródmieściu. Mieszkanie ocalało ale nic w nim
      nie zostało. Smutny temat.
      • f.l.y Re: Czego nigdy nie wyrzuce plus pamiatki rodzinn 31.01.05, 16:31
        mam tandetny, kiczowaty, okropny zyrandol Made in China...złoty wiatrak, trochę
        pseudo rattanu...czetry szare już klosiki...
        wożę go ze soba od mieszkania do mieszkania - tak już z 10 lat...
        nie wiem czemu...sentyment mam do niego...
        wisi w moim nowym em smile jak wygram w totak i kupię sobie dom - też go tam
        zabiorę...
        • f.l.y Re: Czego nigdy nie wyrzuce plus pamiatki rodzinn 31.01.05, 16:37
          a co do pamiatek rodzinnych - mam zbiór pocztówek i listów od babć, cioć i
          innych osób....których już nie ma......
          zdjęcia...stare zdjęcia...stare książki (1864 rok)i nowsze....
          sweterek mojego synka, który robiła moja niezyjąca już mama....
          flakon po jej perfumach....
          zabawki z dzieciństwa...
    • tulcymea Wranglerów od byłego niedoszłego 31.01.05, 16:55
      Wranglerów od byłego niedoszłego, dzbanka do herbaty z przed I Wojny Światowej
      po wuju, małpki Mon-Chichi o której marzyłam i mama w Pewexie kupiła na
      urodziny, opakowania po dezodorancie ADIDAS jaki dostałam na 18-nastkę od
      przyjaciółki, srebrnej łyżki (mojej i tylko mojej), wazonu w róże po babce.
Pełna wersja