reniatoja
31.01.05, 01:06
Swojej sukienki slubnej (bo trudno to nazwac suknia), a takize sukienki ze
studniowki. Nigdy tez nie wyrzuce kasety, na ktorej nagrana jest moja corcia
dwuletnia mowiaca cos do mikrofonu.
Pamiatek rodzinnych (cennych sreber, portretow i innych obraczek po prababce)
wlasciwie nie posiadam. Czego bardzo zaluje. Mam kilka pierscionkow po Mamie
(wydarlam sila tacie, kotry chcial sprzedac, bo przeciez Mamie juz
niepotrzebne) i tego bede sie trzymac. Poza tym stare fotografie w kartonie
po butach i... chyba tyle. Zadnych zabytkowych haftowanych obrusow, zadnych
przekazywanych z pokolenia na kolenie rekopisow. Jest tylko w domu rodzinnym
pianino, od stu lat zwiazane z nasza rodzina, cenna rzecz, ale tylu chetnych
sie na nie rzuci, gdy przyjdzie pora, ze obawiam sie, zostana tylko drzazgi.
Napiszcie o swoich bezcennych rodzinnych pamiatkach, tych, ktore sa
faktycznie antykami, cackami wartymi majatek, ale i o tych, ktore jedynie
budza sentyment, choc wymierna wartosc ich jest zadna. W mojej rodzinie jakos
najwyrazniej nikt nigdy nie przywiazywal wagi do takich rzeczy. Jesli
kiedykolwiek byly to sie rozeszly, zawieruszyly, zniszczyly. Szkoda.