Czemu to Forum nazywa sie Salon Odrzuconych?

05.02.05, 22:25
Chyba nikt tu nie zostal odrzucony?
Nie, przepraszam, to sie zdarzylo na pewno kazdemu, sama wiem co to znaczy.
Ale pytanie nadal aktualne, pomimo wywoduwink
    • wgfc Re: Czemu to Forum nazywa sie Salon Odrzuconych? 05.02.05, 22:36
      Krótka historia Salonów Sloggiego<a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=10082&w=8500657&a=8520304">Kr ótka historia Salonów Sloggiego</a>
    • wgfc Re: Czemu to Forum nazywa sie Salon Odrzuconych? 05.02.05, 22:38
      Krótka historia Salonów<a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=10082&w=8500657&a=8520304">Kr ótka historia Salonów</a>
    • wgfc Re: Czemu to Forum nazywa sie Salon Odrzuconych? 05.02.05, 22:42
      Krótka historia Salonów<a href="http://tinyurl.com/5susq" >Krótka historia Salonów</a>
      • wgfc Re: Czemu to Forum nazywa sie Salon Odrzuconych? 05.02.05, 22:43
        Nie odpowiem na to pytanie - nie potrafię dziś zrobić linka! :-[
    • sloggi Re: Czemu to Forum nazywa sie Salon Odrzuconych? 06.02.05, 01:47
      Długa historia, dzis już pewne sprawy nikomu nic nie mówią.
      Pewni ludzie dawno juz na żadnym z salonów nie piszą - ot, takie hasło z
      dalekiej (jak na istnienie forów prywatnych) przeszłości.
    • ennie_adams Re: Czemu to Forum nazywa sie Salon Odrzuconych? 06.02.05, 15:53
      To może ja się jeszcze dołączę. Nie chciałam być wścibska tak od razu wink, ale
      jak ktoś mnie wyręczył zadając to pytanie, to może trochę więcej szczególików.
      Bo teraz, Sloggi, dopiero obudziłeś ciekawość. I myśle, że nie tylko moją.
      Proszę, proszę, proszę (może tylko mi i gixerce, na pocztę ...???).
      • sloggi Re: Czemu to Forum nazywa sie Salon Odrzuconych? 06.02.05, 15:57
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10082&w=8500657&a=8520304
        • ennie_adams Jesteś bez serca 06.02.05, 16:24
          Dopiero uratowali mój komputer i obiecałam sobie, że nie będę już klikać w nic
          czerwonego. Ale się skusiłam (widocznie jestem niereformowalna). Boję się
          miejsc, w których drzwi zamykają się za mną. Jak przestanę pisać, będziesz
          wiedział, że umarłam z ciekawości... Ennie
          • sloggi Re: Jesteś bez serca 06.02.05, 16:31
            Ano jestem.
            Umarnięta chcesz być?
            Wstawimy katafalk do salonu smile
            • frida2 Re: Jesteś bez serca 06.02.05, 16:34
              I zapalimy gromnice suspicious
            • ennie_adams Re: Jesteś bez serca 06.02.05, 16:38
              Może i nie chcę, ale kobiety już mają to do siebie, że są ciekawskie. I co
              niektórzy o tym wiedzą i się nad nimi znęcają smile) Ale jesteśmy też przekorne.
              Nie ozdobimy salonu katafalkiem, bo nie będzie miejsca na samowary z herbatką i
              dzbanki z kawą. Może z czasem zlitujesz się nad biedną blondynką i zaspokoisz
              jej ciekawość dobrowolnie.
              • sloggi Re: Jesteś bez serca 06.02.05, 16:53
                Odpowiednio przybrany katafalk może być malowniczym uzupełnieniem wyposażenia
                salonu.
                • ennie_adams Re: Jesteś bez serca 06.02.05, 23:28
                  Eeeee, nie jestem tak urodziwa, żeby mną ozdabiać salony. Jeszcze trochę
                  poczekam. Mam jeszcze kilka dni...
          • gixera Re: Jesteś bez serca 06.02.05, 23:30
            Moj komputer rowniez zostal odratowany po wielu przejsciach i "gosciach", teraz
            mam odpowiednie zabezpieczenia, wiec klikam ile wleziesmile
            • ennie_adams Re: Jesteś bez serca 06.02.05, 23:40
              Ja niby też mam, ale "jak ktoś się raz sparzy..." A tak przy okazji -
              dowiedziałaś się czegoś w Salonie niepospolitych? Opowiedz mi tak po cichutku,
              żeby Sloggi nie słyszałwink
              • cobaea Re: Jesteś bez serca 07.02.05, 03:03
                po cichutku sie nie da, Sloggus wszystko slyszysmile
                ot, co.
              • gixera Re: Jesteś bez serca 07.02.05, 09:10
                Chyba jestem zbyt pospolita.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja