Dobre rady - nie cierpię

26.02.05, 11:36
Jak ja nie trawię jak ktoś mi daje dobre rady, gdy o nie nie proszę.
    • marcotills Re: Dobre rady - nie cierpię 26.02.05, 11:38
      sloggi napisał:

      > Jak ja nie trawię jak ktoś mi daje dobre rady, gdy o nie nie proszę.
      --
      dobrze Ci radzę, nie słuchaj dobrych radwink
    • grazia.eni Re: Dobre rady - nie cierpię 26.02.05, 12:10
      Jednym uchem wpuszczać, drugim wypuszczać,(z wyjątkiem moich wink, olewać i
      zawsze robić po swojemu. Bo sobie nawet największą głupotę tak łatwo wybaczyć.
      No tak - to właściwie też jest rada, podstępny Sloggi.
      • grazia.eni Re: Dobre rady - nie cierpię 26.02.05, 12:18
        Cholera, skąd się to wzięło, przecież wykasowałam i to dwa razy. Już się
        wynoszę.
    • marcotills Re: Dobre rady - nie cierpię 26.02.05, 12:19
      szczególnie nieufny jestem, kiedy ktoś namawia mnie na "super interes"...
      jestem pewien, że ten interes jest "super" dla tego, który namawiawink
    • sabba Re: Dobre rady - nie cierpię 26.02.05, 12:25
      a dlaczego nie cierpisz wlaciwie? Bo uwazasz ze robisz dobrze? Bo nie lubisz jak
      ktos sie wtraca (przeciez mozna wysluchac i puscic mimo uszu, samo mowienie to
      jeszcze nie wtracanie), czy moze uwazasz ze ktos podwarza twoj autorytet dobrze
      ci radzac?
      Ja nie lubie jak jtos sie wtraca. Ale nauczylam sie sluchac (z biegiem lat...),
      czasem madre rzeczy ludzie mowia. Oczywiscie zalezy kto...
      • sloggi Re: Dobre rady - nie cierpię 26.02.05, 12:52
        Nie cierpię, bo osoba radząca z reguły nie zna całokształtu sprawy, poza tym
        doradza tak jak jej się wydaje dobrze.
        • kamfora Re: Dobre rady - nie cierpię 26.02.05, 14:21
          Tak to już jest, że najłatwiejszy problem do rozwiazania jest cudzy problem wink

          "Dobre rady" są dlatego wkurzające, bo pomniejszają wartość człowieka.
          Masz problem i borykasz się z nim ładny kawałek czasu, próbujesz rozsupłać
          na wszystkie sposoby, no i zdarzy się, że w przypływie czegośtam pożalisz się
          komuś (albo ktoś sam zauważy w przypływie bystrości wink.
          A ten ktoś, zamiast w milczeniu wysłuchać - poczuwa się w obowiązku
          natychmiast ten problem rozwiązać. "Zrób tak i tak, bo tak będzie najlepiej".
          (Okazuje się, że jesteś do niczego, bo inny od razu potrafi/wie)
          I jeszcze niejednokrotnie obraża się, gdy nie skorzystasz z tej "rady".

          Dopiero niedawno zaczęłam sobie radzić z "dawcami dobrych rad" - mówię
          wprost, że nie lubię i już...
    • mary.austin Re: Dobre rady - nie cierpię 26.02.05, 12:47
      Jeśli rady wynikają z troski i są wynikiem zainteresowania moimi kłopotami,
      myślę,że nie można się złościć. Natomiast nie cierpię pouczania i wtrącania się
      w moje sprawy przez osoby, które nie są mi bliskie.
      • mary.austin Re: Dobre rady - nie cierpię 26.02.05, 12:48
        Wszystko zależy od intencjii osoby, która "doradza", bo z tym bywa naprawdę
        różnie...
        • groha Re: Dobre rady - nie cierpię 26.02.05, 14:49
          mary.austin napisała:

          > Wszystko zależy od intencjii osoby, która "doradza", bo z tym bywa naprawdę
          > różnie...
          Tak jest. Oraz od naszego aktualnego nastroju, który czasem jest taki paskudny,
          że nie pozwala dostrzec właściwych intencji...
    • vitalia Re: Dam Co dobrą radę sloggi 26.02.05, 15:16
      Jak nie chcesz czegoś widzieć zamknij oczy a jak nie chcesz słyszeć zamknij
      uszy. I już.
      • sloggi Re: Dam Co dobrą radę sloggi 26.02.05, 15:20
        vitalia napisała:

        > Jak nie chcesz czegoś widzieć zamknij oczy a jak nie chcesz słyszeć zamknij
        > uszy. I już.

        Tak robię i obrażam wszystkich do okoła, no bo jak mogę lekceważyć ich dobre serce.
        • carrramba Re: Dam Co dobrą radę sloggi 26.02.05, 16:14
          powiem, ze mi to tito smile)
          • vitalia Re: Dam Co dobrą radę sloggi 26.02.05, 16:23
            Taaaa..Serce to raczej powinniśmy mieć zawsze otwarte..
            • ada296 Re: Dam Co dobrą radę sloggi 26.02.05, 20:43
              nie lubię dobrych rad - nawet płynących z serca
              nie lubię krytyki mojej osobistej prywatnej ososby - nawet krytyki słusznej
              i już
              tak mam po prostu
              i ci, którzy mnie znają o tym wiedzą
              i nie ryzykują smile
              • kamfora Ada 26.02.05, 21:01
                A jak sobie radzisz z powstrzymywaniem sie od rad udzielania? wink
Pełna wersja