Czy jazda na gapę to złodziejstwo?

20.03.05, 17:49
To był dziś temat do deseru po obiedzie.
Moim zdaniem jest to złodziejstwo, bo transport jest obliczony na zysk i
wysoka cena biletu nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Nie stać Cię to idziesz
pieszo.
Amen.
    • frida2 Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 20.03.05, 18:01
      Amen.
      Jak mam potem bulić 7 dyszek kary, to wolę zapłacić zł i mieć czyste sumienie smile
    • umfana Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 20.03.05, 18:29
      Sloggi proszę Cię zadaj to pytanie to rumuńskim cyganom żebrzącym na linii
      tramwajowej 26 ;o)))
      Oni nawet domagają się nawet miejsc siedzących po wyżebraniu ode pasażera
      pieniędzy !!!
    • paszczak_pospolity Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 20.03.05, 18:36
      święte słowa slog, święte słowawink
    • rafi.raf Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 20.03.05, 19:07
      kiedys jak nie mialem kasy na 701 do samych lomianek jechalem do przystanku
      granicznego i na piechote do zachodniej... a bylo to wieczorami.


      zgadzam sie w tej kwestii. problem jest inaczej interpretowany gdy chodzi o
      jeden przystanek. latwo to zauwazyc na krakowskim przedmiesciu i nowym swiecie.
      • geograf Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 20.03.05, 19:42
        ludzie, szczególnie biedni (oraz młodzież, chociaż oni po rpostu grają prawu i wszystkim na nosie), interpretują to trochę inaczej:
        nie stać mnie,ale przecież muszę się poruszać po mieście,dojechać do przychodni/pracy/mamy na obiad.
    • koczisss Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 20.03.05, 19:26
      Jak nie mam na bilet to chodzę, a że ostatnio nie mam, więc bardzo dużo łażęsmile))
      Jeździć na gapę nie mogę, nie mam do tego zdrowia, stresa dostaję, nerw szarpie i nie da radysmile))
      Wolę pójść, nawet jak jest duży mrózsmile))
    • geograf Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 20.03.05, 19:40
      tak, to JEST złodziejstwo.
      czy jak nie stać Cię na czekoladę, to kradniesz ją?
      • sloggi Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 21.03.05, 00:26
        Użyłem tej samej argumentacji.
        Komunikacja nie jest mimo wszystko artykułem pierwszej potrzeby.
    • zettrzy Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 21.03.05, 00:32
      wedlug etyki studenckiej, nie, jazda na gape jest jednynym normalnym sposobem
      podrozy
      niestety dawno nie bylam studentka
    • groha Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 21.03.05, 00:58
      Za darmo, to może mnie kolega podwieść swoim samochodem, jeśli akurat ma czas i
      ochotę. Natomiast za wszystkie usługi płatne należy uiszczać ustaloną opłatę i
      nie ma przeproś. Umarłabym ze wstydu, gdyby mnie przyłapano bez biletu.
    • sabba jest jak najbardziej 21.03.05, 08:16
      i powiem szczerze ze mnie za gardlo nie sciska jak to mi sie zdarzy. Bez
      skrupulow zupelnych. Pewnie dlatego bo jestem jeszcze studentka, choc juz dawno
      pracujesmile
      • geograf Re: jest jak najbardziej 21.03.05, 08:17
        to znaczy,że powinnaś być (z założenia) przyszłą, polską elitą, tak?

        Polskę moją widzę ogromną...
        • towita Re: jest jak najbardziej 21.03.05, 09:04
          Wkurzają mnie "biedni studenci", który wszystko się należy. Nie chcę tu
          polemizować kto ma więcej pieniędzy - dorabiający student czy samotna matka.
          Bilet powinien kupić każdy!
          • sabba Re: jest jak najbardziej 21.03.05, 09:50
            jesli chodzi o mnie, na bilet mnie stac, wiec pewnie jestem godna zlinczowania.
            Jak sie gdzies spiesze i akurat nadjezdza tramwaj to wsiadam nie myslac nawet o
            tym ze nie mam biletu.
            • geograf Re: jest jak najbardziej 22.03.05, 08:22
              to kup sobie na zapas chociaż dwa bilety.
              złodziejka.
        • carrramba Re: jest jak najbardziej 21.03.05, 09:29
          Nie jezdze na gape, umarłabym ze wstydu i strachu. Mam zawsze biletsmile)
        • sabba z zalozeniea? Nie wiem jakie sa zalozenia:) 21.03.05, 09:49
          Slowo Elita mnie mierzi i nie rozumiem czemu studia maja wprowadzac kogos w krag
          takowej.
          Nie boj sie, nie klszatlce sie w Polsce i dla POlski, tylko dla siebie. I wiem
          ze nie jest to w porzadku ze jezdze bez biletu. I nie z oszczednosci ale z
          lenistwa bo nie chce mi sie kupic.
          • geograf Re: z zalozeniea? Nie wiem jakie sa zalozenia:) 22.03.05, 08:21
            wyższe wykształcenie nie tylko kiedyś nobilitowało,ale i teraz działa podobnie.
            Oczywiście mowa o prawdziwym wykształceniu,a nie o kupowaniu papierka.

            Jeździsz na gapę, bo nie chce Ci się kupić biletu?
            A wiesz,że to jest już kompletne złodziejstwo z premedytacją?
            • sabba Re: z zalozeniea? Nie wiem jakie sa zalozenia:) 22.03.05, 09:21
              Nobilitacja, elity taaak....wlasnie sam mowisz do czego te elyty doprowadzaja,
              ze sobie mozna paipierek kupic odpowiedni. Nie przeceniajmy wyzszego
              wykszatlcenia. MOzna miec wyzsze i byc glupim jak but i niewychowanym i jak
              widac zlodziejemsmile))
              Zlodziejstow z premedytacja. No tak, wiem. Mysle ze poniewaz wiem ze istnieje
              male prawdopodobienstow ze mnie zlapia na goracym uczynku, moge sobie na to
              pozwolic. Karygodne to (kare juz placilam raz) jest niestety. Mam nadzieje ze z
              tym kiedys skoncze. Jestem bowiem recydwyista w tej dziedzinie bezmyslnym. Ale
              uprzedzajac podejrzenia jelsi takowe sa, w sklepach nie kradne, u babci
              kllozetowej zapalce (nawet jak babci nie ma), jak mi wydadza za duzo reszty to
              zworce. Zlodziejstwo wybiorcze wiec.
              • marcotills Re: z zalozeniea? Nie wiem jakie sa zalozenia:) 22.03.05, 09:29
                sabba napisała:

                > Nobilitacja, elity taaak....wlasnie sam mowisz do czego te elyty doprowadzaja,
                > ze sobie mozna paipierek kupic odpowiedni. Nie przeceniajmy wyzszego
                > wykszatlcenia. MOzna miec wyzsze i byc glupim jak but i niewychowanym i jak
                > widac zlodziejemsmile))
                > Zlodziejstow z premedytacja. No tak, wiem. Mysle ze poniewaz wiem ze istnieje
                > male prawdopodobienstow ze mnie zlapia na goracym uczynku, moge sobie na to
                > pozwolic. Karygodne to (kare juz placilam raz) jest niestety. Mam nadzieje ze
                z
                > tym kiedys skoncze. Jestem bowiem recydwyista w tej dziedzinie bezmyslnym. Ale
                > uprzedzajac podejrzenia jelsi takowe sa, w sklepach nie kradne, u babci
                > kllozetowej zapalce (nawet jak babci nie ma), jak mi wydadza za duzo reszty to
                > zworce. Zlodziejstwo wybiorcze wiec.
                --
                albo, inaczej mówiąc, lokomocyjna kleptomania wink
            • zo_h Re: z zalozeniea? Nie wiem jakie sa zalozenia:) 22.03.05, 09:23
              Zgadzam się z Tobą Geo w całej rozciągłości, ale niestety już od dłuższego
              czasu uwidacznia się sytuacja gdzie zdobycie wyższego wykształcenia ogranicza
              się do zdobycia wiedzy a kultura osobista oraz normy prawne i społeczne, jakimi
              kierują się absolwenci uniwersytetów pozostają daleko w tyle.
              • sabba Re: z zalozeniea? Nie wiem jakie sa zalozenia:) 22.03.05, 10:01
                problem jest w tym ze kultury osobistej oraz norm oczekuje sie wlasnie od tych
                nibych absolwentow wyzszych uczelni. A niby dlaczego? Niestety w naszym kraju
                nadal panuje opinia ze absolwenci zawodowek czy fizyczni to glupole. To nie jest
                w porzadku.
    • eulalija Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 21.03.05, 09:49
      Raz zapłaciłam choć nie ukradłam. To było jakieś 25 lat temu. Miałam bilet
      miesięczny na wszystkie "czarne linie". Na pl.Konstytucji na jednym przystanku
      zatrzymywały się (oprócz wielu innych) następujące autobusy: B, Bbis, 180 i
      131. Potrzebowałam 131 do dworca Centralnego. Podjechały akurat wszystkie
      cztery i w jakimś amoku wsiadłam w Bbis, które było mi potrzebne jak kotu drugi
      ogon. Kanarowi radośnie podałam miesięczny. Nie dał sobie wtłumaczyć, że się
      pomyliłam. I od tego czasu ich strasznie nie lubię. Tępię bezwględnie każde ich
      niegrzeczne odezwanie (fakt, że są coraz bardziej kulturalni), żądam
      pokazywania legitymacji, wślepiam się w nią niemożebnie długo i ostentacyjnie
      porównuję zdjęcie z oryginałem. Ale bilet zawsze kasuję.
    • sabba Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 21.03.05, 09:52
      tak samo jak prywatne korzystanie z internetu w pracysmile)))
    • zo_h Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 21.03.05, 10:10
      Zgadzam się z Twoim twierdzeniem, że to jest kradzież (no chyba, że ktoś robi
      to przypadkiem, wtedy możemy mówić o gapiostwie). Pewnego wyjaśnienia jednak
      wymagają moim zdaniem inne kwestie, które poruszyłeś w swojej wypowiedzi.
      Przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej nie są przedsiębiorstwami w pełni
      komercyjnymi a są zakładami użyteczności publicznej, więc jako takie nie są
      tworzone bezpośrednio po to, aby generować zyski a po to by zaspokajać potrzeby
      społeczeństwa.
      • hellboy121 Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 21.03.05, 11:20
        no tak, ale zyski generować muszą, żeby te potrzeby móc zaspokoić. ja nie wiem,
        jak to jest, że kanar zjawia się akurat wtedy, kiedy zapomnę skasować biletu
        (dwa razy mi się zdarzyło), szósty zmysł jakiś czy co?? smile
        • zo_h Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 21.03.05, 11:44
          Hehehe z ekonomicznego (który jest troszkę inny od potocznego rozumienia)
          punktu widzenia to jest tak, że te przedsiębiorstwa nie muszą generowac zysków.
          Ważne jest jedynie to żeby notowały one przychody, które będą umożliwały tym
          przedsiębiorstowm realizację statutowych celów, pokrywały wszlekie koszty
          związane z realizacją usług oraz amortyzację i modernizację posiadanego
          sprzetu.
          • hellboy121 Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 21.03.05, 11:47
            hehehe ok, no to wyszedłem na lamę (którą zresztą jestem), ale przynajmniej się
            czegoś dowiedziałem. wink
    • pam_pa_ram_pam Kommt d'rauf an... 21.03.05, 11:35
      W Wiedniu czy Londynie nie ośmieliłbym się, bo szanuję te miasta i kraje w
      których leżą, jako uczciwie traktujące swoich obywateli. Płacę za przejazd - i
      jadę, płacę podatek - i mam poczucie bezpieczeństwa, Policja tego pilnuje,
      ulice są równe jak stół itd itp. Płacę ubezpieczenie - i w razie choroby mam
      opiekę medyczną na porządnym poziomie, a na starość emeryturę.

      Niestety, nie da się tak traktować naszej RP3. Podobnie, jak moi dziadkowie w
      GG wysiadając z tramwaju oddawali swoje bilety wsiadającym i uważali to za
      element walki z okupantem, tak ja jak mogę, walczę z państwem, które jak może
      rabuje mnie podatkami, a w zamian nie oferuje NICZEGO.
      • groha Re: Kommt d'rauf an... 21.03.05, 12:09
        pam_pa_ram_pam napisał:

        > W Wiedniu czy Londynie nie ośmieliłbym się, bo szanuję te miasta i kraje w
        > których leżą, jako uczciwie traktujące swoich obywateli. Płacę za przejazd -
        i
        > jadę, płacę podatek - i mam poczucie bezpieczeństwa, Policja tego pilnuje,
        > ulice są równe jak stół itd itp. Płacę ubezpieczenie - i w razie choroby mam
        > opiekę medyczną na porządnym poziomie, a na starość emeryturę.
        >
        > Niestety, nie da się tak traktować naszej RP3. Podobnie, jak moi dziadkowie w
        > GG wysiadając z tramwaju oddawali swoje bilety wsiadającym i uważali to za
        > element walki z okupantem, tak ja jak mogę, walczę z państwem, które jak może
        > rabuje mnie podatkami, a w zamian nie oferuje NICZEGO.

        Rozumiem, że walcząc z tym państwem jesteś konsekwentny i nie płacisz również
        fryzjerowi, szewcowi, dentyście itp.? O abonament RTV i opłatę za energię
        elektryczną nawet nie pytam.
      • gacus2 Re: Kommt d'rauf an... 21.03.05, 12:16
        > Niestety, nie da się tak traktować naszej RP3. Podobnie, jak moi dziadkowie w
        > GG wysiadając z tramwaju oddawali swoje bilety wsiadającym i uważali to za
        > element walki z okupantem, tak ja jak mogę, walczę z państwem, które jak może
        > rabuje mnie podatkami, a w zamian nie oferuje NICZEGO.

        Daje Ci- mozliwość podróżowania komunikacją miejską.
        • martuha Re: Kommt d'rauf an... 22.03.05, 10:05
          kiedys zdarzalo mi sie jezdzic na gape. teraz za kazdym razem kupuje bilet
          (jesli akurat nie mam miesiecznego), albo ide na piechote. wole zaplacic te 2,40
          i miec z glowy, niz ryzykowac strate wiekszej ilosci pieniedzy za jazde bez biletu.
          • sajgonetka Re: Kommt d'rauf an... 22.03.05, 11:34
            Dawno już nie jeździłam autobusami czy inna komunikacją miejską.
            Ale jako nastolatka z ograniczonym funduszem rozrywkowym czesto nie mialam na
            bilet, i jechalam na gape. Z premedytacją..
            NIe rozumiem sytuacji, ze zdarza sie "zapomniec" skasować biletu. To jest tak,
            jakby sie szlo do kina i zapomnialo biletu upowazniajacego do obejrzenia filmu.
            Bilet powinien byc przygotowany do skasowania przed wejsciem do srodka
            publicznego transportu.
            Gdzies czytalam, ze niektore miasta tak maja (podobnie jak Pekaesy czy Polski
            Ekspress), pasazerowie wchodza przednimi drzwiami i niemalze na oczach kierowcy
            (wylaczenie funkcji kanara) kasuja bilet, a ci, ktorzy maja miesieczny - to go
            okazuja.
            W Warszawie ten system jest nieco inny. Ale wg mnie powinien byc zastapiony
            przez karty zblizeniowe umieszczone na zewnatrz, przy drzwiach
            autobusu/tramwaju. Ten, kto nie ma biletu, nie wsiada i nie jedzie.
    • kmsanczia Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 22.03.05, 15:05
      Ze dwa lata nie jeździłam autobusami, ale było tak (w W-wie), ze bilet można
      było kupic u kierowcy. Oczywiście kierowcom się nie chciało, albo nie mieli bo
      im nie płacą za sprzedaż, a koło mojej pracy w promieniu dwóch przystanków
      (długich!) w każdą stronę żadnego kiosku ani automatu. Wsiadałam więc z duszą na
      ramieniu i jechałam te dwa przystanki do kiosku i oczywiście zaliczałam wredne
      kontrole. Ile ja kasy wtedy wybuliłam na mandaty!
      • geograf Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 23.03.05, 16:12
        tak trudno było kupić bilet "na zapas" będąc w okolicy kiosku/automatu?
        Ciekawe jest podejście sporej części ludzi do biletów..
        • kmsanczia Re: Czy jazda na gapę to złodziejstwo? 23.03.05, 16:44
          geograf napisał:
          > tak trudno było kupić bilet "na zapas" będąc w okolicy kiosku/automatu?

          Jak mówię: rzadko jeżdżę autobusami. Czasem chciałam skoczyć po pracy do
          centrum, a wiadomo jak tam z parkowaniem. A kupowanie biletów na zapas kończyło
          się przeważnie tak, że przez rok z nich nie korzystałam i robiły się nieaktualne.

          Czego tu można nie rozumieć? A poza tym chyba nie ma obowiązku kupowania na
          zapas, natomiast skoro chwalą się, że można kupić u kierowcy, to chyba mam prawo
          im wierzyć? To tyle mojego "ciekawego podejścia" do biletów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja