Szara eminencja.

05.04.05, 23:02
Stanisław Dziwisz..Od poczętku pontyfikatu stał zawsze krok za Papą,zawsze
gotowy pomóc,zawsze czujny. To właśnie Jego za rękę Papa trzymał w chwili
śmierci. Jak brata.
27 lat prawie dzień w dzień . Jak musi się teraz czuć .
Też mi go żal,patrzył na te ostatnie dni ,chwile. Co z Nim teraz będzie ??
    • skiela1 Re: Szara eminencja. 05.04.05, 23:10
      Tak jak wszedzie-nowe rzady,nowa obsada.
    • groha Re: Szara eminencja. 05.04.05, 23:15
      Wiesz, że też o nim myślałam. Całe życie (od 1966 roku) poświęcone służbie
      jednemu człowiekowi... Najbardziej dyskretny z sekretarzy - nigdy nie udzielił
      żadnego wywiadu! Podziwiałam jego oddanie, naprawdę.
      Pewnie teraz wyjedzie z Rzymu. Podobno ma zostać arcybiskupem Krakowa? A może
      to on jest tym tajemniczym kardynałem? Zobaczymy.
    • kmsanczia Pamiętał o wszystkich... 05.04.05, 23:16
      Arturo, On chce cię widzieć

      Opowieść o tym, jak ostatnie chwile Jana Pawła II widział Arturo Mari, osobisty
      fotograf Papieża

      W Watykanie, od urodzenia, mieszka pokorny człowiek. Urodził się w rodzinie
      robotnika - kamieniarza zatrudnionego przy wykopaliskach w Bazylice św. Piotra.
      Jego podwórkiem był plac przed bazyliką, na placu grał w piłkę i puszczał
      latawce. W cieniu kolumn przysiadał, by zjeść kanapkę. Został tym, kim zawsze
      chciał zostać - fotografem. Kiedy dorósł, został zatrudniony w watykańskiej
      gazecie "Osservatore Romano".

      Fotografował już Piusa XII, ale dzień, w którym jego praca stała się oddaniem,
      miłością, nastąpił później, w październiku 1978 r. Nie opuścił ani jednego dnia
      tej pracy, nie wykorzystał nawet godziny urlopu. Nie oddalił się nigdy od
      swojego zwierzchnika.

      Zwierzchnik też nigdy o nim nie zapominał. Kiedy fotografowi umierała żona, był
      dla niego jak ojciec. Błogosławił również następnemu związkowi fotografa i już
      zawsze traktował go jak syna. Na prawach syna fotograf przebywał w domu
      zwierzchnika. I kiedy, jak syn, był przy swoim zwierzchniku i ojcu w wigilię
      Bożego Narodzenia, jeśli się zasiedział, ten w pewnej chwili groził mu palcem i
      mówił: "Wracaj do domu, do żony".

      Odszedł, nie mógł na to patrzeć

      Fotograf opuścił swojego zwierzchnika tylko na jeden wieczór, po ponad 26
      latach, ostatniego piątkowego wieczoru.

      Nie mógł patrzeć na cierpienie ojca, nie mógł nie płakać, widząc Jego konanie,
      nie chciał płakać przy Nim. Płakał w domu. Chciał być blisko niego, ale nie
      wiedział, czy jest tam dla fotografa miejsce - wokół ojca zbierali się ludzie
      wielcy, pod oknami ojca gromadziły się wielojęzyczne tłumy. "Kim ja jestem?" -
      pytał sam siebie i płakał. I wiedział, że traci ojca, i czuł, że nie należy do
      tych, którzy są godni, żeby się z Jego ojcem pożegnać.

      Aż przyszła sobota, dzień, który miał się okazać ostatnim. Przed południem do
      fotografa zadzwonił kapłan, którego podziwiał i któremu współczuł, bo wiedział,
      że w jego ojcu on również traci swojego ojca - Stanisław. Arcybiskup Stanisław
      Dziwisz. - On chce cię widzieć - powiedział.

      - Tak mówisz, bo wiesz, że płaczę, i chcesz mi sprawić przyjemność, prawda? -
      spytał z niedowierzaniem fotograf.

      - Nie, On mnie przywołał i spytał, gdzie jest Arturo. I zasmucił się, że cię nie
      ma, i kazał mi ciebie wezwać - odpowiedział Dziwisz.

      Rozpacz Arturo, rozpacz abp. Stanisława, rozpacz...

      Fotograf uwierzył i poszedł do ojca. I kiedy stanął przy nim, arcybiskup
      szepnął: "Ojcze Święty, przyszedł Arturo". Ojciec otworzył oczy, Arturo pochylił
      się nad nim. Ojciec pogłaskał go po głowie i powiedział: "Dziękuję za wszystko".

      I kilka godzin później umarł.

      Arturo wrócił do mieszkania, usiadł przy stole. - I nagle wybiegł do łazienki i
      zaczął płakać tak strasznie, tak przejmująco, że takiego płaczu jeszcze nie
      słyszałem - opowiada mi przyjaciel Artura Mari, fotografa Jana Pawła II,
      Przemysław Hauser, który na te dni zatrzymał się u niego w domu. - Jego żona
      spytała, co ma robić, czy ma wejść, jakoś pomóc. Ale postanowiliśmy zostawić go
      samego z jego żałobą. Kiedy wrócił do pokoju, nie przestawał powtarzać: "Kim ja
      jestem?... Kim jestem, że On zechciał mnie widzieć?... Jestem fotografem, synem
      robotnika. A on jest wielki".

      Przemysław Hauser, który dzięki swej przyjaźni z Arturo Marim stał się na te
      smutne dni mieszkańcem Watykanu, mówi: - Nie mniejsze wrażenie niż płacz Artura
      zrobił na mnie smutek arcybiskupa Dziwisza. Wciąż spełnia swoje funkcje
      sekretarza bez zarzutu, jak gdyby służył żywemu Papieżowi. Ale jest rozbity.
      Zasnuty smutkiem. Po modlitwie różańcowej podszedł do mnie i podał mi rękę.
      Byłem przejęty, że trzymam tę samą dłoń, która trzymała dłoń Ojca Świętego w
      chwili, kiedy umierał. Powiedziałem mu: "Wszyscy się za Niego modlimy".
      Odpowiedział: "Wiem, bardzo dziękuję".

      - Był wielki! - mówi też zapłakany młodzieniec, ale inaczej niż Arturo. Nie tak,
      jak mówi syn zdziwiony, że będąc mały, ma wielkiego ojca, lecz jak chłopak
      zachwycony brawurą przyjaciela, jego poczuciem humoru, nieobliczalną inwencją.
      Ten młodzieniec jest Szwajcarem, gwardzistą pełniącym służbę przy Papieżu. - Był
      wielki! My staliśmy na baczność, bez ruchu, a On, za każdym razem kiedy
      przechodził obok któregoś z nas, robił coś śmiesznego. Pociągnął któregoś za
      sznurek, za guzik czy za materiał. Nie przepuścił żadnej okazji. Robił wszystko,
      żeby nas rozśmieszyć, i udawało mu się za każdym razem. Śmieszył nas kontrast
      pomiędzy powagą miejsca i Jego godnością a żartobliwym gestem jak ze szkoły. I
      pomimo tej wesołości szacunek i miłość dla niego wcale nie opadały, lecz
      wzrastały. Był naturalny, był dla nas święty. Jest święty.

      Jan Paweł Wielki

      Giovanni Paulo il Grande... - Jan Paweł Wielki - formuła, którą podczas
      niedzielnej mszy przed Bazyliką św. Piotra zaproponował kardynał Sodano, wchodzi
      do obiegu. Wbrew historii i tradycji, która z przydomkiem "Wielki" połączyła
      tylko trzy imiona świętych papieży: Leona I, Grzegorza I i Mikołaja I. Ostatni z
      nich zmarł w 867 r.

      - Czy "Wielki" pozostanie przy Janie Pawle II? - pytam Marco Politiego,
      watykanistę dziennika "La Repubblica". - Na pewno - odpowiada. - I proszę
      zwrócić uwagę, że tym przydomkiem przeskakujemy ponad tysiąc lat, do czasów
      średniowiecznych władców, którzy byli tak wielcy, że inaczej nie można było ich
      nazwać. Do Karola Wielkiego.

      - Dlaczego "Wielki"? - pytam właściciela kiosku z gazetami nieopodal Watykanu. -
      Bo to przymiotnik, w którym wszyscy odnajdują to, co chcą o tym papieżu
      powiedzieć - mówi. - Bo nawet Chińczycy przysłali list z kondolencjami - dodaje
      taksówkarz. - Nawet Fidel Castro - wyjaśnia dziennikarz telewizji publicznej. -
      Bo obalił mur berliński i połączył Wschód z Zachodem - tłumaczy Oratio
      Petrosillo z "Il Mesaggero".
      • sasha_m Re: Pamiętał o wszystkich... 05.04.05, 23:35
        Kurczę, Kmsanczia, ja nie wytrzymam piątego dnia płaczu... A miałam już nie
        wyć, z tego powodu nawet TV mam wyłączone... No kurczę, już mnie się ludzie
        pytają, dlaczego tak wyglądam...
        Dobra, chusteczka w ruch.
        I bardzo ładne smile))

        A jeśli chodzi o Dziwisza, owszem, ma zostać arcybiskupem Krakowa, ale po tylu
        latach w Watykanie, przy takim Człowieku, jak on przywyknie?? My czujemy
        pustkę, a jaką pustkę on musi czuć??? Współczuję - wiara, owszem, ale nie
        wszystko da się wiarą wytłumaczyć, czasem uczucia biorą górę - i zazdroszczę -
        był tak blisko, przez tak długi czas...
        • kmsanczia Re: Pamiętał o wszystkich... 05.04.05, 23:43
          Ja wczoraj wyłam nad tym artykułem, to teraz ty możesz Sasha. smile
          Łańcuszek płaczu nam się tu zrobi. wink

          Acbp Dziwisz na szczęście ma również inne obowiązki, inaczej chyba nie
          podźwignąłby tej pustki...
          Może teraz się otworzy i będzie opowiadał o Papieżu, w końcu był najbliżej Niego...
          • groha Re: Pamiętał o wszystkich... 05.04.05, 23:52
            Nie przypuszczam, żeby zbytnio się otworzył. Jest dyskretny. Zresztą, po co ma
            to robić? Inni za niego już prawie wszystko powiedzieli.
            • kmsanczia Re: Pamiętał o wszystkich... 05.04.05, 23:59
              groha napisała:
              > Nie przypuszczam, żeby zbytnio się otworzył. Jest dyskretny. Zresztą, po co ma
              > to robić? Inni za niego już prawie wszystko powiedzieli.

              No przecież nie chodzi o to, żeby wydawał plotkarskie biografie i sprzedawał
              informacje brukowcom.

              Chodzi o opowiadanie o świętym człowieku, którego tak dobrze znał. O pamięć. O
              zbliżanie nas do postaci Papieża. O opowieści. Tworzenie legendy. Dla potomności.

              Tego właśnie brakuje w tych krótkich anegdotach i informacjach, którymi nas
              karmią media i niedomówieniach ze strony Watykanu.
              Papież zawsze wychodził do ludzi i na pewno życzyłby sobie, żeby opowiadał o nim
              Jego wierny przyjaciel.
              • sasha_m Re: Pamiętał o wszystkich... 06.04.05, 00:07
                Ale ja jednak myślę, że tak dyskretny człowiek jak on, mógłby wszędzie
                podejrzewać żądzę sensacji (w sumie, nie ma się czemu dziwić, ja chetnie
                poczytałabym o świadectwie, że Ojciec Święty był takim samym człowiekiem jak
                my, o takich zwykłych sprawach, o czym nigdzie indziej się nie przeczyta -
                vide - anegdoty, śmieszne powiedzonka JPII). I może skoro za życia Ojca
                Świętego taki był, to i teraz też się to nie zmieni, bo może z usposobienia
                taki jest - na to nic nie poradzimysad Chociaż może uświadomi sobie, jak bardzo
                medialnym człowiekiem był Papież smile
              • groha Re: Pamiętał o wszystkich... 06.04.05, 00:19
                kmsanczia napisała:
                >
                > No przecież nie chodzi o to, żeby wydawał plotkarskie biografie i sprzedawał
                > informacje brukowcom.
                >
                > Chodzi o opowiadanie o świętym człowieku, którego tak dobrze znał. O pamięć. O
                > zbliżanie nas do postaci Papieża. O opowieści. Tworzenie legendy. Dla
                potomności.
                >
                > Tego właśnie brakuje w tych krótkich anegdotach i informacjach, którymi nas
                > karmią media i niedomówieniach ze strony Watykanu.
                > Papież zawsze wychodził do ludzi i na pewno życzyłby sobie, żeby opowiadał o
                nim Jego wierny przyjaciel.

                Ja rozumiem. Ale tak sobie myślę, że człowiek, który spędził tyle lat w cieniu
                wielkiej osobowości, musi być niesamowicie skromny, pokorny, cichy, dyskretny.
                Chyba trudno potem się zmienić. Być może się mylę, bo przecież... niewiele o
                nim wiemy.
        • vitalia Re: Pamiętał o wszystkich... 05.04.05, 23:46
          I za to jaki był dla Papy ,i za to ile lat z nim był , i jak się nim
          opiekował ..Ludzie będą Go kochali.
          Tak oglądam TV i patrzę na te wszystkie filmy, wszędzie widać Dziwisza .zawsze
          obok. Chusteczke ma ktoś???
          • sasha_m Re: Pamiętał o wszystkich... 05.04.05, 23:49
            No ja mam akurat (tak przypadkiem, już od kilku dni), proszę smile
            • vitalia Re: Pamiętał o wszystkich... 05.04.05, 23:51
              Bardzo Ci dziękuję.
              • muraszka1 Re: Pamiętał o wszystkich... 06.04.05, 08:07
                Tak,Dziwisz poswiecil swoje zycie,kariere, dla Jana Pawla II.
                To wielkie serce,nie kazdego na to stac.
                Ale zdawal sobie sprawe z wielkosci tego Papieza.
                Nawet jezeli nie uda mu sie piac dalej po szczeblach,
                to jest juz tez postacia histowyczna.
                • dc22 Media 06.04.05, 08:28
                  a ja dzis uslyszalam niezwykly jak na media tekst dziennikarza: ze z szacunku
                  dla Dziwisza, za to jego trwanie powinnismy dac mu czas na dojscie do siebie i
                  nie pytac, nie naciskac...
                  chcialoby sie rzec innym niz zwykle tonem, z wiekszym respektem "o tempora, o
                  mores...".....
    • grazia.eni Re: Szara eminencja. 06.04.05, 19:27
      Poświęcić całe życie dla Jednego Człowieka. Jestem mężatką, mam dwoje dzieci a
      nie mogę tego o sobie powiedzieć. Ciągle moje "ja" domaga się swego. Co z nimi
      będzie? Nie wiem, ale mam nadzieję, że w dziennikarzach górę weźmie człowiek i
      dadzą im spokój. Jak będą czuli się na siłach sami spiszą Jego Biografię.
      • vitalia Re: Szara eminencja. 06.04.05, 23:47
        To wszystko nic !!!!Dzisia widziałam w TV krótki film właśnie o ST.Dziwiszu.
        Normalnie wierzyć nie chciałam własnym uszom......Od 40 lat był przy Papieżu.!!
        Na samym początku jeszcze długo przed pontyfikatem , kiedy jako młody ksiądz
        zdecydował się na całkowite oddanie i powiedział wtedy ..MNIE NIE MA.
        Mowił dziś też Jego brat i rodzina, że on jakby czuł ,jakby wiedział jak to
        wszystko się skończy.I nie było Go dla nikogo.Cieniem został z powołania.Tak
        chciał i doskonale spełniał swe przeznaczenie.
        Jemu też należałoby oddać hołd.
    • frida2 Re: Szara eminencja. 06.04.05, 23:58
      Prawdopodobnie zostanie arcybiskupem Krakowa.
      BTW - jestem pełna podziwu dla niego.
      • vitalia Re: Szara eminencja. 07.04.05, 00:03
        Teraz to ludzie będą jeżdzić do Krakowa na pielgrzymki ...
        • frida2 Re: Szara eminencja. 07.04.05, 00:13
          Na pewno jeździć będą do miejsc, które były ważne dla Ojca Świętego, które On w
          sposób szczególny upodobał.
          • vitalia Re: Szara eminencja.Abp.Dziwisz foto 07.04.05, 09:42
            serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34280,2640702.html
            • kmsanczia Re: Szara eminencja.Abp.Dziwisz foto 07.04.05, 12:36
              A widzieliście to zdjęcieconfused
              serwisy.gazeta.pl/fotografie/5,53321,2640699.html?x=4
              Szok...
    • beate1 Re: Szara eminencja. 07.04.05, 13:02
      de.news.yahoo.com/050407/12/4hgv0.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja