Faceci a wychodzenie z domu.

07.05.05, 21:00
Gdzie są moje skarpetki?
..Pewnie w piekarniku.
A czemu te spodnie takie wygniecione?
..Może ktoś nie powiesił ich na wieszaku.
O kurcze ,ale kto w moich spodniach by chodził.
..Może jakaś sąsiadka??
Niemożliwe.
A Ta koszula pasuje ??
..tak ,tylko trzeba ją wyprasować
Łeee tam tylko kołnierzyk będzie widać
..a jak się rozbierzesz gdzieś

Nooo mamuśka to koszulę też zdejmę...
    • skiela1 Re: Faceci a wychodzenie z domu. 07.05.05, 21:14
      Na szczescie mnie to szczesliwie omija,a mam dwoch panow w domusmile
      Mlody jak mial lat 17-cie to probowal,"gdzie moja ulubiona koszula?","na
      plecach mi wisi",moja odpowidz.Innym razem,bardzo wczesnym rankem,oczywiscie
      spozniony do szkoly wykrzykuje"nie upralas moje koszuli?"(a ze chodzil do
      katolickiej szkoly wiec tych koszul od mundurka nie mial za wiele),tego samego
      dnia kupilam mu osobisty kosz,wstawilam do pokoju i od tamtej pory jest
      odpowiedzialny za swoje pranie,prasowanie itp..Wychodzi mu to zupelnie dobrze.
      A moja druga polowa tylko raz poszla do pracy w dwoch roznych skarpetach.Moja
      wina,tak mu zlozylam ...a on mi tak ufasmile))
      • vitalia Re: Faceci a wychodzenie z domu. 07.05.05, 21:23
        Mój ,,młody,, lubi pospać więc do szkoły wychodzi w ciągu 10 minót od pobudki
        czasem..Raz zdarzyło mu się wyjść w kapciach i wracał z przystanku,bo ludzie
        dziwnie patrzyli..
        Ale jak wychodzi na imprezkę to godzinę spędza w łazience.Gorzej jak baba.
        I co on tam robi?
        • skiela1 Re: Faceci a wychodzenie z domu. 07.05.05, 21:44
          vitalia napisała:

          > Mój ,,młody,, lubi pospać więc do szkoły wychodzi w ciągu 10 minót od pobudki
          > czasem..Raz zdarzyło mu się wyjść w kapciach i wracał z przystanku,bo ludzie
          > dziwnie patrzyli..
          > Ale jak wychodzi na imprezkę to godzinę spędza w łazience.Gorzej jak baba.
          > I co on tam robi?

          Jak co?
          kazdy wlosek z osobna musi byc<nazelowany>,postawiony.Ja kiedys podgladnelam
          jak mlody to robi,byl tak skoncentrowany na tym ze nawet mnie nie zauwazyl.
          Chyba najwiecej czasu poswiecaja fryzurzesmile))
      • carrramba Re: Faceci a wychodzenie z domu. 07.05.05, 21:26
        Ja nauczyłam męża wrzucać brudne skarpetki do pralki. Po kilku razach, kiedy to
        znalazłam brudne skarpety w przedziwnych miejscach, dałam nauczkę. Zapakowałam
        je w kanapki i dałam do pracusi smile)) O matko, co sie działo smile) Ale się oduczył
        raz na zawsze smile))
    • grazia.eni Re: Faceci a wychodzenie z domu. 07.05.05, 21:37
      mój mąż jest synem pielęgniarki, może dlatego jest pedantyczny. Jeszcze do
      niedawna dżinsy prał szczoteczką do zębów, naciągał i prasował na lewej
      stronie. Przeszło mu dopiero tutaj, jak musiał wszystko prać w rękachsmile Adidasy
      bielutkie. Reszta to moja działka.
      • vitalia Re: Faceci a wychodzenie z domu. 07.05.05, 21:49
        Też kiedyś podglądałam młodego jak sobie dzinsy prasował i spryskiwał jakąś
        perfumą,,pytam więc chłopie co ty robisz,a on nato..No bo wiesz mama , taka
        smuga się cięgnie i dłużej pachnie..
        A jak z domu wychodzi to przez godzinę jak w perfumerii.
        • skiela1 Re: Faceci a wychodzenie z domu. 07.05.05, 22:05
          vitalia napisała:

          > Też kiedyś podglądałam młodego jak sobie dzinsy prasował i spryskiwał jakąś
          > perfumą,,pytam więc chłopie co ty robisz,a on nato..No bo wiesz mama , taka
          > smuga się cięgnie i dłużej pachnie..
          > A jak z domu wychodzi to przez godzinę jak w perfumerii.

          Dobresmile)))
    • alras Re: Faceci a wychodzenie z domu. 07.05.05, 23:15
      Dziwna sprawa te męskie skarpety. Woody Allan w któryms filmie stwierdził, że
      ze skarpetek nie do pary /zebranych przez całe życie/ można by wybrukowac drogę
      na księżyc. Nigdy nie wiem co się dzieje z połową skarpetek!!!!Mam kosz gdzie
      je zbieram i średnio po dwóch latach wyrzucam. Może macie drugą połowę?
      • grazia.eni Re: Faceci a wychodzenie z domu. 07.05.05, 23:20
        alras napisała:

        > Dziwna sprawa te męskie skarpety. Woody Allan w któryms filmie stwierdził, że
        > ze skarpetek nie do pary /zebranych przez całe życie/ można by wybrukowac
        drogę
        >
        > na księżyc. Nigdy nie wiem co się dzieje z połową skarpetek!!!!Mam kosz gdzie
        > je zbieram i średnio po dwóch latach wyrzucam. Może macie drugą połowę?


        O skarpetach mogłabym już napisać książkę. Wyobraźcie sobie trzech dorosłych
        facetów i jedna pralka (i praczka). Białe to jeszcze, ale czarnych nie
        rozróżniam w ogóle. leżą i czekają na zmiłowanie. Po przyjeździe naliczyłam u
        męża 30 par białych skarpet (bo po co prać, jak takie tanie). A ja mam 2 pary
        rajstop smile)
    • groha Re: Faceci a wychodzenie z domu. 07.05.05, 23:39
      Na temat skarpetkowej czarnej dziury, to można dysertację napisaćsmile Mój
      (kobiecy) pogląd na sprawę jest taki, że one nie wytrzymują ciągłych zamian -
      raz na lewej nodze, to znów na prawej... Dematerializacja dotyka tej, która
      pierwsza przestaje odróżniać palce od pięty. A wtedy druga ma już święty
      spokójsmile)
      • vitalia Re: Faceci a wychodzenie z domu. 07.05.05, 23:54
        I właśnie dlatego ,nauczona wieloletnim doświedczeniem ,staram się kupować
        skarpety jednakowe. na przykład po pięć par takich samych ,co by póżniej nie
        było problemu z ich >parowaniem<
    • tomek854 Re: Faceci a wychodzenie z domu. 08.05.05, 00:24
      Co do wychodzenia z domu facetów:

      tu mam pewne doświadczenie - od latwynajmuję pokój i mieszkają tam ostatnio dziewczyny, ale wcześniej mieszkałem z kumplami.

      Więc jeżeli chodzi o wyjście na specjalne okazje, to zdarza się, ze niektrórzy faceci sie stroją i stroją - ale to tacy "żeluj modeluj". Normalni się wybierają szybko.

      Jeżeli chodzi o moje wychodzenie to: prysznic, świeże ubranko (uprzednio przygotowane), psik psik, ząbki, szczotka do włosów i idę. Czas szybki.

      Jeżeli chodzi o moje wychodzenie poranne to "pośpię jeszcze 10 minut, a zrezygnuję z herbaty". "pośpię jeszcze kolejne 10 minut i nie pojadę tramwajem tylko samochodem, ale za to wypiję herbatę" "pośpię jeszcze 10 minut, i tak jadę samochodem, obejdzie się bez herbaty" ... ... ... "O KURWA!!!!" I z piskiem opon przez całe miasto nawet się nie zdążając wytrzeć porządnie spod prysznica (że o takich luksusach jak śniadanie nie wspomnę) - no ale ja też jestem śpioch smile
      • mrouh Re: Faceci a wychodzenie z domu. 08.05.05, 09:59
        UWazam, że jesli chodzi o wychodznie jestem marzeniem wielu facetówsmile nie
        maluję się, ciuchy przygotowuję sobie kilka godzin wcześniej, jeśli wychodze
        rano, to wstaję co najmniej godzinę przed wyjściem. I mój chłop na mnie nie
        czeka. Za to ja czkam na niegosmile Nie jest "żeluj modeluj", ale on twierdzi, że
        "wychodzimy", ale wciąż siedzi przy komputerze, na dodatek bez skarpet, bez
        spodni lub koszuli. Ja stoję w pzredpokoju, w butach, kurtce, z torebka i
        parasolem, kluczem w ręku, wypachniona wyjściowo, a on biega i się ubierasmile
        Wyciąga koszulę tak niemiłosiernie pogniecioną, że nie mogę na to patzreć, ale i
        tak nie rzucam się do prasowania. Nie jesteśmy małżeńtwem, więc nie czuję się
        odpowiedzialna za skarpety ani koszule swojego faceta (każdemu, kto mi powie, że
        chodze z takim "niewyprasowanym", mówię, że on swoich "nie-mężowskich"
        obowiązków również nie spełnia w zakresie kwiatów, perfum czy łanej bielizny,
        więc czuję sie rozgrzeszona, zostawiając go samemu sobie, hihi) to co zakłada i
        jak to wygląda, zalezy tylko od niego smile fajnie mamsmile
        • tomek854 Re: Faceci a wychodzenie z domu. 08.05.05, 14:22
          Weźmy pod uwagę to, ze mozesz tak tylko uważać smile

          Ja też w końcowym rezultacie dostaję op... "Mieliśmy wyjść, a ty przy komputerze jeszcze" - no ale ja zasiadam, bo wiem, że w ciągu najbliższych 30' wyjść się nie uda - iczasem jestem zaskoczony że już po 25' jest gotowa smile
        • zettrzy Re: Faceci a wychodzenie z domu. 08.05.05, 17:11
          nie bardzo rozumiem - to kobieta ma OBOWIAZEK prasowac, prac, glownie te
          skarpety, i ubierac mezczyzne?
          mnie sie zawsze zdawalo ze takie zadania wypelnia ten na kogo wypadnie, a nie ze
          sa one przyklejone do plci
          • grazia.eni Re: Faceci a wychodzenie z domu. 08.05.05, 19:53
            A gdzie wyczytałaś ten OBOWIAZEK? Jeżeli mąż pracuje po 12 godzin, a ja jestem
            w domu z prawie czteroletnim dzieckiem, które jest już praktycznie samodzielne,
            to uważasz, że powinnam siedzieć sobie w nocy na kanapie i patrzeć, jak pierze,
            prasuje i szykuje się do pracy na drugi dzień?
            Ja jestem zwolenniczką normalności, tzn. Jeśli oboje pracujemy, dzielimy się
            obowiązkami. Jeśli on pracuje (jakby nie patrzeć na młodą, zdrową babę, która
            obija się po domu, czyt. siedzi na forum) to chyba korona mi z głowy nie
            spadnie, jak mu pozwijam skarpetki i ugotuję obiad. Nie bój się, nie dam się
            zwariować. Za leniwa na to jestem smile)
            • zettrzy Re: Faceci a wychodzenie z domu. 08.05.05, 22:57
              grazia.eni napisała:

              > A gdzie wyczytałaś ten OBOWIAZEK?

              tu wyczytalam ten OBOWIAZEK:

              Nie jesteśmy małżeńtwem, więc nie czuję się

              "tak nie rzucam się do prasowania. Nie jesteśmy małżeńtwem, więc nie czuję się
              odpowiedzialna za skarpety ani koszule swojego faceta (każdemu, kto mi powie, że
              chodze z takim "niewyprasowanym", mówię, że on swoich "nie-mężowskich"
              obowiązków również nie spełnia w zakresie kwiatów, perfum czy łanej bielizny,
              więc czuję sie rozgrzeszona,"

              OBOWIAZEK co prawda literalnie jest uprzynalezniony mezczyznie, ale jako
              zjawisko symetryczne, poza tym w tym tekscie wyraznie mowa o "odpowiedzialnosci"
              za koszule i skarpety meza
              • mrouh Re: Faceci a wychodzenie z domu. 09.05.05, 10:05
                Ten obowiązek jest li i jedynie w oczach tych, którzy mieliby cos do powiedzenia
                na temat nie do końca wyprasowanych koszul mojego facetasmile On sam tego nie
                wymaga, tak jak ja nie wymagam perfum, kwiatów itd. Pracujemy oboje, ja jestem
                więcej w domu, dlatego gotuję i sprzątam i robię generalne pranie, codzienne
                zakupy, natomiast wrzucenie do pralki skarpet nie jest aż tak ciężką pracą, żeby
                jej nie mógł wykonać nawet pracujący sporo (w tym dużow domu) młody facetsmile
                Nie odżegnuję się też całkowicie od prasowania koszul, jesli o to porosi, zrobię
                to bez marudzenia, bo nawet lubie prasować, ale nie zamierzam się przed wyjściem
                rzucac do żelazka, bo mozna było takie sprawy załatwic wtedy kiedy był czas na
                prasowanie.

                Na szczęście nikt sie nie czepia i jeszcze nikomu nie musiałam odpowiadać w taki
                sposób, mój Luby jest znanym oryginałem i dużo mu uchodzismile

                W sumie poczucie obowiązku w tym związku to, niestety, wieksze mam ja, wiec te
                koszule czy skarpety to taka moja "granica" smile ot, fanaberia...

                A tak w ogóle to chodziło przeciez głównie o sytuację wychodzenia z domu, o to,
                że to on ustala zazwyczaj godzinę wyjścia i ja jestem gotowa na czas, ale stoję
                grzecznie i czekam, trochę ironicznie się uśmiechając, nie opieprzając swego
                faceta, bo to z kolei jest granica dla niegosmile
    • vitalia Re: Faceci a wychodzenie z domu. 08.05.05, 21:31
      Co innego jak facet co rano wychodzi do pracy,a co innego jak od czasu do czasu
      gdzieś ma się wybrać.
      • towita Re: Faceci a wychodzenie z domu. 09.05.05, 10:39
        My wychodzimy wszyscy ok. 7 rano. Jeden facet do żłobka, drugi do szkoły,
        trzeci do pracy (niestety w garniturze), no i ja oczywiście. Jakoś sobie
        radzimy, aczkolwiek ciężko jest czasami. Pranie pierze i prasuje ten kto ma
        czas a nie ma ochoty zajmować się dziećmi. Rano raczej mamy gotowe ubranka bo
        inaczej to chyba bym wstawała o 4.00.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja