clairejoanna
23.05.05, 21:40
Post dadgany dał mi do myślenia. Często idę przez ulicę Oslo i sobie myślę,
jakie to przykre, że nie można żebrakom tu pomóc. Nawet pieniędzy Im nie mogę
dać, bo większość rzebraków to narkomanii i wiem, że Im nie pomogę dawając
pieniądze. Wiadomo, na co te pieniądze pójdą. Zamiast tego daje pieniądze
Armii Zbawienia; oni mn. proponują ciepły obiat i koc narkomanom.
Poza tym płacę podatki od wyrzutów sumienia Amnesty Internationale i UNICEF;
co miesiąc trochę i mam nadzieję, że te pieniądze nie tylko pójdą na biurokrację.
Ale i tak i tak ciężko czasem zaakceptować, ile cierpienia jest na tym
świecie. Jak Wy sobie z tym radzicie? Jak Wy ratujecie świat?
Pozdrowienia,
CJ