kristy23
14.06.05, 12:43
Jestem dzis bardzo smutna, musze sie wyzalic..Chodzi o mojego
faceta..Jestesmy ze soba dwa miesiace, no niecale.. Spotkalismy sie przez
internet po kilkumiesiecznym kontakcie smsowym, mailowym itp.. Juz po
pierwszym spotkaniu wiedzielismy , ze chcemy byc razem. Nigdy wczeniej nie
spotkalam faceta tak podobnego do mnie, mamy ze soba tyle wspolnego ile ja
nawet nie mam z moja najlepsza przyjaciolka..Od poczatku bylo cudownie jak w
bajce, czulam ze spotkalam kogos na kim mi naprawde zalezy, i z
wzajemnoscia.. Mieszka daleko ode mnie, a jednak przyjezdza, nawet dwa razy w
tygodniu.. Daje mi poczucie ciepla i bezpieczenstwa, jest najczulszym facetem
jakiego znalam.. Ale dzis przegial na dobre.. Mial przyjechac rano i mielismy
zrobic sobie dluga wycieczke rowerowa, o 10 rano. Dokladnie o 10 dostalam
smsa, ze przeprasza ale wlasnie sie obudzil.. Pozniej nie mozemy sie spotkac,
bo ja pracuje.. Ten wypad na rowery byl planowany juz od kilku tygodni, ale
zawsze cos wypadalo i odkladalismy.. Dwa razy z jego winy.. Juz raz strasznie
sie wkurzylam, on przepraszal, wiec przymknelam oko.. Ale dzis .. Przeciez
sie umawialismy, a on zwyczajnie olal. Przeciez jakby mu zalezalo to wstalby,
ja zerwalam sie specjalnie rano, jak glupia sie spieszylam..a o 10 juz
czekalam.. Czuje sie okropnie, zlosc mi minela, teraz zlapal mnie dol

(
Czuje jakby moj wlasny facet okazal mi brak szacunku, czuje sie jak idiotka,
strasznie mi zle... Prosze , pocieszcie mnie jakos, czy jemu nie zalezy...???:
(((