Co to znaczy kochac

16.06.05, 01:55
Kazdy z nas chce kochac i byc kochanym.
Gdyby wystarczyly dobre checi wokol nas byloby pelno szczesliwych ludzi.
Niestety,wiekszosc z nas albo kocha,albo jest kochana.

Jezeli rodzice kochali nas za malo,nie kochamy siebie i nie umiemy przyjmowac
milosci.
Co to znaczy kochac,jak milosc okazywac,jak przyjmowac-uczymy sie w domu.

kobieta.interia.pl/news?inf=6333060
Ps.Czy na prawde w domu??
    • zeppelia Re: Co to znaczy kochac 16.06.05, 09:23
      też jestem ciekawa odpowiedzi
      zaczynam się martwić, że ludzie przestają się nad tym zastanawiać, nastąpiło
      jakieś koszmarne przewartościowanie a może tylko ja pogubiłam i nic juz nie
      rozumiem sad
    • grazia.eni Re: Co to znaczy kochac 16.06.05, 12:34
      Tak naprawdę wszyscy kochają. Tylko nie wszyscy potrafią zrozumieć, że nie u
      wszystkich ta "choroba" jednakowo się objawia. Czasem trzeba czytać między
      wierszami.
      • rene8 Re: Piękny i mądry wątek 16.06.05, 12:44
        Nie zdązyłam wcześniej zajrzeć a teraz to do roboty!
        Ale uważam,ze miłości się nie można nauczyc.
        To się ma albo nie.
    • warszawianka_jedna Re: Co to znaczy kochac 16.06.05, 13:13
      "miłość ci wszystko wybaczy" to chyba właściwa definicja miłości.
      • kika411 Re: Co to znaczy kochac 17.06.05, 00:13
        wybaczy-tak, zapomni- znacznie trudniej. pozdrawiam wszystkich nieśpiących (o
        tej porze)
        • sloggi Re: Co to znaczy kochac 17.06.05, 00:16
          Wybaczyć to jedno, a zapomnieć to drugie - nigdy nie wolno tego łączyć.
    • groha Re: Co to znaczy kochac 16.06.05, 13:43
      Owszem, pewne podstawy otrzymujemy w domu, ale potem uczymy się całe życie.
      Albo się nie uczymy... Poeta radzi: "zapomnij, że jesteś, gdy mówisz, że
      kochasz" i o to chyba chodzi. Gdy obie strony to potrafią, to wtedy jest
      prawdziwa miłość, a nie chwilowe zauroczenie, o które - o ileż łatwiej w życiu.
    • sloggi Re: Co to znaczy kochac 16.06.05, 22:39
      Nie odpowiem Ci co to znaczy, bo chyba nie umiem kochać.
      Jeśli umiałbym to nie byłbym sam, a jestem. Nie szukałbym swojego odbicia w
      oczach obcych ludzi, a wieczorem miałbym mniej wolnego miejsca pod kołdrą.
      Nie umiem odpowiedzieć czym jest miłość, bo żadna nie przetrwała.
      • skiela1 Re: Co to znaczy kochac 16.06.05, 23:01
        a moze przetrwala,tylko jest gdzies zawieszona w prozni...?..i czeka
        • grazia.eni Re: Co to znaczy kochac 16.06.05, 23:05
          No właśnie. Nie przetrwał związek, a to nie całkiem to samo.
          • kicia7 Re: Co to znaczy kochac 16.06.05, 23:14
            IMHO, żeby związek długo przetrwał, to trzeba się po prostu lubić. Decyduje
            reakcja na sposób wyciskania pasty do zębów z tubki.
    • gosiaber Re: Co to znaczy kochac 17.06.05, 11:07
      Oczywiscie, ze milosci mozna i trzeba sie nauczyc. Nie pojawia sie ona znikad,
      jest wynikiem prawidlowego rozwoju psychicznego w pierwszych dwu ltach zycia. Na
      przyklad dzieci wychowywane w Domu Dziecka, z czesto zmieniajacymi sie
      wychowawcami, obojetnymi emocjonalnie, cierpia na Reactive Attachement Disorder,
      po polsku Zespol Zaburzen Wiezi, nie potrafia kochac. Da sie to leczyc, ale jest
      trudne, zmudne i boli. To oczywiscie sytuacja ekstremalna, ale naukowcy szacuja,
      ze tylko okolo 30% populacji potrafi wytwarzac trwale, bezpieczne i stabilne
      wiezi , reszta w jakims tam stopniu ma deficyty na tym polu. Takie deficyty
      zazwyczaj nie sa bardzo trudne do skorygowania, tyle ze malo kto sie za to zabiera.

      Tyle wiedzy obiektywnej, teraz moje wlasne przemyslenia. Milosc po pierwszym
      okresie zakochania, nie jest jak poiwetrze, ktorym sie oddycha, ktore po prostu
      jest. To codzienny wybor i cholernie ciezka praca, ktora na dodatek trzeba
      wykonywac we dwoje. Dobrze, jesli takie wzorce wyniesione sa z domu, bo latwiej.
      Gorzej, jesli trzeba sie samemu nauczyc, jeszcze gorzej jesli sie nie chce.

      Takze "milosc, ktora ci wszystko wybaczy" to miecz o dwu ostrzach. Bo ciagle
      wybaczania, zwlaszcza powtararzajacych sie "przestepstw" usuwa hamulce. Wytwarza
      sie taki troche syndrom zony alkoholika - "To juz naprawde ostatni raz
      kochanie". W takich sytucjach lepsze jest podejscie "twardej milosci". Teoria
      oczywiscie brzmi swietnie i niezle sie tez sprawdza, tylko jak zwykle z
      wykonaniem gorzej...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja