Wrazenia z ostatniej nocy (znowu kataklizm we Wro)

16.06.05, 17:10
inut - pol godziny ktos sie zjawi, zeby pompowac wode, a wtedy
wystawia jednego strazaka aby kierowal ruchem. Faktycznie, po pol godzinie
przyjechala straz, ale w miedzyczasie przybyla drogowka - po 2 h od mojego
pierwszego telefonu na 997. Skadinad calkiem sympatyczni panowie policjanci
powiedzieli, ze to dlatego, ze sa tylko dwa radiowozy na cale miasto a
pozalewane sa prawie wszystkie wiadukty.

Moje pytania:
1. Czy, skoro juz nie dziala 112, ktore powinno byc telefonem "od
wszystkiego" nie mozna zapewnic jakiejs wymiany informacji miedzy
telefonami
alarmowymi i przeprowadzic jasnego podzialu kompetencji? Bo tak, to tylko
zwalaja odpowiedzialnosc na innych i sa zadowolone...
2. Dlaczego strazacy mogli zostac wezwani do jednostki z powodu
nadzwyczajnej sytuacji i ruszyc do pracy, a drogowka nie mogla?
3. Od czego k... jest Straz Miejska, jezeli nie od zapewniania
bezpieczenstwa? Widzialem ich ducato na grabiszynskiej - strazakowi
spieszacemyu do pracy samochod zgasl w wodzie i probowal go wypchnac a
straz
miejska przejechala kolo niego z taka predkoscia, ze jeszcze zostal (on i
my, stojacy nieco dalej) ochlapany!
    • tomek854 Re: Wrazenia z ostatniej nocy (znowu kataklizm we 16.06.05, 17:11
      Ojojoj, bo ja to juz opisywalem na innym forum i zle mi sie wkleilo...

      Dzis w nocy spedzilem ponad dwie godziny na samozwanczym kierowaniu ruchem.

      A bylo to tak: wczoraj mielismy taka ulewe we wrocku jaka raz jede w zyciu
      widzialem - wtedy trwala 3 minuty, teraz trwala godzine. Ulicami plynely
      takie potoki wody, ze nie bylo widac gdzie jest jezdnia, a gdzie chodnik!!!!
      Wiadukt nieopodal mojego domu zalalo do wysokosci polowy szyby poloneza!!!!
      W calym miescie zalalo iles wiaduktow. Ja zamowilem sobie taksowke, ale nie
      moglem sie dostac od rodzicow do mnie do domu, (1.1 km) bo wszystkie ulice i
      wiadukty byly pozalewane. Dziewczyna ktora mnie wiozla utknela juz jadac po
      mnie, ale wywlokla sie z wody krecac rozrusznikiem. W pewnym momencie mi tak
      spanikowala, jak wladowalismy sie na wyzej polozony chodnik i jechalismy nim
      500 m a mimo to i tak sie nie dalo dalej przejechac ze myslalem ze mi sie
      rozplacze. Autyentycznie ja wzialem za kierownice i wspolnie wycofalismy
      (inna sprawa, ze jak sie chce wozic ludzi, to sie powinno umiec cofac, no
      ale ona byla bardzo zdenerwowana a do tego jeszcze postawilem weto w kwestii
      zapalenia przez nia papierosa). W koncu po pol godzinie bezowocnego
      jezdzenia wysiadlem tam, skad zaczelismy, dalem jej dyche, i postanowilem
      isc piechota. Niestety, pomimo ze chodnik pod wiaduktem jest wyzej chyba o
      metr i tak sie nie dalo przejsc sucha woda. Tiry probowaly przejechac, ale
      dwa utknely i reszta juz sie nie odwazyla - a szkoda, bo chcialem prosic,
      zeby mnie przewiezli. W koncu jednak dogadalem sie z kierowcami i pilotujac
      kilka tirow pokazalem im objazd osiedlowymi uliczkami dookola polowy
      dzielnicy - osobowe by nie daly rady, ale ciezarowe spoko. Zrobilem tak dwa
      kursy, bo jeszcze potem musialem skoczyc do rodzicow (zalalo im garaz).

      Kiedy jechalem z powrotem zauwazylem wiele niebezpiecznych sytuacji, kiedy
      rozpedzone grubo ponad
      dozwolone 60 samochody jadac ulica hallera od Gajowickiej za skrzyzowaniem
      z
      Mielecka nadziewaly sie na czolowke z wycofujacymi sie pod prad od zalanego
      wiaduktu. Wczesniej nie mogli ich zobaczyc, bo wyjezdzajacy pod prad
      jechali
      prawa strona jezdni, a pedzacy jechali lewa i nie mogli sie wzajemnie
      widziec, bo zaslaniala ich sobie wiata przystanku tramwajowego

      Jakis facet machal i probowal je zatrzymywac, wiec sie do niego
      przylaczylem, bo jego nie bylo widac (byl ubrany na szaro-buro) a ja mialem
      lampki rowerowe przynajmniej. Zadzwonilem na 112 - nikt nie odbieral.
      Zadzwonilem na 997 - odebral policjant, wysluchal problemu, i pouczyl mnie,
      ze z takim problemem to sie dzwoni do CENTRUM ZARZADZANIA KRTYZYSOWEGO.
      Powiedzialem ze nie wiem, skad mialbym znac ten numer, a on powiedzial "to
      ja panu podam, zapamieta pan sobie na przyszlosc - 986". "Taki sam jak na
      Straz Miejska?" "Tak". NIezalezne od tego obiecal im przekazac.

      Pan machajacy sobie poszedl, a ja zostalem. NIektorzy sie zatrzymywali, i
      wtedy mowilem im, ktoredy powinni jechac, a niektorzy nie, ale przynajmniej
      zwalniali. Moge calkiem powaznie powiedziec, ze gdyby nie nasze
      wymachiwanie
      bylo by pare ostrych czolowek...

      tymaczasem zadne sluzby wciaz sie nie zjawialy, wiec zadzwonilem tez na
      986.
      Tutaj calkowicie nieuprzejmy pan nawet nie dal mi wyjasnic do konca tylko
      wrecz opieprzyl mnie - podniesionym glosem krzyczal na mnie, ze od tego
      jest
      policja a tu jest CENTRUM ZARZADZANIA KRYZYSOWEGO, owszem, ale TYLKO STRAZY
      MIEJSKIEJ. (Nie wiedzialem, ze w Strazy Miejskiej kryzys jest az tak
      wielki,
      ze trzeba nim zarzadzac tongue_out) W koncu wymoglem na nim, ze to nie ja zadzwonie
      na drogowke, bo nie mam numeru, tylko on.
      Oczywiscie wciaz nikt nie przyjezdzal. W koncu zadzwonilem na 998 -
      strazacy
      ostatni porzadni ludzie w tym kraju. Pan strazak wysluchal mnie, i obiecal
      ze za 20 minut - pol godziny ktos sie zjawi, zeby pompowac wode, a wtedy
      wystawia jednego strazaka aby kierowal ruchem. Faktycznie, po pol godzinie
      przyjechala straz, ale w miedzyczasie przybyla drogowka - po 2 h od mojego
      pierwszego telefonu na 997. Skadinad calkiem sympatyczni panowie policjanci
      powiedzieli, ze to dlatego, ze sa tylko dwa radiowozy na cale miasto a
      pozalewane sa prawie wszystkie wiadukty.

      Moje pytania:
      1. Czy, skoro juz nie dziala 112, ktore powinno byc telefonem "od
      wszystkiego" nie mozna zapewnic jakiejs wymiany informacji miedzy
      telefonami
      alarmowymi i przeprowadzic jasnego podzialu kompetencji? Bo tak, to tylko
      zwalaja odpowiedzialnosc na innych i sa zadowolone...
      2. Dlaczego strazacy mogli zostac wezwani do jednostki z powodu
      nadzwyczajnej sytuacji i ruszyc do pracy, a drogowka nie mogla?
      3. Od czego k... jest Straz Miejska, jezeli nie od zapewniania
      bezpieczenstwa? Widzialem ich ducato na grabiszynskiej - strazakowi
      spieszacemyu do pracy samochod zgasl w wodzie i probowal go wypchnac a
      straz
      miejska przejechala kolo niego z taka predkoscia, ze jeszcze zostal (on i
      my, stojacy nieco dalej) ochlapany!
      • grazia.eni Re: Wrazenia z ostatniej nocy (znowu kataklizm we 16.06.05, 20:13
        Sorry, nie jestem w stanie przeczytać całości, ale Ci wierzę. Dobrze, że trafił
        się harcerz smile
    • zettrzy Re: Wrazenia z ostatniej nocy (znowu kataklizm we 16.06.05, 20:25
      tak trzymaj Tomek! to jest wlasnie format o jaki mi chodzilo - miesci sie
      idealnie na ekranie, wygodny w czytaniu, nic nie wyjezdza i nie gubi sie w
      przestrzeni wirtualnej
      • skiela1 Re: Wrazenia z ostatniej nocy (znowu kataklizm we 16.06.05, 20:35
        A gubilo sie cos???wyjezdzalo???
      • tomek854 Re: Wrazenia z ostatniej nocy (znowu kataklizm we 17.06.05, 14:37
        Hm Rozumiem ze chodzi o kwestie wyjezdzania za ekran. Ciesze sie, ze moglem
        pomoc. Pozdrawiam. smile

        P.S. Jak bede potrzebowal pomocy w programowaniu bez GUI to sie zglosze tongue_out
        • tomek854 Re: Wrazenia z ostatniej nocy (znowu kataklizm we 17.06.05, 14:40
          a znalazlem juz w innym watku. Jednak nic nie zmienialas, tak? (no bo juz sie
          zgubilem)

          Zdradze Ci w tajemnicy, ze wylewa sie Tobie nie tylko to, co pisalem w domu,
          ale tez to, co pisalem stad (windows NT)
    • aankaa Misiu naiwny 16.06.05, 21:01
      Moje pytania:
      1. Czy, skoro juz nie dziala 112, ktore powinno byc telefonem "od
      wszystkiego"

      ===

      już kilka miesięcy temu wszechwładna unia wytknęła nam, że jako jedyni nie mamy
      działającej linii 112
      (no, chyba że u Was działała - przez czas jakiś)
      • grazia.eni Re: Misiu naiwny 16.06.05, 21:21
        Co Was ostatnio na żarty bierze z poważnych tematów? Od kilku lat mam komórkę i
        do tej pory byłam przekonana, że w razie czego 112 i już! To ten numer nie
        działa???
        Mam koleżankę, która pracuje w pogotowiu i wiem, jakie są cyrki przy
        wykręcaniu np. 999.
        • aankaa Re: Misiu naiwny 16.06.05, 21:26
          z tego co pamiętam to nawet kary mieli na nas nałożyć
          • grazia.eni Re: Misiu naiwny 16.06.05, 21:27
            To co się robi?
          • aankaa a to Polska właśnie :P 16.06.05, 21:31
            wejdź sobie na stronę
            www.sos112.info/poland.htm
            i poszperaj w linkach - jak nie prywatne, to niedziałające
            • grazia.eni Re: a to Polska właśnie :P 16.06.05, 21:43
              To już daruję sobie szperanie... Tylko kląć.
      • tomek854 Re: Misiu naiwny 20.06.05, 13:59
        Kiedys dzialalo. Laczylo z najblizsza komenda powiatowa policji (we wro z
        wojewodzka)
    • magoo_king Re: Wrazenia z ostatniej nocy (znowu kataklizm we 18.06.05, 08:37
      Historia wydazyla sie pare dni temu :
      Key account z Computerlandu zaprosil kilku informatykow od klienta na kolacje
      do La Scali na rynku Wroclawskim. Restauracja spokojna, ale jak sie czasem
      zdarza, blisko nich siadla grupka panow z bardzo szerokimi karkami i zlotymi
      lancuchami. Oczywiscie odbieraja komorki, i rzucaja tekstami typu "ten na
      granicy to k**** nasz, bierz bmke do Sergieja." Nasi, jak to informatycy,
      siedzieli skromnie starajac sie nie zwracac na siebie uwagi. W pewnym momencie
      zadzwonil telefon do jednego o problemie na produkcji, chlopcy rozmawiaja i
      pada zdanie, "to zrob mu kill'a jak inaczej nie mozesz." Po rozmowie, jeden z
      kolegow z szyja odwraca sie, patrzy na naszego i z uznaniem w glosie mowi:
      - "Szacuneczek."
      smile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja