Jezuici idą na aborcyjną wojnę

03.08.05, 08:08
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2852650.html
    • towita Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 08:19
      Szkoda,że w artykule nie ma numeru konta. Może niewiele, ale jakiś grosz co
      miesiąc chciałabym wpłacać na taki cel.
      • rembert Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 08:28
        mam nadzieję, że ta inicjatywa spowoduje efekt domina i zamiast wyzywać
        przestraszone kobiety zacznie się realna pomoc w tym zakresie.
        Swego czasu w szpitalu w Zielonej Górze wisiały ogłoszenia dotyczące pomocy dla
        Pań w tego typu sytuacji, ale nic więcej nie wiem na ten temat.
      • grudniowe.slonko Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 08:33
        Mądra i dobra akcja... oby takich więcej ,niestety kobiety często do takiego
        kroku zmusza brak warunków do wychowania dzieci.
        • rembert Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 08:43
          może nawet bardziej to, że zostają same z problemem.
          • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 08:57
            Akurat w warszawie moim zdaniem największą część klienteli "gabinetów
            zabiegowych" stanowią młode wykształcone, nieźle zarabiajace kobiety, które po
            prostu nie chcą zmieniać tego statusu, które w danej chwili cenia sobie
            bardziej robienie kariery. A że przytrafiło im się...
            • rembert Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:02
              to nie zmienia faktu, iż moga się czuć samotne w tym zakresie i bać się urodzić
              dziecko. Nie chcą zmienic bo się boją.

              Twoja wypowiedź potwierdza tylko tezę, że nie chodzi w tej sprawie o pieniądze.
              • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:06
                > to nie zmienia faktu, iż moga się czuć samotne w tym zakresie i bać się >
                > urodzić dziecko. Nie chcą zmienic bo się boją.

                Nie boją się, są po prostu wygodne. Chyba że boja się stracic te wygodę, wtedy
                tak, zgadzam się.

                > Twoja wypowiedź potwierdza tylko tezę, że nie chodzi w tej sprawie o
                > pieniądze.

                Oczywiście! tylko o to że to zmienia całe plany życiowe na najbliższe +/- 20 lat
                • sloggi Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:32
                  Zgadzam się, dla takiej karierowiczki ciąża jawi się na równi z czyrakiem na
                  dupsku, który będzie przeszkadzał jej siedzieć przy biurku.
                  • grudniowe.slonko Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:37
                    Czytając niektóre wypowiedzi nie moge oprzeć sie wrażeniu ,że to tylko i
                    wyłącznie kobiety podejmują decyzje o aborcji a może partnerzy im w tym
                    pomagają co...?
                    • sloggi Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:41
                      grudniowe.slonko napisała:

                      > Czytając niektóre wypowiedzi nie moge oprzeć sie wrażeniu ,że to tylko i
                      > wyłącznie kobiety podejmują decyzje o aborcji a może partnerzy im w tym
                      > pomagają co...?

                      Jacy partnerzy? (w przypadku mojej wypowiedzi). Ja mam na myśli kobiety stanu
                      wolnego, które zostały "przypadkowo" zapłodnione podczas przygodnego seksu z
                      jakims kolesiem na imprezce. Czy wiesz jak taka brzemienność przeszkadza w
                      noszeniu garsonki?
                      • grudniowe.slonko Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:46
                        Nie wiem bo... nie doświadczyłam tego wink Poza tym może ja patrzę przez pryzmat
                        mojego pokolenia a to nie są dwudziestolatki.
                        • sloggi Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:50
                          Zatem wiedz, że znam taką kretynkę (z sytuowanego domu) która zachowywała się
                          jakby ta ciąża była grypą. Na zabieg zawieźli ją rodzice - bo trzeba córcię ratować.
                          • grudniowe.slonko Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:52
                            Przykre ale...to tylko potwierdza fakt ,że nie znalazła oparcia .No bo jak
                            zachowali się rodzice ?
                            • sloggi Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:55
                              Przepraszam, ale będę trywialny - chyba gumy nie znaleźli w odpowiednim momencie.

                              Jest taki żart:
                              Córka do matki:
                              - Mamo, jestem w ciąży!!!!
                              Matka:
                              - Dziecko, gdzie Ty miałaś głowę????
                              Córka:
                              - Pod kierownicą mamooooooooooo.
                              • grudniowe.slonko Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:59
                                Hehehe ,dobrze we wszystkim znaleść odrobine humoru. Oczywiście broniąc kobiet
                                nie twierdze ,że nie należy brać odpowiedzialności za swoje zachowania ,
                                ale to juz innym razem bo musze biec smile))
                            • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 10:05
                              A czasami sa calkiem porabane sytuacje. Np taka:
                              Chlopak i dziewczyna sa ze soba kilka lat, oboje juz pracuja, zyja prawie jak
                              malzenstwo ale bez papierka. Plany malzenskie jak najbardziej. Ale cos sie
                              popsulo, ona go rzuca. Gosc sie wyprowadza, ona szuka pociesznia z innym. Jeden
                              raz, guma peka i od razu bejbi. Ona zwraca sie do swojego eks, do ktorego
                              uczucie w miedzyczasie odżyło. I teraz co on ma jej powiedziec?
                              1. Że to jej wybór, a on jej pomoze, bez wzgledu na decyzje.
                              2. Że ma urodzić, a on przyjmie jak swoje.
                              3. Że ma usunąć, bo to klopot dla niej, oraz on nie wie czy bedzie umial kochac
                              to dziecko jak swoje, oraz może moga do siebie wrocic .
                              4. Miec to w nosie, skoro chwile potem poszła do łozka z innym
                              5. Ze nie wolno mu w tej chwili nic jej sugerowac, ale niech pomysli o dziecku,
                              czy bedzie mogla je wychowac sama, czy ono bedzie szczesliwe bez ojca i
                              bedac "niechcianym.
                              6...

                              Hę?
                              • sloggi Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 10:08
                                Niestety rzadko życie przypomina baśnie braci Grimm i każe słono płacić za takie
                                jednorazowe skoki.
                                • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 10:27
                                  Afkoz. Tylko kto ma płacic, ile i czym. Bo np. taki "zabieg" nie wiąże się
                                  tylko i wyłącznie z uszczupleniem konta o półtora tysiąca.
                                  • sloggi Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 10:32
                                    szejtan napisał:

                                    > Afkoz. Tylko kto ma płacic, ile i czym. Bo np. taki "zabieg" nie wiąże się
                                    > tylko i wyłącznie z uszczupleniem konta o półtora tysiąca.
                                    >
                                    Pieniądze to jedno, a psychika drugie - tego się nie da wycenić.
                                    • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 10:36
                                      Psychika "matki" to jedno, a np. psychika dziecka niechcianego? Kazać mu płacić
                                      za błąd matki? O wielu rzeczach sie nie pamięta i nie mówi w telewizji.
                          • rembert Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 10:02
                            no cóż niektórymi to może wstrząsnąć tylko tornado.
            • grudniowe.slonko Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:05
              Nie znam do końca realiów ,ale mnie się wydaje ,że młode i wykształcone kobiety
              wiedzą jak się zabezpieczać i stać je na to...a może sie mylę?
              • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:09
                > Nie znam do końca realiów ,ale mnie się wydaje ,że młode i wykształcone
                > kobiety wiedzą jak się zabezpieczać i stać je na to...a może sie mylę?

                Wiedzą. Ale jak myslisz, dlaczego to się nazywa "wpadka"? Bo albo raz sie
                zapomniało, albo raz nie zadziałało. Zreszta teraz wcale nie trzeba być
                wykształconym żeby wiedzieć jak się zabezpieczać i żeby mieć dostęp do środków,
                prawda? Nie zyjemy w ciemnym sredniowieczu wink
                • rembert Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:11
                  "Zreszta teraz wcale nie trzeba być
                  > wykształconym żeby wiedzieć jak się zabezpieczać i żeby mieć dostęp do
                  środków"

                  oj zdziwiłbyś się gdybyś tak przepytał np. przechodniów.
                  • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:14
                    > oj zdziwiłbyś się gdybyś tak przepytał np. przechodniów.

                    Naprawdę nie sądzę. Teraz młode dziewczyny na przerwach w liceum rozmawiają o
                    tym co bardziej podnosi poziom holesterolu - Cilest czy Marvelon, a o
                    prezerwatywach to przechodnie szczególnie wiedzą - co trzeci billboard w Wawie
                    to albo Unimilu, albo Durexa, a ostatnio nawet Benettona wink
              • grudniowe.slonko Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:09
                Poza tym...tak jak Rembert powiedział nie chodzi tylko o pieniądze czasami
                wsparcie i serdeczna rozmowa może pomóc w podjęciu dobrej decyzji.
                • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:19
                  Pieniądze to pryszcz, chodzi o to że dziecko oznacza dla młodej kobiety, która
                  dopiero co tak naprawdę wyszła z domu i może zacząć życie na własny rachunek,
                  kompletne uwiązanie. Adopcja jest przedstawiana jako panaceum, ale adopcja nie
                  likwiduje 9ciu miesięcy ciąży. Młodej profesjonalistce w "korporacji" to może
                  zachamowac "karierę". Tak jest i ni ema co się oszukiwać. Pragmatyzm w czystej
                  formie.
                  • grudniowe.slonko Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:22
                    Albo zostać bez środków do życia .Dziwne ,że nikt nie wspomina o postawie panów
                    w tej sytuacji .
                    • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:53
                      Nie wiem jak gdzie indziej, ale w Wawie spotkałem sie z wersja - "Twój problem,
                      ja moge ci zafundować zabieg jesli chcesz".
                      Spotkałem się też z opcją całkowicie odwrotną, ale to tylko raz.
                      • grudniowe.slonko Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 09:54
                        No właśnie ale "bara bara" to była wspólna przyjemność wink
                        • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 10:07
                          I sa tez tacy panowie, ktorzy tez godza sie na tylko polowe kosztow zabiegu. I
                          w polowie sa gotowi podjac pozytywne (sic!) decyzje o usunieciu.
                          • towita Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 10:34
                            Oczywiście, że faceci różnie reagują na takie wieści. Ja jednak uważam, że za
                            usunięcie ciązy odpowiada kobieta. To jej decycja i jaka by ona nie było to
                            musi z tym żyć. To na jej ciele dokonany jest ten zabieg. Cokolwiek powie
                            mężczyzna to i tak ostatecznie decyduje kobieta.
                            • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 10:39
                              Moje skromne zdanie jest takie - facet może namawiać kobietę do urodzenia jeśli
                              oferuje się z nią to dziecko wychowywać, ewentualnie jeśli ona nie chce to
                              wychowywać je sam. Czyli do donoszenia namawiać może, a nawet powinien, w końcu
                              to jest też w połowie jego dziecko.
                              Ale jeśli nie chce tego dziecka to powinien zamknąć twarz i nie kierować
                              kobiety w stronę wyboru, którego nie chce dokonać i którego potem będzie
                              żałować.
                              • antidotumm Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 12:06
                                Kupno wanienki nie rozwiaze problemu !
                                Z drugiej strony, nie spotkalam sie jeszcze z kobieta ktora zalowalaby, ze nie
                                zrobila zabiegu. A znam pare ktore braly pod uwage zabieg, ale jednak urodzily -
                                po urodzeniu dzidzius byl oczkiem w glowie i osmym cudem swiata.
                                • towita Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 12:20
                                  Dla każdej chyba kobiety dziecko to skarb największy.
                                  Co do wanienki - jak się jest na drugim roku studiów i pojawia się dzidziuś to
                                  kupno wanienki, wózka, kaftaników, kosmetyków etc. stanowi naprawdę duży
                                  problem. A potem dzidziuś chowa się zdrowo, ubranka dostaje po kumplach z
                                  wyższych pięter i ani się obejrzy jak tupta do przedszkolasmile
                                • szejtan Re: Jezuici idą na aborcyjną wojnę 03.08.05, 13:55
                                  > Kupno wanienki nie rozwiaze problemu !

                                  Mialem na mysli wychowywac a nie utrzymywac, a to sa dwie rozne sprawy.

                                  > Z drugiej strony, nie spotkalam sie jeszcze z kobieta ktora zalowalaby, ze
                                  > nie zrobila zabiegu.

                                  Miale na mysli zalowanie zrobienia zabiegu.

                                  > A znam pare ktore braly pod uwage zabieg, ale jednak
                                  > urodzily - po urodzeniu dzidzius byl oczkiem w glowie i osmym cudem swiata.

                                  Ale niestety nie jest tak zawsze. Gdyby byo to nie byłoby domów dziecka na ten
                                  przykład, albo przemocy wobec dzieci itd. itd.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja