Praca...

21.09.05, 20:02
W zeszłym tygodniu zakończyłem prawie 4-o miesieczną
przygodę pod tytułem 'praca'...
Na zlecenie pewnej firmy zajmującej się archiwizacją i przechowywaniem
dokumentów, jako członek 3 osobowego zespołu, porządkowałem
archiwum pewnej dużej firmy...
Jak była robota, to czasem marudziłem, że cały boży dzień [wliczając dojazdy
do i z bywałem poza domem po 11-12 godzin ] 'zasuwam' za kilka złotych...
teraz gdy kolejny dzień spędziłem w domu -
nie wiem co z sobą zrobić...
    • f.l.y Re: Praca... 21.09.05, 20:35
      mam 40 lat, moja firma ma kontrakt z loteriami na całym świecie, póki ludzie
      wierzą w szczęście - ja mam pracę...
      ze swojej pensji utrzymuję się z synem, mam kredyt mieszkaniowy na 20 lat, mam
      gdzie spać, co jeść i czym jeździć...
      cieszę się, że mam pracę....jeśli ją stracę - stracę wszystko, co mam...
      czasami mam ochotę trzasnąć drzwiami w mojej firmie, ale to dzięki niej mam co
      mam.....sprzedaję się fizycznie i mentalnie....

      przerazila mnie ilość użytego przeze mnie słowa 'mieć'.....
      to w końcu co jest ważne? być czy mieć?
      okrutne, ale jestem, bo mam....nie mam, dlatego że jestem....
      zaczynam filozofować...

      nie wiem, co Ci odpisać....
      zawsze starałam sie mieć pracę, za każde pieniądze....mogę nawet zamiatac
      ulice, jśli bedzie taka potrzeba....
      mi tez kiedyś brakowało na chleb...chciałam ato zmienić....
      udaje się póki co...tfu!tfu!

      trzymam za Ciebie kciuki.....
      • rubeus Re: Praca... 21.09.05, 20:55
        f.l.y -
        Ja cały czas mam nadzieję, że coś dalej z tą firmą archiwistyczną
        pociągnę - coś tam niby mają do roboty, ale oficjalnie nic nie wiadomo...
        i nie wiadomo kiedy będzie wiadomo...
        Ten brak stabilizacji zaczyna mnie przytłaczać - jak długo
        można funkcjonować na garnuszku rodziców ???? Nie wiedzieć co
        będzie się robić za miesiąc czy tydzień ??? Szarpać się od jednego
        zlecenia do drugiego...
        • skiela1 Re: Praca... 21.09.05, 21:37
          rubeus napisał:

          >> Ten brak stabilizacji zaczyna mnie przytłaczać - jak długo
          > można funkcjonować na garnuszku rodziców ???? Nie wiedzieć co
          > będzie się robić za miesiąc czy tydzień ??? Szarpać się od jednego
          > zlecenia do drugiego...

          Ten stan jakim sie okresla brak stabilnosci trzeba zaakceptowac bo po prostu
          nie ma innego wyjscia,Nastaly takie czasy.Im predzej sie pogodzisz z tym,ze w
          zyciu nic nie jest pewne, nawet praca -bedzie Ci lzej.
    • lady.oracle Re: Praca... 21.09.05, 20:57
      O ja kocham nie mieć pracy, ale nie lubię
      być nie chcianą, wyrzucaną i nie mieć pieniędzy.
      Gdybym nie miała pracy chodziłabym na wszystkie
      (najlepiej darmowe) kursy i czytała książki.
      • skiela1 Re: Praca... 21.09.05, 21:38
        lady.oracle napisała:

        > O ja kocham nie mieć pracy, ale nie lubię
        > być nie chcianą, wyrzucaną i nie mieć pieniędzy.
        > Gdybym nie miała pracy chodziłabym na wszystkie
        > (najlepiej darmowe) kursy i czytała książki.

        A ja lubie miec swoje pieniadze.
    • zdzicha Re: Praca... 21.09.05, 22:30
      Praca rzecz nabyta. Ważne, żeby zdrowie było.
      • skiela1 Re: Praca... 21.09.05, 22:40
        zdzicha napisała:

        > Praca rzecz nabyta. Ważne, żeby zdrowie było.

        Dokladnie.
        • jes3 Re: Praca... 22.09.05, 00:12

          Nie mam stałej pracy, ale sobie radzę. Przyzwyczaiłem się do tego stanu,
          że raz mam więcej, raz całkiem mało. Plusem tego jest osobista niezależność,
          brak szefa i układów.
          Może załóż własną firmę, jak ta w której pracowałeś ?
Pełna wersja