sloggi
21.09.05, 21:58
PiS Jarosław Kaczyński oświadczył w środę, że homoseksualista nie powinien być
nauczycielem. Za "mankament, który w pośpiechu nie został zauważony", uznał
przeciwny pogląd zawarty w artykule środowego "Faktu" podpisanym przez Lecha
Kaczyńskiego
W tekście "Mam ofertę dla lewicy" podpisanym przez Lecha Kaczyńskiego czytamy
m.in., że jeśli zostanie on prezydentem, to "ogromna większość elektoratu SLD
może spać spokojnie". Inny fragment teksu głosi: "pomysły, by homoseksualistom
zamykać dostęp do niektórych zawodów, np. nauczycieli, są mi zupełnie obce.
Dostęp będę zamykał co najwyżej przestępcom, pedofilom, niezależnie od ich
orientacji seksualnej".
Na środowej konferencji prasowej Jarosław Kaczyński podkreślił: "PiS pozostaje
partią całkowicie prawicową. Tytuł tego artykułu został nadany przez redakcję.
Żeby było jasne - nie ma mój brat z tym nic wspólnego".
- Było w tym tekście jeszcze szereg mankamentów, które w pośpiechu nie zostały
zauważone, np. ten fragment, który mówi o zatrudnianiu homoseksualistów (...).
Jest zupełnie oczywiste - homoseksualista nie powinien być nauczycielem.
Natomiast w żadnym razie nie wypowiadamy się za tym, żeby homoseksualistów
prześladować - podkreślił.
Prezes PiS oznajmił też: "Przecież to nie jest tekst napisany przez mojego
brata. Państwo przecież wiedzą, w jaki sposób 'Fakt' przygotowuje swoje tego
rodzaju publikacje".
Dopytywany o tę kwestię Jarosław Kaczyński dodał, że "jeżeli chodzi o sposób
przygotowania takich tekstów, to to są tajemnice redakcyjne" i odesłał do "Faktu".
Redaktor naczelny dziennika Grzegorz Jankowski zapewnił jednak, że tekst jest
pióra Lecha Kaczyńskiego.
- Tytuł mógł być nadany przez redakcję, ale treść tekstu jest w całości
autorstwa Lecha Kaczyńskiego, a redakcja jest w dyspozycji autoryzacji
dokonanej przez autora - powiedział.
Dodał, że jeżeli ktokolwiek ma co do tego wątpliwości, to powinien zwrócić się
do samego Lecha Kaczyńskiego i jego współpracowników.
- Jest to jakieś nieporozumienie między braćmi. Autorem tekstu jest Lech
Kaczyński i brat Jarosław jego powinien zapytać o te kwestie, które są dla
niego sporne - dodał Jankowski.
/Gazeta Wyborcza/