sloggi
03.10.05, 03:01
Kelnerzy, jak za PRL, wciąż są w lokalach najważniejsi. Jeśli klient im się
nie spodoba, mogą wyrzucić go za drzwi. I nic im za to nie grozi!
Ciągle ktoś tu znajduje włosy! To już nudne. Proszę wyjść i więcej się tu nie
pokazywać! - wrzasnął kierownik pizzerii DaGrasso na Małgorzatę Katner, która
zwróciła obsłudze uwagę, że w pizzy jest włos.
Małgorzatę zatkało, jej mąż Jarek próbował protestować, dziecko zaczęło
płakać. - Nie chcieliśmy zwrotu pieniędzy, nie chcieliśmy otrzymać dodatkowej
pizzy - opowiada dziewczyna. - Grzecznie zwróciliśmy uwagę, a zostaliśmy
potraktowani jak przestępcy!
Ruskie wyszły, cham został
W PRL kelner był panem i władcą. Mógł obsłużyć klienta, ale nie musiał. Mógł
podać wybraną przez niego potrawę, ale mógł go również wywalić na zbity pysk z
lokalu. Zagadnięty, zwykle odpowiadał to samo co sprzedawczyni w mięsnym,
czyli "nie ma".
Mimo to klienci nie tracili humoru. O kelnerach krążyły setki dowcipów. Jak
choćby ten:
- Poproszę beńsztyk.
- Nie ma.
- To kotlet schabowy.
- Nie ma.
- Niech będzie jajecznica.
- Nie ma.
- W takim razie proszę o płaszcz!
Kelner spogląda na wieszak i mówi:
- Przykro mi, ale też już nie ma.
Z końcem PRL-u zniknęły kelnerskie żarty (jeden z ostatnich: "ruskie wyszły"),
wydawać by się mogło, że zniknie też chamska obsługa w lokalach. Nic bardziej
mylnego!
- Kapitalizm nie wyklucza chamstwa, choć oczywiście w restauracjach jest go o
wiele mniej niż kiedyś - mówi Robert Makłowicz, znawca kuchni. - Kelnerzy mają
nad sobą bat: za chamskie odzywki mogą zostać zwolnieni z pracy. Choć nie jest
to regułą...
Gwóźdź w pizzy
Kierownik pizzerii, który grubiańsko potraktował rodzinę Małgorzaty Katner,
dostał naganę, ale jednocześnie został... usprawiedliwiony przez szefów. Na
skargę, która Małgorzata napisała do centrali DaGrasso w Łodzi, przyszła
odpowiedź: "Opisana przez Panią sytuacja jest rzeczywiście oburzająca. Wynika
ona z faktu, że w pizzerii na warszawskim Ursynowie od pewnego czasu pojawia
się grupa osób próbująca wyłudzić zwrot pieniędzy za zjedzoną już pizzę lub
kolejną gratisową pizzę. Ilekroć pojawia się w lokalu, znajdują w ostatnim
kawałku pizzy różne przedmioty - od włosów aż po gwoździe. Po pierwszych tego
typu zgłoszeniach wzmożono kontrolę procesu produkcyjnego w lokalu i po pewnym
czasie właściciele nie mieli już wątpliwości, że przedmioty te są przez tych
klientów do pizzy podkładane. W związku z tym obecnie każde tego typu
zgłoszenie budzi ich wątpliwości".
Agata Zarębska, która podpisała się pod odpowiedzią, tłumaczy, że "ludzie są
tylko ludźmi, kelner też może być zdenerwowany". - Choć, rzecz jasna, nie
powinien się unosić - mówi Zarębska. - Mamy 75 pizzerii, pracuje w nich
mnóstwo ludzi, nie wszyscy się nadają. To wychodzi w praniu. Sama się
denerwuję, kiedy wyrywkowo dzwonię do naszych lokali i zamiast: "Dzień dobry,
w czym mogę pomóc?", słyszę: "Pizzeria!" - dodaje.
Kelner - trudny fach
Skąd się biorą chamscy kelnerzy? Robert Makłowicz podejrzewa, że winę ponoszą
restauratorzy, którzy zatrudniają pracowników sezonowych. - Student, który
dorabia w lokalu, nie ma ani czasu, ani chęci, żeby się nauczyć wszystkiego,
co powinien wiedzieć kelner - mówi. - Kelner powinien wiedzieć, gdzie jest
jego miejsce. Znać granicę między poufałością a oschłością. Powinien też
błyskawicznie ocenić gościa i dostosować do niego sposób konwersacji. Inaczej
obsługuje się bogacza nuworysza, inaczej średnio zamożnego inteligenta.
Pierwszemu oczywiście należy sprzedawać wszystko, czego żąda i nie dyskutować.
Zwykle są to najdroższe rzeczy. Z drugim kelner powinien porozmawiać. Musi
wiedzieć jednak, kiedy taka rozmowa jest pożądana, a kiedy nie - wylicza
Makłowicz.
Zgadza się z nim Grzegorz Górnik, który założył Krajowe Stowarzyszenie
Kelnerów. - Wszystko, co robi kelner, musi mieć klasę. Sposób serwowania dań,
elegancja ruchów, ale też sama rozmowa. Goście muszą wiedzieć, że są w
restauracji najważniejsi. Jeśli odbywa się przyjęcie na sto osób, to tak,
jakby odbywało się naraz sto przyjęć - mówi i wzdycha: - Kiedyś kelnerstwo
polegało nie tylko na serwowaniu potraw. To była sztuka. Dziś kelner zwykle
nie ma czasu dla gości. Nasza praca to podanie posiłku i sprzątnięcie stołu.
Chcielibyśmy powrócić do starych, dobrych zasad. Żeby nasza praca to był
prawdziwy show!
Pióro aktorki
Show jest, ale nie taki, jaki wymarzył sobie Grzegorz Górnik. Remek, 28-letni
scenarzysta, wybrał się ze znaną aktorką na obiad do włoskiej restauracji. W
tym czasie w publicznym radiu miał być nadawany wywiad z ową aktorką, więc
para poprosiła kelnerkę o przełączenie odbiornika na odpowiednią stację.
Kelnerka się zgodziła, po chwili jednak jej kolega wyłączył radio. Znów
poproszono o włączenie wywiadu i ponownie przybiegł kelner i wyłączył.
Kelnerka się nadąsała. - Stała nad nami z miną, która miała chyba znaczyć, że
to ona ma nad nami władzę - opowiada Remek. - Zapytaliśmy, czy to dobrze, że w
lokalu panuje atmosfera, która sprawia, że klienci źle się czują.
Odpowiedziała, że jej to nie obchodzi.
Poszliśmy więc do właściciela na skargę. On na to, że nie ma wpływu na
zachowanie personelu! Poprosiliśmy więc o książkę skarg i wniosków. Okazało
się, że jej nie ma. Któryś z kelnerów pobiegł do kiosku po zeszyt w kratkę -
dodaje chłopak.
Aktorka wyjęła efektowne złote pióro, które zwykle służy jej do podpisywania
zdjęć. I napisała: "Dziękuję za tę chałę". Po czym złożyła zamaszysty podpis,
a po nim dopisek: "aktorka". - Na odchodne rzuciła, że mogłaby się odwdzięczyć
obsłudze wywołaniem skandalu, ale uważa, że lokal nie jest tego wart, w końcu
pizzeria to nie Bristol! - śmieje się Remek.
Złamany ząb
Co robić, kiedy w lokalu spotkamy się z grubiaństwem? - Przede wszystkim
należy powiadomić kierownika lokalu lub zmiany - radzi Elżbieta Sieliwanowicz
z Federacji Konsumentów. - Nie można zjeść potrawy do końca, a potem się
skarżyć, bo to może budzić podejrzenia o próbę wyłudzenia. Jeżeli klient
zapłacił, może ubiegać się o zwrot pieniędzy lub drugą porcję. Jeżeli kelner
lub kierownik nie chce uwzględnić roszczeń, należy zgłosić sprawę do
najbliższego oddziału sanepidu. Przyjdą zaraz na kontrolę. Namawiamy też
ludzi, którzy się do nas zgłaszają, żeby o takich wypadkach informowali
lokalną prasę. Nie rozumiem, dlaczego restaurator bywa chamski wobec klientów,
z których żyje. To kompletna ignorancja! - dodaje.
Oburzeni klienci do Federacji zgłaszają się głównie latem i podczas ferii
zimowych, kiedy mnóstwo ludzi żywi się poza domem. - Skargi są najróżniejsze!
- mówi Elżbieta Sieliwanowicz. - Głównie o to, że jedzenie jest nieświeże lub
że coś w nim znaleziono. Ostatnio dzwonił pan, który opowiadał, że wybrał się
z narzeczoną do restauracji. Dziewczyna zaczęła jeść sałatkę i nagle trach!
Pękł ząb. Okazało się, że w sałatce był kamień. Zdarza się, że restaurator w
takim wypadku mówi: bardzo przepraszam, oczywiście pokryjemy koszty leczenia.
Ale najczęściej sprawa kończy się przepychankami i awanturą. Co
najdziwniejsze, nie ma większego znaczenia, czy rzecz dotyczy renomowanej
restauracji, czy małego lokalu szybkiej obsługi. Wszędzie zdarza się, że
klienci są traktowani po chamsku - dodaje.
Trzaśnij drzwiami
- Na chamstwo nie ma rady - mówi Robert Makłowicz. - Nie ma sensu z nim
walczyć. Oczywiście, jeśli ktoś ma ochotę się awanturować, to proszę bardzo.
Ja po prostu wychodzę. I nigdy już nie wracam... - dodaje.
Remek ma inny sposób. - W jednej z warszawskich knajp kelner był tak chamski,
że rzucił talerz z zupą na stół! - opowiada. - Drugie danie przyniósł po dwóch
godzinach. Powiedziałem, że bardzo dziękuję, ale nie zapłacę. Chciał się bić,
ale w końcu mnie puścił - dodaje.
Radzimy jednak nie stosować tej metody za naszą wschodnią granicą. - Kumpel
poprosił w Rosji kelnera, żeby przed podaniem potraw zmienił brudny obrus -
opowiada Marcin, 30-letni dziennikarz. - Po chwili pod