rene8
17.10.05, 21:52
Historia jak z kiepskiego filmu:
Mój kolega znany z tego,ze kocha każdą i kobiet stałych nie miał wiele
ponieważ w czasie stałych związków miał "na boku" wiele.Wpadł.
Ale...
Był w związku z Minią,wyjechał do innego miasta i zakochał sie w Dziuni.Dwa
fronty ciagnał,ciagnął,aż stwierdził,ze nie bedzie okłamywać Mini(?sic!) i
już będzie tylko z Dziunia bo ją kocha.
Wrócili już razem z powrotem i ach..jak to była miłość.
Pojawiła się w pracy Pinia i no tego dokładnie nie wiem, ale pinia odbiła Go
Dziuni.
Cóz okazało sie,ze Dziunia jest w ciąży.
Ale on stwierdził,ze tak kocha Pinie,że dla tej miłości ma gdzieś Dziunie i
dziecko.
oh! Pinia kwitła.Jak on mnie musi kochać!
Zaręczył sie z Nią nawet(biedna nie wiedział,ze z każdą sie zaręczał).
A Dziunia z brzuszkiem wróciła sama do rodzinnego miasteczka.
Dziś sie dowiedziałam,ze wrócił do Dziuni i Pinia wyje w niebogłosy "Bo
przeciez ja zostawił!"
Znając go do porodu jeszcze będzie miał ze 6 "Pindzilidzi".
Albo wróci do Pini? Bo Dziunia będzie marudna.(a Pinia go przyjmie uwierzcie).
Oprócz tego,ze to kolega i chętnie mu powiem co n/t temat myśle to normalnie
zenada!