co o takim gościu myślicie,

20.10.05, 13:30
zapraszasz na kolację z jakiejś lub bez okazji i gość przychodzi z pustą
ręką. Nie mówię o sytuacji kiedy wiadomo, że ktoś jest w trudnej sytuacji
finansowej.
Ja raczej pozbywam się takich "przyjaciół", bo uważam to za wykorzystywanie i
brak klasy.
    • zoskaanka Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 13:42
      Hmmm... tak trochę wychodzi, że bardzo interesownie urządzasz te kolacje.
      Ja zwykle robię przyjęcia składkowe i wtedy wiadomo, że każdy coś przynosi, a
      jak zapraszam, to nie oczekuję, że mi ktoś półprpodukty przyniesie - ja serwuję
      wszystko.
      Jak gość przyjdzie z butelką wina, to miło, ale zwykle nie tego nie oczekuję.
      • agnie_szka9 Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 13:53
        staram się zawsze coś ze sobą przynieść...cokolwiek...

        od swoich gości tego nie oczekuję.
        • zoskaanka Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 14:04
          agnie_szka9 napisała:

          > staram się zawsze coś ze sobą przynieść...cokolwiek...
          >
          > od swoich gości tego nie oczekuję.

          ja też coś zawsze zanoszę, ale to może być wino, kwiatek czy jakaś pierduła, a
          nie "własna kolacja", na którą zostałam zaproszona
      • piano_barti Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 15:49
        zoskaanka napisała:


        > Jak gość przyjdzie z butelką wina, to miło, ale zwykle nie tego nie oczekuję.
        To nie jest kwestia oczekiwań tylko elementarnego wychowania i zwyczajów.
        • zoskaanka Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 19:22
          piano_barti napisał:

          > zoskaanka napisała:
          >
          >
          > > Jak gość przyjdzie z butelką wina, to miło, ale zwykle nie tego nie oczek
          > uję.
          > To nie jest kwestia oczekiwań tylko elementarnego wychowania i zwyczajów.
          >
          Owszem, po części się zgadzam. Ale...
          Fakt, że ktoś kogo lubię (bo z reguły tylko ososby lubiane zapraszam do
          siebie), przyszedł na kawę/drinka/pogaduchy/kolację/obiad itd. bez prezentu,
          nie dyskwalifikuje tej osoby jako znajomego/przyjaciela/gościa. Nie zapraszam
          ludzi dla prezentów.
          • skiela1 Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 19:39
            Tak,ale przyjete jest,ze jak mnie ktos zaprasza na obiad czy na kolacje to tak z
            pusta reka bym sie czula glupio.Czy na grilla, zawsze sie idzie z piwkiem,tego
            to nigdy nie za wielesmile
    • rene8 Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 13:56
      Nie wpadłabym na to....
      Ale żeby Cie dobrze zrozumieć...
      Mam imieniny i ktoś mi prezentu nie przynosi?
      Czyconfused
      Robie imprezkę niezobowiązyjącą,większość chce być "cacy" i przynosi winko,a
      jeden nie przynosi nic (i nie ma trudnej sytuacji finansowej)?

      Wyjaśnij albo sprecyzuj bo Ci zaraz "ktoś" kubeł pomyji wyleje na głowę.

      p.s.nie ja
      • skiela1 Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 13:58
        r>
        > Wyjaśnij albo sprecyzuj bo Ci zaraz "ktoś" kubeł pomyji wyleje na głowę.
        >
        > p.s.nie ja

        A co Ty tak negatywnie jestes nastawiona?
    • warszawianka_jedna Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 14:15
      ja nie portafię przyjść do kogoś z pustymi rękoma, uważam że to jest
      niekulturalne i świadczy o braku szacunku dla gospodarza.
      Nie trzeba się wykosztowywać, może to być butelka wina, czekoladki czy ciasto
      własnej roboty.
      • warszawianka_jedna no to wyjaśnię 20.10.05, 14:45

        Moj mąż kilkakrotnie zaprosił za kolację do nas swojego znajomego z żoną. Facet
        na stanowisku, bywały w świecie, sympatyczny. Zawsze przygotowywaliśmy coś
        extra + alkohol. Oni nigdy nic nie przynieśli, za to zawsze nas "serdecznie
        zapraszają" do siebie, na nowe mieszkanie (140 m2) i wino. Do skonsumowania
        tego zaproszenia nigdy nie doszło, chociaż mieszkają już rok, bo nie mają
        czasu. Czas żeby przyjśc do nas jakoś mają.
        Mąż wspomniał ostatnio, żeby znów ich zaprosić ale ja się zbuntowałam. Mimo że
        naprawdę są sympatyczni czuję się wykorzystywana i to mi psuje humor.
        Powiedziałam mężowi, że teraz czas na ruch z ich strony i basta.

        PS
        ja oczywiście z pustymi rękoma nie przyjdę.
        • skiela1 Re: no to wyjaśnię 20.10.05, 14:47
          I masz racje.
    • skiela1 Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 14:19
      Roznie to bywa,ale przewaznie ludzie przychodza z butelka wina.Czasami kwiatki.
      I powiem szczerze,najbardziej lubie kwiatki.Wino przynoszone zawsze wypada
      otworzyc,a nie zawsze pasuje ono do obiadu albo....nie jest w moim smakutongue_out
      • agnie_szka9 Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 14:26
        naprawdę wypada otworzyć??

        ostatnio dostałam od koleżanki wino własnej roboty z truskawek i czarnej
        porzeczki. prosto z gąsiorka przelane...

        zabroniła otwierać przez najbliższy czassad(
        • skiela1 Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 14:44
          agnie_szka9 napisała:

          > naprawdę wypada otworzyć??
          >
          > ostatnio dostałam od koleżanki wino własnej roboty z truskawek i czarnej
          > porzeczki. prosto z gąsiorka przelane...
          >
          > zabroniła otwierać przez najbliższy czassad(

          Winko z gasiorka to co innegosmile
          Ja zawsze otwieram przyniesione wino.

    • groha Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 14:22
      "Kolacja prywatna, w odróżnieniu od śniadania i obiadu oficjalnego,
      charakteryzuje się następującymi cechami:
      1. Gości zaprasza się osobiście lub telefonicznie.
      2. Menu jest na ogół skromne, składa się z kilku dań.
      3. Stół jest udekorowany dość prosto, a zastawa stołowa niewyszukana.
      4. Liczba gości jest mała, często ogranicza się do 1-3 par.
      5. Podawanie do stołu odbywa się bez obsługi kelnerskiej.
      6. Goście mogą być zaproszeni nieco wcześniej, np. już na godz. 18.00 lub 18.30.
      7. Strój zależy od miejscowych zwyczajów. Najczęściej jednak obowiązuje ubranie
      wizytowe lub spacerowe.
      Powitanie gości.
      Sposób powitania gości zależy od tego, czy szatnia jest obsługiwana przez
      jednego z członków rodziny, czy przez gospodarza. W pierwszym przypadku po
      wejściu gości osoba ta pomaga zdjąć garderobę i ewentualnie rozwinąć kwiaty
      (...)
      W naszym kraju upowszechnił się piękny zwyczaj wręczania kwiatów w czasie
      składania wizyty lub uczestniczenia w przyjęciach (...) Na przyjęcia na
      działce, gdzie gospodarze mają ich pod dostatkiem, wydaje się, że byłoby
      znacznie lepiej przynieść jakieś ciasto, słodycze lub gatunkowy napój"
      Pietkiewicz Edward. Savoir vivre dla każdego. Świat Książki. Wa-wa 1997.

      Z tego wynika, że ten miły, ale nie obowiązkowy zwyczaj, absolutnie nie
      powinien być czynnikiem segregacji znajomychsmile
      • agnie_szka9 Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 14:38
        szatnia? bardzo mi się to spodobałosmile) u mnie w mieszkaniu. a jak mieszkam
        sama, to co? mam stać przy wieszaku?

        żartuję...jakby co
        • groha Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 14:53
          agnie_szka9 napisała:

          > szatnia? bardzo mi się to spodobałosmile) u mnie w mieszkaniu. a jak mieszkam
          > sama, to co? mam stać przy wieszaku?
          >
          > żartuję...jakby co

          Specjalnie zamieściłam ten kawałek z szatnią, bo mi się strasznie spodobałsmile)
          Chyba powinnaś stanąć przy wieszaku i jedną ręką zdejmować z gościa garderobę,
          drugą rozpakowywać kwiaty, trzecią wskazać mu kierunek do stołu, czwartą... smile))
          Jakby co, to ja też żartujęsmile)
    • skorpioniczka Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 14:40
      Zawsze zanoszę, nie zawsze dostajęsmile Najczęściej nie przynoszą ci którzy mają
      kasę.
      • pacio Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 14:50
        widocznie zabrał swój intelekt smile
    • tomek854 Ja ostatnio bylem taki. 20.10.05, 18:24
      Wrocilem ze Szkocji, mieszkanie w ruinie to sie zlapalem za malowanie. A tu
      nagle sie dowiaduje, ze slub jest przyjaciol i wesele (tzn cos tam bylo w
      smsach ale w koncu nie wiedzialem, czy jestem zaproszony czy nie).

      No to ja gazikiem jakas marynarke (szafa w przedpokoju nosem do sciany, ciezko
      bylo) szybki prysznic, odswiezyc sie jako tako, i tak mysle: pojde do kosciola,
      zyczenia zloze i sie urwe jakos, bo glupio tak.

      No ale jak przyszlo do skladania zyczen to sie troszke zagadalem, potem wszyscy
      wsiadaja do samochodow, ja sie zegnam i przepraszam, a panna mloda na to, ze
      slyszec o tym nie chce i malo mnie do swiezomalzenskiej limuzyny nie wciagnela.
      Wyratowala mnie jej siostra biorac do siebie do auta.

      I tak wyladowalem na wypasionym weselu w wypasionym hotelu, w starej marynarce
      na T-shircie, jeansach i z golymi rekami, do tego majac obok puste miejsce dla
      mojej dziewczyny, z ktora sie dopiero co rozstalem a do tego wszyscy znajomi
      pytali mnie o poprzednia, co jeszcze bardziej popsulo mi humor.

      Ciezko bylo...

      Tak naprawde okropnie sie czulem. A do tego lista prezentow juz nieczynna, i
      nie bardzo wiem z czym sie zjawic z wizyta u mlodych malzonkow...
      • skiela1 Re: Ja ostatnio bylem taki. 20.10.05, 18:45
        No pieknie!smile)
        Sa jeszcze, wlasnie takie sytuacje,ktore mozna usprawiedliwic.Samo to,ze czules
        sie zle,usprawiedliwia Cie.Nie zroblies tego z...czysta premedytacjasmile)
    • very_famous Re: co o takim gościu myślicie, 20.10.05, 20:30
      Taka sytuaja dyskredytuje u ciebie człowieka? "Przyjaciela" jak to
      okresliłaś...? Powierzchowne dosyć.
      • antidotumm Re: co o takim gościu myślicie, 21.10.05, 00:23
        Przez 90% zycia wszyscy przychodza do mnie i mnie nie odpraszaja... Taki juz
        moj los...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja