o pewnym rozwodzie

06.11.05, 18:49
pewna znajoma oznajmila mezowi, ze chce sie z nim rozwiesc, on zadzwonil do
mamusi, mamusia z reszta rodzinki przybyla z odsiecza i oswiadczyli owej
znajomej, ze powinna udac sie do psychiatry
i tak sie dowiedzialam, ze chec rozwodu jest dowodem zaburzen psychicznych wink

    • rene8 Re: o pewnym rozwodzie 06.11.05, 18:57
      No!
      Biedny nieszczęsliwy żoną wariatką!

      Normalnie "uwielbiam" mamusie męzów!
      • eulalija Re: o pewnym rozwodzie 06.11.05, 19:03
        rene8 napisała:


        > Normalnie "uwielbiam" mamusie męzów!

        "Ano" wystarczy za mój komentarz.
        • rene8 Re: o pewnym rozwodzie 06.11.05, 19:05
          Coś Ty eulalija małomówna dzis jesteś?
      • antidotumm Terapia (dla dwojga) nie jest glupim pomyslem 06.11.05, 23:09
        Wiesz, moze to nie jest takie glupie?
        Uwazam, ze poza drastycznymi przypadkami, malzenstwo powinno sie sprobowac
        ratowac terapia malzenska (no ale w takim wypadku nie ona, ale oboje do
        specjalisty)
    • grudniowe.slonko Re: o pewnym rozwodzie 06.11.05, 19:32
      Taaak… zapewne brak ‘ odpępowienia’ było między innymi przyczynkiem do rozwodu.
      Miałam ‘przyjemność’ spotkać na swojej drodze, taką mamunię chodzącego ideału.
    • wiedz-ma Re: o pewnym rozwodzie 06.11.05, 20:02
      i dlatego chyba jednak nie wyjdę za mąż, zakochana, w amoku, mogę nie dostrzec,
      że mamunia potwór wink))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja