Czy można uderzyć (pobić) ojca?

29.11.05, 17:46
A matce powiedzieć "Odczep sie ode mnie"?

Można. Ile można znosić poniżanie, zastraszanie a ze strony matki ignorowanie
problemów.

Ile można starać się być miłym, usłusznym? Każdemu w końcu padają nerwy.

A jeśli wydaje się wam, że nie można, to gratuluję wspaniałej rodzinnej
atmosfery. Mnie nie było tego doświadczyć.
Od kilku tygodni dociera do mnie świadomość, że mam dość swojej rodziny. Ojca
w szczególności. I z przyjemnością zadałbym mu wiele bólu.

Wyobraźcie sobie, jaka złość musi być w człowieku by pisał takie rzeczy. Przez
swoje pierdolone 21 lat przeżyłem już tyle, że wielu mógłbym tym obdzielić.
Wysiadam fizycznie. Nawet niewyobrażacie sobie jak człowiek potrafi być
bezsilny crying

    • dag74 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 17:49
      oj wyobrażam sobie,a nawet nie tyle co wyobrażam a PAMIĘTAM Przeszłam przez
      taką bezsilność
      • majnard Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 21:54
        Uderzyc mozna kazdego, tylko po co??. Nie mam ojca ale za to mam ojczyma i
        przyznam sie ze dostal odemnie 2 razy, zaluje. tylko ze jak zobaczylem jak
        stawia sie na moja matke nie wytrzymalem, polegl po 2 ciosach. przeszlo mu na
        pol roku po czym sytuacja sie powtorzyla znowu dostal od tamtej pory jest
        cichutki jak muszka, nie stawia sie nawet nie prubuje. Zaluje ale z drugiej
        strony doszlo do mnie ze niekiedy dobrocia i dialogiem nie mozna wszystkiego
        zalatwic. Po prostu trzeba uzyc sily. pozdro nie wierze w 10 przykazan smile)
    • skiela1 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 17:53
      al-ki napisał:


      >
      > A jeśli wydaje się wam, że nie można, to gratuluję wspaniałej rodzinnej
      > atmosfery. Mnie nie było tego doświadczyć.

      Uwazasz ze problemy w rodzinie mozna rozwiazywac agresja? To jest bardzo
      prymitywna metoda.
      • magdajeden Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 17:54
        skiela1 napisała:

        > al-ki napisał:
        >
        >
        > >
        > > A jeśli wydaje się wam, że nie można, to gratuluję wspaniałej rodzinnej
        > > atmosfery. Mnie nie było tego doświadczyć.
        >
        > Uwazasz ze problemy w rodzinie mozna rozwiazywac agresja? To jest bardzo
        > prymitywna metoda.



        nie wydawaj opinii nie znając sytuacji smile
        są sytuacje, które mozna rozwiązac tylko siłowo albo definitywnym cięciem -
        wyprowadzka, zerwanie kontatów
        • al-ki Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 18:00

          Niom.
          Są takie sytuacje.

          W życiu nie chciałbym agresją rozwiązywać sporów, ale ze smutkiem musze
          stwierdzić, że któregoś dnia to nie wytrzymam.
          • piano_barti Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 18:08
            Nie znamy dokładnie sytuacji, choć wydaje się podbramkowa. W końcu jesteśmy
            tylko ludźmi, chyba mozna.
          • magdajeden Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 18:09
            zawsze można zerwac kontakt. dużo kosztuje (niekoniecznie mam na mysli kase)
            ale czasami jest niezbedne.

            potem po latach mozna wszystko odkręcac i próbowac wrócić już jako "silny"
            człowiek, i wtedy okazuje sie ze ten "zły rodzic" tak na prawde jest żalosnym
            małym człowieczkiem, wyzwalającym tylko litość.
            • al-ki Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 18:26

              Heh, trzeba mieć dużo odwagi na taki ruch. I być do tego dobrze przygotowanym.

              Ja momentami to sie zastanawiam, czy nie udać się na jakąś terapię do psychologa.
              Marzy mi się wyprowadzić, ale z drugiej strony wziąć to wszystko zostawić?
              Ciężko harowałem by kupić sobie laptopa, legalne oprogramowanie, głośniki,
              akcesoria do niego, ubrania, kilka książek...i zostawić to tak? Oddac za darmo?
              Stary jest taksówkrzem, nigdy nie wiadomo o której przyjedzie. Czasami potrafi
              zadzwonić, że jest tu i tu i będzie za 2 godziny... a przyjeżdża za 15 minut i
              mówi wprost, że po to, aby sprawdzić co robimy... i bynajmniej nikt nic złęgo
              nie robi... sad

              Pochlastać się idzie...a może uciec do akademiku studenckiego? Ludzie, jeśli
              możecie podzielcie sie radami.

              Naprawde nie przez przypadek wybrałem to forum, wiem, że tu piszą osoby, które
              mają coś do powiedzenia w tym temacie.
              Ja już pomysłów nie mam.
              • skiela1 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 18:38
                al-ki napisał:
                Marzy mi się wyprowadzić, ale z drugiej strony wziąć to wszystko zostawić?
                > Ciężko harowałem by kupić sobie laptopa, legalne oprogramowanie, głośniki,
                > akcesoria do niego, ubrania, kilka książek...i zostawić to tak? Oddac za darmo?

                Dlaczego?przeciez to sa Twoje rzeczy,i mozesz je zabrac gdziekolwiek bedziesz
                mieszkac.
                Masz konflikt,to widac.Ale pamietaj,Ty mieszkasz u ojca a nie odwrotnie.
                Nie pasuje Ci regulamin ojca,zawsze mozesz sie wyprowadzic.
              • magdajeden Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 18:39
                al-ki napisał:

                >
                > Heh, trzeba mieć dużo odwagi na taki ruch. I być do tego dobrze przygotowanym.
                >
                ALBO ZDESPEROWANYM wink

                > Ja momentami to sie zastanawiam, czy nie udać się na jakąś terapię do
                psycholog
                > a.

                TERAPIA TO BARDZO DOBRY POMYSŁ - POLECAM.
                > Marzy mi się wyprowadzić, ale z drugiej strony wziąć to wszystko zostawić?
                > Ciężko harowałem by kupić sobie laptopa, legalne oprogramowanie, głośniki,
                > akcesoria do niego, ubrania, kilka książek...i zostawić to tak? Oddac za
                darmo?
                ALBO CI ZLE ALBO CI WYGODNIE. ZRESZTA ZABRAC WSZYTKO MOZNA, NIE?
                JAK CZLOWIEK JEST W TOTAL DESPERACJI TO MA W D... PROBLEMY TECHNICZNE.

                > Stary jest taksówkrzem, nigdy nie wiadomo o której przyjedzie. Czasami potrafi
                > zadzwonić, że jest tu i tu i będzie za 2 godziny... a przyjeżdża za 15 minut i
                > mówi wprost, że po to, aby sprawdzić co robimy... i bynajmniej nikt nic złęgo
                > nie robi... sad
                >
                OLAC.
                > Pochlastać się idzie...a może uciec do akademiku studenckiego? Ludzie, jeśli
                > możecie podzielcie sie radami.
                TO TEZ JEST MYSL, A MOZE WYNAJĘCIE MIESZKANIA WSPÓLNIE Z KILKOMA OSOBAMI Z ROKU?
                >
                > Naprawde nie przez przypadek wybrałem to forum, wiem, że tu piszą osoby, które
                > mają coś do powiedzenia w tym temacie.
                > Ja już pomysłów nie mam.
                DASZ RADĘ smile
                • al-ki Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 18:49

                  No wygodnie to nie powiem. Po prostu żal. A o tym, że nie wiadomo kiedy
                  przyjedzie napisałem specjalnie. Na raz sie nie zabiore ze wszystkim, a
                  wyprowadzić to on mi się nie da. Pokryjomu musiałbym to zrobić.

                  Nie jestem jeszcze w desperacji, ale wyraźnie widzę u siebie zmianę myślenia.
                  Trwającą już od kilku tydogni.
                  Może chyba psycholog pomoże uncertain
        • drzazga1 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 18:59
          Skiela, to taka ladna teoria, ze agresja niczego sie nie osiagnie...
          A w praktyce czesto wychodzi tak, ze tych lagodnych i sklonnych do ustepstw to
          po scianach rozmazujasad, fajnie niektorym jest miec chlopca do bicia, na ktorym
          bezkarnie mozna sie wyzyc. Czasem jedynym wyjsciem jest oddac cios i to tak,
          zeby przeciwnik poczul - wtedy nabiera respektu i na drugi raz sie nie odwazy
          zaatakowac, bo wie, ze sam moze oberwac. To przykre, bardzo przykre, ale
          naprawde niektorym pewne sprawy da sie wytlumaczyc tylko recznie.
          • skiela1 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 19:11
            Ja sugeruje sie tym,ze jest to normalna rodzina,jak kazda,w ktorej do rekoczynow
            nie dochodzi.
            Przeciez al-ki nie jest bity przez ojca.
            Rekoczyny to chamskie zagrywki.O ten respekt chodzi.Czy al-ki respektuje swoich
            rodzicow?to dziala w dwie strony.
      • peeteer89 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 19:14
        ja uwazam ze nawet jesli jush sie jest bezsilnym... i gdy nerwowo nie
        wytrzymujemy... gdy najchętniej walnelibyśmy ojcu... wystarczy mu ustąpic...
        mysle ze ojciec powinien byc dla mnie wielkim autorytetem... chociaz nie zawsze
        mi sie wydaje ze tak jest... to on z pewnoscią nie chce dla mnie zle.. on
        przezył wicej niz ja... i wie z pewnoscią wiecej o zyciu... pewnego razu trzeba
        go wziąc na słówko... gdy nie jest zdenerwowany... i mu spróbowac wytłumaczyc
        jakich zachowan w nim nie chcemy... i w 100% jestem Twojego zdania agresja w
        rodzinie buduje jeszcze wiekszą agresje... jesli sie to zrobi raz to za kazdym
        kolejnym razem bedzie jeszcze gorzej...
        • al-ki Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 21:33

          Autorytet? A w jakiej dziedzinie może on być autorytetem????? Mógł się wykazać
          przez 21 lat, coś mu nie wyszło.

          Gadałem z nim. I co z tego. Tydzień, dwa i znowu szajba. Sorry, ale nie bardzo
          widać, żebyś rozumiał co za piekło człowiek może mieć w domu.
    • skiela1 Uderz 29.11.05, 18:13
      tylko koniecznie nam napisz,czy Ci ulzylo.
      • tomek854 Re: Uderz 29.11.05, 18:17
        Ty prowokatorko!

        A tak poważnie w samoobronie - można.

        W innych przypadkach pozostają inne rozwiązania.
        • dag74 Re: Uderz 29.11.05, 18:34
          też myślę że w samoobronie można -jak najbardziej
    • al-ki Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 18:40

      Jest to racjonalne. No i nie ma sie takiego poczucia winy...
      Ale czasami to ta reka juz sama z kieszeni wychodzi uncertain

      Należałoby zatem postarać się o siebie, by coś nie pękło..
      • skiela1 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 18:50
        Nigdy nie podnos reki na ojca czy matke.
        Nie ma takiej sytuacji z ktorej nie byloby wyjscia.
        My znamy za malo detali,zeby Ci pomoc.Nie chcesz pisac o sobie,ale mozesz
        napisac wiecej o rodzicach,czego nie lubisz,co Ci przeszkadza w ich
        zachowaniu,jakie maja wymagania odnosnie Ciebie i wreszcie jak wyobrazasz sobie
        swoich rodzicow,jakimi maja byc,zeby Tobie nie sprawiali przykrosci.
        • magdajeden Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 19:07
          skiela1 napisała:

          > Nigdy nie podnos reki na ojca czy matke.

          skiela, co ty piszesz??? !!!
          a czym ojciec czy matka róznią się od sąsiada czy pijaczka spod klatki??
          bzdura, wpajanie ludziom szacunku do kogoś tylko dlatego ze go spłodził lub
          urodził - co to za zasługa? co za powód do szacunku?

          nie podnoś ręki na bliźniego - owszem
          ale na rodzica ?? bzdura!
          • skiela1 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 19:13
            Mamy rozne opinie na ten temat,ale nie pisz,ze moje sa bzdurne,tak samo moge
            powiedziec o Twoich.Przeciez nie o to chodzi.
            • tomek854 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 19:37
              A ja sie zgadzam z Magdą.

              Ojcowie i matki potrafią także by ć zwyrodniali - jak na przykład ten, co skatował 3-miesięczne dziecko. Przed takimi jak najbardziej należy się bronić.

              Natomiast nie należy podnosić samemu ręki na nikogo. Nie "nie bijemy ojca, bo to nasz ojciec" tylko "nie bijemy ojca, bo nikogo nie bijemy".
              • magdajeden Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 19:43
                tomek854 napisał:

                > A ja sie zgadzam z Magdą.

                znowu wink
                • tomek854 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 20:15
                  No bo co powiedziec?

                  Splodzic dziecko to zadna filozofia. Trudno jest ponosic za to odpowiedzialnosc i umiec wychowac... Takim rodzicom sie nalezy szacunek..
              • skiela1 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 21:48
                Jak 3 miesieczne dziecko moze sie bronic??
                Tak jak ponizej napisalam,"reka na rodzica"czy "reka na dziecko"to slabosc
                czlowieka.Czlowiek,ktory w ten sposob rozwiazuje problemy to dla mnie prymityw.
                Ale to tylko moje zdanie,tak mnie wychowano no i moze jestem...starej daty.
                • piano_barti Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 21:57
                  A ja myslę, że oczywiscie siłowe rozwiazania są ostatecznościa i są do
                  zaakceptowania tylko w sytuacji samoobrony. Myslę tez że nigdy, ani jako 3
                  miesieczne dziecko, ani później, nie nie byłaś droga skielo zdzielona przez
                  matke ani ojca reka, krzeslem,goracym zelazkiem ani niczym innym,ani z
                  jakiegokolwiek powodu upokarzana. I chłopak, który jest na granicy załamania
                  nerwowego na pewno nie potrzebuje takiego mentorzenia tylko wsparcia, żeby miał
                  siłę psychiczną sobie z tym teraz poradzić. A jak tatus stanie w drzwiach niczym
                  baba jaga to go należy zdzielic wynoszonym laptopem i iśc do przodu. Chyba,ze
                  chcemy bredzić dalej o szacunku w sytuacji, kiedy chłopak nie może się wyzwolić
                  z roli ofiary.
                  • skiela1 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 23:29
                    Przywali ojcu tym laptopem,nie dosc ze wznieci jeszcze wieksza wscieklosc to sie
                    w koszty wpedzi,zwiazane z zakupem nowego kompa.No pieknie go wspierasz.
                • tomek854 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 23:56
                  3 miesięczne nie może. Ale znam dziewczynę, którą ojciec pobił kiedy miała lat 17 w takim stopniu, że trafiła na tydzien do szpitala.

                  Czu uważasz że nie powinna się bronić, tylko z szacunku dla rodziciela nadstawiać drugi policxzek?
                  • skiela1 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 30.11.05, 00:54
                    No przeginasz pale w druga stronewink
                    Pewnie,ze powinna sie bronic.Mowimy o dwoch doroslych facetach,jeden zachwiany
                    psychicznie z jakichs tam powodow i ofiara tego zachwiania czyli syn,ktory sam
                    jest na granicy wytrzymania.Zdrowy rozsadek diabli wzieli,chlopak sciska piesci
                    i po prostu boi sie,ze pewnego dnia nie wytrzyma znecania sie ojca nad
                    nim.Piesci moga puscic i co dalej.Czy uwazasz,ze to jest w obronie
                    wlasnej?Nie,to nagromadzona zlosc wygrywa,puszczone nerwy "biora gora".W tym
                    wypadku,zadne rozwiazanie.
                    • tomek854 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 30.11.05, 02:48
                      Zadne rozwiązanie, ale jeżeli z kolei ty piszesz, że on po prostu straci panowanie nad sobą, to znowu wpadamy ten sam tor (ty mówisz, że to masło maślane, ale to Ty cały czas mnie tu wpychasz): "nie powinniśmy tracić panowania w ogóle" a nie "nie powinnniścmy tracić panowania i bić ojca" smile
                      • skiela1 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 30.11.05, 03:21
                        Nie,ja nie pisze,ze on straci panowanie.Napisalam,ze nerwy moga mu puscic,a to
                        roznica.Dlatego pojawil sie na tym forum,przypuszczam,ze on sam boi sie swoich
                        niespodziewanych reakcji(nigdy nie wiadomo,kiedy i co ojcu do glowy
                        strzeli)dlatego prosi o opinie.Moja jest jaka jest i bede sie tego trzymac.
                        Jak do tej pory nikt mnie nie przekonal w swoich wypowiedziach,ze danie ojcu po
                        twarzy to jest jedno i najlepsze rozwiazanie.Wszyscy podajecie przyklady
                        maltretowanych dzieci i to, jak to trzeba tym rodzicom ,tez za to
                        przywalic.Jakby to byla jedyna metoda na zwyrodnialcow.
                        • tomek854 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 30.11.05, 04:03
                          > Nie,ja nie pisze,ze on straci panowanie.Napisalam,ze nerwy moga mu puscic,a to
                          > roznica

                          Dla mnie to to samo. Możesz wyjaśnić gdzie tu jest ta róznica?

                          > maltretowanych dzieci i to, jak to trzeba tym rodzicom ,tez za to
                          > przywalic.Jakby to byla jedyna metoda na zwyrodnialcow.

                          NIe mówię żeby przywalać _za to_ tylko w samoobronie.

                          A _za to_ nie powinniśmy obdarzać kogoś szacukiem, bo nie zasługuje.

                          Ty stoisz (stałaś?) na stanowisku, że rodzicowi się należy szacunek tylko dlatego że spłodził i urodził. Ja się nie zgadzam.

                          Ty stoisz (stałaś?) na stanowisku że nie wolno podnieść ręki na nikogo. Ja się zgadzam, wyłączywszy samoobronę.
                          • skiela1 Nie wolno. 30.11.05, 05:48
                            tomek854 napisał:

                            > > Nie,ja nie pisze,ze on straci panowanie.Napisalam,ze nerwy moga mu puscic
                            > ,a to
                            > > roznica
                            >
                            > Dla mnie to to samo. Możesz wyjaśnić gdzie tu jest ta róznica?

                            *****Gdybym napisala,ze straci panowanie,czyli bylabym pewna jego zamiarow.
                            Napisalam,ze nerwy moga mu puscic,co znaczy moga jezeli nie bedzie mial w
                            tym momencie kontroli....ale nie musza.

                            > Ty stoisz (stałaś?) na stanowisku, że rodzicowi się należy szacunek tylko dlate
                            > go że spłodził i urodził. Ja się nie zgadzam.

                            ******Tez sie nie zgadzam.To sa slowa magdyjeden,ktora napisala"wpajanie ludziom
                            szacunku do kogos,tylko dlatego,ze go splodzil lub urodzil-co za powod do
                            szacunku..."Zacytuj mi gdzie ja napisalam o szacunku za splodzenie czy
                            urodzenie.Nie znjadziesz.Wymysl magdyjeden,ona ma taka dziwna metode
                            interpretowania nie swoich opinii.Pomijajac to....
                            Nie ma roznicy czy splodzil,urodzil czy adoptowal,szacunek mozna bardzo szybko
                            utracic.Respekt/szacunek czlowieka do czlowieka to podstawa kazdego
                            zwiazku.Niestety nie zawsze dziala.Jakie sa granice respektu/szacunku do
                            drugiego czlowieka?Na to pytanie moze odpowiedziec tylko poszkodowany.Ile mu
                            tego respektu do ojca sadysty jeszcze zostalo?Jezeli zero,to najwyzsza pora
                            zrozumiec,ze to czas na zmiany,na uswiadomienienie sobie,ze ta JA oczekuje
                            szacunku.Nikt go nie uszanuje jak sam sie nie bedzie szanowac.Pozostanie pod tym
                            samym dachem z ojcem wlasnie jest swiadectwem jego slabosci,braku szacunku do
                            samego siebie bo jezeli ktos pisze,ze jeszcze mu sie ta przeprowadzka nie oplaca
                            bo za duzo moze stracic no to chyba przyznasz ale to juz jest zamierzone
                            robienie z siebie ofiary.Nie kazdy potrafi powiedziec DOSC.Gdyby powiedzial,nie
                            moge sie przeprowadzic bo nie mam gdzie...to inna sprawa(i inna rade by uslyszal)


                            > Ty stoisz (stałaś?) na stanowisku że nie wolno podnieść ręki na nikogo. Ja się
                            > zgadzam, wyłączywszy samoobronę.

                            ******Nie wolno.Nie znizajmy sie do poziomu zachowan prymitywnych.
                            Samoobrona,tak.Chociaz zastanawiam sie czy bedac zaatakowana przez ojca czy
                            matke,czy mialabym na tyle sily zeby podniesc na nich reke.
                            • magdajeden Re: Nie wolno. 30.11.05, 11:32
                              skiela1 napisała:

                              Nigdy nie podnos reki na ojca czy matke.


                              a jak to zinterpretować?
                              • skiela1 Re: Nie wolno. 30.11.05, 14:45
                                magdajeden napisała:

                                > skiela1 napisała:
                                >
                                > Nigdy nie podnos reki na ojca czy matke.
                                >
                                >
                                > a jak to zinterpretować?

                                A co tu jest wiecej do interpretacji??
                                To Ty dodalas do tej wypowiedzi,ze.....z tego powodu..nalezy im sie szacunek.Ja
                                nigdzie tego nie napisalam.
                                Mozna nie miec szacunku czy respektu i jednoczesnie kontrolowac swoje reakcje.
                                Tak jak w tym konkretnym przypadku,chlopakowi z szacunku do ojca juz nic nie
                                zostalo.Czy podnosi na niego reke?Nie,bo widac,ze jeszcze kontroluje sytuacje.I
                                tak jak napisal,ze nie chce sie znizac do poziomu ojca.Bardzo madry chlopak.
                              • rene8 Czwarte przykazanie. 30.11.05, 14:56
                                "Czcij ojca swego i matke swoją"....

                                Ale jakże trudno "czcić" kogoś najblizszego , który cię ...niszczy?

                                Ale wiem,ze jeżeli jesteś w takiej sytuacji ,że nie możesz się wyprowadzić to
                                będziesz się pogrązał we własnej niemocy.

                                Jestem za terapia i próba wyprowadzki.
                                Tu padło tak dużo mądrych rad, ze nie chcę się powtarzać.
                                Trzymaj się!
              • skiela1 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 23:24
                tomek854 napisał:


                > Natomiast nie należy podnosić samemu ręki na nikogo. Nie "nie bijemy ojca, bo t
                > o nasz ojciec" tylko "nie bijemy ojca, bo nikogo nie bijemy".

                Maslo maslanesmile
                Czyli zgadzamy sie-nikogo nie bijemy.
                • piano_barti Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 30.11.05, 11:07
                  Nieuważnie mnie czytasz. Przwalić laptopem mozna w samoobronie conajwyżej i
                  tyle. Nie może by sytuacji w której chłopak chce wyjść z domu z rzeczami a w
                  drzwiach staje ojciec z paskiem. Po drugie jak walimy "rodzica" to raczej metodą
                  odepchnięcia, a nie w twarz.
                  • skiela1 Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 30.11.05, 14:53
                    piano_barti napisał:

                    > Nieuważnie mnie czytasz. Przwalić laptopem mozna w samoobronie conajwyżej i
                    > tyle. Nie może by sytuacji w której chłopak chce wyjść z domu z rzeczami a w
                    > drzwiach staje ojciec z paskiem. Po drugie jak walimy "rodzica" to raczej metod
                    > ą
                    > odepchnięcia, a nie w twarz.

                    Uwaznie Cie czytam .
                    A jak sie wali rodzica to ..moge nie wiedziec.dzieki za uswiadomienietongue_out
            • magdajeden Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 19:42
              skiela1 napisała:

              > Mamy rozne opinie na ten temat,ale nie pisz,ze moje sa bzdurne,tak samo moge
              > powiedziec o Twoich.Przeciez nie o to chodzi.


              pewnie masz rację, ale staram sie zrozumiec twoją opinie. nie, nie staram sie -
              nie rozumiem.
              nie można szanować kogoś a priori, tylko dlatego ze nas spłodził lub urodzil.
              nie zaakceptuje tego - na szacunek trzeba sobie zasłuzyc.
              • piano_barti Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 19:52
                Nalezy jeszcze dodać do prezentowanych poglądów, że nie wiem, ile lat ma autor
                wątku, ale jesli mieszka z rodzicami, to nie mieszka " u ojca", bo to nie jest
                jakaś gościna, czy hotel, ani pobyt u rodziny za granicą, i nikt mu łaski nie
                robi, tylko "dom rodzinny", który jak wygląda - własnie widzimy.Ale są rodzice,
                którzy woleliby w ogóle nigdy nie mieć potomstwa - i pewnie tak by było lepiej
                dla wszystkich.
              • al-ki Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 20:03

                Kiedyś oglądałem rozmowy w toku i bylo o temacie szacunku czy jakoś tak. Pani
                psycholog powiedziała, że szczególnie wśrod ludzi starej daty, ojców panuje
                przekonanie, że szacunek się należy właśnie dlatego, że jest się ojcem.
                Mój ojciec jest starej daty, a podobne słowa słyszałem również od niego...

                I co tu gadać?
                • magdajeden Re: Czyli jako pierwszy nie podnosić ręki? 29.11.05, 20:06
                  nie gadac. robić swoje i nie pozwolić na siebie "pluc", teraz pozwolisz - całe
                  życie będziesz pozwalał.
    • al-ki Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 19:59

      Ok.
      Nie jestem bity. Ale byłem. Cytat z dzieciństwa, którego już chyba nigdy nie
      zapomne: "Kablem kurwa, bo inaczej nie będzie krwawił".
      Czasy się zmieniły, około 6 lat temu, jak broniąc się zasłoniłem twarz i
      prawdopodobnie złamałem mu rękę. Nie mógł tego sprawdzić, ponieważ powinien być
      w pracy i nie miał wytłumaczenia.
      Teraz nie probuje mnie uderzyc, ale zalatwia wszystko terrorem, straszeniem,
      wrzaskami. Że jestem gnój śmierdzący i czy ma rację czy nie, to ja mam go słuchać.
      Nie chla, czasem wypije piwo, ale nie jest alkoholikiem. Pozyczył ode mnie 1000
      zł w sierpniu a mamy listopad. Jest nierobem, który pracuje by miał się czym
      nażreć. Krytykuje matkę, że nie zmywa naczyń (czasem się jej nie zdarzy, jak
      jest zmęczona, ale staram się pomagać), nie robi listy zakupów, nie wymyśla
      obiadów, nie prasuje koszul... a moja matka naprawde ciezko pracuje. On sam
      wsadza dupe w samochod, nawet jak na rynek ma kilometr drogi. Odzywa się na
      "byśta wzieli", "byśta zrobili". Łamie prawo, a potem próbuje zwalac na innych,
      sam ucieka. (Np. w przypadku podzielników ciepła na kaloryferach - sam je
      zdemontował, ale w dniu spisywania wartości w ogóle nie przyjeżdża do domu).
      Wielokrotnie, gdy kłóciłem się z nim, zarzucał mi, że biore narkotyki bo jestem
      agresywny, a zdrowe dziecko w taki sposób nie reaguje...a ja sie kłóciłem, jak
      to kłótnia.
      Gdy założyłem swoje konto bankowe, kazał mi je zlikwidować, bo twierdział, że
      nie mam takiej potrzeby. Gdy kupiłem telefon komórkowy kazał mi sprzedać, bo
      jest mi niepotrzebny.
      Ileż rzeczy niesprawiedliwych się dowiedziałem o sobie. Nawet jak kiedyś mu
      udowodniłem, to mnie nie przeprosił.
      Wielu,wielu rzeczy tu nie napisze, bo nie mam czasu na to. To, że chciał nas
      zabić jak psychopata, zabrał na wycieczke, uśmiechał się a w powrocie
      powiedział, że nie ma po co żyć, więc my też nie musimy. Myślicie, że nie śni mi
      się tir, pod który chciał wjechać?
      Z matką też są problemy, choć już bardziej "normalne". I może byłbym w stanie z
      nią się dogadać, ale jak sie sumuje jedno i drugie to człowiek już nie ma tyle
      cierpliwości i chęci.
      Może trochę naświetliłem swoją sytuację. Tego jest dużo, naprawde dużo. I
      Wierzcie, że problem z alkoholikiem w domu wcale nie musi być tym najgorszym sad

      Z ostatniej chwili. Wypadł mu słoik z lodówki. Rzucił nim, trzasnał lodówką. A
      teraz znowu chodzi i sie uśmiecha. Pojeb....
      • magdajeden Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 20:05
        o własnie i o takich "rodzicach" pisałam.
        szanowac "toto"??

        al-ki idź na terapię, zobaczysz swoje życie w innym świetle, moze to pomoze ci
        w podjęciu jakichś decyzji.


        a znam takie rodziny z wyższym wykszałceniem (niczym nie ubliżając
        taksówkarzowi), niepijące i tzw "dobre" - reszta za zamkniętymi drzwiami
        eleganckich mieszkań sie odbywa.
      • lekia Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 09.12.05, 13:16
        To jeden z wielu dowodów na to,że przykazanie "czcij ojca swego i matkę swoją"
        to nieporozumienie.Al-ki wyrazy uznania za to,że miałeś odwagę podzielić się
        tym przykrym doświadczeniem z nami.Ściskam za Ciebie kciuki.smile
    • tomek854 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 20:19
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=30994620&a=30994620
      Podobna sytuacja, choć może nie aż tak źle było...

      Powinieneś zdecydować sie na ten ruch.
      • al-ki Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 20:54

        Nie jestem na to gotowy. Ale samo się nie rozwiąże i po prostu będę musiał jakoś
        przestawić na nowe życie. Jeszcze nie teraz, bo tylko na tym strace. Ale jakieś
        pomysły mi w głowie siedzą.
        Dzięki za link. Od siebie do tamtego wątku dodam tylko, że syty głodnego nie
        zrozumie. Dla niektórych problemem z rodzicami jest zabronione wyjście na
        dyskoteke. I zgodze sie, że powrót do domu nawet po takiej wyprowadzce, wcale
        nie gwarantuje poprawy sytuacji. Mi też obiecywali co innego, gdy byłem we
        Francji. Z Francji wrócić musiałem i gdyby nie ten przymus - w życiu bym sobie
        tego powrotu niewybaczył. Chyba będę ucinał powoli tę dyskusję, bo zajmie ona
        jeszcze wiele bajtów na serwerach gazety.
        • drzazga1 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 21:19
          O serwery sie nie bojsmile

          Rzeczywiscie, patologiczny typ z tatusia. I dopoki bedzie sie czul silniejszy
          dopoki nie zmieni zachowania.
          Z calego serca radze, zebys jak najszybciej szukal sobie jakiegos lokum, bo na
          obecnym etapie nie jestes w stanie mu sie przeciwstawic. A nie pozwolic sie
          wyprowadzic to on moze rybkom z akwarium. Jesli jestes w stanie sam sie
          utrzymac finansowo to chodu! A swoje ruchomosci zabierz ze soba, jak dobrze
          zoraganizujesz to zabranie maneli potrwa najwyzej trzy kwadranse.
        • piano_barti Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 21:19
          Nie martw się, jakoś przez to przebrniesz, życzę ci powodzenia.
        • sloggi Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 21:21
          Nie ucinaj, czytam z wielką uwagą.
        • al-ki Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 21:34

          Może najlepiej będzie pójść do psychologa, podbudować się jakoś, postępować
          racjonalnie.
          Widzę, że siadam, straciłem zapał do nauki, potrafię w złości np. wykasować
          połowę książki z telefonu, ludzi, z którymi nie gadałem od miesiąca.
          Czasami zamykam sie i nie odzywam do nikogo, znajomi myślą, że przez nich.
          Nigdy nie byłem w takiej kondycji. A naprawde mam się za człowieka mocnego
          psychicznie.
          • magdajeden Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 23:18
            al-ki napisał:

            >
            > Może najlepiej będzie pójść do psychologa, podbudować się jakoś, postępować
            > racjonalnie.
            > Widzę, że siadam, straciłem zapał do nauki, potrafię w złości np. wykasować
            > połowę książki z telefonu, ludzi, z którymi nie gadałem od miesiąca.
            > Czasami zamykam sie i nie odzywam do nikogo, znajomi myślą, że przez nich.
            > Nigdy nie byłem w takiej kondycji. A naprawde mam się za człowieka mocnego
            > psychicznie.

            deprecha cie łapie chłopie, zupełnie naturalne, jak teraz nic nie zaczniesz z
            tym robic (psycholog) później bedzie juz tylko gorzej - nawet jak sie
            wyprowadzisz.
    • sloggi Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 21:20
      Nie podniósłbym ręki na rodziców - tak mnie wychowano.
      • al-ki Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 21:28
        Ale czasem cierpliwość pada. I ja sie boje, że w końcu to zrobie. Nie wiem
        tylko, czy jakbym już to zrobił, to czy miałbym do kogo się odezwać. Słyszę jak
        dresy i inne śmieci odzywają się do rodziców. Ale ich nie biją. Ja staram się
        odpowiadać grzecznie, ale kiedyś nie odpowiem tylko przy... .
        • sloggi Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 21:38
          Moze mimo młodego wieku czas pomyśleć nad opuszczeniem rodzinnego gniazda?
        • skiela1 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 21:41
          al-ki napisał:

          ale kiedyś nie odpowiem tylko przy... .

          No i co Ci to da?satysfakcje?,ze przylales ojcu?
          Twoj ojciec to chory czlowiek,on potrzebuje pomocy.
          A Ty najlepiej gdybys sie wyprowadzil,gdzies powyzej napisales,ze na razie Ci
          sie nie oplaca....nie rozumiem tego.Takiej opcji jaka jest oplacalnosc nie
          powinienes brac pod uwage.Dzieje Ci sie krzywda czyz nie?
          A rekoczynne odruchy trzymaj pod kontrola.One na prawde nie sa miernikiem sily
          czy zastarszenia a jedynie Twojej slabosci. I tak samo...slabi rodzice bija
          swoje male bezbronne dzieci....
          • al-ki Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 21:59

            On nie jest chory. On jest bezkarny. Dziadek położył na niego lache około 10 lat
            temu, od tego czasu nie ma wspólnych świąt, spotkań, nawet przy grobie jego
            matki a mojej babci.

            Od tych 15 lat jest szoferem na usługi, nikt mu nie może skoczyć, przywołać do
            porządku. Zwolnić, ukarać - nic. Dostanie mandat, to mu uwagi nie można zwrócić.
            Chory... guzik chory. Chory chce wyzdrowieć. Jak kiedyś powiedzieliśmy mu, że
            powinien się zapisać na jakieś konsultacje to go tak poniosło, że hej.

            Lecąc dalej. Nie jestem szczęśliwy z życia jakie tocze, ale nie ma co robić z
            siebie he-mana. Nie wyprowadze sie teraz, bo jestem na ciezkich studiach
            (chemia) i nie moge iść do roboty. Kierunek chce zmienic, i jesli cos, to
            dopiero wtedy wyprowadzka.

            Przyznam, ze wasze (głównie Twoje) argumenty hamują mnie i dają do myślenia. Jak
            go uderzę, będę taki sam jak on. A nie chce.
            • skiela1 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 22:57
              a
              > Przyznam, ze wasze (głównie Twoje) argumenty hamują mnie i dają do myślenia. Ja
              > k
              > go uderzę, będę taki sam jak on. A nie chce.

              Swieta prawda co napisales.
              Jezeli masz mozliwosc przeprowadzenia sie do akademika zrob to,a moze ktos ze
              znajomych moze Ci pomoc.Nie zrywaj kontaktow z ludzmi z ktorymi byles blisko.I
              przede wszystkim nie wstydz sie mowic glosno o tym co Cie dreczy.Nigdy nie wiesz
              z ktorej strony moze przyjsc pomoc.
              Twoj ojciec to chory czlowiek,do ktorego jeszcze to nie dotarlo.Czy alkoholik
              albo narkoman przyznaja sie do nalogu?duzo czasu zajmie zanim taki powie-tak mam
              problem.Z choroba psychiczna jest tak samo.Chorego psychicznie mozna znienawidziec.

            • karaluch018 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 11:10
              Moim zdaniem, jesli nie mozesz nie wyprowadzaj się. Postaw sie mu, nie pozwul
              mu na to zeby myslal o tobie jak o jakims popychalde.

              Ja mialem tak z dziadkiem z ktorym mieszkam, z powodu takiego ze mojej matce
              sie nie ulozylo zycie, niedawal na spokoju ze u niego mieszkamy i tak dalej,
              wszystko wymawial. Kiedys juz naprade nie wytrzymalem jak sie do mnie
              przyczepil to sam do niego z krzykiem wyskoczylem, chcialem sie na niego zucic,
              bo mnie udezyl ale mnie powstrzymali (mysle ze dobrze). Po tym wszystkim nie
              odzywal sie do mnie z jakies ponad pol roku, przez ten okres mialem spokuj
              puzneij zaczol sie odzywac i bylo owiele lepiej niz wczesniej, ale powoli
              zaczyna z powrotem, to moze za jakis czas znowu podetne mu skrzydla.

              Bicie nie rozwize problemow ale mysle ze jesli mu sie postawisz, to mzoe to sie
              zmienic, jesli bedzie cie chcial udezyc nie pozwul mu na to ale sam go niebij.
              A z matka moze Ci sie nie ukladac bo ona sama moze ma juz go dosc i czasem tez
              jej potrzba sie na kims przez to wyzyc. A z tego co czytalem to twoj ojciec w
              domu to pan i kazdy go się boi, i nikt niechce nawet sie do niego odzywac, zeby
              nie prowokowac go do rozpoczecia kolejnej klutni.

            • kociak221 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 21:21
              Masz rację jak go uderzysz będziesz taki jak on a lepiej nie powielać
              błędów...nawet jeśli to są błędy rodziców.Myślę że powinieneś prysnąć z tego
              domu.Dasz rade napewno skoro tyle już przeżyłeś.Ja nie powiem że wiem co
              czujesz bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji ale swoje tez przeżyłam.Jestem w
              Twoim wieku,gdy miałam 14 lat zginął moj ojciec,2 lata temu mama....Co Cię nie
              zabije napewno Cię wzmocni.....pozdrawiam.powodzenia!!
          • magdajeden Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 23:23
            skiela1 napisała:

            > Twoj ojciec to chory czlowiek,on potrzebuje pomocy.

            znowu sie nie zgodze, to autor wątku przede wszystkim potrzebuje pomocy. jak
            sobie pomoze bedzie mógł sie zastanawiac nad ewentualną pomocą ojcu.
            chory - owszem, ale niech sobie sam pomaga. za chwile chłopak będzie chory.
            • skiela1 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 23:35
              Przed napisaniem"znowu sie z Toba nie zgadzam"zastanow sie co chcesz
              napisac.Najpierw zaprzeczasz,ze to nie ojciec potrzebuje pomocy a za chwile
              pisze,ze jest"chory-owszem".I znow maslo maslane.
              • magdajeden Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 30.11.05, 00:07
                skiela1 napisała:

                > Przed napisaniem"znowu sie z Toba nie zgadzam"zastanow sie co chcesz
                > napisac.Najpierw zaprzeczasz,ze to nie ojciec potrzebuje pomocy a za chwile
                > pisze,ze jest"chory-owszem".I znow maslo maslane.


                jest chory owszem, ale to nie jest jednoznaczne z tym, ze trzeba chłopakowi
                mówić, ze ojciec potrzebuje pomocy - bo to wzbudza okreslone emocje.
                "jestem synem on jest chory - muszę mu pomóc" nie! nie musi. musi pomóc sobie,
                a ojciec niech pomaga sobie - jesli raczy zauwazyc swój problem - w co wątpię.
                masło maślane? chyba nie.
                • skiela1 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 30.11.05, 00:43
                  magdajeden napisała:


                  > "jestem synem on jest chory - muszę mu pomóc" nie! nie musi. musi pomóc sobie,

                  A gdzie ja napisalam,ze on musi pomoc ojcu??
                  Ja mu tylko sugeruje,ze jego ojciec jest chory i najlepszym rozwiazaniem bedzie
                  gdy wyprowadzi sie do akademika.Ten ojciec akurat mnie najmniej interesuje,to
                  nie on szuka pomocy tylko jego syn.
                  • magdajeden Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 30.11.05, 00:45
                    o, i tu sie zgodzę smile
      • tomek854 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 23:58
        > Nie podniósłbym ręki na rodziców - tak mnie wychowano.

        Tak cię wychowano. Gdyby zamiast Cię wychowywać - bito, pewnie w końcu byś się odwinął wink
    • skorpioniczka Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 22:01
      Pewnie można.
      Ja nie mogłam, ale wyniosłam się z domu jak tylko dostałam dowód do ręki. I nie
      żałujęsmile)
    • modern_witch Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 29.11.05, 22:31
      Byłam w takiej sytuacji, jeszcze na poczatku studiów. Kiedyś nie wytrzymałam i
      rzuciłam się z pięściami. Pomóc nie pomogło. Ani mnie, ani sytuacji.
      Trzy lata chodziłam na terapię. W pewnym momencie, choć jestem z Warszawy,
      dzięki zaświadczeniu z terapii dostałam miejsce w akademiku, a także dopłatę do
      niego i stypendium socjalne, choć formalnie mi się nie należało. Po dwóch
      latach mieszkania poza domem okazało się, że już nie dostanę miejsca w
      akademiku, bo jakoś zaczęli je ograniczać i osoba z Warszawy nie miała szans
      już żadnych.
      Wróciłam wtedy do domu. Ale już byłam silna. Poza tym, przez te dwa lata układ
      sił się zmienił. Ojciec zaczął chorować. Obecnie jest słaby i bezradny,
      własciwie umierający i wymaga opieki. Od trzech lat nie mieszkam w domu, ale
      pomagam mojej mamie w tej opiece. Tyle że robimy z mamą wokół niego wszystko
      czego potrzebuje... i nic więcej. W lipcu była taka sytuacja, ze przez 2
      tygodnie musiałam tam zamieszkać i się nim opiekować sama. Zajmowałam sie nim
      sprawnie jak personel szpitalny, ale nie umiałam się zmusić do okazania nawet
      współczucia. Jak pytałam "Jak się czujesz" to po to, żeby wiedziec czy dać
      tabletkę przeciwbólową. Najdziwniejsze, że mi go nawet szkoda, ale jak jestem
      daleko. Twarzą w twarz nie umiem się zmusić. Jestem chłodna i oficjalna, choć
      pomoc i opiekę będzie oczywiście z mojej strony miał, jak długo będzie
      potrzebował. Tylko... a może aż tyle.

      Jak możesz, wyprowadź się. Mnie też wydawało się to niemożliwe, ale potem
      okazało się, że jak się chce, wszystko można. I idź na terapię, to dobry
      pomysł. Oczywiście, terapia nie załatwia wszystkiego. To Twoja ciężka praca,
      nikt cudu nie uczyni. A rok zderzenia z rzeczywistością po zakończeniu terapii
      jest najtrudniejszy, dopiero mniej więcej po tym czasie okazuje się, czy
      terapia przyniosła skutki.
      Ale zadbaj o siebie. To Twoje życie.
      Serdecznie pozdrawiam.
      • karaluch018 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 11:01
        Wiesz no może psychicznie pomoglo ci to ze zuciłas sie na niego z piesciami,
        puzniej wyszlo tak jak wyszlo.
        Ale moim zdaniem ten chlud okazywany mu teraz to troche przesada, ja osobicie
        nie potrafil bym tak, niewazne co by mi ten czlowiek zrobil, ale widzac jego
        cierpienie i możliwosc ze nie bede mogl mu nastepnego dnia tego wybaczyc i z
        nim porozmawiac, to czul bym sie strasznie. Ojciec to ojciec niewazne jak był.

        Ja osobiscie tez zaciekawie z ojcem nie mialem, po pewnym czaise sie
        wyprowadzil i niemoglem mu tego wybaczyc, zmarl ponad 3 lata temu, i zaluje ze
        niemoglem z nim chodz chwile porozmawiac.
        • modern_witch Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 21:57
          wiesz, to nie takie proste, przecież ja nie specjalnie jestem taka "chłodna",
          to silniejsze ode mnie jakoś. Przecież takie rzeczy idą "poza mysleniem",
          czesto chcę z nim normalnie jakoś rozmawiac, bo mi go szkoda, ale jak stanę
          twarzą w twarz to jest inaczej. Tego się nie da raz na zawsze ustalić,
          czy "potrafiłoby się tak" czy nie, naprawdę.
    • kikeczka No to baaa... 01.12.05, 08:20
      CZowiek jak człowiem, sama to przezywam od 18 lat ;/ wiem jak mozna byc
      bezsilnym w ruznych sytuacjach uncertain U mNie to raczej psycha siada, normalnie
      wykacczam sie psychiczne, ale w tym roku skoncze szkołe i wypad gdzies na
      studia dalego od rodzinnego miasta lub do pracy, wszystko jedno byle daleko z
      tąd ;/
      a mam takie pytanie czy ty niemogłes, bałes sie czy jak, oddac? bo ludzie mają
      ruzne zasady uncertain ja to juz mam taką fobe , jak ktos na mnie podniesie reke to
      swoje zarywam do gury aby sie brocic uncertain uncertain uncertain .............. a qrde juz zaduzo
      napisałam uncertain
      • kikeczka No to baa... 01.12.05, 08:22
      • kikeczka Re: No to baaa... 01.12.05, 08:24
        włąsnie przeczytałam wypoeidzi innych uncertain teraz pewnie bedą na mnie
        naskakiwać confused ALE UWIERZCIE MI NIEKTÓRZY LUDZIE NIEPOTRAFIĄ ROZMAWIAĆ ;/ jezeli
        widza bezsilną osobę, ktora sie ich boi to wtedy atakują . przynajmniej tak
        bylo w mojej sytuacji ;/
    • eska239 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 10:30
      Niema przypadku , ktory pozwala dzieku podniesc rękę na rodzica bez względu na
      to co zrobił. Jest obecnie tyle organizacji pomocowych rodzinom ,ktore żyją w
      przmocy, że rekoczyny niczym są uzasadnione to przeciez też przemoc. Jestem już
      dojrzała osoba wychowywałam sie w domu wielodzietnym i to mi wpajano rodzic to
      swiętość. Jednak ja uważam ,że musi to byc prawdziwy rodzic .Nie zwalnia mnie
      to z odpowiedzialnosci za swoje czyny. Twierdze ,że nigdy ale to nigdy nie
      podniosłam i nie podniose reki na ojca czy matkę. To zbronia rodzinna
      uwłaczająca godnosci Rodziny.
      • piano_barti Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 14:00
        Bardzo mądre - w teorii. W praktyce (nikt nie twierdzi, że to akurat ten
        przypadek) są sytuacje, w których męska pięść powinna zostać wykorzystana.
        załózmy, ze ojciec rzuca się na matkę z nożem. Co zrobić powinien syn?
        a) obronić matkę
        b) poczekać aż się pozabijaja, następnie sięgnąć po ksiazkę telefoniczną i
        nawiązać kontakt z towarzystwem pomocy rodzinie.
        odpowiedz sobie sama.
        • karolaaa5287 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 14:35
          no tak takie sytuacje niestey maja miejsce to takei przykre..pamietam jak
          mialam kilka lat a pjciec znecal sie nad mama kopał ja jak lezala na ziemi,do
          tek pory mam uraz psychiczny boje sie zakladac rodziny, nie zaufam chyba
          zadnemu chlopakowi,boje sie ze zawsze bede sama...no coz zmienilam temat troche
          ale w kazdym badz razie ojciec nie mieszka teraz znami a mimo to ja go
          odwiedzam poniewaz to jego zachowanie bylo spowodowane choroba poprsotu byl
          chorobliwie zazdrosny o mame.Wiec moze w tej sytuacji byscie sie inaczej
          zachowali i nie meli kontaktu z ojcem "takim" ja jedank tak zdecydowalam...ps a
          jesli chodzi o poprzednia wypowiedz to niewatpliwei a takiej sytuacji trzeba
          stanac w obronie matki ale jest wiele innycg w ktorych mozna zacisnac zeby
        • skiela1 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 14:45
          W obronie wlasnej albo najblizszych jak najbardziej.
          Barti,akurat w tym konkretnym watku jest mowa o znecaniu psychicznym ojca nad
          synem.Nikt nikogo nie bije(jeszcze),tylko jakas psychoza ojca wykancza chlopaka.
    • agus83 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 14:45
      Myślę, że tak! Jeśli jest gnojem i nie daje człowiekowi normalnie żyć to
      niestety!
    • agus83 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 15:03
      Mam w domu piekło! Nie mogę już tego znieść! Nie chce mi się żyć... Nienawidzę
      moich starych i wolołabym żeby ich nie było!
      • youu Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 16:20
        Tez kiedys mialam podobne odczucia wobec ojca, do tego stopnia podsycalam w
        sobie nienawisc wobec niego ze nie potrafiam kolo niego spokojnie przejsc.
        Myslalam ze tego nie wytrzymam. Jednak nauczylam sie go ignorowac i wszystko
        nagle sie zmienilo, zrozumialam ze moje zycie jest wogole nie zwiazane z nim,
        ze istnieje moj swiat i jego ktory, latwo mozna przekraslic zyskujac dwa razy
        wiecej miejsca i czasu na swoje sprawy. nie moge powiedziec ze bylo latwo, bo
        nie bylo. cholernie sie nameczylam zeby osiagnac obecny stan.
    • kaaaroolina12 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 16:56
      myśle że nieoddałabym ojcu bo jestem za słaba podałam wałszywe dane by nikt
      niewiedziała ze mnie bije niechce kłopotów myśle ze jestem za mała gdy bende
      starsza oddam mu napewno mamie też ale co moge zrobic gdy mam 14 lat no co nic
      nniemoge morze powiem odczep sie bo czasem tak czeba ale kulturalni ludzie
      niepowinni tego robic co z tego i tak bendziemy tymi przed którymi rodzice nas
      ostrzegali złodziejami,bandytami,gwałcicielami no i co i nic kazdy jest inny
      niewszyscy majom to co chcom i nie mogom oddac tacie i mamie _lulek
    • ktosjakja Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 17:13
      Taaa uderzycie mame lub tate i co im w ten sposub pokażecie siłe hahaha nie
      pokażecie że was źle wychowali i pomyślcie przez krótką chwile bendziecie
      kiedys mieć dziecko i co chcecie by was biło?? rodzice biją tak to prawda ale
      ich też to boli kiedy wy jestescie inni niż oni by chcieli jak wy bendziecie
      rodzicami bendziecie chcieli by wasze dziedzi były bandzytami czy w miare
      grzecznymi i dobrymi uczniami?? a do mogo pujdziecie gdy coś sie stanie taak do
      mamy ,taty tak ot to niewlolno oddać nie pokazecie tym że jesteście silni i
      umiecie oddać pokarzecie brak szacunku i niewychowanie a wasze dzieci będom
      gorsze i niebendom miały babci dziadka bo ... oni niebędom zadowoleni z wnuka
      bandyty wnuczki prostytutki ale morzna inaczeej powiedziec mamo uderz jeszcze
      raz a pujde gdzies indziej tak to jest lepsze wyjście a nie to ze oddacie lub
      sie zabijecie każde dziecko pyskuje wiem bo sama mam 14 lat ale to niepowud by
      je bić mama mnie niebije daje mi kary ale tylko suszne a nie za byle co
      poproscie o to samo . i co morał taki ze przegracie tak czy inaczej . nara
      piszcie na lulekkaro@vp.pl thx wam za czytanie ,,,.
      • loki86i Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 18:32
        Myśle że ojca można uderzyc ale tylko w sytuacji kiedy np.on uderzy kogos z
        rodziny powiedzmy matke i nie będize czuł wyżutów sumienia z tego faktu.Ja
        nigdy nie uderzyłem ani nie oddałem ojcu dlatego że jest to członek rodziny i
        wiem ze kiedy puszczają mu nerwy ma prawo do np.uderzenia mnie lub
        wyzwisk.Oczywiście gdybym byłprzez ojca poniżany całe życie myśle że doszło by
        do takiego momentu kiedy bym go uderzył...ale osobisćie wolałbym sie na niego
        wydrzeć niż walnąc.
    • gabriel15 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 17:17
      Według mnie mozna uderzyc ojca ale tylko wtedy gdy on np uderzył mame.
      Osobiscie nigdy nie podniosłem reki na mojego tate i nie znam osoby w swoim
      srodowisku ktora to kiedys uczyniła. Os. STRusina pozdrawia kibiców Unii
      Tarnów !!!
    • misha2005 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 18:25
      Czy można uderzyć ojca, a matce powiedzieć "Odczep się"?
      Niestety tak. Może nie uwierzysz, ale rozumiem to doskonale... Jestem od ciebie
      młodsza, ale czuje tak samo i jak to teraz czytam to mi się smutno zrobiło ze
      takie stany rodzinne mogą trwać tak długo... Pewnie jeszcze wiele przedemną.
      3maj się, nie jesteś sama.
    • jolcia29 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 19:16
      mam rodzicow i jestem rodzicem i roznie to u nas bywa ale nie wyobrazam sobie
      uderzyc rodzicow. ludzie powinni sie szanowac a jak tego nie potrafia to
      powinni sie rozstac. nie ma co patrzec czy to rodzic czy ktos inny nigdy nie
      powinno sie bic ludzi. zyjemy ponoc w cywilizowanym swiecie i jest wiele innych
      metod rozwiazywania problemow. napisz do swojego ojca list w ktorym napiszesz o
      swoich uczuciach i problemach jezeli po tym sie nie zmieni to nic innego tylko
      zostawic go i sie wyprowadzic.
    • naartjie Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 19:44
      pobić to może za duzo powiedziane ale tak bym chciała mu czasami wygarnąć całe
      18 lat mojego życia rzucić w niego mięsem i wogóle zrównać z ziemią bo tak samo
      jak Ty mam go kosmicznie dość!! mama jeszcze ujdzie ale ojciec... yyyhhhhh indifferent
      • banser Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 20:50
        ja tez nie mam miłych zdarzen z ojcem.moj ojciec potrafi pić tygodniami a potem
        kazdy ma siedziec cicho i nie wspomionać co on wyprawiał po pijaku. mam 2
        siostry i matke jeszcze, moją matke kocham siostry również, ale juz nie raz
        mnie ręka świeżbiła. jako jedeny jestem z nim pokłucony z rodziny juz od okolo
        2 lat. Zacząłem chodzić na siłownie zeby odreagowywać, ale jesli na moich
        oczach moj ojciec uderzył by moją matka bądż kogoś mi bliskiego oddał bym mu
        100 razy mocniej niezważając na konsekwencje.
        • banser Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 20:55
          i wogóle mam gdzieś te morały o tym ze trzeba czcic ojca swego itp ale ja nie
          mogłbym patrzeć jak on by chciał zrobić komuś bliskiemu mi krzywde, nawet
          mowiąc szczeże czekam az nadarzy sie okazja abym mu mogł jebnąć bo należy mu
          sie.
          Mam 17 lat siłe mam wink.
          była sytuacja pewna jednego razu, moj stary złapał po pijaku moją matke za
          głowe bo0 nie chciała mu dać na piwo, jak to zobaczyłem to matka mnie z całych
          sił trzymała, nie wiem co bym mu juz wtedy zrobił, ale wiem ze to sie jeszcze
          powtórzy a ja tego nie bede tolerował i mam gdzieś konsekwencje....
          • banser Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 20:58
            ja sie nie kieruje złością od tak sobie, przez 17 lat znosiłem jego ekscesy z
            pijaństwem, ale jestem teraz silniejszy od niego i mysle ze uderzyć ojca to nie
            sztuka, wazne by uderzyć go za jego winy i przykrości jakie czynił innym zeby
            oprzytomniał i "może" zrozumiał!
            musiałem ie wyzalić, dobrze mi to zrobiło smile
            • banser Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 21:00
              pozdro wszystkim, i 3majcie sie z podobnymi problemami, wierzcie ze sie
              zmieni.. a zmieni sie jesli bedziecie tego bardzo chcieli...
    • squirrel9 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 21:02
      To,że się jest rodzicem w sensie biologicznym nie oznacza,że bez wzgledu na
      jego zachowanie musimy odczuwać wobec tego człowieka respekt i szacunek. To,że
      człowiek ma problem moralny w tej kwestii oznacza,żę chce to odczuwać, chce
      szanować rodzica/-ów, chce czuć respekt i chce mieć w nim/-nich jakikolwiek
      autorytet. Czasem nawet wbrew rodzcowi dziecko szuka w sobie czegokolwiek i
      nawet w namiastkach człowieczeństwa rodzica szuka tego autorytetu. Takie jest
      życie.
      Widziałam takich rodziców i znam takie dzieci.
    • okinawa_san Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 21:32
      Jeżelu chcesz zobaczyć co będzie dalej z twoją agresją i sytuacją w domu w
      dalszym życiu to polecam "Pręgi" film doskonale opisujący mechanizmy człowieka
      przemocowego np. mojego ojca. Propo pobicia to nie zniżaj sie do jego poziomu
      jeżeli go pobijesz to jemu to da tylko kolejny powód i usprawiedliwi w jego
      oczach agresje w stosunku do Ciebie. Człowieka który sie znęca i poniża nigdy
      nie zaspokoisz jest to w nim tak głeboko że on sam nawet nie wei że jest kawał
      skurwego syna... Uważa wręcz że postępuje słusznie. A co do matek to niestety
      ale ich dobroć i obrona przez złością ojca kiedyś sie kończy poprostu są tym
      zmęczone i podświadomie chcą spokoju a spokuj zapeni im tlyko przystanie do
      tego człowieka który "trza" dom w garści. Uważam że ojca można pobić. Ja sam
      usłyszałem kiedyś od matki : Ojciec ma prawo uderzyć Cie nawet niesłusznie a ty
      nie możesz go nawet tkąnąc palcem. Zabolało Bardzo i od tego momentu zwątpiłem
      we wszystko.
      • al-ki Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 21:36
        Też tak kiedyś od matki usłyszałem. Wiem jak to boli.
      • lekia Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 09.12.05, 13:43
        Ale w "Pręgach" jest też taki motyw,gdy bohater będac już dojrzałym meżczyzną
        wyładowuje zlość na swoim szefie,smagając jego zadek kablem
        telefonicznym,tragikomiczne smile,ale zgodne z rzeczywistością,takie wybuchy
        gniewu mają,mogą,ale nie muszą mieć miejsca.Zatem jestem za odparciem ataku
    • lipek29 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 21:43
      To nie jest łatwy temat... Każdy może mieć inne zdanie... Jednak moim zdaniem
      każdy kto ma ojca i matke, wie i doświadcza tego, że dają mu coś co przyda mu
      się w życiu. Często myślimy iż jesteśmy u kresu naszej wytrzymałości, jednak
      coś daje nam siłe abyśmy mogli dalej to znosić. Chociaz często chciało by się
      zatrzymać i krzyczeć z całych sił to jednak sie powstrzymujemy. Dlaczego? Bo
      myślimy, że to nam nic nie da... Jednak to daje BARDZO DUŻO!!! Tylko trzeba
      wiedzieć jak. Najlepszym sposobem w "walce" z rodzicami jest rozmowa. Każdy
      człowiek potrafi zrozumieć pewne rzeczy. I jak będziemy "krzyczeć" spokojnymi
      słowami to na pewno dotrzemy do KAŻDEGO człowieka. Tylko potzreba nam
      wytrwałości. Często wydaje nam sie, że nie wszyscy są ludźmi... tak nie jest.
      Bezustannie dążąc do celu na pewno znajdziemy tę cząstkę rodzica która da
      nam "ukojenie"... a wgłębiając się w nią odkryjemy dwustronną miłość.
      Pamiętajcie, ojciec zawsze pozostanie ojcem... Matka zawsze pozostanie matką...
      ale związek po miedy wami zawsze zależy od Was... Nie poddawajcie sie!!!
    • stolarz18 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 22:03
      Moim zdaniem nie można. Ale odszedł bym od tej regółki gdyby ojciec był
      skończonym idiotą i naprzykład by mnie pobił (nie mówie tutaj o klapsie w
      du....) lub uderzył poważnie moją mamę. Osobiście nie uderzyłem nigdy ojczulka.
      To jest moje zdanie.
      • gwiazdeczka71 Re: Czy można uderzyć (pobić) ojca? 01.12.05, 22:12
        Można!! I chociaż mam dopiero 17 lat zrobiłam już to 3 razy! Miałam dosyć
        głupiego gadania starego i bicia mnie po głowie...raz trafiłam w czuły, męski
        punkt i bardzo się z tego ucieszyłam!!
        Matki też nie oszczędzam - chociaż ostatnio jest dobrą mamusią wcześniej za
        bicie mnie kapciem po głowie też dostała kilka strzałów!
        CO TO K**WA MA ZNACZYĆ? BIJECIE MNIE PO GŁOWIE?? TO JA TEŻ MOGĘ!
        Pozdrowienia! pa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja