sloggi
30.11.05, 02:16
Karę śmierci zawiesił Sąd Najwyższy w 1966 roku, uznając, że łamie konstytucję
USA, która zakazuje "okrucieństwa". Działo się to w latach liberalizacji
całego prawa amerykańskiego, walki o prawa obywatelskie. Kara śmierci była
wtedy likwidowana w wielu krajach Zachodu.
Karę w USA odwieszono jednak 10 lat później, gdy stany zapewniły jej mniej
"okrutne" wykonywanie (zmieniono wiele procedur), a opinia publiczna,
szczególnie na południu USA stanowczo domagała się zabijania najgorszych
morderców.
Amerykanie tradycyjnie odczuwają silną solidarność z ofiarami najcięższych
zbrodni, i w większości popierają "biblijny rewanż" ("oko za oko"). A
argumenty, że tak dużo egzekucji wykonuje się tylko w Chinach i Iranie, do
nikogo tu nie trafiają.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3040374.html