Niechęc do dzieci

01.12.05, 23:21
Nie wiem skąd się to we mnie bierze, raczej wzięło. Jestem z natury czuła,
ciepłą osobą. Zaczęło się jak zajmowałam się bachorkiem, całkiem miłym
grzecznym chłopczykiem mającym półtora roku, kiedy zaczęłam pracę u tych
ludzi. Dziwiłam isę, że mozna mieć aż tyle cierpliwości i mieć taką frajdę z
czytania bajek i spędzania takich ilości czasu z dzieckiem. Na jej miejscu
wydawałabym pieniądze, zdobyła lepszą posadę, itp Przecież to nie rozwija,
nudzi. wolę już jakies plotki, kupowanie ciuchów albo analizę zgodności
przepisów polskich z regulacjami unijnymi, kolejne słówka w obcym języku albo
spanie...
Zaraz mi zaczną tłumaczyć, że dzieci to przyszłośc, rodzina itp W dodatku
marzę o małżeństwie, przyjaźń jest dla mnie bardzo ważna, a te dzieci ta moja
niechęć, to chyba jakiś oxymoron. Dlatego piszę na forum odrzuconych. bo wg
norm coś ze mną nie tak.
dlazego wszyscy tak lubią dzieci, bez sensu... Psy są 100 razy mądrzejsze i
wartościowsze.
    • skiela1 Re: Niechęc do dzieci 01.12.05, 23:26
      lizavieta1 napisała:

      Zaczęło się jak zajmowałam się bachorkiem,

      Bachorkiem sie zajmowalas?
      • tomek854 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 00:22
        Przecież to nie rozwija,
        nudzi. wolę już jakies plotki, kupowanie ciuchów albo analizę zgodności
        przepisów polskich z regulacjami unijnymi, kolejne słówka w obcym języku albo
        spanie...

        Szczególnie ta analiza jest pasjonująca wink

        A miałaś kiedyś psa albo kota chociaż? (jeżeli mogę spytać?)

        Ja się przyznam że ja nie lubię tych najmniejszych dzieci, co to tylko wrzeszczą i robią zielone kupy i wszystkie wyglądają tak samo, a mamusie każą mi zgadywać do kogo są podobne smile

        Ale jak już trochę urosną to się robią ciekawe... .
    • magdajeden Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 00:34
      na szczęscie nie ma obowiązku "posiadania" dzieci.
    • ashek Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 00:39
      no to znajdź męża
      kup psa
      i niech obaj okażą się mądrzy i wartościowismile

      tylko nie pisz, że dzieci są głupsze od zwierząt
      • lizavieta1 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 01:34
        Psy i koty mam całe życie i bez nich go sobie w ogóle nie wyobrażam. Teraz mam
        tylko pieska, ale myślę o kotku, żeby było mu raźniej kiedy wyjdę z domku.
        Obawiam się, że mój małzonek kiedy takiego będę posiadała zechce mieć dzieci.
        Osobnik który ich nie chce pachnie mi nie mającym ochoty na zobowiązania
        (przyganiał kocioł garnkowi).
        Uważam, że dzieci są głupsze od mojego psa przynajmniej dłuugo do pewnego wieku.
        Drażni mnie to całe zamieszanie wokól nich itp Obowiązku nie ma, ale zawsze jest
        jakieś ryzyko, że zajdę w ciążę uprawiając seks, a nie chciałabym dokonywać
        aborcji. Chcę pewnego dnia zwrzeć ślub w kościele katolickim, a ten uznaje
        małżeństwo za nieważne o ile ktoś ma wolę nieposiadania potomstwa, ale to już
        inny wątek.
        • skiela1 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 01:39
          Sa takie tabletki,antykoncepcyjne sie zwa.
          • tomek854 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 02:25
            Ale w kościele katolickim to one są wyklęte.

            Należy sobie liczyć wszystko samemu, a z wolą bożą na pewno się uda nie zajść w ciąże...
        • ashek Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 01:44
          ale dlaczego głupsze???
          bo robią zamieszanie wokół siebie???
          to nie jest ich wina.
          proszę o uzasadnienie głupoty ludzkiego dziecka przewyższającej głupotę np. psią
          • lizavieta1 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 07:44
            wiesz mimo tabletek tez moze cos sie zdarzyc. 100% antykoncepcji nie ma. nie
            wiesz o tym?
            • squirrel9 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 12:05
              Można się wysterylizować.
              • martolka Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 21:30
                > Można się wysterylizować.

                w Polsce nie można
                • squirrel9 Re: Niechęc do dzieci 04.12.05, 19:41
                  W Polsce nie można dokonać aborcji ...
        • skiela1 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 15:58
          lizavieta1 napisała:
          Uważam, że dzieci są głupsze od mojego psa przynajmniej dłuugo do pewnego wieku
          >
          A moze jakies przyklady podasz bo nie rozumiem.
    • lizavieta1 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 08:08
      Weszłam trochę w bardziej osobiste wątki i odpowiedzi na posty. Wiem, że duzo
      kobiet ma podobne podejście. Dopiero od niedawna zaczęły się otwarcie do tego
      przyznawać. Spotyka się to ze swego rodzaju napiętnowaniem albo co najmniej
      politowaniem czy stwierdzeniem ,ze przejdzie jej może kiedys dorosnie do swego
      kobiecego powołania, zakocha się itp
      Uważam, że jest całkiem sporo kobiet, które miały czy dzieci, bo wszyscy je
      mają, zdarzył się wypadek, chciały utrzymać faceta, bo co to za małżeństwo bez
      dzieci, ale czy naprawdę tego chciały? Znam takie, które podzielają moje zdanie
      i na codzień bardzo dobrze funkcjonują w społeczeństwie.
      • towita Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 09:03
        To, że ktoś nie lubi dzieci i nie chce ich mieć jest rzeczą normalną. Mówienie,
        że małe dzieci są głupsze od zwierząt jest delikatnie mówiąc nie na miejscu.
      • skiela1 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 15:10
        lizavieta1 napisała:
        Znam takie, które podzielają moje zdanie
        > i na codzień bardzo dobrze funkcjonują w społeczeństwie.

        No i jaki masz problem?

        Nie chcesz dzieci to nie masz.Koniec.Kropka.
    • margaretek Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 09:11
      Wiesz, na początku jak przeczytałam Twój wątek , to trochę mnie zatrzęsło...a
      zatrzęsło nie dlatego , ze nie chcesz mieć dzieci , tylko ze wzgledu na Twoją
      skalę wartości, no ale kazdy moze mieć swoje zdanie i pogląd na świat.
      Piszesz , ze nie ma 100% zabezpieczeń , prawda. Jednak w innym wątkau
      napisałaś , ze jak się nie chce dziecka mozna je bez problemu zostawić w
      szpitalu... więc w czym problem. Wrazie wpadki zostawiasz i już.
      Tylko proszę o jedno, nie porównuj dzieci z psami. Mam dzieci i psa , nawet
      inteligentnego...ale nigdy bym nie wpadła na takie wnioski
      • lizavieta1 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 15:33
        Pewnei to zrobie, to nie o to chodzi. Założyłam ten post, bo to co odczuwam i
        myslę zdaje się mieć sprzeczności i jestem w tym odosobniona. Miedzy innymi to
        wszystko napisałam, bo wiedziałam ,że będą osoby tak jak ty oburzone, nie
        rozumiejące jak mozna woleć psy od bachorów itp Chciałam z nimi pogadać, wiem,
        ze kompletnei się nei rozumiemy i dlatego warto pogadać, nie sądzisz?
        Antymacierzyńskośc kojarzy się automatycznie z egoizmem, pustką emocjonalną,
        materializmem, karierą czy przyjemnościami jako priorytetami w hierarchi
        wartościami. W tym kontekście wypowiedział się autor ostatniego postu. A ja nie
        pasuję do tej typowej grupy. Cenię ludzi, bliskość, nie jestem egoistką.
        Nie moge się nadziwić, co ludzie widzą w dzieciach, że tak je hołubią.
        zachwycają się. To są tylko ludzie, a ludzie są rózni, czasem fajni czasem
        mniej, ale niedoskonali. Wiele ciekawych i mądrych rzeczy moga nam przekazać
        ludzie starzy, wiele mądrości niesie w sobie cierpienie kalekich osób.
        Może ludziom np w posiadaniu ich własnych dzieci chodzi o takie portreciki
        samych siebie, mozność skonstruowania drugiego człowieka na swoją modłę?
      • lizavieta1 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 15:42
        a jeszcze jedno, bo umknął mi ten wątek. Największe zaskoczenie albo czasem falę
        oburzenia wzbudza u moich rozmówców niezmiennie mój pogląd o wyższości psa nad
        dzieckiem. Spotkałam już parę osób, które po pierwszej fali wzburzenia, zgodziło
        się ze mną w paru aspektach. Ot chocby dlatego, że psy nigdy nie robią nikomu
        krzywdy dla przyjemności. Zawsze są lojalne itp a to nie sa ludzkie cechy.
        Myslę, że mamy zakodowane, zwłaszcza kobiety, że dzieci są cudowne ponad
        wszystko. Przyjmujemy to jako dogmat, bo tak i juz. Nie wierze, za jestem jedyną
        na swiecie osoba, która mysli jak pisałam w wątkach powyżej.
        Innym paradoksem jest dla mnie obłuda ludzi, którzy opowiadają się np za
        aborcja. Sa za likwidacją tych cudownych, ślicznych dzieci, jednocześnie tak je
        uwielbiając. Ja nie jestem zwolenniczka aborcji bez względu na okolicznosci,
        uważam natomiast, że doskonałym rozwiązaniem jest przekazanie niechcianego
        prezentu od losu w odpowiednie ręce. I tu znowu szok. Czy tylko ja jestem
        przewrotna w swych poglądach?
    • squirrel9 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 12:12
      Nie masz racji, ze "wszystkie mają dzieci". Nie wszystkie, nie ma obowiązku
      posiadania dzieci. Pewnie są takie kobiety które "łapią" lub "trzymają" na
      dziecko (choć to strategia niepewna), są mężczyźni którzy tak samo "trzymają" a
      nawet "łapią" na dziecko. Wystarczy jednak chyba facetowi postawić sprawę
      jasno, nie wszyscy mężczyźni chcą mieć dzieci. Coraz więcej takich którzy tak
      samo otwarcie przyznają się do tego,że nie chcą.
      • squirrel9 PS 02.12.05, 12:42
        Jesli boisz się,że mężczyzna który dziś mówi,że nie chce mieć dzieci keidyś
        zmieni zdanie, to wyobraź sobie,ze on może bać się tego z twojej strony. Moze
        wysterylizujcie się obydwoje a potencjalna zmiana zdania z którejkolwiek strony
        wam nie będzie groźna.Da się.
    • antidotumm Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 12:59
      Tez mnie denerwuja dzieci (szczegolnie w wieku 1-4 lat).
      Ale wlasne UWIELBIAM (ma 3 latka).
      To samo z moja mama: cudzych nie lubi, wlasne bardzo.
      Powiem wiecej: wiele podrozowalam, mialam wiele hobby, ale satysfakcja z
      wychowywania dziecka w stosunku do najwspanialszej podrozy lub hobby ma sie jak
      Mount Everest do Gubałowki.
      • warszawianka_jedna Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 13:10
        antidotumm napisała:

        > Tez mnie denerwuja dzieci (szczegolnie w wieku 1-4 lat).
        > Ale wlasne UWIELBIAM (ma 3 latka).
        > To samo z moja mama: cudzych nie lubi, wlasne bardzo.
        > Powiem wiecej: wiele podrozowalam, mialam wiele hobby, ale satysfakcja z
        > wychowywania dziecka w stosunku do najwspanialszej podrozy lub hobby ma sie
        jak
        > Mount Everest do Gubałowki.


        podpisuję się pod twoim tekstem obiema rękami wink
        • squirrel9 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 14:27
          Ja jednak nie rozumiem przekonywania kogokolwiek,że posiadanie dzieci jest
          lepsze od jego braku bo "ja tak mam". Mam przyjaciółkę która ma 2 dzieci i te
          dzieci są wynikiem "wpadek". Ani ona ani jej mąż nie nadają się na rodziców i
          choć te dzieci to już nastolatkowie nadal uważam (co gorsza moja przyjaciółka
          też tak uważa) nie powinni mieć dzieci. To,że ja "tak mam" nie oznacza,że inna
          matka "tak" musi mieć.
          • warszawianka_jedna Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 14:47
            ja również uważam że nic na siłę. Lepiej nie mieć dzieci niż być złym rodzicem.

            Myślę jednak że w życiu większości zarówno kobiet jak i mężczyzn, przychodzi
            taki moment że, życie tylko dla siebie, mimo wielu atrakcji jest po prostu
            nudne.
            Znam kobiety, które świadomie unikały macierzyństwa ze względu na karierę, brak
            czasu, brak odpowiedniego partnera a po latach mimo dorobku czują wielką pustkę.
            • lizavieta1 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 15:47
              Wniosek jest taki, że brak spełnienia w macierzyństwie oznacza bąź z dużym
              prawdopodobieństwem może oznaczać psutkę i żal w zyciu kobiety? Czy każdej?
              Czyli, że dzieci są tym bądź jednym z tych czynników, który daje kobiecie
              szczęście? Czy definiujecie kobieciośc głownie przez bycie matką?
              • skiela1 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 16:01
                lizavieta1 napisała:
                Czy definiujecie kobieciośc głownie przez bycie matką?
                Nie.Kobieta moze byc kobieca i nie byc matka.To nie jest definicja kobiecosci.
                • linnea Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 16:46
                  Skoro nie lubisz dzieci i nie chcesz ich mieć,to może Dobry Bóg sprawi,że nie
                  będziesz ich miała.
                  Ale kiedy dojrzejesz do macierzyństwa a dzieci nie przyjdą,wtedy
                  zrozumiesz ,jak bardzo się myliłaś.
                  • skiela1 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 17:00
                    Czesto jest na odwrot,"Pan Bog" obdarza dziecmi tych,ktorzy nie powinni miec
                    tych dzieci a pragnacy rodzice czesto adoptuja.
                    • vitalia Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 17:21
                      Zgadza się skiela, i to jest bardzo nie sprawiedliwe.
              • squirrel9 Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 23:45
                Niestety, często widzę kobiety które spełniają się w roli matki a nie spełniają
                się w roli żony. Z ogromnym trudem przychodzi im odczepić się od dzieci, nawet
                dorosłych i choć trochę skupić się na małżeństwie. Powiem więcej- taka forma
                jest dużo bardziej akceptowlna społecznie niż taka, że wychowuje się dziecko na
                niezależnego człowieka i wypuszcza z domu.
    • umfana Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 18:21
      Ja nie lubię dzieci... po prostu nie trafię ich sad
      • vitalia Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 19:00
        No to może Ci się nie trafi.
    • wiedz-ma Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 20:02
      najpierw nie chcialam miec dzieci
      potem uwazalam, ze nie powinnam miec dzieci
      jeszcze pozniej uwazalam, ze powinnam chciec i myslalam, ze to nienormalne, ze
      nie chce
      w koncu chcialam, ale w przyszlosci
      teraz jak bede miec - super!, jak nie bede miec - nie bedzie nieszczescia smile

      to dopiero jest poplatane wink
    • skorpioniczka Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 21:57
      Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie lubi dzieci. Za to nie mogę zrozumieć
      jak można porównać dzieci z psem o nazywaniu ich bachorami nie wspomnę. Pies to
      pies, a dziecko jest częścią matki, cytując patetycznie "to krew z mojej krwi i
      ciało z mojego ciała". Czy z psem masz to samo???

      Ponieważ szanuję ludzi którzy tu piszą i czytają powstrzymam się od dalszego
      komentowania.
      • piano_barti Re: Niechęc do dzieci 02.12.05, 22:03
        skorpioniczka napisała:

        > Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie lubi dzieci. Za to nie mogę zrozumieć
        > jak można porównać dzieci z psem o nazywaniu ich bachorami nie wspomnę. Pies to
        Tak jest skorpioniczko, ja dodam jednak, że osoby głoszącej tym podobne poglądy
        nie zatrudniłbym chyba nawet w schronisku dla zwierząt.
        • skorpioniczka Re: Niechęc do dzieci 04.12.05, 18:46
          Jakie poglądy? Że pies to tylko pies? Od kąd pamiętam miałam psy, ale kochałam
          je inaczej niż dzieci. Gdzieś chyba jednak ta granica musi być.
          O ile dobrze kojarzę bachorami nazywano dzieci nieślubne.
    • aankaa pokręcone to wszystko 02.12.05, 22:50
      dzieci, jako takich, specjalnie nie lubię
      swoje mam "z przypadku"
      do głowy by mi nie przyszło stwierdzenie "uważam, że dzieci są głupsze od
      mojego psa przynajmniej dłuugo do pewnego wieku"


      > Nie wiem skąd się to we mnie bierze, raczej wzięło. Jestem z natury czuła,
      > ciepłą osobą. Zaczęło się jak zajmowałam się bachorkiem, całkiem miłym
      > grzecznym chłopczykiem mającym półtora roku, kiedy zaczęłam pracę u tych
      > ludzi. Dziwiłam isę, że mozna mieć aż tyle cierpliwości i mieć taką frajdę z
      > czytania bajek i spędzania takich ilości czasu z dzieckiem. Na jej miejscu
      > wydawałabym pieniądze, zdobyła lepszą posadę, itp Przecież to nie rozwija,
      > nudzi. wolę już jakies plotki, kupowanie ciuchów albo analizę zgodności
      > przepisów polskich z regulacjami unijnymi, kolejne słówka w obcym języku albo
      > spanie...

      zaczęłaś pracę "u tych ludzi" - nawet nie pytam jaką ...

      aha, i nie zapomnij, przy najbliższej rozmowie ze swoją mamą spytać co myślała
      czytając Ci bajki
    • drzazga1 Re: Niechęc do dzieci 04.12.05, 00:03
      Nie rozumiem, w czym problem. Nie znosisz dzieci, ok, jestes przekonana, ze nie
      chcesz ich miec - krotka wycieczka zagraniczna i skalpel ten problem zalatwi.

      Porownywanie inteligencji dzieci i psow jest zupelnie bez sensu, nie mozna
      porownywac dwoch roznych gatunkow.

      Mnie osobiscie dzieci przerazaly dosc dlugo, kotki, pieski itp. jak
      najbradziej, a dzieci..brrr... (uraz z dziecinstwa, kiedy musialam przez pewien
      czas opiekowac sie roczna kuzynka).Od paru lat zmienilo mi sie diametralnie,
      tzn. nie biegne do kazdego wozka i nie placze z rozczulenia na widok
      zafajdanych pieluchwink, ale uwazam, ze warto miec dzieci i tez chcialabym kiedys
      miec. Inna sprawa, ze raczej miec ich nie bedesad, co prawda zadnych problemow
      natury medycznej, ale uwazam, ze dziecku potrzeba obojga rodzicow, nie
      zdecyduje sie egoistycznie na swiadomie samotne macierzynstwo. Pewna pociecha
      jest siostrzenica, w ktorej jestem zakochana i ktora po trosze zaczynam
      traktowac jak wlasne dzieckowink
      • lizavieta1 Re: Niechęc do dzieci 04.12.05, 01:02
        Hej Drzazga!
        Na początku zwrócę ci uwage, ze nei przeczytałaś moich wszystkich wypowiedzi.
        Sama znajdź na czym błąd polega, jesli masz czas i ochotę.
        A tak do wszystkich z watku:przemilczeliscie moje kolejne rozważania, poczym
        przeszliście do swojego poprawnego : Jak tak mozna? Jaka jestem oburzona! Co
        zdaje się potwierdzać to, o czym pisałam wyżej.
        • skiela1 Rozwazamy o???? 04.12.05, 05:18
          bo sie pogubilam.
          Zadano Ci pytania na ktore nie odpowiedzialas,nastepnie zaczynasz nowe
          rozwazania,ktore widac przez nikogo nie sa zauwazone.
        • drzazga1 Re: Niechęc do dzieci 04.12.05, 19:43
          Uwaga nie zostala przyjeta - przeczytalam, a pochlebiam sobie, ze tekst pisany
          rozumiem.

          "wiesz mimo tabletek tez moze cos sie zdarzyc. 100% antykoncepcji nie ma. nie
          wiesz o tym?"

          Jest, szklanka wody zamiastwink. Ja akurat pisalam o sterylizacji, nie o
          tabletkach. Rozwiazanie radykalne i dla zdecydowanych.

          Rozwazania przeczytalam, zrozumialam, nie zgodze sie. I mam do tego prawo tak
          samo jak Ty masz prawo do swojego. Oburzona nie jestem, oburzona bylabym gdyby
          ktos, kto dzieci nie znosi mimo wszystko z jakichs powodow powolal je na swiat.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja